poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Jean-Luc Bannalec - "Sztorm na Glenanach"




 Glenany - malowniczy archipelag, niezniszczony przez przemysł turystyczny. To miejsce gdzie można obserwować prawdziwą przyrodę: gonitwy delfinów na morzu, ławice ryb poszukujące pożywienia, zjeść doskonale przyrządzonego homara albo podziwiać tajemnice podwodnego świata. To tu można odkrywać prawdziwe skarby na dnie morza, o których niejeden marzy. To także tu w ciągu kilku minut w pogodny, słoneczny dzień może rozpętać się sztorm, który na wiele godzin odetnie wyspy od reszty świata.

Dzień po sztormie jeden z turystów odkrywa na niewielkiej wysepce trzy ciała. Do akcji wkracza znany komisarz Dupin, który przeprowadził się z Paryża w okolice Glenanów. Gdy wychodzi na jaw, że jedną z trzech ofiar może być zaginiony znajomy prefekta, Yanning Konan, a drugą miejscowy celebryta, żeglarski mistrz Lucas Lefort, sprawy się trochę komplikują. Komisarz Dupin odkrywa, że to nie makabryczny wypadek, lecz popełnione z zimną krwią morderstwo.

Co kryje się za tą zbrodnią? Wielki biznes i duże pieniądze? Skarby zatopione na dnie morzą? A może najstarsze ze wszystkich motywów, czyli nienawiść i zemsta?

Jean-Luc Bannalec to pseudonim niemieckiego pisarza, który jest już znany niektórym czytelnikom jako autor książki "Śmierć w Pont-Aven". Mimo że powieść ta opowiada o pierwszej sprawie komisarza Dupina, nie czułam, że brakuje mi czegoś, na co mogłam natrafić w ów książce. Bannalec napisał tak "Sztorm na Glenanach", że czytelnik bez problemów może najpierw po nią sięgnąć, a następnie dopiero po "Śmierć w Pont-Aven".

Akcja powieści niewątpliwe trzyma w napięciu. Początkowo przeszkadzały mi trochę zbyt długie, jak na mój gust, opisy przyrody, historyczne fakty albo ciekawostki miejscowych. Jednak potem przyzwyczaiłam się do nich i wydały mi się ciekawym doświadczeniem. Razem z bohaterami mogłam podziwiać piękne Glenany, a także dowiedziałam się interesujących faktów o tej części Europy. Wyobraźnia robiła swoje.

Zakończenie zaskoczyło mnie. Podejrzewałam mnóstwo osób, które mogły się dopuścić tego strasznego czynu, ale rozwiązanie zagadki po prostu mnie zatkało. Nigdy bym nie powiedziała, że morderca jest aż tak blisko.

"Sztorm na Glenanach" to ciekawa pozycja. Polecam ją wszystkim, którzy lubią nietypowe zagadki połączone z dawką historii i opisów przyrody.


             Autor: Jean-Luc Bannalec
Tytuł: "Sztorm na Glenanach"
Wydawnictwo: Czarne
Ilość stron: 296
Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Czarne
 

5 komentarzy:

  1. Może kiedyś się za nią zabiorę ale jak na razie to jakoś nie mam na nią ochoty :P

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię takie historie - możliwe że po tę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy to do końca książka dla mnie, ale jak nadarzy się okazja, to chętnie to zweryfikuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się być ciekawa, więc postaram się za nią porozglądać, a gdy nadarzy się okazja, z chęcią ją przeczytam :)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Twoim opisie lektura wydaje się ciekawa, ale raczej nieprędko po nią sięgnę, gdyż obecnie zaczytuję się w Bondzie i "Scherlocku Holmesie". Obydwie serie wymiatają, choć każda na inny sposób. Rewelacja! :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć!
Bardzo się cieszę, że tutaj jesteś. Chciałabym, abyś podzielił(a) się swoim zdaniem na temat przeczytanego postu. Będzie mi bardzo miło.