piątek, 7 sierpnia 2015

Emma Chase - „Zaplątani”





          Na Zaplątanych zwróciłam swoją uwagę z powodu świetnej w swojej prostocie okładki oraz tytułu, który od razu skojarzył mi się z bajką Disneya. Oglądając perypetie Roszpunki bawiłam się przednio, a to świadome nawiązanie do tejże produkcji, dało mi nadzieję na coś ciekawego. Do tego miał dojść wątek erotyczny, którego także byłam ciekawa, a i obiecywano, że nie zabraknie humoru, co mnie ostatecznie przekonało. Lektura zajęła mi dosłownie chwilkę, przy czym bawiłam się rewelacyjnie!
          Drew Evans to zwycięzca. Przystojny, arogancki, czarujący. Jednym uśmiechem uwodzi najpiękniejsze kobiety Nowego Jorku. Ma lojalnych przyjaciół i wpływową rodzinę. Dlaczego więc ostatnie siedem dni spędził zamknięty w swoim apartamencie, pogrążony w depresji? On powie Wam, że ma grypę.
Ale wszyscy wiemy, że to nieprawda.
Katherine Brooks jest błyskotliwa, piękna i ambitna. Nikomu nie pozwoli stanąć na ścieżce do kariery. Gdy zatrudnia ją ojciec Drew, życie pewnego siebie playboya wywraca się do góry nogami. Kate jest profesjonalna, perfekcyjna i… irytująca.
Drew staje przed wielkim wyzwaniem. Czy połapie się w swoich uczuciach? 
"Zaplątani" to nie romans, do którego przyzwyczaiły się Wasze matki. To skandalizująca, pasjonująca i dowcipna opowieść o mężczyźnie, który dużo wie o kobietach. Chociaż nie tyle, ile mu się wydaje.

          Zarys fabuły widniejący powyżej brzmi dość znajomo, prawda? Tak, to już było. Nie raz, nawet nie dwa, a setki razy, choć nie do końca. Tym razem obok 100% samca, stoi niemniej wartościowa i ciekawa kobieta. Mimo to nie spodziewałam się zaskakujących zwrotów akcji i niesztampowych rozwiązań, a że miałam nastrój na literaturę tego typu, wiedziałam, iż będę nad wyraz wyrozumiała.


Pozwólcie, że powtórzę, żeby wam nie umknęło: 
WSZYSCY FACECI GADAJĄ Z KUMPLAMI O SEKSIE.
Wasz facet twierdzi, że tego nie robi? Rzućcie go w diabły, bo łże jak pies.

          Emma Chase jest odważną kobietą. Skąd taki wniosek? Otóż zdecydowała się ona napisać książkę z perspektywy mężczyzny. Ba, nawet więcej! Udało jej się to. Nie, na tym nie koniec! Udało jej się to i właśnie ten aspekt okazał się być najmocniejszą stroną tego romansu. Z akcją zapoznawał nas boski Drew Evans, którego cenne rady, skierowane wprost do nas - kobiet, zaznaczałam sobie skrupulatnie kolorowymi karteczkami podczas czytania. Drew wspaniałomyślnie poucza nas w sprawach damsko-męskich, jednocześnie i na nas roztaczając swój niezawodny urok. Narracja jest w istocie ciekawa i wciągająca. Muszę przyznać, że czytając miałam nieustannie uśmiech na twarzy, z powodu ciętego i przesadnie niewyszukanego humoru. Od strony pierwszej, aż do ostatniej. Autorka bardzo dobrze ujęła męski punkt widzenia; pozwoliła sobie na dawkowaną wulgarność, która dodała narracji pazura. 


„Teraz wiem, że niektóre kobiety mają problem z nagością. Być może wy też macie nieco sadełka na zimę? Dajcie sobie z tym spokój. To nie ma znaczenia. Nagość daje kopa za każdym razem. Mężczyźni są wzrokowcami. Nie chcielibyśmy was pieprzyć, gdybyśmy nie chcieli na was patrzeć.

          Autorka zapunktowała u mnie z jeszcze jednego, bardzo istotnego, powodu. Jak już wspomniałam Katherine Brooks nie jest bezbarwną nudziarą. To kobieta zdolna, posiadająca pasję, aspiracje i charakter. Nie mdleje, kiedy taki przystojniak, jak Drew raczy skierować na nią swój wzrok, a odpowiada mu równie śmiałym spojrzeniem. Jest piękna, seksowna i pewna siebie. Kate nie należy do szarych myszek, których nikt nie zauważa (nikt oprócz oszałamiająco atrakcyjnego milionera, oczywiście). Ta dziewczyna pracowała na swój sukces i nie pozwala odebrać sobie tego, na co zasłużyła. Jestem bardzo wdzięczna Emmie Chase, że nie oszukuje swoich czytelników, jak robią to inne autorki. Nie jesteśmy Kopciuszkami. Jeśli same nie zawalczymy o siebie, nie przyjdzie nam na ratunek żaden książę. No dobra, może którejś z nas uda się takiego poznać i w sobie rozkochać, jednak trzeba się liczyć z tym, że co roku wychodzi ograniczona liczba książątek i każda z nas się niestety nie załapie. Prosta matematyka. 


- Widzisz, Drew, na świecie istnieją trzy męskie rodzaje: dzieciaki, chłopaki i mężczyźni. Dzieciaki, jak Billy, nigdy nie dorastają, nigdy nie poważnieją. Dbają tylko o siebie, o muzykę, o samochody. Chłopakom, takim jak ty, zależy wyłącznie na ilości i różnorodności. To idzie taśmowo, bzykanko za bzykankiem. I w końcu są mężczyźni, tacy jak Matthew. Nie są idealni, lecz doceniają kobiety nie tylko za gibkość i siłę ssania.
Dobrze gada. Powinnyście jej słuchać.
Chociaż jest coś, czego nie rozumie. To, że czasem chłopak może stać się mężczyzną, gdy pozna właściwą kobietę.”

          Bardzo podoba mi się w Zaplątanych to, że autorka pisząc sceny erotyczne nie siliła się na oryginalność czy przesadny romantyzm. Rozczaruję Was ale nie występują także zabawy sadomasochistyczne. Drew Evans po prostu uprawia miłość. Nie zależy mu na efektowności ale na efektywności. I tak być powinno. Bohater nakreślając nam sceny uniesień nie przebiera w słowach, co może przeszkadzać, choć wcale nie musi. 
          Emma Chase wie, jak pisać romanse erotyczne. Nie sili się na to, aby dodać swojej książce głębi poprzez mało oryginalne dramaciki w życiu osobistym bohaterów, czy - o zgrozo - dopisując do ich historii problemy psychiczne, rodzinne czy coś jeszcze innego. Zaplątani są sztampowi - to fakt. Jednak moim zdaniem lepiej, aby książka była prosta i napisana schematycznie, aniżeli przekombinowana i udziwniona. Aspekt humorystyczny dodaje temu tytułowi uroku, a sugestie Drew, nierzadko oparte na stereotypach, bywają przydatne, szczere, a nawet celne. Autorka ma pomysł na swoją serię. Nie wystrzega się sprawdzonych już pomysłów ale podaje nam je w sposób bardzo smaczny, co sprawia, że jej książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jeśli więc macie ochotę na łatwą w odbiorze lekturę, która Was rozluźni, to śmiało sięgnijcie po Zaplątanych. Polecam! 




Autor: Emma Chase
Tytuł: Zaplątani
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 4 marca 2015
Ilość stron: 380
Ocena: 7/10


Za egzemplarz bardzo dziękuję księgarni:
 bonito.pl

źródło opisu: www.lubimyczytac.pl