piątek, 12 czerwca 2015

Zbigniew Chrząszcz - „Tworzywo”





         Wojen, niestety, odbyło się wiele. Niejedna jeszcze wybuchnie. Czasem jednak zapominamy, że pewna walka trwa od początków świata i zakończy się dopiero wraz z jego kresem. Mam na myśli wojnę pomiędzy Dobrem a Złem, w której uczestniczą ludzie, siły Niebios oraz siły Piekła. Na wojnę składają się bitwy. W Tworzywie toczy się właśnie jedna z nich.
          Na terenie całej Polski, znikają piękne, młode kobiety. Porywacz nie zostawia po sobie żadnych śladów. Zupełnie przypadkowo na trop w tej sprawie trafia policjantka z Nowego Romanowa, Małgorzata Jackowska. Równolegle do mało efektywnego oficjalnego śledztwa, znany i poważany profesor Koch, organizuje własną grupę śledczych, do której zaprasza swojego studenta, a także Małgorzatę Jackowską i jej partnera - Marka Bielskiego. Razem, z pomocą nowej technologii, intelektu, doświadczenia, a nawet ponadzmysłowych umiejętności, zamierzają schwytać sprawcę porwań i położyć temu kres.
           Ciekawą, a nawet kluczową informacją, jest to, że Tworzywo to tzw. thriller chrześcijański. Dla głównych bohaterów wiara jest bardzo istotna. Nierzadko uznawana jest ona za broń najskuteczniejszą, ale przede wszystkim najdoskonalszą. Autor wyraźnie podkreśla znaczenie ducha, co  nie każdemu będzie odpowiadało. Ja będąc chrześcijanką jestem z tego rada. Po raz pierwszy spotkałam się z takim podgatunkiem literackim więc było to dla mnie ciekawe doświadczenie.
           Kreacja bohaterów to najsłabszy aspekt tej książki. Postacie pozytywne są dobre aż do obrzydzenia, a negatywne złe do szpiku kości. W efekcie mamy wrażenie, że są one nienaturalne i nieludzkie. Odniosłam wrażenie, że każdy bohater jest jednakowy. Nie posiadają żadnych indywidualnych cech. Są po prostu do bólu szlachetni i potwornie nudni. Wyróżnia się jedynie antagonista oraz profesor Koch, poprzez którego autor wyraża swoje poglądy i teorie, m. in. na temat roli Boga. Dla pozostałych bohaterów jest on swego rodzaju wyrocznią. Będąc szczerą moim zdaniem ta grupa dochodzeniowa to właśnie kółko adoracji profesora Kocha, który przedstawiony został jako istny geniusz. Niestety niektóre jego czyny temu przeczyły. Bywało, że byłam wstrząśnięta niewyobrażalną głupotą tego bohatera.
           Wydawać by się mogło, że po ten thriller sięgnąć może każdy, kto ten gatunek lubi. Nie jest to prawdą. Potencjalny czytelnik musi mieć na względzie fakt, że autor wyjątkowo silnie podkreśla rolę wiary. Jest wręcz nachalny. Nawet ja - chrześcijanka, chwilami byłam tym przytłoczona. Należy być także przygotowanym na wykłady, które wyrażane są przez Kocha za pomocą dogmatów wiary oraz praw fizyki. Są one męczące, szczególnie dla kogoś, kto nie ma ścisłego umysłu. Nie niezrozumiałe ale wymagające skupienia.
          Finał Tworzywa jest dziwny i dla mnie niezrozumiały. Autor mnie tym bardzo zaskoczył. Nie potrafię odczytać jego intencji, trudno mi zrozumieć, w jakim celu książka została zakończona w tak oryginalny i niespójny sposób. Natomiast kierunki, jakie bohaterowie obrali we mnie nie wzbudziły najmniejszego optymizmu, a nawet niesmak. Spodziewałam się więcej, o wiele.
          Tworzywo nie jest książką złą. Jest to po prostu lektura specyficzna, która do niektórych czytelników trafi, a do innych nie. Technicznie prezentuje się bardzo dobrze. Z zainteresowaniem śledzi się postępowanie bohatera negatywnego, a i jest to na tyle oryginalny tytuł, że należy wyrobić sobie o nim zdanie samemu. Sądzę, że jeżeli autor weźmie sobie do serca uwagi, kolejne jego książki będą o wiele lepsze.


Autor: Zbigniew Chrząszcz
Tytuł: Tworzywo
Wydawnictwo: Poligraf
Data wydania: 29 października 2014
Ilość stron: 502
Ocena: 6/10
       

Za egzemplarz jestem bardzo wdzięczna autorowi!