sobota, 20 czerwca 2015

PRZEDPREMIEROWO: Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Szukaj mnie wśród lawendy. Gabriela"


Cudownie jest mieć rodzeństwo, na które zawsze można liczyć. Zwłaszcza, jeśli ma się z nimi tak rewelacyjny kontakt jak główne bohaterki tej trylogii. Wiedzą one, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji i o każdej porze. Kiedy tylko coś złego stanie się jednej, pozostałe biegną jej na ratunek. Taka siostrzana więź to z pewnością wspaniała sprawa. Nie dość, że łączą ich więzy pokrewieństwa, są również najlepszymi przyjaciółkami, które potrafią rozmawiać ze sobą o wszystkim, Zwierzają się ze wszystkich problemów i trosk, ale również dzielą się z pozostałymi radością. Wszystkie razem przeżywają zarówno dobre jak i złe chwile. Wiedzą, że zawsze mogą na siebie liczyć. Choćby nie wiem co się działo, choćby wszyscy je opuścili, one będą mieć siebie i razem poradzą sobie w każdej sytuacji. Takie właśnie są siostry Skotnickie. Kochają się bezgranicznie, ufają sobie i nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Ale od początku... 

Wracamy na półwysep Peljesac do Trpanj i wraz z Gabrielą próbujemy odszukać cień wielkiej miłości do Iwo, który przed laty zostawił dziewczynę w obcym kraju i wyjechał do Włoch. Co się wydarzyło pomiędzy energiczną blondynką i przystojnym Chorwatem? Jakie tajemnice uniemożliwiły tej zakochanej parze życie w miłości? Czy Gabrysia zna całą prawdę o Iwo? Czy ten mężczyzna wie, jaką naprawdę kobietą jest ta Polka, o której nie może przestać myśleć?
lubimyczytac.pl

To już ostatnia część przygód wspaniałych sióstr Skotnickich. Ostatni raz spotykamy się z tymi cudownymi bohaterami wykreowanymi przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską. Ostatni raz wyruszamy w podróż do Chorwacji, na półwysep Peljesac, który pokochałam całym sercem. Bo jest to wyjątkowe miejsce, trzeba to przyznać. Nasi bohaterowie mieli, mają i będą mieli okazję się o tym przekonać. A wyspa Korcula  ma w sobie jakąś moc, o której sami musicie przeczytać. 

W poprzednich dwóch częściach zarówno Zuzanna jak i Zosia zdołały ułożyć sobie życie z mężczyznami, których bardzo kochają i których po wielu latach w końcu odnalazły. Zuzanna własnie ma brać ślub, trwają przygotowania do wesela. Wiadomo, jak to jest. Kilka dni wcześniej przyjeżdża z Chorwacji najmłodsza z sióstr, Gabi. Zaproszenie również otrzymał Iwo, który pojawił się z tajemniczą nieznajomą. I tak właśnie najmłodsza Skotnicka przestała wierzyć w to, że jeszcze kiedykolwiek razem z Iwo i ich synem będą tworzyć szczęśliwą, kochającą się rodziną. To właśnie jeszcze ona nie ma ułożonego życia uczuciowego. Gdy starsze siostry mogą cieszyć się miłością swoich mężczyzn, Gabi jest samotna. Podczas wieczoru panieńskiego opowiada dziewczynom swoją historię. 

To właśnie na tę część czekałam najbardziej. Gabi od razu stała się moją ulubienicą. Najmłodsza Skotnicka od zawsze była tajemniczą postacią, a ja jak najszybciej chciałam się wszystkiego o niej dowiedzieć. Jak się poznali z Iwo, dlaczego się rozstali, co się takiego stało, że nie próbują być razem. Wszystko to sprawiło, że chciałam jak najszybciej sięgnąć po tę część. Gdy tylko otrzymałam możliwość przeczytania jej przedpremierowo, od razu się ucieszyłam i zabrałam się do lektury. I to co otrzymałam...nie spodziewałam się. Nie spodziewałam się, że tak potoczyło się życie Gabi, że takie a nie inne czynniki zadecydowały o tym, że znalazła się w takim miejscu w jakim jest. 

Bardzo, ale to bardzo podobała mi się ta ostatnia część trylogii. Autorka na szczęście mnie nie rozczarowała, wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że "Gabriela" to najlepsza część z całej trylogii. Podobnie jak pozostałe części, tę również czyta się w oka mgnieniu. Zanim się obejrzałam, czytałam już ostatnie strony i musiałam pożegnać się z bohaterami. Pani Agnieszka przekazała nam mnóstwo emocji. Wspaniale opisała wszystkie przeżycia Gabi towarzyszące jej zarówno podczas cudownych chwil z Iwo kilka lat temu, jak również tych obecnych. W powieści otrzymamy mnóstwo, mnóstwo emocji...zazdrości, bólu, tęsknoty za tym co było, ale i nadziei na lepsze jutro, miłości i przyjaźni. 
Autorka stworzyła lekką i niezobowiązującą lekturę, która idealnie powinna sprawdzić się podczas wakacyjnych wyjazdów, czy letniego popołudnia z książką w ogrodzie czy nad wodą. Pokazuje ona (jak również dwie pozostałe) moc prawdziwej miłości, która tylko czeka na to, aby zrobić krok ku niej, a wtedy będzie mogła odwdzięczyć się prawdziwym szczęściem i cudownym życiem u boku ukochanego mężczyzny. Również bardzo dobrze ukazane są relacje pomiędzy siostrami. Są one ze sobą naprawdę bardzo zżyte, ufają sobie, pomagają w każdych chwilach. Tych dobrych i tych złych. Wszystkie trzy wiedzą, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. 

Bardzo się cieszę, że tak potoczyły się losy wszystkich trzech sióstr Skotnickich, a jednocześnie się smucę, bo to już koniec. Już nie będę wyczekiwać kolejnych tomów tej trylogii, bo właśnie się skończyła. Nie spotkam się już z tymi cudownymi osobami, które poznałam właśnie w "Szukaj mnie wśród lawendy". Niestety...wszystko co dobre szybko się kończy. 

Posługując się moim ulubionym cytatem z "Gabrieli" dodam jeszcze tyle, że trylogia "Szukaj mnie wśród lawendy" to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Teraz jednak wiem, że na pewno nie ostatnie. Właśnie w tej chwili, gdy tylko zapiszę i opublikuję recenzję, poszukam innych książek, które (mam nadzieję) spodobają mi się tak jak te. Bo: 

"Najlepiej szukać i odnaleźć się...wśród lawendy." 

Na koniec chciałabym podziękować autorce. Tak. Nigdy tego nie robiłam, ale teraz czuję taką potrzebę. Pani Agnieszko, jeśli Pani to czyta...DZIĘKUJĘ. Dziękuję za tak cudowną trylogię, którą pokochałam całym sercem, za cudownych bohaterów, z którymi zżyłam się tak, że bardziej chyba już nie można. Dziękuję za ten cudowny czas, jaki mogłam spędzić z tą trylogią. Dziękuję za tyle emocji, które Pani we mnie wywołała. Niejednokrotnie miałam uśmiech na twarzy czytając ją, ale i zdarzyło się, że byłam smutna, a nawet zła. Dziękuję za wszystko. Jestem pewna, że będę miała do niej  wielki sentyment już chyba na zawsze. Myślę, że jeszcze nie jeden raz po nią sięgnę i przypomnę sobie historię moich ulubionych sióstr Skotnickich. DZIĘKUJĘ raz jeszcze.