poniedziałek, 29 czerwca 2015

Stephen King - "Doktor Sen"




"Doktor Sen" to kontynuacja bestsellerowego "Lśnienia", którego nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Na szczęście to nie sprawiło, że moje przeżycia z Danem Torrance stały sie mniej emocjonujące, nudne albo bezsensu. Kto nie przeczytał "Lśnienia" nie musi się obawiać, że przygoda z "Doktorem Snem" stanie się stratą czasu.

O co w ogóle chodzi z tym doktorkiem?

Grupa staruszków nazywająca się Prawdziwym Węzłem przemierza autostrady Ameryki w poszukiwaniu pożywienia. Z pozoru są nieszkodliwi – emeryci odziani w poliester, nierozstający się ze swoimi samochodami turystycznymi. Jednak Prawdziwy Węzeł to prawie nieśmiertelne istoty żywiące się substancją wytwarzaną przez poddane śmiertelnym torturom dzieci obdarzone tym samym darem, co Dan.

Nękany przez mieszkańców hotelu Panorama, w którym jako dziecko spędził jedną straszliwą zimę, Dan Torrance przez dziesięciolecia błąka się po Ameryce, usiłując zrzucić z siebie odziedziczone po ojcu brzemię beznadziei, alkoholizmu i przemocy. Ostatecznie odnajduje swoje miejsce w małym miasteczku w New Hampshire, we wspierającej go grupie Anonimowych Alkoholików i w domu opieki, gdzie zachowana z lat dzieciństwa resztka mocy pozwala mu nieść ulgę umierającym w ostatnich chwilach ich życia. Staje się znany jako „Doktor Sen”.

Kiedy Dan poznaje nastoletnią Abrę Stone, jej nadzwyczajny dar budzi drzemiące w nim demony i każe mu stanąć do boju o jej duszę i przetrwanie. To epicka batalia między dobrem i złem, krwawa, pełna rozmachu opowieść, która zachwyci miliony miłośników Stephena Kinga i zadowoli każdego, kto dopiero teraz wkracza w świat tej już klasycznej pozycji w dorobku tego pisarza.

Jedną z bardziej fascynujących postaci była Rose - przywódczyni Prawdziwego Węzła. Piękna i inteligentna kobieta dobrze odgrywała rolę tej złej, czarnego charakteru w książce. Jej późniejsza konfrontacja z Abrą była niesamowita. Była to końcówka powieści, bardzo dynamiczna i pełna emocji oraz napięcia. Muszę przyznać, że w niektórych momentach miałam ciarki!

Cóż mogę więcej powiedzieć niż to, że ta powieść jest po prostu świetna? Nie mogłam się od niej oderwać własnymi siłami. Dopiero ból oczu i późna godzina na zegarze uświadomiła mi, że na jeden dzień wystarczy mojej przygody z Danem i z Abrą.

Ta powieść jest warta Waszego czasu. Nie zawiedziecie się, jeśli jesteście sympatykami horrorów i wszelkich zjawisk paranormalnych.

        Autor: Stephen King
Tytuł: "Doktor Sen"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 653
Ocena: 10/10


sobota, 27 czerwca 2015

Melissa Moretti - "Kochanek z Malty"

Z czym Wam się kojarzy Malta?  Dla mnie, pierwsze skojarzenie, to wakacje, morze, plaża, słońce, czyli wszystko, co lekkie, najlepsze i najprzyjemniejsze. Lato, to idealna pora na tego typu powieści. Lekkie, niezobowiązujące, przy których bardzo dobrze można wypocząć. To właśnie wtedy jest największy wysyp na rynku wydawniczym książek z nutką romansu, jakiejś przygody, ciepłych krajów. Tak jest i tym razem. "Kochanek z Malty" zalicza się do tego typu książek. Jesteście zainteresowani czymś idealnym na wakacyjne klimaty? Przeczytajcie tę recenzję i zastanówcie się, czy to może ta książka nie jest najodpowiedniejszą propozycją na ten czas. 

 Paul przybywa z Malty do Rzymu i rozpoczyna pracę jako szofer w starym pałacu arystokratycznej rodziny Agostinich. Wkrótce okazuje się, że kryje tajemnicę, która całkowicie odmieni życie wszystkich mieszkańców wiekowej rezydencji. Jedni stają się jego sojusznikami, inni zamieniają się we wrogów.
Jak Paul, który przywykł do ciężkiej pracy i którego nie pociąga ani blichtr salonów, ani alkoholowe i narkotykowe ekscesy, odnajdzie się w tym środowisku?
Czy ulegnie kaprysom którejś z córek pani domu, czy może wybierze miłość skromnej pokojówki Anny?
Czy sekret, który ukrywa, doprowadzi go do szczęśliwego zakończenia?

Ostatnio mam taki okres w życiu, że sięgam głównie po pozycje typowo dla kobiet. Jakiś romans w tle, cudowne miejsce akcji, przejmujący bohaterowie. Gdy tylko dowiedziałam się, o tej książce, wiedziałam, że będzie to idealna lektura na letnie popołudnia. Od razu zabrałam się za lekturę.

"Często potrzeba wielu lat, żeby mężczyzna zrozumiał, że to, czego nie zepsuje pośpiechem, będzie dłużej trwać. Długo oczekiwać i pozwolić oczekiwać na siebie - to sprawia, że doznajemy zupełnie innych radości. Kiedy kobieta pomoże zrozumieć to mężczyźnie, ich związek zacznie naprawdę żyć. Zaczną naprawdę kochać."

Wakacyjne lektury mają to do siebie, że czasem są zbyt lekkie, za banalne, co powoduje zniechęcenie czytelnika do dalszego czytania, czy tutaj jest podobnie? Nie. Autorka bardzo dobrze prowadziła akcję, pisała prostym i zrozumiałym, ale przyjemnym językiem, który pozwolił mi wejść w świat Paula oraz rodziny Agostinich. Bez problemu odnalazłam się w Rzymie pośród tych wszystkich bohaterów. Czułam się tak, jak gdybym uczestniczyła w tych wydarzeniach, patrząc na nie gdzieś z boku. Było to bardzo fajne uczucie. Razem z Robertą i Paulem jechałam na wystawne imprezy i spotkania, na które zapraszani byli jedynie najbogatsi i najważniejsi w Rzymie. Bardzo dobrze został wykreowany również stosunek rodziny Agostinich wobec służby. Z jednej strony bogaci, którzy od wszystkiego mają swoich ludzi, a z drugiej prości ludzie, którzy pracują dla nich, poświęcając im większość swojego czasu, często kosztem własnego życia i rodziny. 

Bohaterowie wykreowani są rewelacyjnie! Anna - pokojówka, którą polubiłam od pierwszych stron, a z drugiej strony Raffaele, młody Agostini, którego wręcz nie znosiłam. Luciana, najstarsza w rodzinie, której wszyscy są podporządkowani. Wykonują wszelkie jej rozkazy, liczą się z jej zdaniem. Początkowo wydawała mi się zimną i oschłą osobą, jednak potem zmieniłam zdanie co do niej. Kolejną kobietą w rodzinie jest Roberta. Specyficzna postać. Ma córkę, Mirellę, często imprezuje, pragnie znaleźć sobie stałego partnera, jednak żaden nie spełnia jej oczekiwań, a jak już ktoś taki pojawił się w jej życiu...okazało się, że jest niedostępny. Jaka jest Roberta? Rozpieszczona, to na pewno, dostaje (prawie) wszystko co chce. I najmłodsza - Mirella. Świetna dziewczynka, która jest zupełnie inna od swojej matki. Jest normalną osobą, która ukrywa swoje pochodzenie, nie chwali się tym, co ma i kim jest. Szczera, uczciwa i znająca się na ludziach osoba. No i Paul, bez którego nie byłoby tej książki. To właśnie on jest głównym bohaterem. Mężczyzną, który skrywa jakąś tajemnicę. Od początku dziwnie się zachowuje, zbiera "materiały" na temat tej rodziny. Zupełnie nie zorientowałam się po co. Tajemnica tkwiła w powietrzu od samego początku, jednak jej rozwiązanie otrzymujemy dopiero na ostatnich kartach powieści. Mnie osobiście zaskoczyło, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, ale wiem, że wiele osób zorientowało się w trakcie powieści. Ja miałam niespodziankę - i dobrze!

Książka jest rewelacyjna, naprawdę bardzo mi się podobała. Czyta się ją w szybkim tempie, jest wciągająca i ciężko jest się od niej oderwać. Idealna na letni popołudniowy relaks z książką. Przedstawia ona miłość dwójki pracowników Agostinich - pokojówki Anny i szofera Paula, która jest opisana w fantastyczny sposób i czyta się ją bardzo przyjemnie.
Na dodatek ta piękna okładka, od której nie mogę oderwać wzroku. To właśnie ona przykuła moją uwagę, gdy po raz pierwszy ją zobaczyłam.

Polecam "Kochanka z Malty" wszystkim spragnionym lekkich i przyjemnych lektur, którzy chcą odpocząć przy ciekawej książce. Jestem pewna, że nie będziecie żałować tych kilku chwil spędzonych w towarzystwie Anny, Paula i rodziny Agostinich.


piątek, 26 czerwca 2015

Marek Krajewski & Jerzy Kawecki - „Umarli mają głos”




          Nie miałam jeszcze przyjemności czytać - ponoć - znakomitych kryminałów Marka Krajewskiego. Jednak moja polonistka tak mi go swego czasu zachwalała, że kiedy usłyszałam o jego nowej książce, postanowiłam ją przeczytać. Szczególnie, iż podjęty w niej temat wzbudził moje zainteresowanie. Cóż za mroczne zbrodnie pokalały polską ziemię? Wszystko o nich, wie patolog Jerzy Kawecki.
          Książka "Umarli mają głos" składa się z dwunastu rozdziałów. Możnaby spodziewać się, że dostaniemy obszerne opisy pełne nudnych, suchych faktów. Nic bardziej mylnego! Tak naprawdę na tę pozycję składają się zręcznie i bardzo lekko napisane opowiadania na podstawie doświadczeń jednego z autorów, biegłego medyka sądowego. Każde z nich traktuje o innej, przerażającej zbrodni, która faktycznie miała miejsce. Dlatego też pewna fakty zostały zmienione, aby nie naruszyć prywatności osób, które takie nieszczęście spotkało.
          Opowieści Kaweckiego nie zaczyna się i nie kończy tylko na stole sekcyjnym. Zostajemy zaznajomieni ze wszystkimi okolicznościami zbrodni, ich uczestnikami oraz świadkami i osobami bezpośrednio z nią niezwiązanymi, a także możemy się przekonać, jak wygląda prawdziwa sekcja zwłok, bez żadnej zbędnej pompy. Po lekturze tej książki dowiedziałam się, jakie procesy zachodzą w martwym ludzkim ciele. Poznajemy również otoczenie doktora, jego rodzinę, ludzi, z którymi pracuje od wielu lat, a nawet jego samego.
          Historie te przedstawiane są różnorako. Czasem od początku wiemy, kto, co i dlaczego, a w kolejnym opowiadaniu trzymani jesteśmy w nieświadomości aż do samego końca. Jestem zdecydowanie zwolenniczką drugiej metody. Jednak bez względu na to, w jaki sposób Marek Krajewski zdecydował się poprowadzić akcję, czyta się z równie dużym zapałem i ciekawością.
          Choć książka została napisana przystępnie, pojawiła się jednak odrobina medycznego żargonu w postaci łacińskich nazw. Nie byłoby to złe, gdyby zatroszczono się o przypisy. Niestety, takowe w ogóle nie zostały zrobione. Obecnie w programie nauka łaciny nie występuje, można się jej uczyć we własnym zakresie lub na studiach, jeśli zachodzi taka potrzeba. Szkoda, że nie wzięto pod uwagę, iż przeciętny Polak tego języka po prostu nie zna, w tym ja. W efekcie tego typu wstawki mnie irytowały, gdyż zwyczajnie nie wiedziałam, co znaczą.
          Bardzo zachęcam do przeczytania każdego, kogo interesuje praca lekarza patologa, a także pragnie skonfrontować, ile kreowane przez Marka Krajewskiego zbrodnie mają wspólnego z rzeczywistością. "Umarli mają głos" napisane są bardzo lekko, dlatego tę książkę czyta się szybko. Historie opowiedziane wspólnie przez ich dwójkę oprawione są w niezwykły klimat. Ponadto jest to kawałek polskiej historii.


Autor: Marek Krajewski 
         i Jerzy Kawecki
Tytuł: Umarli mają głos
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 13 maja 2015
Ilość stron: 304
Ocena: 7/10


Bardzo dziękuję za egzemplarz wydawnictwu:


poniedziałek, 22 czerwca 2015

Sophie Hannah - "Buźka"




Najpierw była powieść "Inicjały zbrodni", do której podeszłam z zrozumiałą rezerwą. Kilka tygodni temu do czynienia miałam z "Błędem w zeznaniach", którą przeczytałam z wielką ciekawością. A teraz przyszła pora na kolejny thriller autorstwa Sophie Hannah.

Byłam niezmiernie zainteresowana kolejną powieścią tej brytyjskiej autorki, którą wnuk Agaty Christie wyznaczył do kontynuowania przygód Herkulesa Poirota. Szczęście mi dopisało i niedawno otrzymałam nowy egzemplarz "Buźki" od Wydawnictwa Literackiego.

Ale czy na pewno "Buźka" zachwyciła mnie tak, jak się tego spodziewałam? Przekonajcie się sami!

Alice Fancourt to świeżo upieczona mama. Nic więc dziwnego, że tak bardzo obawia się spuścić z oka swoją córeczkę. Ale ten moment w końcu musiał nastąpić: po raz pierwszy od czasu porodu postanawia wyjść z domu, pozostawiają dziecko pod opieką ojca. Gdy dwie godziny później Alice wraca, zastaje męża śpiącego w łóżku na piętrze, a w dziecięcym pokoju... zupełnie inne niemowlę. Alice nie ma wątpliwości, że ktoś podmienił dziecko. Jej obaw nie podziela mąż, który oskarża ją o utratę zmysłów.

Depresja poporodowa? A może skrzętnie zaplanowana zbrodnia? Sprawą niechętnie zajmuje się policja. Za kilka dni mają zostać przeprowadzone testy DNA. Tymczasem Alice wraz z dzieckiem znikają...


Czy Was nie zaintrygowałby taki opis? Bo mnie owszem. Chciałam dowiedzieć się prawdy o Alice, jej córce, a także o całej rodzinie Fancourt.

Tak jak w "Błędzie w zeznaniach", tak i w "Buźce" autorka zastosowała mieszaną narracją, bowiem część rozdziałów została napisana w narracji jednoosobowej, a część w trzecioosobowej. Taki zabieg spodobał mi się. 
Czytelnicy dowiadują się od Alice o wszystkich jej obawach od momentu zgłoszenia zaginięcia jej córki, Poznajemy także jakim człowiekiem jest mąż, David, który zamiast wspomóc żonę w trudnych chwilach znęca się nad nią w bardzo okrutny sposób.
Z drugiej strony dowiadujemy się o wynikach śledztwa w sprawie zaginięcia Alice i dziecka.

"Buźka" jest dobrą powieścią pod względem stworzonej narracji, pomysłu na powieść, a także jest to znakomity, trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Ale niestety, zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Było ono zbyt łatwe, autorka nie zaszalała pisząc je. Może już nie miała pomysły jak mogłaby zakończyć tę powieść, albo stwierdziła, że nie będzie już za bardzo gmatwać tej opowieści. 

A szkoda, bo gdyby nie to zakończenie to "Buźka" byłaby naprawdę znakomitą powieścią. Dobrze, że Sophie Hannah skonstruowała tak tę książkę, że można przeboleć to zakończenie. 


Autor: Sophie Hannah
Tytuł: "Buźka"
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:
 
 
 

niedziela, 21 czerwca 2015

BOOK TOUR: "Co jeśli..."

Cześć!
Dzisiaj mam dla Was coś wyjątkowego, niepowtarzalnego, pierwszy raz na Blasku Książek mamy do czynienie z taką NIESPODZIANKĄ. Otóż, jak już zdążyłam się pochwalić na Facebooku, jesteśmy patronem medialnym najnowszej książki Rebeccy Donovan "Co jeśli...". W ramach promocji tej oto powieści wpadłam na pomysł zorganizowania BOOK TOUR'u, który jest ciekawą formą promocji. Został on przeniesiony do nas oczywiście z Zachodu, ale pomysł jest naprawdę świetny. Ale o co tak naprawdę w tym chodzi? 

Wybieram jedną osobę, której wysyłam książkę. (Osoby te mogły się zgłaszać w specjalnym poście na naszym Facebooku). Osoba ta ma tydzień na przeczytanie jej, zrecenzowanie na blogu, zrobienie zdjęcia książce, wpisania się na pierwszą stronę książki i na odesłanie kolejnej osobie, którą sama wybierze. Oczywiście w poście z recenzją należy napisać, że BOOK TOUR został rozpoczęty przez nas (Blask Książek). U każdej osoby książka może być nie więcej, niż tydzień czasu. BOOK TOUR będzie trwał przez całe wakacje. 31 sierpnia powinien wrócić DO MNIE z Waszymi podpisami na pierwszej stronie. 


Wraz z książką przyjdą do Was nasze wizytówki widoczne na zdjęciu powyżej. Będzie mi bardzo miło, jeśli i one znajdą się na Waszym zdjęciu książki z BOOK TOUR'u. Linki z recenzjami w ramach tej akcji możecie zostawiać w komentarzu pod tą notką! :)

Mam nadzieję, że będziecie się świetnie bawić! Miłego czytania i mam nadzieję, że książka wróci do mnie w nienagannym stanie!

sobota, 20 czerwca 2015

PRZEDPREMIEROWO: Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Szukaj mnie wśród lawendy. Gabriela"


Cudownie jest mieć rodzeństwo, na które zawsze można liczyć. Zwłaszcza, jeśli ma się z nimi tak rewelacyjny kontakt jak główne bohaterki tej trylogii. Wiedzą one, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji i o każdej porze. Kiedy tylko coś złego stanie się jednej, pozostałe biegną jej na ratunek. Taka siostrzana więź to z pewnością wspaniała sprawa. Nie dość, że łączą ich więzy pokrewieństwa, są również najlepszymi przyjaciółkami, które potrafią rozmawiać ze sobą o wszystkim, Zwierzają się ze wszystkich problemów i trosk, ale również dzielą się z pozostałymi radością. Wszystkie razem przeżywają zarówno dobre jak i złe chwile. Wiedzą, że zawsze mogą na siebie liczyć. Choćby nie wiem co się działo, choćby wszyscy je opuścili, one będą mieć siebie i razem poradzą sobie w każdej sytuacji. Takie właśnie są siostry Skotnickie. Kochają się bezgranicznie, ufają sobie i nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Ale od początku... 

Wracamy na półwysep Peljesac do Trpanj i wraz z Gabrielą próbujemy odszukać cień wielkiej miłości do Iwo, który przed laty zostawił dziewczynę w obcym kraju i wyjechał do Włoch. Co się wydarzyło pomiędzy energiczną blondynką i przystojnym Chorwatem? Jakie tajemnice uniemożliwiły tej zakochanej parze życie w miłości? Czy Gabrysia zna całą prawdę o Iwo? Czy ten mężczyzna wie, jaką naprawdę kobietą jest ta Polka, o której nie może przestać myśleć?
lubimyczytac.pl

To już ostatnia część przygód wspaniałych sióstr Skotnickich. Ostatni raz spotykamy się z tymi cudownymi bohaterami wykreowanymi przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską. Ostatni raz wyruszamy w podróż do Chorwacji, na półwysep Peljesac, który pokochałam całym sercem. Bo jest to wyjątkowe miejsce, trzeba to przyznać. Nasi bohaterowie mieli, mają i będą mieli okazję się o tym przekonać. A wyspa Korcula  ma w sobie jakąś moc, o której sami musicie przeczytać. 

W poprzednich dwóch częściach zarówno Zuzanna jak i Zosia zdołały ułożyć sobie życie z mężczyznami, których bardzo kochają i których po wielu latach w końcu odnalazły. Zuzanna własnie ma brać ślub, trwają przygotowania do wesela. Wiadomo, jak to jest. Kilka dni wcześniej przyjeżdża z Chorwacji najmłodsza z sióstr, Gabi. Zaproszenie również otrzymał Iwo, który pojawił się z tajemniczą nieznajomą. I tak właśnie najmłodsza Skotnicka przestała wierzyć w to, że jeszcze kiedykolwiek razem z Iwo i ich synem będą tworzyć szczęśliwą, kochającą się rodziną. To właśnie jeszcze ona nie ma ułożonego życia uczuciowego. Gdy starsze siostry mogą cieszyć się miłością swoich mężczyzn, Gabi jest samotna. Podczas wieczoru panieńskiego opowiada dziewczynom swoją historię. 

To właśnie na tę część czekałam najbardziej. Gabi od razu stała się moją ulubienicą. Najmłodsza Skotnicka od zawsze była tajemniczą postacią, a ja jak najszybciej chciałam się wszystkiego o niej dowiedzieć. Jak się poznali z Iwo, dlaczego się rozstali, co się takiego stało, że nie próbują być razem. Wszystko to sprawiło, że chciałam jak najszybciej sięgnąć po tę część. Gdy tylko otrzymałam możliwość przeczytania jej przedpremierowo, od razu się ucieszyłam i zabrałam się do lektury. I to co otrzymałam...nie spodziewałam się. Nie spodziewałam się, że tak potoczyło się życie Gabi, że takie a nie inne czynniki zadecydowały o tym, że znalazła się w takim miejscu w jakim jest. 

Bardzo, ale to bardzo podobała mi się ta ostatnia część trylogii. Autorka na szczęście mnie nie rozczarowała, wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że "Gabriela" to najlepsza część z całej trylogii. Podobnie jak pozostałe części, tę również czyta się w oka mgnieniu. Zanim się obejrzałam, czytałam już ostatnie strony i musiałam pożegnać się z bohaterami. Pani Agnieszka przekazała nam mnóstwo emocji. Wspaniale opisała wszystkie przeżycia Gabi towarzyszące jej zarówno podczas cudownych chwil z Iwo kilka lat temu, jak również tych obecnych. W powieści otrzymamy mnóstwo, mnóstwo emocji...zazdrości, bólu, tęsknoty za tym co było, ale i nadziei na lepsze jutro, miłości i przyjaźni. 
Autorka stworzyła lekką i niezobowiązującą lekturę, która idealnie powinna sprawdzić się podczas wakacyjnych wyjazdów, czy letniego popołudnia z książką w ogrodzie czy nad wodą. Pokazuje ona (jak również dwie pozostałe) moc prawdziwej miłości, która tylko czeka na to, aby zrobić krok ku niej, a wtedy będzie mogła odwdzięczyć się prawdziwym szczęściem i cudownym życiem u boku ukochanego mężczyzny. Również bardzo dobrze ukazane są relacje pomiędzy siostrami. Są one ze sobą naprawdę bardzo zżyte, ufają sobie, pomagają w każdych chwilach. Tych dobrych i tych złych. Wszystkie trzy wiedzą, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. 

Bardzo się cieszę, że tak potoczyły się losy wszystkich trzech sióstr Skotnickich, a jednocześnie się smucę, bo to już koniec. Już nie będę wyczekiwać kolejnych tomów tej trylogii, bo właśnie się skończyła. Nie spotkam się już z tymi cudownymi osobami, które poznałam właśnie w "Szukaj mnie wśród lawendy". Niestety...wszystko co dobre szybko się kończy. 

Posługując się moim ulubionym cytatem z "Gabrieli" dodam jeszcze tyle, że trylogia "Szukaj mnie wśród lawendy" to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Teraz jednak wiem, że na pewno nie ostatnie. Właśnie w tej chwili, gdy tylko zapiszę i opublikuję recenzję, poszukam innych książek, które (mam nadzieję) spodobają mi się tak jak te. Bo: 

"Najlepiej szukać i odnaleźć się...wśród lawendy." 

Na koniec chciałabym podziękować autorce. Tak. Nigdy tego nie robiłam, ale teraz czuję taką potrzebę. Pani Agnieszko, jeśli Pani to czyta...DZIĘKUJĘ. Dziękuję za tak cudowną trylogię, którą pokochałam całym sercem, za cudownych bohaterów, z którymi zżyłam się tak, że bardziej chyba już nie można. Dziękuję za ten cudowny czas, jaki mogłam spędzić z tą trylogią. Dziękuję za tyle emocji, które Pani we mnie wywołała. Niejednokrotnie miałam uśmiech na twarzy czytając ją, ale i zdarzyło się, że byłam smutna, a nawet zła. Dziękuję za wszystko. Jestem pewna, że będę miała do niej  wielki sentyment już chyba na zawsze. Myślę, że jeszcze nie jeden raz po nią sięgnę i przypomnę sobie historię moich ulubionych sióstr Skotnickich. DZIĘKUJĘ raz jeszcze. 

piątek, 19 czerwca 2015

Wyniki konkursu z okazji 3-cich urodzin bloga



         
Wyniki opublikowałam już na naszym fan page'u, jednak dla porządku zamieszczam je jeszcze na blogu wraz z zwycięskimi pracami konkursowymi.
          Bardzo dziękujemy wszystkim za wzięcie udziału! Jest nam niezwykle miło, że aż 35 osób wysłało nam zgłoszenia. Wykazaliście się ogromną kreatywnością i wyobraźnią, której Wam zazdroszczę. Nie jest to ostatni konkurs na naszym blogu, zatem zachowajcie czujność, bo niebawem ponownie będziecie mieli okazję wygrać świetne nagrody książkowe.


III miejsce zajęła Jasmine



II miejsce zajęła Anita Piesiak


Szanowna pani!

Mam zaszczyt zaprosić panią na niezwykłą wycieczkę po krainie tak magicznej, że aż zapiera dech w piersiach. Informuję, że biuro turystyczne Dream Tour zabiera panią całkiem za darmo do magicznych zakątków Wielkiej Brytanii. Wyjazd odbędzie się w dniach od 1 lipca do 6 lipca. Zaleca zabrać się wygodne buty, ciepłą kurtkę, kostium kąpielowy, sukienkę balową oraz kapelusz. Poniżej załączam plan wycieczki.
1 dzień.
6:00- Zbiórka na lotnisku w Warszawie.
7:00- Wylot w stronę Wielkiej Brytanii.
9:00- Przylot i transfer na ulicę Pokątną, do gospody Dziurawy Kocioł i zakwaterowanie.
10:00- Czas wolny na odpoczynek.
12:00- Wizyta w Banku Gringotta. Kupno pamiątek z nim związanych.
14:00- Posiłek w gospodzie.
15:30- Przejście do sklepu Magicznych Dowcipów Weasleyów. Czas na zakupy i poznanie braci. 
16:30- Wizyta w Esach i Floresach gdzie odbędzie się prezentacja obrony przed czarną magią.
18:00- Przejście na mroczną uliczkę Nokturna. Wizyta u Borgina i Burke'a. Oglądanie mrocznych magicznych przedmiotów.
20:00- Kolacja w gospodzie.
22:00- Cisza nocna.
2 dzień.
9:00- Pobudka i poranna toaleta.
9:30- Śniadanie.
10:00- Przejście do podstawionego autokaru Błędnego Rycerza i przejazd do gmachu Ministerstwa Magii.
11:00- Zwiedzanie Sali przepowiedni, Sali rozpraw Wizengamotu, Pomników, siedzib urzędników i spotkanie z Ritą Skeeter. Zdjęcia i krótki wywiad.
14:00- Obiad w tutejszej restauracji.
15:00- Przejazd do London Eye i przelot nim.
16:30- Przejazd i obejrzenie Tower Brigde oraz czas wolny na spacer.
17:30- Przejazd do siedziby Zakonu Feniksa. Słuchanie opowieści jego członków.
19:00- Kolacja i czas wolny.
22:00- Cisza nocna. 
3 dzień
9:00- Pobudka i poranna toaleta.
9:30- Śniadanie w siedzibie ZF.
10:30- Przejazd na dworzec Kings Cross i rozpoczęcie podróży pociągiem do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart.
14:00- Obiad na terenie pociągu.
19:00- Dojazd do zamku i tam kolacja. 
20:00- Zakwaterowanie w Dormitorium Gryffindoru i czas wolny.
22:00- Cisza nocna.
4 dzień
7:30- Pobudka i poranna toaleta.
8:00- Śniadanie w Wielkiej Sali.
9:00- Zwiedzanie szkoły. Uczestnictwo w pokazie magicznym. Poznanie istot magicznych z gajowym Hagridem. 
14:00- Obiad.
15:00- Obserwacja meczu Quiddicha. 
17:00- Powrót do zamku i po drodze zwiedzenie Bijącej wierzby, marsz po obrzeżach Zakazanego lasu.
20:00- Kolacja i wielki bal w strojach wieczorowych.
23:00- Cisza nocna.
5 dzień
8:30- Pobudka i poranna toaleta.
9:00- Śniadanie i pożegnanie zamku.
10:00- Przeprawa łodziami do Hogsmeade.
11:00- Odwiedzenie magicznych barów i pokaz magiczny na uliczce. Dodatkowo wróżba z ręki i fusów.
13:00- Czas wolny na relaks.
14:00- Obiad w gospodzie Pod Świńskim Łbem.
15:00- Rozpoczęcie podróży powrotnej Błędnym Rycerzem do Londynu.
19:00- Kolacja na terenie hotelu w centrum miasta.
22:00- Cisza nocna.
6 dzień
9:00- Pobudka i poranna toaleta.
10:00- Śniadanie.
11:00- Transfer na lotnisko.
13:00- Wylot w stronę Polski.
16:00- Koniec wycieczki.

Uwagi!
Nie odpowiadamy za przypadkowe pogryzienia przez chochliki. Nie bierzemy odpowiedzialności za dziwne sny lub ataki duchów. 

Inne świadczenia.
Opieka opiekuna magicznego przez cały czas pobytu.
Prezent w postaci pudełka Fasolek Wszystkich Smaków oraz ręcznie robiony sweter od pani Weasley.

Koszt imprezy: 0,00 zł. 
Ta oferta jest nie do odrzucenia dla prawdziwego fana Pottera. To mówi samo za siebie. 



I miejsce zdobyła Stella Aga

Matury już za mną, jest piękna pogoda,
w takie dni nudzić się szkoda.
Gdy wczoraj jadłam kolację,
pomyślałam: pora jechać na wakacje!
Nie chcę mi się jednak leżeć pod palmami,
więc zrealizuję coś, o czym śniłam latami.
Wybiorę się do Araluenu,
nie powinno być z tym dużego problemu.

Długa podróż jest pięknych chwil warta.
Będę mogła powkurzać Halta!
Słowne pojedynki z nim są takie ciekawe,
gdzie ja znajdę lepszą zabawę?!
Przyda mi się także trening fizyczny,
kilka kilogramów mniej i od razu lepszy stan psychiczny!
Od Willa zaś strzelania z łuku się nauczę,
od Horace’a samoobrony i już nikt mnie nie zatłucze!
Może z Cassandrą się zaprzyjaźnię,
gdy masz przyjaciela, jest zawsze raźniej!

Araluen ma także mnóstwo walorów turystycznych,
dostarczy mi wiele chwil niezapomnianych, fantastycznych.
Z przyjemnością zwiedzę ruiny Gorlanu,
będzie dreszczyk emocji, a to dopiero początek mojego planu.
Wrzosowiska Hackham, Mokradła, zamki, lasy,
wakacjom w Araluenie nie brakuje klasy!
Jeśli mi szczęście dopisze, popłynę statkiem do Skandii,
gdzie są piękne widoki, choć zimno jak na Grenlandii.

Przede wszystkim liczę na niezapomniane przygody,
nawet w przypadku kiepskiej pogody.
Konne przejażdżki, piesze wędrówki, śledzenie wroga,
pewnie często ogarnie mnie trwoga.
Pomogę obmyślać strategie, plany,
wezmę udział w polowaniu, jarmarku, zobaczę dworskie tany.
Do domu powrócę pełna wrażeń,
z nadzieją na kolejne wakacje w krainie mych marzeń!

Z całego serca gratulujemy laureatom wraz z księgarnią Bonito.pl


BlaskTV: Monster



         Dawno żadnej recenzji nie publikowałam, jednak nie lękajcie się - to nie koniec! Zaraz po maturach dosłownie rzuciłam się na anime. Byłam bardzo stęskniona za japońską animacją i trudno mi się od niej oderwać. Jednak i wspaniałe książki czekają, więc staram się hamować. Dzisiaj zapraszam Was na opinię na temat bardzo szanowanej produkcji, która zasłużyła sobie na miano klasyka i miejsce na szczytach list TOP (choć nie zawsze się tam znajduje).
          Kenzou Tenma to młody chirurg, którego zdolności robią wrażenie nawet na lekarzach z
dużym stażem. Jego kariera zapowiada się wspaniale, ponieważ ma ogromny talent, a pomaganie ludziom sprawia mu przyjemność. Ponadto jest zaręczony z córką dyrektora szpitala, w którym pracuje. Stoi przed nim tylko jeden warunek: musi być mu absolutnie posłuszny. Pewnego dnia do szpitala trafia chłopiec postrzelony w głowę, którego ocalić może tylko genialny Tenma. Jednak szef nakazuje mu porzucić dziecko i zająć się burmistrzem, który deklaruje hojną dotację na szpital. Kenzou, dotychczas uległy wobec przyszłego teścia, buntuje się i ratuje życie chłopcu. Po tej decyzji błyskawicznie traci pozycję, narzeczoną oraz jakiekolwiek perspektywy na przyszłość.
          Nie są to jednak jedyne efekty postanowienia lekarza. Dziesięć lat później, kiedy to rozpoczyna się właściwa akcja, chirurg jest świadkiem egzekucji. Jak się okazuje, mordercą jest ocalony przez Tenmę chłopiec. Lekarz, przytłoczony poczuciem winy, bierze na siebie odpowiedzialność za czyny swojego byłego pacjenta i rusza za nim w pogoń obarczony przez policję winą za jego zbrodnie, by naprawić swój błąd - decyduje się go zabić.


          Muszę jasno zaznaczyć, że powyższy opis jest niepełny. To anime jest bardzo rozbudowane i na jego fabułę składa się wiele bogato poprowadzonych wątków. Monster nie kręci się wyłącznie wokół Kenzou Tenmy. Pojawia się wiele najróżniejszych bohaterów, których historia przedstawiona jest skrupulatnie i głęboko. Fabuła jest na tyle rozległa, że układamy ją do kupy przez wszystkie odcinki, co jest imponujące.
          Akcja to aspekt szczególny. Mianowicie jest ona powolna. Z tego powodu widzowi trudniej jest wciągnąć się w oglądanie. Osobiście nierzadko nie miałam specjalnie ochoty, aby włączyć kolejny odcinek. Myślę, że właśnie stąd w pewnej części biorą się negatywne komentarze odnośnie tego tytułu, ponieważ utrudnia to oglądanie, co przyznać należy, choć niektórzy wielcy fani temu zaprzeczają. Można nazwać to wadą, ja jednak postrzegam zwolniony rozwój akcji jako jej specyfikę. Widz cierpliwie musi oczekiwać aż pojawią się kolejne elementy układanki, a kiedy to się działo, odczuwałam wielkie podniecenie, gdyż wcześniej snułam najróżniejsze domysły na ten temat. Po tym jednak przychodzi chwila otrzeźwienia i natychmiast zdawałam sobie sprawę, że ten malutki puzzel, rodzi jeszcze więcej wątpliwości i znaków zapytania. Ta zabawa trwa bez końca, gdyż nawet w finalnym odcinku autor nie dał nam tej satysfakcji i nie odkrył wszystkich kart. W czasie oglądania anime taki a nie inny sposób poprowadzenia akcji może irytować i męczyć, jednak po zakończeniu seansu trudno tego genialnego zabiegu nie docenić.



          Kreacja bohaterów, moim zdaniem, jest największą zaletą Monstera. Charaktery zbudowane są wyjątkowo skrupulatnie i szczegółowo. Postaci nie biorą się znikąd i nie zmierzają donikąd. Posiadają spójne, acz skomplikowane osobowości o głębokim obrazie psychologicznym. Główny bohater, choć początkowo wydaje się być nieskazitelny, rozwija się na przestrzeni wydarzeń, a antagonista od początku do końca zaskakuje i wywołuje gęsią skórkę u widza. Do momentu zapoznania się z tą serią myślałam, że miałam już okazję widzieć znakomicie stworzonych bohaterów. Jak się okazało, w pupie byłam i stolec widziałam.  Naprawdę, chylę czoła.
          Następnym z licznych atutów tego tytułu jest muzyka. Kochani, co to jest za MUZYKA! Niezwykle klimatyczna, idealnie współgrająca zarówno z akcją, jak i z wizualną stroną openingu tudzież endingu. Trudno jest ubrać w słowa zachwyt mnie ogarniający, kiedy o tym myślę, dlatego też odsyłam Was YouTube'a, gdzie sami możecie się przekonać, iż jest to uczta dla zmysłu słuchu.


          Ostatnią kwestią, o której wspomnę jest kreska, również bardzo charakterystyczna. Łatwo można zauważyć, że nie jest to klasyczny styl rysowania patrząc choćby na oczy, które wcale nie zajmują połowy twarzy bohatera. Kreskę określiłabym jako schludną, jednak znajduje się ona poza granicami estetyki, za którą przepadam. Aczkolwiek nie wątpię, iż ma ona swoich wielbicieli.
          Zdecydowanie to anime polecam, z jednym zastrzeżeniem: jest ona przeznaczona dla starszej grupy odbiorców. Monster jest produkcją z wyższej półki, która młodszym widzom do gustu raczej nie przypadnie. Klimat jest nieziemski, dzięki bohaterom oraz muzyce. Niejednokrotnie się wzdrygałam, a nawet zdarzyło mi się odwrócić głowę i zasłonić uszy. Zapewniam, że jeśli uda się Wam dotrwać do końca, pomimo tempa akcji, patrząc na całokształt tej produkcji, powiecie "WOW". Pozostaje mi tylko życzyć Wam miłego seansu.




Autor: Naoki Urasawa
Tytuł: Monster
Data wydania: 2004
Studio: Madhouse, Viz Media, VAP
Reżyser: Masayuki Kojima
Scenariusz: Tatsuhiko Urahata
Muzyka: Kuniaki Haishima
Ilość odcinków: 74
Ocena: 10/10

środa, 17 czerwca 2015

PREMIERA: Rebecca Donovan - "Co jeśli..."


Po przeczytaniu "Oddechów" autorstwa Rebeccy Donovan wiedziałam, że przeczytam każdą jej książkę, dosłownie każdą. I los chciał, że Wydawnictwo Feeria postanowiło wydać kolejną książkę tej autorki pt. "Co jeśli...". Już od początku, gdy tylko dowiedziałam się o niej byłam pewna, że wcześniej czy później trafi w moje ręce. I tak się stało. A co najlepsze - Blask Książek jest patronatem medialnym tej książki. Super, prawda?  Bez zbędnego przedłużania przystąpmy do recenzji. 

Logan doznaje szoku, gdy widzi Nicole Bentley siedzącą naprzeciwko niego w kawiarni tysiące mil od ich rodzinnego miasta. Przecież od ponad roku – gdy oboje skończyli szkołę – nikt jej nie widział ani o niej nie słyszał.
Tylko że to nie jest Nicole.

Wygląda dokładnie jak miłość Cala z dzieciństwa, ale nazywa się Nyelle Preston. Jest przeciwieństwem Nicole: impulsywna i odważna, zaraża wszystkich wokół pasją życia. Cal jest nią totalnie zafascynowany. Ale Nyelle kryje też wiele tajemnic, a im bardziej Cal zbliża się do rozwiązania jej zagadek, tym mniej chciałby wiedzieć.

Bardzo cieszyłam się na premierę "Co jeśli...", ale gdy już miałam brać się za jej czytanie, tak naprawdę nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Znałam autorkę już z serii Oddechy, jednak wiedziałam, że to będzie zupełnie inna historia. I chciałam ją poznać jak najszybciej, a z drugiej strony bałam się. No bo co jeśli... ta książka okaże się niewypałem, kompletnym rozczarowaniem? Chyba bym tego nie przeżyła, nie po tych emocjach, jakie autorka wywołała u mnie przy historii Emmy w Oddechach. Całe szczęście tak się jednak nie stało.

"Co jeśli..." to genialna książka i muszę o tym napisać już na samym początku tego postu. Cudowna, wspaniała, emocjonująca, ukazująca siłę prawdziwej przyjaźni, która jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności losu. Powieść o wkroczenia w dorosłość i dokonywania samodzielnych wyborów i decyzji. To książka o każdym z nas. 

Autorka przenosi nas do Crenshaw w Los Angeles, gdzie uczy się Cal Logan. Pewnego dnia wychodząc z imprezy spotyka dwie dziewczyny, Tess i Nyelle. Tą drugą spotyka również później w kawiarni i przeżywa szok. Dziewczyna wygląda niemal identycznie jak Nicole - jego przyjaciółka z dzieciństwa, o której słuch zaginął. Chłopak postanawia dowiedzieć się kim jest ta dziewczyna, poznać ją i spędzić z nią trochę czasu. Dziewczyna jednak jest bardzo tajemnicza i Cal ma problem z poznaniem jej tajemnicy. 

Bohaterowie wykreowani są rewelacyjnie. Bardzo polubiłam głównych bohaterów, zarówno tajemniczą Nyelle, która była bardzo dobrą, wrażliwą ale i szaloną dziewczyną. Czerpała z życia pełnymi garściami, jak gdyby chciała nadrobić stracony czas. Cal natomiast jest typowym chłopakiem. Nie jest jakoś popularny. Prawdopodobnie na ulicy nie zwróciłabyś na niego uwagi. Jednak ma w sobie coś takiego, co zachęca dziewczyny do niego. Bardzo często angażuje się w nowe związki, które kończą się szybciej, niż się zaczęły. Dopiero gdy Nyelle staje na jego drodze, coś się w nim zmienia. Ona go zmienia. 

O czym tak naprawdę możemy przeczytać w tej książce? O wygórowanych oczekiwaniach rodziców w stosunku do swoich dzieci, o bezwzględnym narzucaniu im swojego zdania, o prawdziwej przyjaźni, dla której można poświęcić nawet swoje szczęście osobiste, o poszukiwaniu własnego ja, swojego miejsca w świecie, bycia sobą i spełniania swoich marzeń, aż wreszcie o byciu szczęśliwym, tak naprawdę szczęśliwym z osobą, którą się kocha.   

"Co jeśli" to naprawdę wspaniała książka. Jestem pod wielkim wrażeniem talentu autorki. Już po raz kolejny mnie zaskakuje, ale tym razem najbardziej. Autorka pisze wspaniale. Z każdą książką jest coraz lepiej. Uwielbiam jej styl pisania. Bardzo łatwo można było odnaleźć się w świecie bohaterów i razem z nimi przeżywać wszystkie wydarzenia. Podczas lektury śmiałam się, byłam przygnębiona, smutna, zła, rozczarowana zachowaniami bohaterów, a nawet zdarzyło mi się uronić łezkę. Każdą kartę tej historii przeżywałam na swój sposób. Jest to zdecydowanie moja ulubiona książka tej autorki. I na pewno nie zapomnę o niej tak szybko.  Często porównywana jest do historii Holdera i Sky / Hope z "Losing hope" i nie sposób się z tym nie zgodzić.

"Co jeśli..." to książka, którą musicie przeczytać. Jeśli tylko czytaliście Hopeless / Losing hope i podobała Wam się, jestem pewna, że i ta przypadnie Wam do gustu. 


Ciekawa jestem natomiast Waszych odczuć związanych z tą książką. Czytaliście już może? Co o niej sądzicie? A dlaczego chcecie ją przeczytać? 

PS. W niedzielę będę miała dla Was niespodziankę z tą oto książką! 

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Gary Troup - "Zły bliźniak"






"Zły bliźniak" to ostatnia powieść napisana przez Gary'ego Troup. Zapewne część z was pamięta, że ów pisarz zginął we wrześniu 2004 roku, kiedy odrzutowiec relacji Sydney-Los Angeles, którym podróżował, rozbił się nad południowym Pacyfikiem. Umarł na początku swojej drogi literackiej, co dotknęło jego zagorzałych fanów.

A teraz coś o książce.

Do detektywa Paula Artisana, który zajmuje się błahymi sprawami, zgłasza się młody, niezwykle bogaty Clifford Widmore ze zleceniem odnalezienia zaginionego brata bliźniaka, któremu rzekomo grozi niebezpieczeństwo. Artisan po rozważaniu wszystkich za i przeciw podejmuje się tego zadania. Jeździ po całym świecie tak, jak wskazują tropy. Jest w Kalifornii, na Kubie, odwiedza okolice Nowego Jorku, a nawet leci do dalekiej Australii.

Clifford twierdzi , że jego brat jest - w odróżnieniu od niego - bardzo złym człowiekiem. Detektyw zaczyna więc od szukania czarnej owcy, ale w trakcie podróży, przerywanej powrotami do domu i długimi rozmowami z starszym przyjacielem , przekonuje się, że cała rodzina Widmore jest podejrzana, a rzeczywistość nie wygląda tak, jak wszyscy chcą mu wmówić.

W trakcie lektury nasuwają się pytania: kto tak naprawdę jest zły w tej rodzinie? Kto chce i jakimi sposobami przejąć majątek rodziny Widmore? I w końcu, kto kogo chce zabić?

"Zły bliźniak" to ciekawa powieść, którą czyta się świetnie. Główny bohater od samego początku zyskuje sympatię czytelników. Nie brakuje też ciekawych zwrotów akcji. Polecam każdemu, kto ma ochotę na chwilę relaksu razem z książką detektywistyczną.


Autor: Gary Troup
Tytuł: "Zły bliźniak"
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 215
Ocena: 7/10


sobota, 13 czerwca 2015

Joanna M. Chmielewska - "Sukienka z mgieł"



Weronika jest córką lekarzy, którzy pragnąc robić wielką karierę, zapomnieli o swojej jedynaczce. Niczego jej w życiu nie brakowało, poza miłością, której nie potrafili okazywać rodzice, jednak natura jej to wynagradzała. Już od najmłodszych lat kochała zwierzęta i rośliny. Uwielbiała koty, które dawały jej mnóstwo radości i uczyły kochać. 

Jako dorosła osoba, Weronika postanawia założyć kawiarnię w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem. Z jej planami nie zgadzają się rodzice, którzy w ramach buntu nie zaszczycili swoją obecnością tego miejsca. Piwnica jest opisana w bardzo wyjątkowy sposób, to miejsce, do którego chce się wracać, a ludzie zaglądający tam, z pewnością nie należą do zwyczajnych. Możemy tam spotkać bardzo ciekawe osobistości, które na pozór nie wyróżniają się wśród tłumu, jednak ich historie często zapierają dech w piersiach. 

Byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdyby miejsce takie jak Piwnica pod Liliowym Kapeluszem, istniało naprawdę. Gdyby zaglądali tam ludzie, nie tylko po to, by napić się kawy, ale też wyciszyć na chwilę, uciec od codziennego zgiełku. Pewnie wiele jest miejsc podobnych do tego, ale myślę, że żadne nie jest tak wyjątkowe jak to opisane w książce. 

Życie Weroniki jest dość poukładane. Praca, dom, ukochany kociak i wszystko na swoim miejscu. Wszystko, oprócz miłości, kobieta ciągle szuka kogoś, z kim mogłaby spędzić resztę życia. Gdy wydaje się, że kogoś takiego już znalazła, okazuje się, że nie jest on w stanie udźwignąć niektórych problemów, jak na przykład choroba. 

W Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem spotkamy nie tylko wyjątkową Weronikę, która potrafi rozmawiać z ludźmi i wie, kiedy ktoś potrzebuje pomocy. Znajdziemy tam również Małomównego, który ukryty za swoim laptopem obserwuje ludzi i tworzy, Krychę, a właściwie Anastazję, która nagle decyduje się zawalczyć o swoje życie, Andrzeja - uroczego młodzieńca, który powinien być wzorem dla innych dorastających mężczyzn i wiele innych osób, przewijających się przez to pełne uroku miejsce. 

To pierwsza książka autorstwa pani Chmielewskiej, z jaką miałam okazję się spotkać i jestem pod ogromnym wrażeniem. Za mną jest również "Karminowy szal" i ciągle chcę więcej. To dowód na to, że polscy pisarze potrafią pięknie pisać i działać na wyobraźnię czytelnika. 

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo mg

piątek, 12 czerwca 2015

Zbigniew Chrząszcz - „Tworzywo”





         Wojen, niestety, odbyło się wiele. Niejedna jeszcze wybuchnie. Czasem jednak zapominamy, że pewna walka trwa od początków świata i zakończy się dopiero wraz z jego kresem. Mam na myśli wojnę pomiędzy Dobrem a Złem, w której uczestniczą ludzie, siły Niebios oraz siły Piekła. Na wojnę składają się bitwy. W Tworzywie toczy się właśnie jedna z nich.
          Na terenie całej Polski, znikają piękne, młode kobiety. Porywacz nie zostawia po sobie żadnych śladów. Zupełnie przypadkowo na trop w tej sprawie trafia policjantka z Nowego Romanowa, Małgorzata Jackowska. Równolegle do mało efektywnego oficjalnego śledztwa, znany i poważany profesor Koch, organizuje własną grupę śledczych, do której zaprasza swojego studenta, a także Małgorzatę Jackowską i jej partnera - Marka Bielskiego. Razem, z pomocą nowej technologii, intelektu, doświadczenia, a nawet ponadzmysłowych umiejętności, zamierzają schwytać sprawcę porwań i położyć temu kres.
           Ciekawą, a nawet kluczową informacją, jest to, że Tworzywo to tzw. thriller chrześcijański. Dla głównych bohaterów wiara jest bardzo istotna. Nierzadko uznawana jest ona za broń najskuteczniejszą, ale przede wszystkim najdoskonalszą. Autor wyraźnie podkreśla znaczenie ducha, co  nie każdemu będzie odpowiadało. Ja będąc chrześcijanką jestem z tego rada. Po raz pierwszy spotkałam się z takim podgatunkiem literackim więc było to dla mnie ciekawe doświadczenie.
           Kreacja bohaterów to najsłabszy aspekt tej książki. Postacie pozytywne są dobre aż do obrzydzenia, a negatywne złe do szpiku kości. W efekcie mamy wrażenie, że są one nienaturalne i nieludzkie. Odniosłam wrażenie, że każdy bohater jest jednakowy. Nie posiadają żadnych indywidualnych cech. Są po prostu do bólu szlachetni i potwornie nudni. Wyróżnia się jedynie antagonista oraz profesor Koch, poprzez którego autor wyraża swoje poglądy i teorie, m. in. na temat roli Boga. Dla pozostałych bohaterów jest on swego rodzaju wyrocznią. Będąc szczerą moim zdaniem ta grupa dochodzeniowa to właśnie kółko adoracji profesora Kocha, który przedstawiony został jako istny geniusz. Niestety niektóre jego czyny temu przeczyły. Bywało, że byłam wstrząśnięta niewyobrażalną głupotą tego bohatera.
           Wydawać by się mogło, że po ten thriller sięgnąć może każdy, kto ten gatunek lubi. Nie jest to prawdą. Potencjalny czytelnik musi mieć na względzie fakt, że autor wyjątkowo silnie podkreśla rolę wiary. Jest wręcz nachalny. Nawet ja - chrześcijanka, chwilami byłam tym przytłoczona. Należy być także przygotowanym na wykłady, które wyrażane są przez Kocha za pomocą dogmatów wiary oraz praw fizyki. Są one męczące, szczególnie dla kogoś, kto nie ma ścisłego umysłu. Nie niezrozumiałe ale wymagające skupienia.
          Finał Tworzywa jest dziwny i dla mnie niezrozumiały. Autor mnie tym bardzo zaskoczył. Nie potrafię odczytać jego intencji, trudno mi zrozumieć, w jakim celu książka została zakończona w tak oryginalny i niespójny sposób. Natomiast kierunki, jakie bohaterowie obrali we mnie nie wzbudziły najmniejszego optymizmu, a nawet niesmak. Spodziewałam się więcej, o wiele.
          Tworzywo nie jest książką złą. Jest to po prostu lektura specyficzna, która do niektórych czytelników trafi, a do innych nie. Technicznie prezentuje się bardzo dobrze. Z zainteresowaniem śledzi się postępowanie bohatera negatywnego, a i jest to na tyle oryginalny tytuł, że należy wyrobić sobie o nim zdanie samemu. Sądzę, że jeżeli autor weźmie sobie do serca uwagi, kolejne jego książki będą o wiele lepsze.


Autor: Zbigniew Chrząszcz
Tytuł: Tworzywo
Wydawnictwo: Poligraf
Data wydania: 29 października 2014
Ilość stron: 502
Ocena: 6/10
       

Za egzemplarz jestem bardzo wdzięczna autorowi!