sobota, 30 maja 2015

Lauren Oliver - 7 razy dziś

 Wyobraź sobie, że jesteś amerykańską nastolatką, z milionem problemów, ale i cudownymi przyjaciółkami i najwspanialszym chłopakiem na Ziemi.Jesteś najpopularniejszą dziewczyną w szkole, a wszystkie inne chcą być takie jak Ty, chcą żebyś je lubiła, albo chociaż tolerowała. Zastanawiałaś się kiedyś, co by było, gdybyś miała przeżyć jeden dzień kolejny raz? Co byś zrobiła tak samo, a jakich decyzji nigdy byś nie podjęła? Jak zmieniłoby się przez to Twoje życie? Czy nadal otaczałabyś się tymi samymi ludźmi, czy dalej byłabyś tą samą dziewczyną, co jeszcze dzień wcześniej? Bohaterka powieści  "7 razy dziś" doświadcza coś takiego, coś podobnego do Deja Vu, ale to jednak nie to. Codziennie rano budzi się i przeżywa ten sam, koszmarny dzień, 12 lutego - Dzień Kupidyna. Dzień, w którym w szkole rozdają róże, a ich ilość ma świadczyć o popularności, na której tak wszystkim zależy. 

Nazywam się Sam Kingston. Jestem popularna, mam przystojnego chłopaka i szalone przyjaciółki, z którymi świetnie się bawię. Czuję się lepsza od nudnych kujonów i śmieję się z dziewczyn, które nigdy nie dostały liściku miłosnego. Robię, co chcę i kiedy chcę. Nie obchodzi mnie, czy kogoś zranię, bo i tak wszystko uchodzi mi na sucho. Aż do dzisiaj…
Wychodzę z imprezy. Oślepiają mnie światła samochodu jadącego z naprzeciwka. Czuję niewyobrażalny ból. Spadam w niekończącą się pustkę.
Umarłam?
A jednak budzę się w swoim łóżku. Tylko że znów jest piątek 12 lutego, a ja od nowa przeżywam ten sam dzień. Czy naprawdę zasłużyłam na tak surową karę? Chcę tylko odzyskać moje idealne życie. Bo przecież było idealne, prawda? 
Opis: lubimyczytac.pl 


Lauren Oliver znana jest w Polsce głównie dzięki serii Delirium, jednak to właśnie powieścią "7 razy dziś" zadebiutowała. Jej powieści zostały przetłumaczone na ponad 30 języków i wielokrotnie trafiały na listy bestsellerów. "7 razy dziś" to również moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Czy było ono udane? Dowiecie się, czytając tę recenzję.

"Ale kiedy noc się zaczyna, wszystko jest możliwe."

Początkowo, gdy zaczęłam czytać tę książkę, wydała mi się ona dokładnie taka sama jak tysiące innych książek dla młodzieży. Popularna dziewczyna, która wraz z przyjaciółkami znęcają się nad uczniami z "niższej sfery", które są nieczułe, obojętny jest im los innych. W wielu amerykańskich filmach możemy dopatrzeć się właśnie takich bohaterów, więc po co jeszcze kolejna taka książka? No ale skoro już zaczęłam ją czytać, postanowiłam dokończyć. Potem poznajemy historię Samanthy, a właściwie jeden dzień z jej życia, który kończy się...jej śmiercią. Tak, zaraz na początku książki Samantha ginie w wypadku samochodowym. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że następnego dnia rano budzi się i odkrywa, że...nie dość, że żyje, to jeszcze znów jest 12 lutego, Dzień Kupidyna. Jej ulubione święto, w którym w szkole dostaje się róże od swoich przyjaciół, wielbicieli itd, a ich liczba ma bardzo duże znaczenie. Oczywiście im więcej, tym lepiej. Ich ilość pokazuje, jak popularnym i lubianym się jest. Wieczorem razem z przyjaciółkami udają się na imprezę do Kenta - chłopaka z "niższych sfer", gdzie, jak to na takich imprezach bywa, alkohol leje się strumieniami. Wracając do domu, Lindsay - jedna z przyjaciółek, która kieruje,wpada w poślizg i w wyniku wypadku ginie nasza główna bohaterka - Sam. Jednak następnego dnia budzi się i z przerażeniem orientuje się, że znów jest 12 lutego, a ona znów musi iść do szkoły, wszystko będzie działo się dokładnie tak samo. I tak jest dosłownie przez sześć dni. Bohaterka siedem razy przeżywa ten dzień. 

"Nigdy nie jest za późno na kolejną szansę."

 I tak właśnie historia toczy się siedem razy. Siedem razy poznajemy jeden dzień z życia Sam. Początkowo jest on dokładnie taki sam, jak pierwszy, więc czytelnika może denerwować fakt, że czyta praktycznie jedną i tę samą historię kilka razy. Jednak, po paru dniach, do Sam dociera, że musi zrobić coś ze swoim życiem, aby nie dopuścić do tej tragedii. Robi wszystko co może, aby sytuacja z późnego wieczoru nie przytrafiła się następnym razem. Podejmuje różne, inne decyzje, które powodują, że jej dzień toczy się w różnym tempie i z różnymi skutkami. I właśnie wtedy historia zaczyna nabierać dla mnie sensu i koloru. Dziewczyna sama podejmuje decyzje, zmienia się. Zupełnie inaczej patrzy na swoje otoczenie i otaczających ją ludzi. Stara się pokazać, że wcale nie jest taka zła, nawet próbuje ratować życie pewnej dziewczynie, którą wcześniej za każdym razem próbowała ośmieszyć. 

"Chodzi tylko o to, żeby pokazać innym, ilu się ma przyjaciół. Ale przecież wszyscy wiedzą, ilu mają przyjaciół. I wcale w ten sposób nie zdobywa się nowych ani nawet nie zbliża bardziej do tych, których już się ma."

Bardzo podobała mi się ta historia! Mimo, iż faktycznie ma ona sporo wad, sama w sobie jest naprawdę wspaniała. Autorka chce zwrócić się do młodych ludzi, aby przemyśleli swoje zachowanie, postawili się na miejscu Sam i zastanowili, co oni powinni zmienić w swoim życiu, aby (gdy dojdzie do ewentualnej tragedii) rodzice, przyjaciele i znajomi wspominali ich  z uśmiechem na twarzy i kojarzyli z nimi same dobre chwile. Naprawdę według mnie książka skłania do myślenia i powoduje, że chce się pomyśleć o swoim dotychczasowym życiu i ewentualnych zmianach. 
Jest to bardzo poruszająca lektura, która dotyka wszystkich z nas. Autorka pokazuje historie, które mogą przydarzyć się każdemu z nas i to  właśnie w tej chwili, w której nie będziemy się spodziewać.

Może dla ciebie jest jakieś jutro. Może dla ciebie istnieje tysiąc kolejnych dni albo trzy tysiące, albo dziesięć- tyle czasu, że możesz się w nim zanurzyć, taplać do woli, że możesz pozwolić by przesypywał ci się przez palce jak monety. Tyle czasu, że możesz go zmarnować .

Mogłabym o niej pisać jeszcze długo i długo, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że niewiele osób by to przeczytało. Jeśli jest ktoś, kto chciałby podyskutować ze mną o tej książce, będę bardzo szczęśliwa. Dajcie znać w komentarzu! Bo jest jeszcze bardzo dużo do powiedzenia. A teraz chciałabym Wam napisać co nieco o okładce. 

No właśnie, okładka. Okładka powinna być tym czynnikiem, który przykuwa naszą uwagę przy książce, sprawia, że dłużej zatrzymujemy na niej wzrok. Pamiętam pierwsze wydanie tej książki, wydawało mi się, że książka jest taka cudowna, lekka, pozbawiona jakichkolwiek wad. Jednak...bardzo pomyliłam się co do tego. Cieszę się, że Wydawnictwo Otwarte wybrało dla tej książki właśnie taką okładkę. I choć od początku nie podobała mi się, teraz jestem nią zachwycona! W pełni oddaje to, co możemy dostać, czytając tę książkę i na pewno nie jest to lekka, przyjemna historyjka! 

Po to są właśnie najlepsi przyjaciele. Tak właśnie postępują. Pilnują, żebyś nie spadł w przepaść.

Tak jak już wspominałam, zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. Myślę, że nie zawiedziecie się, mimo wszystko, a spędzicie miło czas zanurzając się w świecie Sam i jej przyjaciół. Momentami jest przygnębiająco, melancholijnie ale i wzruszająco. Myślę, że jest  lektura obowiązkowa dla wszystkich młodziaków!