piątek, 1 maja 2015

Bram Stoker - "Dracula"




          Może nam się wydać zaskakujące po wodospadzie książek, w których wampiry odrabiają lekcje na jutro do szkoły zamiast pod osłoną nocy wysysać krew z szyj niewiast, że początki literatury wampirycznej były zupełnie inne. W rewolucyjnym "Draculi" nosferatu to nic więcej, jak tylko antychryst, pozbawiony duszy i skazany na tułaczkę po świecie przez wieki. Nie jest to już wizja tak atrakcyjna dla nastolatek, jak oszałamiająco przystojny i błyszczący jak miliard dolców Edward Cullen. I nie należy mieć im tego za złe. Duża część czytające młodzieży, w tym ja, tej fascynacji uległa i ma już tej tematyki powyżej uszu. Jednak po latach, kiedy już biblioteczka zapchana jest tytułami o różnych gatunkach, tęsknie zerkam na książki, z którymi wiążę bardzo miłe wspomnienia i pchnięta ogromną ciekawością, aby dowiedzieć się, jak to się stało, że świat na punkcie wampirów oszalał, sięgnęłam po "Draculę".
          Młody prawnik Jonathan Harker przybywa do Transylwanii, gdzie ma służyć pomocą bogatemu klientowi, hrabiemu Draculi, który zdecydował się na wyjazd do Londynu. Już od samego początku ta miejscowość wydaje się Jonathanowi przerażająca, a jej mieszkańcy dziwni. Przebywając w zamku hrabiego zauważa mnóstwo niezwykłych, mrożących krew w żyłach rzeczy, hrabia okazuje się być największą i najbardziej niebezpieczną z nich. W czasie, kiedy prawnik szaleje ze strachu i stara się wydostać z zamku, na jego powrót czeka jego ukochana narzeczona. W końcu się spotykają... w szpitalu. I jest to dopiero początek koszmaru.

"...na odległym krańcu alei ujrzeliśmy białą postać, tulącą do piersi ciemny kształt. Przystanęła i chwilowy przebłysk księżyca, który wyłonił się zza chmur, wyłonił z mroku ciemnowłosą kobietę ubraną jak do trumny. Nie widzieliśmy jej twarzy, gdyż pochylała się nad jasnowłosym dzieckiem. Zapadła cisza jak makiem zasiał, przerwana przeraźliwym piskiem, jaki przez sen wydaje dziecko lub pies, kiedy coś mu się przyśni. [...] Znalazła się wreszcie na tyle blisko, że ujrzeliśmy ją wyraźnie w blasku księżyca. [...] Lucy Westenra, lecz jakże odmienionej. Dawna słodycz ustąpiła miejsca nieugiętemu, bezdusznemu okrucieństwu, a czystość zmysłowej lubieżności. [...] Profesor podniósł latarnie i odsunął przesłonę; światło padło na twarz Lucy, usta splamione świeżą krwią oraz strużkę, która spływała po brodzie, plamiąc śnieżnobiałą pośmiertną suknię. [...]
Oczy jej zapłonęły nieczystym światłem, usta rozciągnęły w lubieżnym uśmiechu. Boże ciarki przeszły mi po plecach na sam widok! Niedbałym ruchem odrzuciła od siebie dziecko, które dotąd tuliła zawzięcie do piersi, warcząc niczym pies nad kością. Malec wydał przeraźliwy okrzyk i legł nieruchomo, ze słabym kwileniem."

          "Dracula" ma bardzo ciekawą formę. Na książkę składają się wycinki prasowe, korespondencja i fragmenty dzienników różnych bohaterów biorących udział w wydarzeniach. Największym atutem tej książki, który robi wrażenie na czytelniku jeszcze po dziś dzień, jest niesamowity klimat opisany na jej stronicach. Nie sposób nie odetchnąć szybciej, kiedy czytamy o mrocznej nocy w Transylwanii, gdzie księżyc demaskuje potwory mroku, a kołysankę śpiewa mu stado dzikich wilków. Nie mniej tajemnicze i nieprzewidywalne są noce londyńskie, gdzie na granatowym niebie wirują czarne kształty nietoperzy. Jest to coś niesamowitego i jeszcze żadnemu autorowi powieści grozy, które miałam przyjemność czytać, nie udało się tak niesamowicie intrygująco opisać tej mrocznej pory.
          Obecnie wszelakie historie o wampirach są przesycone seksem i morzem krwi. W "Draculi", opublikowanej w 1897 roku oczywiście zbliżeń nie ma wcale, a krew pojawia się w bardzo małych dawkach. Mimo to autor potrafi zainteresować czytelnika, który zupełnie nie tęskni za opisami bestialskich zbrodni i scen łóżkowych głównej bohaterki/głównego bohatera. Bram Stoker zaprawił swoją historię czymś niepowtarzalnym, co zachwyca i wciąga.
          Muszę wspomnieć o czymś, co w czasie czytania od razu zwróciło moją uwagę. W książce występują dwie postaci kobiece i żadna z nich nie jest głupia. Przeciwnie! Szczególnie Mina Harker jest bohaterką szlachetną, rozsądnie myślącą i POMOCNĄ. Nie przeszkadza wciąż, nie majta się nigdy nikomu pod nogami. Kiedy należy, sama usuwa się w cień. Pytam zatem: skąd ten potworny pomysł, aby bohaterką niemal każdej książki, gdzie motyw krwiopijców występuje, była głupia jak but, pozbawiona wszelkich zalet i talentów dziewucha? Na pewno nie wyszło to od Brama Stokera, który kobiety przedstawia w bardzo pozytywnym świetle.
          O kreacji wampira nie ma sensu się wypowiadać. Jest to wizja klasyczna, niekwestionowany pierwowzór i jakiekolwiek obiekcje nie mają racji bytu. Warkocze czosnku, krzyż, hostia i kołek - oto akcesoria, jakie musicie nabyć do walki z wampirami. Nie obawiajcie się więc, jak wam jakiś paskudny nietoperz będzie się obijał o okno - czosnkiem go przez łeb! A jeśli będziecie się bali, wystarczy wykonać jeden telefon do van Helsinga - doskonałego pogromcy nosferatu.
          Legenda o hrabim Draculi żyje już od końca XV wieku i fascynuje nas do dzisiaj. To opowieść o bezdusznym potworze i grupie dzielnych ludzi, którzy pomimo trwogi decydują się ratować ludzkość. Honor, odwaga i poświęcenie to wartości, które na stronach "Draculi" są nadal żywe i wciąż wzruszają serca. Zdecydowanie warto przeczytać to przełomowe dzieło i choć na chwilę przenieść się do tego wstrząsającego świata. Pozostaje nam jedynie ubolewać nad faktem, że obecni autorzy tak niewiele zaczerpnęli z historii Brama Stokera.
       

Autor: Dram Stoker
Tytuł: Dracula
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: październik 2011
Ilość stron: 428
Ocena: 9/10



Egzemplarz udostępniła mi księgarnia internetowa bonito.pl, za co kłaniam się w pas!
 bonito.pl