środa, 15 kwietnia 2015

Maria Nurowska - "Dom na krawędzi"



Daria po wyjściu z więzienia nie wie co ze sobą zrobić, gdzie pójść, czuje się zagubiona. Jednak dzięki Izie (opiekunce więzienia) udaje jej się stanąć na własnych nogach, Wyjeżdża w góry do zaprzyjaźnionej gospodyni, gdzie podejmuje swoje życiowe decyzje. Postanawia wybudować dom marzeń, który mimo pewnych oporów  w końcu powstaje. Zakłada własny pensjonat i wydawałoby się, że wreszcie ma wszystko pod kontrolą...
Iza nie jest jednak tak dobrą przyjaciółką, na jaką kształtowała ją autorka już w pierwszej książce "Drzwi do piekła". Owładnięta chęcią poszerzania horyzontów, zdobywaniem awansów społecznych i zawodowych, zapomina o córce, którą podrzuca Darii, a właściwie Marcie, gdyż ta zdecydowała się na zmianę imienia, by nie kojarzono jej z przeszłością. 

Daria nie mając swoich dzieci, kocha Olę jak córkę. Trudno jej się z nią rozstawać, kiedy co jakiś czas jej matka sobie o niej przypomina. W dodatku w życiu głównej bohaterki pojawia się mężczyzna, który może odmienić jej życie na zawsze. 

Podporządkowana Izie nie potrafi zadbać o swoje szczęście. Jednak wszystko może ulec zmianie, niestety zanim to nastąpi, czytelnik musi wyrwać sobie kilka włosów z głowy z nerwów...

Kolejna genialna książka Marii Nurowskiej, która również zasłynęła nie tylko w Polsce. Autorka pisze w taki sposób, że trudno o niej zapomnieć, czy nawet oderwać się od książki, gdyż co chwila dzieje się coś nieprzewidywalnego, co wywołuje w czytelniku mieszankę różnych emocji i uczuć. Dzięki tej miksturze wrażeń, nie da się nudzić, czy przysypiać czytając historię głównej bohaterki. 

Boleję nad tym, że nie poznam dalszych losów Marty i jej przyjaciół. To już jest koniec, choć autorka zostawiła sobie coś na kształt otwartej furtki, może kiedyś zdecyduje się na kontynuację tej historii, co było by dla mnie ogromną niespodzianką. Gorąco polecam, myślę że i wam w znacznej części przypadnie do gustu.