środa, 25 marca 2015

A. J. Betts - "Zac & Mia"


Od początku, gdy tylko zobaczyłam książkę w zapowiedziach byłam pewna, że chcę ją przeczytać. Bardzo przyciągała mnie do siebie. Jednak, gdy znalazła się już na mojej półce jakoś nie mogłam się przemóc. Wcale nie miałam ochoty po nią sięgać. Do czasu. A gdy już wzięłam ją do ręki, otworzyłam i zaczęłam czytać, strony przesuwały się w oka mgnieniu. Nie jadłam, nie piłam. Siedziałam na łóżku i czytałam. Nie mogłam się oderwać. Czegoś takiego się nie spodziewałam! 

Choroba. Szpital. Białaczka. Wyrok? 

Zac jest siedemnastolatkiem, który choruje na białaczkę. W szpitalu spędził bardzo dużo czasu. Można nawet stwierdzić, że szpital to jego dom, a sala numer 1 miejscem, z którego nie wychodzi. Chłopak jest po przeszczepie szpiku i czeka na przyjęcie się go i powrót do zdrowia. Cały czas w szpitalu mieszka z nim jego mama, która nawet na chwilę nie chce zostawić chłopaka samego. Poza tym...na oddziale nie ma żadnych jego rówieśników, z którymi mógłby zamienić słowo. Do czasu...no właśnie bo pewnego dnia do pokoju obok "wprowadza się" ona. Dziewczyna, nastolatka. Ona też choruje na raka. Jednak Mia jest "szczęściarą". Dlaczego? Otóż to coś, co doprowadziło do choroby dziewczyny można wyciąć "i po kłopocie". Dziewczyna jednak zdaje się tego nie doceniać. Najlepiej dla niej byłoby uciec jak najdalej od kłopotów, od matki, od wszystkiego...
Chłopak stara się nawiązać kontakt z koleżanką zza ściany, jednak jego pobyt w szpitalu dobiega końca i wraca do domu. Kontakt z Mią urywa się mu na kilka miesięcy. Do czasu...do czasu, aż zjawia się u niego w domu. Tak po prostu. 

"Rak to magnez dla przyjaciół na Facebooku. Według statystyki mojego profilu, nigdy jeszcze nie byłem tak popularny. Dawniej ludzie się za siebie modlili, dzisiaj lajkują i komentują, jakby mieli bić światowe rekordy." 

Książka porównywana jest do jakże sławnej "Gwiazd naszych wina". Białaczka, choroba, szpitale, nastolatkowie. Według mnie tylko tyle łączy te książki, a tak naprawdę są zupełnie inne. Która lepsza? To zostawiam Waszej ocenie. 
Autorka przedstawia nam świat dwóch, nastoletnich bohaterów, którym świat przewrócił się do góry nogami. Zac początkowo był zmęczony i na jego ciele pojawiały się siniaki, Mię bolała kostka. I nagle oboje spotyka taki los, zwany rakiem. Jedno z nich ma bowiem szczęście, bo można wyleczyć tę chorobę operacyjnie i rokowania są dużo lepsze niż przy białaczce. Tutaj trzeba się zastanawiać czy szpik się przyjmie, czy nie, czy będzie remisja czy może nawrót choroby? Jednak nastawienie do życia i walka z chorobą jest zupełnie inna i można by powiedzieć odwrócona. Mia, która powinna być większą optymistką i patrzeć na świat w bardziej kolorowych barwach jest rozgoryczona, rozżalona, nie może pogodzić się z chorobą. Zac natomiast, który jest w gorszej sytuacji patrzy na to wszystko zupełnie inaczej. Walczy z chorobą, nie poddaje się, jest wesoły, żartuje nawet ze swojego szpiku, który jest z Niemiec. 

"Teraz potrzebny jest mi plan D. 
D jak desperacja.
D jak Do albo Die"

Bohaterowie są naprawdę wykreowani fenomenalnie. Nie znajdziemy tutaj byle jakich, niedojrzałych bohaterów, którzy denerwują nas na każdym kroku. Mia może i jest rozżalona, ale kto na jej miejscu by nie był? Trzeba brać pod uwagę okoliczności, w jakich bohaterowie się znajdują. Zac natomiast jest bardzo, ale to bardzo dojrzały. Męski, twardy. Walczy z chorobą chociaż wie, jakie ma szanse na przeżycie 5 kolejnych lat. Jest odpowiedzialny. 
Mama Zaca również jest bardzo realistycznie przedstawiona. Całe dnie spędza w szpitalu, przy synu. Robi wszystko, aby zapewnić mu jak najlepszą opiekę i "rozrywkę". Stara się, aby niczego mu nie brakowało. Jest silna, jednak przeżywa to wszystko w sobie.

Jednak większą rolę w powieści odgrywa znajomość Zaca i Mii. Nastolatkowie, którzy w zwykłym życiu prawdopodobnie nigdy by się nie spotkali, a jeśli już, to na pewno nie zaprzyjaźniliby się! Choroba jednak zbliża ludzi, podobnie jak problemy. Mia nie wie co ze sobą zrobić i pojawia się u Zaca w domu. I tam rozpoczyna się ich bliższa znajomość. Zaczynają rozmawiać, poznawać się, spędzać ze sobą więcej czasu, aż w końcu potrafią zaufać sobie. 

Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza z nich - "Zac" napisana jest z perspektywy Zaca. Wszystko o jego chorobie, pobycie w szpitalu, ogólnie historia związana z Zackiem. Druga natomiast jest wspólna "&". Znajdziemy w niej losy obojga bohaterów, którzy  poznają się w szpitalu i tam ich drogi się ze sobą stykają. Trzecia to perypetie Mii i historia opisana właśnie z jej perspektywy.

Bardzo lubię książki, w której narracja podzielona jest na bohaterów. Wtedy możemy dogłębniej odkryć wszystkie myśli i uczucia bohaterów. Bardzo podoba mi się ten zabieg i myślę, że w tej powieści był on konieczny. Nie wyobrażam sobie, jaka byłaby ta książka gdyby nie fragmenty z myślami Mii. To nie byłoby to samo. Teraz możemy wejść wgłąb jej samej aby poczuć to, co ona czuje, być bliżej niej i razem z nią przeżywać wszystko. 

Powieść jest wspaniała. Naprawdę napisana jest rewelacyjnym językiem, czyta się ja wyśmienicie. I jest po prostu taka prawdziwa, tak bardzo wzruszająca i realistyczna. Miałam Wam tego nie pisać, sami mieliście się przekonać, czy "Zac & Mia" jest lepsza, na równym poziomie, czy może gorsza od "Gwiazd naszych wina", jednak pisząc tą recenzję stwierdziłam, że Wam powiem. Otóż dla mnie, "Zac & Mia" jest....lepsza, zdecydowanie lepsza niż GNW. Teraz fani twórczości Greena pewnie na mnie naślą jakąś Greenowską mafię, jednak mi naprawdę bardziej podobała się ta książka. Więcej emocji, tego bólu, tej realności, powagi, wzruszających momentów. Wszystko to sprawiło, że "Gwiazd naszych wina", według mnie spadło na dalszy tor. Poza tym, byłam bardzo, ale to bardzo ciekawa zakończenia. A tak naprawdę? Bałam się go. Naprawdę, nie chciałam przeczytać końca. Muszę jednak przyznać, że zakończenie mnie zaskoczyło. I to dość pozytywnie. Bardzo chciałam, aby tak się skończyło i na szczęście autorka (już wcześniej) wysłuchała moich próśb i błagań. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej wspaniałej książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.