sobota, 10 stycznia 2015

Katarzyna Michalak - "Bezdomna"


Kinga straciła już wszystko: dom, rodzinę, dziecko i poczucie godności. Wtedy w jej życiu pojawia się Aśka. 
Kobieta, która kiedyś zrujnowała jej małżeństwo, teraz wyciąga do Kingi pomocną dłoń. 

Czy to wyrzut sumienia, ludzki gest, a może jakiś ukryty plan? 

Aśka nie zna jeszcze historii dawnej rywalki – historii tak bolesnej i wstrząsającej, że aż trudno to sobie wyobrazić. 

Czy Aśka zdobędzie zaufanie Bezdomnej? Odkryje, dlaczego Kinga tak sobą gardzi, tak bardzo cierpi? Co zrobi, gdy pozna jej prawdę? 

Czy w Aśce zwycięży wścibska dziennikarka, czy wrażliwa, czuła na krzywdę innych kobieta?


O "Bezdomnej" słyszałam już naprawdę wiele. I to były tak sprzeczne opinie, jak chyba nigdy wcześniej. Szczerze? Bałam się po nią sięgać. No bo...tak uwielbiam twórczość pani Kasi, a gdyby mnie ta rozczarowała, to nie byłoby później już to samo. Teraz jestem już po lekturze i mogę odetchnąć z uglą. Naprawdę. Bo  "Bezdomna" zrobiła na mnie największe wrażenie spośród książek, które przeczytałam do tej pory autorstwa tej pani. 

Każdy ma swoje życie, swoje problemy, z którymi jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej. Jeszcze inni, tak jak tytułowa Bezdomna, trafiają na ulicę i tam codziennie walczą o przetrwanie. Wygrzebywanie jedzenia ze śmietników, spanie na dworcu czy na terenie opuszczonych działek to dla nich norma. W takich warunkach starają się przeżyć każdy dzień. Jednym przyzwyczajenie się do takich warunków wychodzi lepiej, innym gorzej, ale co poradzić, gdy nie ma się co ze sobą zrobić? Gdy rodzina Cię opuściła, mąż rozwiódł się, a Wasze wspólne mieszkanie sprzedał, zostawiając Cię z niczym. To tylko część historii, którą przedstawia nam pani Kasia w "Bezdomnej". Wydawać by się mogło, że to jest straszne i okrutne, jednak to tylko mały skrawek tego, co bohaterka przeżyła. 

Kinga mieszka na ulicy. Ma już dość swojego życia i w wigilijny wieczór postanawia ze sobą skończyć. Zamyka się w śmietniku wraz z tabletkami i flaszką wódki. Nie przewidziała jednak tego, że ktoś o tej porze, w Wigilię postanowi udać się wyrzucić śmieci. Tak też się stało. Przemarzniętą i brudną Kingę w śmietniku znajduje Aśka i postanawia przygarnąć na wieczerzę. Aśka zupełnie nie spodziewa się tego, jaką tajemnicę skrywa nowopoznana dziewczyna. Od tego momentu życie Kingi stopniowo ulega zmianie, powoli staje na nogi i próbuje spowrotem przyzwyczaić się do życia w społeczeństwie. Nie jest to oczywiście takie proste jakby się mogło wydawać i na jej drodze, cały czas stają jakieś przeszkody. Kinga skrywa tajemnicę, o której nie wie nikt, a z którą dziewczyna nie potrafi sobie sama poradzić. 

"Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. Może się bowiem okazać, że znalazł się na dnie przez nieszczęście, chorobę lub ludzką podłość."

Pani Kasia przedstawia nam tragiczną historię Kingi, młodej dziewczyny, która w swoim życiu przeszła naprawdę wiele. Została odrzucona przez ukochanego, straciła dziecko, a gdy urodziła kolejne, wydarzyło się coś strasznego, co sprawiło, że została sama. Jej mąż ją opuścił, rodzice zostawili na pastwę losu. Dziewczyna nie miała dokąd pójść i tak trafiła na ulicę. Na szczęście Aśka wyciągnęła do niej pomocną dłoń.

Książka porusza wiele bardzo ważnych tematów. Pierwszy z nich to temat bezdomności, który tak naprawdę może spotkać każdą i każdego  nas. Kinga wcale nie pochodziła z patologicznej rodziny, nie była alkoholiczką, narkomanką, ani nawet bezrobotną. Była wykształconą, mądrą osobą, miała rodziców, męża, wspaniałą pracę, która sprawiała jej wiele przyjemności. Jednak los sprawił, że zostałą sama jak palec, zdana na samą siebie, wystawiona na próbę. Obok bezdomności mamy tutaj również temat aborcji, zdrad, a nawet morderstwa. Jak widać, to bardzo poważna tematyka. 

Książka wstrząsnęła mną na tyle, że wiele razy podczas czytania na mojej twarzy pojawiły się łzy. Tak bardzo współczułam dziewczynie, nie mogłam uwierzyć, że faktycznie przydarzyło się jej coś tak strasznego. Emocje, które się we mnie nagromadziły sprawiły, że długo nie mogłam po niej odreagować. Żadna książka pani Michalakowej nie wywarła na mnie tak wielkiego wrażenia. Pani Kasia w tej książce przeszła samą siebie. To tragiczna historia, która tak naprawdę może przydarzyć się każdemu. 

Książka mimo wszystko napisana jest lekkim, przystępnym językiem, który idealnie wprowadza nas do historii. Świetnym pomysłem były też rozdziały pisane z perspektywy wszystkich bohaterów: Kingi, Aśki i Czarka. Można się dzięki nim idealnie odnaleźć w danej sytuacji, dogłębniej poznać emocje i uczucia bohaterów. 

Polecam tę książkę wszystkim osobom o mocnych nerwach. Nie każdy da radę przez nią przebrnąć, mimo wszystko bardzo, ale to bardzo polecam.


Małgorzata Chlipała 
/Gosiek/