piątek, 30 stycznia 2015

Christian Plowman - "O krok za daleko"




"Dostanie się do tego owianego aurą tajemniczości świata było trudne. Oznaczało dla mnie konieczność udawania kogoś innego, osoby, której nie lubiłem i której bym nie tolerował. Aby mieć tam dostęp, trzeba być służalcem i pochlebcą, kłaniać się w pas i podlizywać. Śmiać się z głupich żartów i samemu je opowiadać. Podle traktować kolegów. "

          Jestem pewna, że większości z Was tajny agent kojarzy się z James'em Bond'em. Super gadżety, piękne kobiety, pieniądze i podniecające niebezpieczeństwo. Książek tego typu powstało mnóstwo, sama miałam okazję garstkę przeczytać. Byłam więc ciekawa, jak to wygląda naprawdę, wyłączając całą tę ekskluzywną otoczkę wykreowaną przez autora. Czy życie tajnego agenta rzeczywiście jest tak ekscytujące? 
          Christian Plowman do policji wstąpił pod wplywem impulsu. Niestrudzenie wspinał się do góry, poznawał nowe wydziały i szkolił się. Wkrótce za cel postawił sobie zostanie tajnym egentem, elitą policji. Wytrwale do tego dążył, choć nie zawsze było mu łatwo. Kariera Chris'a jest imponująca. Mężczyzna rozpracowywał gangi, infiltrował środowisko narkomanów, pozyskiwał informatorów. Robił to ze szczerym zapałem graniczącym z obsesją. Jego poświęcenie doprowadziło do rozpadu jego rodziny, a wkrótce i do próby samobójczej. A James Bond miał tak łatwo... 

"Później podniecenie opadło, dotarła do mnie okropność tego, co się wydarzyło i co ważniejsze, tego, co się mogło zdarzyć. Zdałem sobie sprawę, że był to jeden z najbardziej przerażających momentów w moim życiu. Byłem przekonany, że mogę umrzeć. [...] Poczułem, że drżą mi usta i wilgotnieją oczy. Jakoś udało mi się powstrzymać łzy i nadal odgrywać odważnego faceta przed tłumem policjantów, którzy włożyli tak wiele pracy w schwytanie tych małych drani. Nie mogłem pozwolić, by teraz zobaczyli w moich oczach słabość. [...] Jeszcze teraz, po latach, nerwowo przyglądam się otoczeniu, wypatrując grup młodzieży lub osób wyglądających, jakby chciały mnie obrabować."

           "O krok za daleko" zainteresowała mnie natychmiast. Byłam bardzo ciekawa, jak w praktyce wygląda praca tajnego szpiega, choć żywiłam niewielką obawę, że mogę się nudzić przy lekturze. Jasne, o wyczynach superagentów fajnie się czyta, ale przecież Christian Plowman na pewno nie skakał z helikopterów bez spadochronu... Na szczęście nie miałam większych problemów. Książkę przeczytałam w dwa wieczory, co ułatwiła mi przejrzysta czcionka i zwięzłość autora. Plowman przesadnie się nie rozpisuje, wszystko konkretnie nam wyjaśnia za co byłam mu wdzięczna. Gdyby przyszło mi śledzić wzrokiem obszerne opisy, chyba bym nie wytrwała. 

"Miałem ochotę wejść do biura SO10 i wrzasnąć: 'Nie rozliczyłem żadnych wydatków od miesięcy, wy idioci! Możecie mi pomóc, do cholery!?'"

          Nie mogę tego stwierdzić z pełną odpowiedzialnością, jednak czytając miałam nieodprate wrażenie, że autor jest z nami szczery. Nikogo nie wybielał, ani nie oczerniał. Nawet wobec samego siebie wydawał się być obiektyny. Swoją historię opowiada nam z perspektywy czasu, często oceniając własne postępowanie. Chwilami byłam wyjątkowo wzburzona i zasmucona. Doprawdy przykro mi się czytało o tym, jak bardzo Christian Plowman potrzebował pomocy, a wokół nikt nie podjął jakiegokolwiek zdecydowanego działania, aby go wesprzeć. Gdyby w przełomowym momencie sam się nie opamiętał, nie miałby możliwości, aby napisać tę książkę, bo już by nie żył. 

"Leżałem na podłodze salonu, po twarzy płynęły mi łzy; zanosiłem się płaczem, gwałtownie wdychając duże hausty powietrza. Zaschło mi w gardle, poczułem że cuchnie mi z ust i śmierdzę potem. Nie brałem prysznica, nie ogoliłem się, nie umyłem zębów. Odrażające. 
Łzy nie przestawały płynąć. Coś pękło. Musiełem z tym skończyć - skończyć ze wszystkim. [...]
W końcu uspokoiłem się, wstałem z podłogi. Kręciło mi się w głowie, nic nie czułem. I nagle wszystko stało się jasne. Znalazłem rozwiązanie. 
Zabiję się."

          Jak każdy z Was się zapewne domyśla, życie prawdziwego tajniaka ma niewele wspólnego z tym pokazywanym nam na ekranach kin. Nie mam na myśli tylko tego, że Christian Plowman nie miał do dyspozycji wystrzałowych aut, bo to się zdarzło, ale przede wszystkim chodzi mi o to, iż wszystko to, co robią tajni agenci jest dla nich ogromnym ciężarem psychicznym, emocjonalnym, a nawet fizycznym. Nie jest to przyjemy spacerek po polanie, wbrew wszelkim pozorom. 
         Książka mi się podobała. "O krok za daleko" przeczytałam z autentycznym zainteresowaniem. Polecam, ale nie wszystkim. Tak jak wspominałam nie jest to porywająca powieść o nadludzkich wyczynach, a szczera opowieść opisująca realia. Jeśli więc jesteście ciekawi, jak wygląda praca tajnego agenta i chcecie poznać jej mechanizmy, ta książka jest dla Was. Nie oczekujcie jednak historii nie z tej ziemi. 


Autor: Christian Plowman
Tytuł: O krok za daleko
Wydawnictwo: Muza SA
Data wydania: 21 stycznia 2015
Ilość stron: 320
Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania bardzo dziękuję wydawnictwu: