piątek, 16 stycznia 2015

Alexandra Bracken - "Mroczne umysły"




       
"Najmroczniejsze umysły skrywają się za fasadą najzwyklejszych twarzy"

          "Mroczne umysły" sterczą dumnie na mojej półce już od ponad roku. Obecnie dostępny jest już drugi tom, a trzeci zapewne jest w przygotowaniu. Ja jednak nie miałam najmniejszej ochoty na tę serię po tym, jak zawiodła mnie "Niezgodna". Obie pozycje bezczelnie zostały przyrównane do "Igrzysk Śmierci", które uwielbiam. Suzanne Collins napisała wspaniałą trylogię, która wielu jej fanom narobiła smaku na dystopie. Drążnicy jednak wydaje mi się fakt, że obecnie wszystkie książki tego gatunku są przyrównywane do "Igrzysk Śmierci". zupełnie to niepotrzebne.
Dla mnie IŚ były wielkim wstrząsem, obudziły we mnie mnóstwo sprzecznych emocji i uwiodły swoim okrucieństwem. Dlatego też kolejne dystopie odbieram już chłodniej i z większym dystansem. Bałam się następnego rozczarowania, którym mogły się okazać "Mroczne umysły". Postanowiłam jednak sprawdzić, ile prawdy jest w pompatycznych zdaniach zdobiących okładkę.
          Ruby należy do pokolenia zainfekowanego chorobą OMNI. Zabiła ona większość dzieci, a te które przeżyły posiadają niezwykłe umiejętności. Dzieci zostały podzielone według swoich zdolności na: Zielonych, Niebieskich, Żółtych, Pomarańczowych i Czerwonych. Dwie ostatnie grupy scharakteryzowane zostały jako niebezpieczne, a w efekcie Ruby mając 10 lat trafiła do obozu w Thurmond, jednego z pierwszych i najliczniej zamieszkanych przez dzieci. Choć jest Pomarańczowa, udało jej się to zataić i została sklasyfikowana jako Zielona. Dzięki temu przetrwała jako jedna z ostanich ze swojej grupy. Nikt w obozie nie wie, że Ruby, jak i inni jej podobni, potrafi wnikać do umysłów ludzi i manipulować nimi. Ukrywa to, aby móc żyć.
          Nie chcę wygłaszać wyroków, ponieważ pierwszy tom trylogii "Niezgodna" także zapowiadał się nieźle. Zainteresował mnie, wzbudził ciekawość. Później jednak było tylko gorzej. "Mroczne umysły" także mnie zaintrygowały. Od pierwszej strony do ostatniej moja ciekawość nie mijała. Zachodziłam w głowę o co w tym wszystkim chodzi, a autorka w kolejnych rozdziałach mi to wyłożyła.
          Fabułę nazwałabym jako bardzo dobrą. Spodobało mi się uzasadnienie wystąpienia niezwykłych mocy u dzieci, zapewne w następnych tomach dowiemy się, dlaczego taka choroba wybuchła i zabiła ponad połowę pokolenia. Obozy, ale przede wszystkim sposób traktowania dzieci, wstrząsnęły mną i wzbudziły ogromne współczucie. Wszystko to działo się za plecami zdezorientowanych i oszalałych z przerażenia rodziców. Autorka zwróciła uwagę na efekt tych wydarzeń w gospodarce i polityce międzynarodowej państwa, co bardzo mi zaimponowało.
          Zanim głębiej zacznę analizować osobowość głównej bohaterki, napiszę kilka słów na temat, który niejednokrotnie mnie już dręczył i wciąż wraca. Skąd u pisarzy to zamiłowanie do ohydnych imion? Czy tylko mnie imię Ruby kojarzy się z dziewuszką z słomą w butach, ujeżdżającą byki? Nie zrozumcie mnie źle - nie mam nic do wsi, czy rancz, ale serio... Ruby? Jeszcze nie pozbierałam się po Norze z "Szeptem", a tu już kolejny cios. Nie mogę tego przeboleć. Zostawmy jednak błahostki i skupmy się na konkretach. Główna bohaterka bardzo przypominała mi Julię z "Dotyku Julii". Obie są ślicznymi dziewczynkami z niebezpiecznymi mocami, które izolują je od reszty ludzi i czynią aspołecznymi. Jednak, będąc szczerą, kreacja głównej postaci "Mrocznych umysłów" spodobała mi się bardziej. Alexandra Bracker napisała Ruby bardzo przykrą przeszłość. Wyznam, że kiedy bohaterka cofnęła się myślami w przeszłość wzruszyłam się i uroniłam kilka łez. Ruby dla mnie jest znacznie bardziej przekonywująca. Jej charakter został skonstruowany skrupulatnie, a czyny były z nim spójne. Ruby to dziewczyna dość lękliwa, niepewna, ale jednocześnie zdecydowana. Jestem zaskoczona, że prawie wcale mnie nie irytowała, choć nie oznacza to, że wcale. Nie jest moim ideałem, bowiem uwielbiam kobiety zdecydowane i potężne, ale przekonała mnie do siebie.
          Pozostali bohaterowie są świetni. Uwielbiam Pulpeta, który rozwalał mnie bez przerwy. Ten chłopak nie nawiązuje przyjaźni łatwo, ale kiedy już to zrobi swoich przyjaciół kocha z całego serca. Jest przemądrzały, inteligenty i trochę złośliwy. Kupuję go w stu procentach. Liam to postać dość mdła. Bardzo opiekuńczy, biorący na siebie odpowiedzialność za wszystko i wszystkich. Trzymał tę grupkę w kupie, dbał o nią i zapewnił przetrwanie. Choć nie budził we mnie gorących uczuć, jak to czasem bywa (wiadomo, że każda z nas ma po kilku mężów ;)), to zdecydowanie zapałałam do niego sympatią. To porządny chłopak o krystalicznych intencjach, nic tylko brać. Zu natomiast rozczula i sprawia, że mamy nieodpartą ochotę, by ją chronić. Dream team, powiedziałabym.
          Akcji nie mogę nic zarzucić, bowiem nie nudziłam się ani przez chwilę. Wciąż coś się działo, nieustannie coś mnie ciekawiło. Przyznam, że dopiero w momencie, kiedy Ruby i reszta odnalazła Uciekiniera zaczęłam się trochę krzywić. Nie będę nic zdradzać, ale muszę to napisać: wiedziałam, że tak będzie. Nie mogło stać się inaczej, serio. Nie wiem, jak odebraliście zakończenie, mnie jednak bardzo się spodobało. Właśnie swoim postępowaniem w tamtym momencie, Ruby całkowicie mnie do siebie przekonała. Chylę czoła przed panią Bracken, jestem bardzo ciekawa, jak ona dalej poprowadzi akcję. Nie mogę się doczekać.
          Nie mogę nie skomentować wątku romantycznego. I tutaj znowu autorka mnie usatysfakcjonowała. W większości książek, bohaterowie się spotykają, iskrzy i prędzej czy później się na siebie rzucają, po czym jedno z nich wycofuje się i skomli. W "Mrocznych umysłach" rozegrało się to trochę inaczej. Relacja Ruby i Liama budowała się powolutku. Nie było niekontrolowanego pożaru, czy burzy z piorunami. Bohaterowie poznawali się i wspierali, a ich uczucie było bezpieczne i słodkie. Nie wiem, jak Wy, ale ja to kupuję.
          Uważam tom pierwszy za bardzo dobry wstęp do serii. Niemal się modlę, by autorka tego nie zepsuła, bowiem zakończenie było mocne i bardzo intrygujące. Nie waham się już czy zainwestować w "Nigdy nie gasną". Oczywiście bardzo Wam polecam, sądzę, że przy lekturze będziecie bawić się równie dobrze, jak ja. Enjoy!

Autor: Alexandra Bracken
Tytuł: Mroczne umysły
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Ilość stron: 456
Ocena: 9/10

Ann