czwartek, 31 grudnia 2015

Rick Riordan - „Miecz lata”




Jeśli wydaje się wam, że byłem obojętny albo niewdzięczny, spróbujcie mnie zrozumieć. Sposób, w jaki wyciągnąłem ten miecz z wody, był tak niesamowity, że aż mnie przeraził. Zawsze chciałem mieć jakieś supermoce. Nie spodziewałem się tylko, że moja będzie polegała na wyciąganiu śmieci z dna rzeki. Wolontariusze miejscy mnie pokochają. 

         Od dawna mam na oku twórczość Ricka Riordana. Początkowo planowałam zacząć od serii o Percym Jacksonie, jednak na mojej drodze pojawił się Miecz Lata, a ja nie potrafiłam się powstrzymać przed rozpoczęciem lektury. To jeden z nielicznych przypadków, kiedy cieszy mnie moja słaba wola. Z tą książką uporałam się raz-dwa, zważywszy na jej gabaryty. 
           MAGNUS CHASE nie jest typem grzecznego chłopca. Od strasznej nocy przed dwoma laty, kiedy mama kazała mu uciekać, a potem zginęła, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Przetrwał dzięki sprytowi i inteligencji, będąc zawsze o krok przed policją i kuratoriami.
          Pewnego dnia Magnus dowiaduje się,przeczytaniazcze usiłuje go znaleźć – wuj Randolph, człowiek, przed którym mama zawsze go ostrzegała. Kiedy usiłuje przechytrzyć wuja, wpada prosto w jego łapy. Randolph zaczyna mu opowiadać coś, co brzmi jak brednie o skandynawskiej historii i dziedzictwie Magnusa – zaginionej od tysięcy lat broni.
         Coraz więcej elementów układanki zaczyna się jednak składać w sensowną całość. Z zakamarków pamięci Magnusa powracają powieści o bogach Asgardu, wilkach i Ragnaröku – dniu sądu. Ale Chase nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, ponieważ świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy i Magnus musi wybrać między własnym bezpieczeństwem a życiem wielu niewinnych ludzi.

         Czułam, że zakocham się w piórze Riordiana i się nie myliłam. Przeczytawszy tytuł pierwszego rozdziału już zostałam przez autora kupiona. Z każdym kolejnym słowem wtapiałam się w klimat tej książki i oswajałam ze stylem autora, co było łatwym zadaniem, gdyż Rick Riordan pisze bardzo lekko, przystępnie i w tak wciągający sposób, że nie jest możliwe, by odmówić sobie przeczytania kolejnego rozdziału. Lektura była więc dla mnie wielką przyjemnością.


- Paradoksalne składniki?
[...]
- On mówi o rzeczach, które nie mają prawa istnieć. Paradoksalne składniki bardzo utrudniają pracę, czynią ją niezwykle niebezpieczną. Gleipnir zawiera tupot kocich stóp, ślinę ptaka, oddech ryby, brodę kobiety. 
- nie byłbym taki pewny, czy to ostatnie jest paradoksem - zauważyłem. Szalona Alice w Chinatown ma całkiem sporą brodę.
Junior prychnął. 
- Chodzi o to, że ten sznur jest jeszcze lepszy! [...] Został utkany z najpotężniejszych paradoksów w dziewięciu światach: z wi-fi bez lagów, szczerości polityka, drukarki, która drukuje, zdrowej żywności przygotowanej na głębokim tłuszczu oraz interesującej książki do gramatyki!
- Okej, zgadzam się - przyznałem. - To wszystko nie istnieje. 

          Bezapelacyjnie urzekł mnie humor, którym Miecz Lata jest przesiąknięty. Autor z przymrużeniem oka kreuje postaci bogów, których wizerunek w mitologii jest srogi. Nie oznacza to jednak, że wątek komediowy od początku do końca przytłacza wszystkie inne aspekty tej książki. Akcja jest wartka i pełna napięcia. Nie brakuje zwrotów i różnego rodzaju zawirowań. Choć domyślałam się, co łączy z bogami Magnusa, zagadką dla mnie było, co z tym wszystkim wspólnego miała rodzina matki głównego bohatera. O co chodzi w całym tym szaleństwie i jak Magnusowi uda się odnaleźć w całej tej kabale. 
         Wielką zaletą tej książki, moim zdaniem nawet najmocniejszym punktem, jest postać głównego bohatera. Pokochałam Magnusa i jego cięty język. Jego celne komentarze, często ironiczne, bawią i budują odpowiednią atmosferę. Magnus w masie bezbarwnych głównych bohaterów, którzy mają być tylko punktem wyjściowym dla atrakcyjnego tła, jest najprawdziwszą perłą. Uwielbiam takie charaktery, mam szczerą nadzieję, że z czasem Rick Riordan będzie jeszcze bardziej ostrzył pazurki tego bohatera. 
          Na uwagę i docenienie zasługuje cała oprawa, bowiem autor wymyślił wspaniały świat przedstawiony. Chce się poznawać zasady nim rządzące oraz odkrywać wszystkie jego zakamarki. I pomyśleć, że miałam okazję poznać tylko dwa z dziewięciu światów! Świetnym akcentem są rozdziały ozdabiane dowcipnymi tytułami, które wprawiają czytelnika w nastrój już na samym początku. 

- Zamknij się, Surtr! - rzucił gniewnie Randolph. - Magnus ma miecz! Wracaj w płomienie, skądeś przybył.
- Surtr nie wyglądał na przestraszonego, aczkolwiek ja osobiści uznałbym słówko „skądeś” za bardzo przerażające.

          Miecz Lata to znakomita lektura na rozluźnienie i poprawę humoru, czyli taka, jakie lubię najbardziej. Autor idealnie wymieszał humor z dramatem, fantastykę z obyczajówką i mitologię ze współczesnością. Książkę czyta się szybko i wielką przyjemnością. Fanów autora nie muszę przekonywać, jednak polecam tę książkę wszystkim zainteresowanym. Ja z niecierpliwością będę wypatrywała kontynuacji, a czas oczekiwania będzie mi umilała lektura serii o Percym Jacksonie, którą koniecznie muszę przeczytać!


Autor: Rick Riordan
Tytuł: Miecz lata
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 21 października 2015
Liczba stron: 520
Ocena: 8/10


Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

źródło opisu: www.galeriaksiazki.pl

środa, 30 grudnia 2015

Szymon Hołownia i Marcin Prokop - "Bóg, kasa i rock'n'roll"



Ta książka jest rozmową między dwoma prezenterami telewizyjnymi, jeden - Szymon - wie, czego chce od życia, wierzy w Boga i we wszystkim odnajduje jego obecność i drugi - Marcin - który nie do końca rozumie zaufanie, jakie Szymon pokłada w Bogu. 

Zadają sobie pytania, na które wzajemnie oczekują odpowiedzi. Często te odpowiedzi są tak proste i trafne, że ciężko im zaprzeczyć, jednak każdy stara się przekonać drugiego, że to on ma rację. 

Bardzo podoba mi się postawa Szymona, który jest nieugięty i do końca broni swojej wiary, Marcin natomiast stara się to wszystko zrozumieć, choć ciężko mu to idzie, z uwagi na to, że nie ma przed sobą namacalnych dowodów na istnienie Boga. Ich dialog doprowadza do tego, że często bardzo emocjonalnie bronią swojego toku myślenia, żaden nie chce odpuścić. 

Moim zdaniem nie można było lepiej poprowadzić tej rozmowy, odpowiadają oni na wiele istotnych pytań, które nam na co dzień nie przyszłyby do głowy. 

Książka siedziała na mojej półce już od kwietnia, sama ją sobie zażyczyłam, a kiedy już dostałam, ciągle jakoś brakowało mi na nią czasu - do teraz. Nie żałuję, że odstała swoje w kolejce, bo teraz zupełnie inaczej patrzę na niektóre kwestie, myślę, że więcej rozumiem. 

To spotkanie dwóch światów, które mimo odmiennych zdań, potrafią ze sobą rozmawiać i to mi się podoba najbardziej. Jest jeszcze coś - w swojej rozmowie, prezenterzy nie posługują się pustymi słowami, przytaczają oni wiele istotnych przykładów, które pozwalają lepiej zrozumieć ich tok myślenia. 

Bardzo polecam tę książkę, to świetna lekcja religii, a przy okazji, przekonania się, po której stronie jesteśmy, czy potrafimy jak Szymon Hołownia wierzyć bezgranicznie, czy może jak Marcin Prokop okazywać wątpliwości...

niedziela, 27 grudnia 2015

Zimowy Tag Książkowy

Witajcie  kochani!
Święta już dobiegają końca, jutro trzeba będzie wrócić już do szarej rzeczywistości, no chyba, że jesteście uczniami, którzy mają to szczęście mieć przerwę świąteczną. Ja niestety muszę wracać do pracy, a co za tym idzie, będzie znów mniej czasu na czytanie. Jednak, żeby się nie dołować, mam dla Was Zimowy Tag Książkowy, do którego nominowałam się sama, a który zobaczyłam u Agi. Zatem zaczynajmy! 

Kakao – książka, która rozgrzewa serce
Te trzy książki, to zdecydowanie pierwsze co mi przyszło do głowy, gdy przeczytałam ten opis. Wszystkie trzy bardzo lubię. Recenzje książki Michalak i Mirek są już od jakiegoś czasu na blogu, natomiast Evansa skończyłam dopiero wczoraj wieczór, więc recenzja powinna się pojawić w przyszłą sobotę! 


Śnieg  książka z białą okładką
Gośka jak zwykle musi wszystko zrobić po swojemu. Nie dość, że nie wybrałam jednej książki, to jeszcze pokazuję Wam tutaj książki z białymi grzbietami, którym mam całkiem sporo, a to i tak jeszcze nie wszystkie (nie chciałam robić bałaganu w święta, więc  wyciągnęłam tylko kilka(naście), aby Wam pokazać.)


Mikołaj – gruba książka lub długa seria
To pierwsze grube książki, które rzuciły mi się w oczy, kiedy spojrzałam na regał. Pierwsza - "Czas pokaże" jeszcze nieprzeczytana, ale kusi bardzo, więc mam nadzieję, że niedługo mi się uda ją nadrobić. Druga natomiast przeczytana już jakiś czas temu, a recenzję oczywiście można znaleźć na blogu.


Rózga – książka, której czytanie było męką
Teraz możecie mnie zlinczować, pozwalam. Wiem, że wielu osobom ta książka bardzo się podobała, jednak ja zupełnie nie mogłam przez nią przebrnąć, niestety zupełnie nie dla mnie! 


Prezent – bardzo dobra książka, którą możesz polecić każdemu!
Tak, właśnie. Nie potrafię wybrać tylko jednej książki, którą mogę  polecić każdemu. Zainteresowanych odsyłam do recenzji, a tutaj przedstawiam Wam część mojej książkowej kolekcji. Te z tyłu (stojące) zdecydowanie są moimi ulubionymi i mogę je polecić wszystkim!

Tak właśnie przedstawia się moja odpowiedź na Zimowy Tag książkowy.  Mam nadzieję, że Wam się podobał i dajcie znać, jakie TAGI chcielibyście zobaczyć na Blasku! 

Przy okazji chciałabym Wam przypomnieć o trwającym konkursie na blogu i instagramie, w którym do wygrania są atrakcyjne nagrody książkowe. Czekamy na Wasze zgłoszenia! 

piątek, 25 grudnia 2015

#Świąteczny berek książkowy



Dzisiaj na Blasku luźno, miło, ale przede wszystkim świątecznie. Jak ujrzałam ten TAG nie mogłam się powstrzymać - musiałam go wykonać. Nominowałam się do niego sama (wiadomo, kto bogatemu zabroni!), zapraszam Was zatem serdecznie i dziękuję tym, którzy planowali mnie nominować - nie mogłam się doczekać!

1. Kapcie, kominek, kakao - lektura na zimowe wieczory
Nie ma lepszej książki na leniwy, zimowy wieczór od komedii! Statystyki mówią wprost - Polacy są zestresowani z powodu wyścigu szczurów, w którym mimo woli uczestniczą. Trzeba więc korzystać z każdej możliwej okazji, aby się rozluźnić i trochę pośmiać. 

2. Śnieg - bohater, na myśl o którym robi Ci się zimno

Serio, mam przez nich dreszcze. Brrrrrrr!

3. 12 dań - potrawa z książki, która powinna znaleźć się na Twoim świątecznym stole
Może nie powinno ale chętnie w Wigilię podałabym słynne chili Shane'a (Wampiry z Morganville).

4. Renifer - bohater, który jest wspaniałym towarzyszem
Nie ma lepszych towarzyszy od elfów i krasnoludów! Niedowiarki niezwłocznie powinni przeczytać pierwszy tom nowej serii Ricka Riordana pt. Miecz lata.


5. Kolędy - bohater, z którym chciałbyś pośpiewać świąteczne piosenki
Chętnie pośpiewałabym kolędy z Simonem Lewisem - naszym niedocenionym muzykiem. Cóż z tego, że Simon jest Żydem, a do tego wampirem... Takie mam marzenie. :P

6. Pod choinkę - książka lub seria, którą chciałbyś dostać w prezencie
Ooooooooch! Czego ja bym nie chciała dostać... Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, kiedy pod choinką znajdę Wiedźmina. Proszę, święty Mikołaju. <3

7. Wigilia - książka, która przepełnia Cię rodzinną atmosferą
Zdecydowanie seria o Stephanie Plum. Choć jej rodzinka jest zdrowo stuknięta, ich codzienność sprawia, że robi mi się ciepło na sercu. 



8. Boże Narodzenie - anegdotka związana z Tobą, świętami i książkami
Choć chciałabym Wam taką opowiedzieć, niestety nie mogę, bo takowa się w moim życiu nie wydarzyła. Jednak ostatnio pewną opowiadała mi moja współlokatorka, pozwolę więc ją sobie przytoczyć. 
Święta, śnieg, wspaniała atmosfera, wieczerza - wiadomo. Kolejno następuje część najbardziej uwielbiana przez dzieci, czyli rozpakowywanie prezentów. Starsze rodzeństwo mojej współlokatorki, brat i siostra będący wówczas w wieku nastoletnim, otrzymali od mamy po książce. Jej siostra strasznie się ucieszyła, bo lubiła czytać, brat jednak tej pasji nie podzielał (nie wie, co traci!) i zobaczywszy swój prezent cisnął nim o ziemię, zaniósł się przejmującym szlochem, spojrzał  na swoją mamę z wyrzutem w oczach i łamiącym się głosem zapytał: za co?!

9. Sylwester - miejsce, świat książkowy, w którym chciałbyś świętować ten dzień/noc
Cholercia, ile ja bym dała, aby móc noc sylwestrową spędzić na imprezie zorganizowanej przez Magnusa Bane'a! Oddałabym za to wszystkie swoje oszczędności życia, których (wliczając 20 groszy wypranych przez moją mamę wraz ze spodniami) mam całe 9 złotych i 20 groszy! Zabalowałabym, nie powiem. 

10. Nowy Rok - książka, która ładuje Twoje baterie nadzieją
Nadzieją napawa mnie seria Harry Potter. Historia tego chłopca jest niezwykła. Tak wiele wycierpiał, jednak na swojej drodze spotkał również wiele dobrego. 


I tak oto post dobiegł końca. Do wykonania tego TAGu nominuję wszystkich tych, którzy sami chcą się nominować. Czekam także na Wasze odpowiedzi, które możecie dodawać w komentarzach pod tym wpisem, do czego Was bardzo zachęcam. 



Bannerek pochodzi z bloga www.ciociaebi.pl. Jest prześliczny. <3

czwartek, 24 grudnia 2015

Radosnych Świąt!

Kochani,
Dziś wielki dzień, Wigilia Bożego Narodzenia. Wszyscy na pewno są bardzo zabiegani, jeszcze robią ostatnie zakupy, szykują Wieczerzę Wigilijną, czy stroją choinkę. W większości domów panuje już świąteczna atmosfera. Ja również jestem bardzo zabiegana, jednak postarałam się znaleźć chwilkę na to, aby złożyć Wam życzenia. 

W imieniu całej Blaskowej ekipy życzę Wam, abyście te Święta spędzili w miłej, radosnej, rodzinnej atmosferze, z dala od trosk i problemów. Zdrowych, radosnych, wesołych świąt!


środa, 23 grudnia 2015

Katarzyna Droga - "Pokolenia"



Janka jest kobietą w średnim wieku, której dopiero od niedawna zaczęło układać się życie. Doczekała się upragnionej córeczki Kasi, czuje się dobrze w roli żony i matki. Kobieta lubi wspominać przeszłość, ludzi, których poznała, którzy odeszli, ale i tych, którzy nadal są. W rodzinie Zajewiczów bardzo wiele się wydarzyło przez te wszystkie pokolenia - zdrady, romanse, konflikty, ale i wiele dobrego. To wszystko z tęsknotą wspomina bohaterka. 

W czasach, w jakich przyszło im żyć, nie było łatwo. Ludzie musieli za wszelką cenę kombinować, w jaki sposób dostać coś do jedzenia - w sklepach pustki i nie zapowiadało się nic lepszego. Rodzinę Janki jednak w jakiś sposób to ominęło, dzięki częstym dostawom smakołyków z rodzinnego domu kobiety. 

Janka bardzo przywiązywała się do ludzi i utożsamiała się z ich problemami. Bardzo przeżywała śmierć swoich bliskich i ich problemy. Historia opisana w "Pokoleniach" jest historią autentyczną, którą opisała Katarzyna Droga, najbliższa rodzina bohaterki. To pięknie przedstawiona historia całej sagi rodziny Zajewiczów i ich przyjaciół. 

Mimo, iż nie żyłam w tych czasach, to odnalazłam wspólny język z autorką. Sama pamiętam wiele podobnych chwil z dzieciństwa, pełnych pięknych wspomnień, do których chciałoby się wrócić. 

Bardzo gorąco polecam tę książkę, żałuję, że miałam dla niej tak mało czasu i czytałam ratami, bo przez to czasem gubiłam wątek, ale to przepięknie ubrana w słowa historia, która oderwie każdego do wspomnień z przeszłości.

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo editio

sobota, 19 grudnia 2015

"Siedem życzeń" na święta.


"Babcia Agnieszka wraz z wnukiem przygotowują mazurski Pensjonat do świąt Bożego Narodzenia. Chociaż tego roku żaden z gość nie zapowiedział swojej wizyty, oni chcą stworzyć idealne święta.
Śnieg ciągle pada, zaspy uniemożliwiają jazdę samochodom, a prąd w całej okolicy zostaje odcięty. W małym pensjonacie koło Pięknej Góry, tej Wigilii, wbrew swojej woli, spotka się kilka rodzin. Okna Pensjonatu rozświetlą się, a jego pokoje wypełni gwar rozmów. Niespiesznych, i chociaż przypadkowych, pełnych nadziei na lepsze jutro.

Tego roku kilku bohaterów Cichej 5 powróci.

W zupełnie innych okolicznościach będą musieli stawić czoło kolejnym świętom Bożego Narodzenia.

Bo czasem los musi nieustannie przypominać o tym, co ważne.

Rozświetla niebo i wskazuje nam drogę. Wystarczy nią pójść.

Jeden Pensjonat, jeden wieczór, kilka opowieści"


Tak właśnie do przeczytania książki zachęca wydawca. Taki opis możemy przeczytać na czwartej stronie okładki.  Ja zaufałam (może nie tyle opisowi, co autorkom, ale jednak). Jesteście ciekawi moich odczuć odnośnie tej książki? Zapraszam do czytania! 

Gdy tylko dowiedziałam się,  że ma powstać ta oto książka, od razu wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać.  Rok temu miałam przyjemność rozkoszować się "Cichą 5", która bardzo przypadła mi do gustu. Musiałam sprawdzić, jak autorki poradziły sobie z tym wyzwaniem. 

Książkę dostałam już jakiś czas temu. Czekałam jednak na odpowiedni moment, aby się za nią zabrać. I w końcu, na początku grudnia chciałam poczuć klimat zbliżających się  świąt, sięgnęłam po "Siedem życzeń" i zatopiłam się w lekturze. 

"Siedem życzeń" to zbiór siedmiu opowiadań napisanych przez cenionych współczesnych polskich autorek, których książki podbijają serca tysięcy ludzi w całej Polsce. Dla mnie lektura ta była wspaniałą okazją do poznania twórczości autorek, z którymi wcześniej nie miałam okazji się zapoznać, a także sprawdzenia  znanych mi już autorek pod kątem krótkich form literackich, co bardzo mi się podobało.

Ogólnie nie przepadam za opowiadaniami, nie lubię, gdy tak szybko muszę się rozstać z bohaterami, których tak naprawdę nawet nie zdążyłam dobrze poznać. Jednak jeśli chodzi o tematykę tego zbioru, odnalazłam się w niej niesamowicie. Uwielbiam świąteczny klimat, magię, którą możemy odczuć zaczytując się w opowiadaniu, dlatego też ta książka tak bardzo mi się podobała.

Czyta się ją rewelacyjnie, opowiadania są wciągające i ciekawe. Jedne bardziej, drugie mniej. Wiadomo, zależy od gustu czytelnika. I tak ja jestem najbardziej zachwycona dwoma opowiadaniami, które podbiły moje serce od samego początku, a są nimi "Wszystko, co złote..." Agnieszki Krawczyk, które tak bardzo kojarzy mi się z filmami "Listy do M" (to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i już wiem, że nie ostatnie) oraz "Sprawdź, czy drzwi są otwarte..." Magdaleny Witkiewicz (co mnie wcale nie zdziwiło, bo uwielbiam twórczość tej Pani). Pozostałe opowiadania również są naprawdę godne polecenia, jednak te dwa najbardziej chwyciły mnie za serce. Inni mogą zarzucić im zbyt wiele słodyczy, jednak ja właśnie tego wymagam w świątecznych powieściach / opowiadaniach. Dużo miłości, romantyzmu i oczywiście happy endu, którego nie mogło zabraknąć w tych opowiadaniach. To właśnie te opowiadania były według mnie najbardziej klimatyczne, oddające magię Świąt Bożego Narodzenia.


Książka podoba mi się bardzo, nawet mogłabym powiedzieć, że bardziej niż zeszłoroczna "Cicha 5". Przede wszystkim z tego względu, że tutaj losy większości bohaterów łączą się z kilkoma historiami. Tak, jak w "Cichej 5", każde opowiadanie było oddzielne i oprócz czasu akcji i wspólnej kamienicy nic ich nie łączyło, tutaj jest inaczej. Z bohaterami spotykamy się w różnych opowiadaniach, ich późniejsze losy wynikają z opowiadania innej autorki. Rewelacyjny pomysł.

Gratuluję autorkom, że udało im się dokonać czegoś tak fenomenalnego. Nie wiem jak inni, ale ja byłam zachwycona tą książką i z czystym sercem mogę polecić ją każdemu. Idealnie potrafi wprowadzić nas w świąteczny klimat, sprawia, że na Waszej twarzy niejednokrotnie pojawi się uśmiech i mam nadzieję, że dzięki niej poczujecie magię świąt. 

piątek, 18 grudnia 2015

Moira Young - „Gniewna gwiazda”




Ja sam muszę teraz pójść drogą, którą idą wszyscy.

         Czy tego chcemy czy nie nachodzi taki czas, kiedy musimy pożegnać się z bohaterami książki czy cyklu. Czasem przyjmujemy to z ulgą, a w innym przypadku się smucimy. Niedawno przyszło mi rozstać się na dobre z Angelfall oraz Mrocznymi Umysłami. Teraz nadeszła kolej Kronik Czerwonej Pustyni, bowiem Gniewna gwiazda zamyka tę trylogię, a zarazem podsumowuje dwa poprzednie tomy. Przyznaję z zadowoleniem, iż oceniam ją wyżej aniżeli Dzikie serce.
          Saba szykuje się do ostatecznej rozgrywki z DeMalo. Tymczasem on chce, żeby do niego dołączyła, stworzyła wspaniały świat – Nowy Eden. I została z nim już na zawsze. Serce Saby jest jednak przy Jacku. Rozpoczyna się walka z Tontonem. Niestety szanse buntowników są zatrważająco małe. Mimo to DeMalo składa Sabie kuszącą ofertę. Czy dziewczyna będzie w stanie mu odmówić? Jak bardzo poświęci się, by ratować ludzi, których kocha?
          Saba wie już na pewno, co jest jej pisane. I choć nie jest przekonana, jakie konkretne kroki powinna podjąć w danym momencie, jest zdeterminowana, aby dokonać swojego przeznaczenia i obalić kolejnego tyrana. Świadomość, że w jej rękach leży los wielu ludzi, nie ułatwia jej podejmowania wyborów. Bardzo mnie cieszy, że Saba w końcu wzięła się w garść i zaczęła działać. Zdarzało jej się popełniać błędy ale nie to jest istotne. Najważniejsze, że parła do przodu.
          Czytając tę książkę wciąż zastanawiałam się jak ona się skończy. Chociaż nie... byłam pewna, jaki będzie finał. Zastanawiało mnie jednak jak do tego dojdzie. I przyznam, że takiego scenariusza, jaki napisała autorka, nie udało mi się wymyślić. Nie jestem nawet w stanie ocenić tego, co się wydarzyło. Nie tylko tym Moira Young mnie zaskoczyła. Od początku czytelnik wiedział, że w grupie najbardziej zaufanych ludzi Saby, jej przyjaciół, kryje się zdrajca. Autorka znakomicie mnie zwiodła. Obstawiałam zupełnie innego bohatera. W czasie lektury rozważałam dlaczego on to robi. Stawiałam różne hipotezy, by na koniec przekonać się, że byłam w błędzie już u podstaw.

Wszyscy tutaj, dzisiaj. Każdy mężczyzna, kobieta i dziecko. Wy wszyscy. I ja. Nasze przeznaczenie zebrało nas razem. W tym miejscu, w tym czasie, abyśmy zakończyli rządy tyrana. Aby zakończyć rządy wszystkich tyranów. Zrzucamy nasz strach. Zrzucamy kajdany. Ruszamy do przodu z nadzieją, ze złączonymi rękami. Dziś w nocy ruszamy na wschód. Ku wolności. I przyszłości!

         Od momentu przeczytania ostatniej strony, zastanawiam się czy w tym przypadku można mówić o słodko-gorzkim zakończeniu. Na gorąco powiedziałabym, że absolutnie nie, to zdecydowanie wielka tragedia. Jednak po głębszym przemyśleniu, już na spokojnie, muszę odpowiedzieć twierdząco. Mimo tak wielkiego ciosu, jaki został zadany czytelnikom, ale przede wszystkim Sabie, finał jest pozytywny.
          Uważam, że Moira Young trochę za bardzo zlekceważyła postać Lugh. Fakt w każdym z tomów odgrywał kluczową rolę, która jednak była skryta trochę w cieniu. Żałuję, że nie było mi dane poznać Lugh takim, jakim znała go Saba. W pierwszym tomie mieliśmy tylko jej słowa i wspomnienia, w drugim był nieznośny, zaś w trzecim niemal do końca był trzymany na dalszym planie. Bardzo żałuję, że nie miałam możliwości zgłębić tej postaci. Lugh. Lugh złote serce przeszyte strzałą. Z Emmi sytuacja jest bardzo podobna. Krnąbrna dziewczynka o odwadze lwa.
          Na początku trudno było mi się w tę powieść wgryźć. Moira Young ma specyficzny styl, z głowy uleciały mi szczegóły z poprzednich tomów, a do tego znów przyszło mi się zmierzyć z dialogami pozbawionymi wyróżników. Jednak wkrótce udało mi się złapać rytm. Przeczytawszy Gniewną gwiazdę z pewnym zdziwieniem stwierdziłam, że to już koniec. Uroniłam kilka łez, nie sposób było się powstrzymać. 


(...) Dziś wszystko się zmieniło.
Nawet wiem, kiedy to się stało, mówię. Tam na moście, kiedy tak mocno ciebie trzymałam. Sama tego doświadczyłam, Lugh, znam ten moment. Gdy śmierć pochyla się, żeby cię pocałować, zabrać cię, kiedy jest tak blisko, że czujesz jej oddech. A ty mówisz: Nie. Nie, suko, tym razem mnie nie dostaniesz”. I tak mocno pragniesz żyć, wciągasz się z powrotem w to życie i nagle wszystko staje się jasne.


         Cieszy mnie, że klimat obecny od Krwawego szlaku wciąż się utrzymywał. To on jest osią tej trylogii i gdyby go zabrakło, nie byłoby Kronik Czerwonej Pustyni. Była akcja. Była krew, Była śmierć. Czyli wszystko to, co miało już miejsce w tym cyklu. Czuję wielką ulgę, że nie zostałam rozczarowana. Zakończenie wywołało u mnie wielką melancholię, jednak cieszę się, że nie odebrałam go obojętnie, że wywołuje emocje.
          Trylogia ta jest na swój sposób wyjątkowa. Muszę przyznać, że tak specyficznego i oryginalnego klimatu dawno nie miałam okazji wyczuć w tego typu literaturze. Czy warto przeczytać Kroniki Czerwonej Pustyni? Odsyłam Was do moich recenzji poprzednich tomów. Ta jest z pewnością zachęcająca. Aż trudno uwierzyć, że to już koniec.


Autor: Moira Young
Tytuł: Gniewna gwiazda
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 11 lutego 2015
Ilość stron: 412
Ocena: 7/10


Za udostępnienie egzemplarza jestem dozgonnie wdzięczna księgarni:

 bonito.pl

źródło opisu: http://bookgeek.pl/2015/01/09/zapowiedz-gniewna-gwiazda-moira-young/

sobota, 12 grudnia 2015

Anna Grzyb - "Życie z drugiej ręki"


Do tej pory Anita nie zastanawiała się, czy jest naprawdę szczęśliwa. Żyje z dnia na dzień, wychowując dwie córki i borykając się z coraz bardziej odległym jej mężem. Ma jednak dosyć rutyny i monotonii. Marzy o znalezieniu pracy i uwolnieniu się od toksycznej przeszłości. I właśnie wtedy poznaje Joannę, która wpada na pomysł wspólnego biznesu.
Czy życie Anity jest aż tak beznadziejne, jak jej się wydaje? Jak długą drogę musi przejść i jak wiele rodzinnych tajemnic poznać, by wreszcie zrozumieć, co tak naprawdę ma w jej życiu największe znaczenie? 


"Życie z drugiej ręki" to kolejny już debiut na polskim rynku wydawniczym, który mam okazję czytać w tym roku. Autorkę znam z prowadzonego przez nią bloga - Pisaninka, którego od czasu do czasu podczytuję.  
O książce słyszałam już dawno temu. Na blogu rzucił mi się w oczy fakt, że pani Ania planuje wydać książkę. Od samego początku byłam jej ciekawa, jednak ciągle nie było mi z nią po drodze. Dopiero teraz udało mi się z nią zapoznać. I nie żałuję chwil spędzonych z nią. 

"Czasem miłość zwyczajnie nie wystarcza. To, że ktoś kiedyś  powiedział, że cię kocha, nie znaczy, że masz tę miłość już na zawsze, na całe życie."

W powieści poznajemy Anitę, trzydziestoletnią kobietę, która ma męża i dwie córeczki - Martynkę i Michalinkę, które kocha nad życie i dla których gotowa jest zrobić wszystko. Jej relacje z mężem natomiast są oschłe, zimne, można rzec nawet nijakie. W domu im się nie przelewa, aby zarobić na utrzymanie rodziny, mężczyzna pracuje całymi dniami, na drugim końcu Polski. Odbija się to w głównej mierze na rodzinie, na więziach pomiędzy żoną i mężem, które zaczynają słabnąć. Bohaterka czuje w sobie pustkę, czegoś jej w życiu brakuje. I wtedy na jej drodze staje Joanna. To właśnie dzięki niej Anita zaczyna budzić się do życia, staje się zupełnie inną osobą. Kobieta sprawia, że Anita wychodzi do ludzi, przestajejuż być typową kurą domową, którą była wcześniej. 

Brakowało mi w tej powieści emocji, które mogłabym przeżywać z bohaterką, która tak naprawdę była tych emocji pozbawiona. Wydała mi się dziwną kobietą, która nie umie wyrażać uczuć ani emocji. Zamiast wrzasnąć i zrobić mężowi awanturę (jakby to było prawdopodobnie w prawdziwym życiu), ona siedzi z założonymi rękami,spokojnie, myśli, że jej problemy same się rozwiążą. Nie polubiłam za bardzo głównej bohaterki, której wyraźnie czegoś brakowało. Była naprawdę bez wyrazu, można by rzec - nudna. Dobrze, że w jej życiu pojawiła się Aśka, która chociaż trochę ubarwiła jej świat.

"Jak kochać to na zbój, jak szaleć to na całego"

Książkę czyta się w bardzo szybkim tempie. Mi lektura zajęła kilka godzin, które spędziłam w bardzo miłym towarzystwie. Autorka pisze bardzo prostym i zrozumiałym językiem, który sprawia, że książka jest naprawdę wciągająca i czyta się ją z przyjemnością. Poza tym, autorka przedstawiła nam bardzo prostą i zarazem prawdziwą, życiową historię, która tak naprawdę może dotyczyć każdego z nas. Wielu czytelników bez problemu może się utożsamiać z bohaterami, którzy zostali przedstawieni w bardzo ciekawy sposób. Historia zawarta na łamach tej książki jest bardzo realistyczna. Pani Ania rewelacyjnie opisała realia małomiasteczkowej rzeczywistości. W pewnym momencie nawet zastanawiałam się, czy ta książka nie jest aby napisana na faktach. Otóż nie jest. Mimo wszystko bardzo dobrze to wróży. Bardzo dawno nie czytałam tak prawdziwej powieści. Bo ta historia może się zdarzyć każdemu. Twojej rodzinie, znajomym, sąsiadom, Tobie również. 

To pierwsza książka, która została wydana przez Wydawnictwo Szara Godzina, którą miałam okazję przeczytać, ale i trzymać w ręku. I muszę przyznać, że powieść wydana jest przepięknie. Okładka przykuwa wzrok, to prawda, jest bardzo ładna i rzucająca się w oczy. Myślę, że może być ona dobrym czynnikiem, dzięki którym inni będą chcieli po tę książkę sięgnąć. 

Polecam tę książkę wszystkim tym, którzy lubią spokojny klimat, gdzie akcja toczy się powoli. To właśnie w tej książce możesz spotkać się z prawdziwym życiem innych ludzi, poznać ich prawdziwe życie i porównać je ze swoim. Widzisz podobieństwo? 


piątek, 11 grudnia 2015

#TheGamesBookTAG



Przyznam, że graczem nigdy nie byłam. Jedyną grą, którą lubiłam i rzeczywiście grywałam były Simsy, dlatego też trochę się spłoszyłam, kiedy zobaczyłam do jakiego TAGu nominowała mnie Ola. Diabeł jednak nie okazał się być taki straszny i znakomicie bawiłam się tworząc ten post. Zapraszam.

1. GRAND THEFT AUTO - książka z dużą ilością akcji. 



W Igrzyskach to się działo, oj działo!

2. THE SIMS - autor, który napisał wiele książek.


Mamy kilku płodnych pisarzy. Stephen King jest jednym z nich. Do tego jego proza jest nie byle jaka!

3. FIFA - książka, w której mowa o sporcie. 


Nie czytuję takiej literatury ale w serii o Lily Bard, główna bohaterka trenuje sztuki walki. Przepraszam za fatalną jakość!

4. WIEDŹMIN - książka o pięknej okładce. 


Uwielbiam takie piękności! Penryn i Świat Po również ma zniewalającą okładkę. Więcej takich, proszę!

5. SYMULATORY - świat książkowy, w którym chciałabym żyć.

Ach! Czarować to ja bym chciała umieć... Chętnie przeniosłabym się również do czasów monarchicznych, gdzie byłabym oczywiście szlachcianką. :P

6. MINECRAFT - książka o opiniach bardzo dobrych albo bardzo złych.



7. COUNTER STRIKE - książka, przy której czytaniu trzeba się skupić.


Niesłychanie klimatyczne i piękna, a przy tym wymagająca. 

8. MASS EFECT - książka, której akcja dzieje się w przyszłości.



9. MORTAL KOMBAT - wielotomowa seria. 


10. MONOPOLY - książki, na które nie szkoda pieniędzy.

Na żadną książkę nie szkoda pieniędzy! :D

11. ZGADNIJ KTO TO - książka, w której szybko domyśliłeś się zakończenia. 


Niestety wiele takich było. 

12. KOLEJKA - książka, której akcja działa się w innej epoce. 


Bardzo dobra książka z powalającą okładką. 

Tak i oto TAG dobiegł końca. Serdecznie dziękuję Oli z  Viktolandii za nominację i zapraszam wszystkie gapy do przeczytania jej postu. Nominuję wszystkich chętnych. :)

środa, 9 grudnia 2015

Cathy Glass - "Czy mnie pokochasz"



Cathy jest kobietą, która samotnie wychowuje dwójkę dzieci, dodatkowo prowadzi rodzinę zastępczą - pod jej dach trafiają dzieci, które niejedno w życiu przeżyły i niejedno widziały. Ma ona bardzo silną osobowość, potrafi dowiedzieć się od swoich podopiecznych, co przeżyły, jakie traumatyczne momenty miały w swoim życiu - co wcale nie jest łatwe biorąc pod uwagę to w jakich warunkach wcześniej się wychowywały. Dzieci, które trafiają pod opiekę Cathy niejednokrotnie w przeszłości były bite, głodzone, często też wykorzystywane seksualnie. 

Lucy, zanim znalazła się w domu Cathy Glass, często była przenoszona z jednego domu do drugiego. Nigdzie nie czuła się bezpieczna, ciągle prześladowana myślą, że za chwilę znów zmieni swój dom. Jej matka pojawiała się i znikała, aż w końcu opieka społeczna pozbawiła jej opieki nad dzieckiem, zdecydowanie za późno. Gdy Lucy miała 11 lat trafiła do domu Cathy i choć bardzo pokochała członków rodziny, obawa przed ponownym przeniesieniem nie pozwalała się jej do końca zbliżyć. 

Lucy poznałam już w poprzednich książkach Cathy Glass, już jako jej adoptowaną córkę. Bardzo polubiłam tę dziewczynkę mimo, że na początku była dość chłodna, choć starała się zapanować nad swoimi emocjami. 

Uwielbiam książki Cathy Glass i ta również bardzo miło mnie zaskoczyła. Jej zaangażowanie w każdą sprawę, uczucia jakie przelewa każdemu dziecku, powodują, że odzyskuję wiarę w człowieka. Niesamowite, że historie przez nią pisane dzieją się naprawdę...

Bardzo gorąco polecam tę książkę i każdą inną tej autorki. Jest najlepsza, zarówno jako pisarz, ale przede wszystkim jako osoba - oby więcej takich!!!

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Znalezione obrazy dla zapytania muza wydawnictwo

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Podsumowanie listopada 11/2015



Całkiem niedawno do naszych nozdrzy przybywała delikatna woń zimowych dni, teraz niemal czujemy jej oddech na karku. I o ile niegdyś nawet przyjemnie było spacerować wśród złocistych liści, to obecnie pogoda prezentuje się niezbyt zachęcająco. Bywają dni, kiedy mróz szczypie nas w policzki, a noc zapada w środku dnia. Innymi słowy, wszystkie znaki na niebie i ziemi jednogłośnie sygnalizują, że jedną słuszną rozrywką w tym czasie jest czytanie książek w ciepłym domu, z gorącym napojem obok i milusim kocem. Grzech nie skorzystać!
Jednak mimo to życie idzie dalej, a obowiązki czekają. Jak zawsze udało nam się ukraść kilka chwil na lekturę. Zapraszamy!


Ann
1. Susan Ee - Angelfall. Penryn i kres dni” - 368 stron
2. Kat Zhang - Co ze mnie zostało” - 398 stron
3. Alexandra Bracken - Po zmierzchu” - 480 stron
4. Eric-Emmanuel Schmitt - Sekta egoistów” - 208 stron

Ilość przeczytanych stron: 1454

Nawet nie zauważyłam, kiedy ten miesiąc minął. Miewałam lepsze wyniki a mimo to jestem z siebie dość zadowolona. Przed nami sesja. To dopiero będzie dramat!

Gosiek
1. Nina Majewska-Brown - "Zwyczajny dzień" - 304 stron
2. Jason F. Wright - "Szczęście do wzięcia" - 168 stron
3. Magdalena Kordel - "Uroczysko" - 400 stron

Liczba przeczytanych stron: 872


Każdy miesiąc leci mi bardzo szybko, jednak listopad przeminął w zastraszającym tempie. Nawet się nie obejrzałam, a tu grudzień i trzeba sprawdzić co się przeczytało w listopadzie. A było krucho, bardzo. Codzienna praca, weekendowe studia, życie prywatne doprowadziły do tego, że poświęcałam bardzo mało czasu na czytanie. I takie właśnie są efekty. Mam nadzieję, że w grudniu nadrobię w święta, ponieważ styczeń i luty dla mnie będzie pod hasłem: egzaminy! 


Fosiek

1. Christine Błaszkowska - "Rozstania i powroty" - 198 stron
2. Jason F, Wright - "Szczęście do wzięcia" - 168 stron
3. Rafał Nawrotny - "Uważaj na życzenia" - 195 stron
4. Edward Piega - "Dziedzicząc miłość" - 421 stron
5. Marlena De Blasi - "Amandine" - 455 stron

Liczba przeczytanych stron: 1437

Od jakiegoś czasu nie brałam udziału w podsumowaniach miesiąca - zawsze akurat wtedy coś musiało mi wypaść, ale teraz jestem i nadrabiam zaległości. Co prawda nie mam zbyt wielu przeczytanych książek, ciągle brakuje mi czasu... Podobnie jak Gosiek, jestem skazana na pracę i studia, a czas na czytanie znajduję jedynie wieczorami i to nie za długo, bo czas biegnie, a trzeba rano wstawać. Ja również nie mogę się doczekać świąt, chwili wolnego czasu, który będę mogła spędzić leniuchując w łóżku z książką w ręku, ale to już niedługo!

Blog w liczbach! 

Facebook: 2715 (+31)
Instagram: 547 (+62)
Liczba wyświetleń bloga: 717000 (+18000)
Liczba obserwatorów: 690 (+9)
Liczba komentarzy: 8070 (+206)
Najpopularniejszy post z listopada: Stosisko Ann
Najaktywniejszy komentator: Natalia Kapela