niedziela, 30 listopada 2014

Świąteczny konkurs z Blaskiem!

Witajcie kochani! 
Święta zbliżają się wielkimi krokami, a więc postanowiłyśmy zorganizować dla Was konkurs świąteczny. Dwie nagrody książkowe są bardzo świąteczne, drugie niekoniecznie, ale mimo wszystko myślę, że warto wziąć udział. Mam nadzieję, że każdy znajdzie sobie w nim coś dla siebie. 

Dodatkowo chciałabym od razu podkreślić, że tym razem wyłonieni zwycięzcy przez pewien czas nie będą ujawnieni. Książka powędruje od razu do zwycięzcy, a wyniki zostaną opublikowane na blogu po Świętach. Dlatego w zgłoszeniu (tym dodatkowym, na mejla) musicie dołączyć Wasz adres korespondencyjny.  Niech będzie to dla Was prawdziwa niespodzianka na święta! :) 


Zasady konkursu:

1. Organizatorkami konkursu są administratorki bloga Blask Książek.
2. Do wygrania - książki:
- Krystyna Mirek - "Podarunek" oraz polskie autorki - "Cicha 5"  od wydawnictwa Filia;
- Katarzyna Michalak - "Przystań Julii" -  od wydawnictwa Znak;
- Anna Kołomycew (Anwen) - "Jak dbać o włosy" - od wydawnictwa Sensus;
3. Konkurs trwa od 30 listopada do 15 grudnia. Zgłoszenia wysłane po terminie, nie będą brane pod uwagę!
4. By wziąć udział w konkursie nie trzeba być publicznym obserwatorem bloga.
5. Nieobowiązkowym jest wstawienie baneru konkursowego na swojego bloga czy fanpejdża, by wieść o konkursie dotarła do większej liczby odbiorców, aczkolwiek będzie nam bardzo miło.
6. Ze względu na fakt, iż nie wszyscy posiadają Facebooka, niewymagane jest polubienie fanpejdża Blasku Książek, niemniej, byłybyśmy wdzięczne.
7. By wziąć udział w konkursie należy zamieszkiwać Polskę, bądź posiadać adres korespondencyjny w granicach naszego państwa.
8. Na naszego emaila: blaskksiazek@gmail.com prosimy wysłać to samo zgłoszenie, co w komentarzu, dodatkowo dodając od razu adres do korespondencji. Wyłonienie zwycięzcy tym razem odbędzie się na innych zasadach. (patrz wyżej) 
10. Odpowiedź na jedno z zadań konkursowych, tytuł wybranej książki (najlepiej dwa, do wyboru) a także e-mail, nick, bądź w przypadku osób anonimowych imię i nazwisko, "Biorę udział w konkursie", należy wpisać w komentarzu pod tym postem. Zgłoszenia gdziekolwiek indziej, nie będą brane pod uwagę!

Zadanie konkursowe: 

Napisz świąteczną historię (krótką, do 20 zdań), w której wydarzenia przybrały zaskakujący obrót akcji. 
(Troszkę w temacie "Podarunku")

Wśród nadesłanych prac wybierzemy cztery najlepsze i to te osoby otrzymają nagrody. 


PS. Widzimy, że wena Was nie opuszcza, zatem zwiększamy limit, abyście mogli wyżyć się twórczo. POWODZENIA!

sobota, 29 listopada 2014

Anna Kołomycew (Anwen) - "Jak dbać o włosy"



Wypadanie włosów, łupież, przesuszenie, zniszczone końcówki — to tylko kilka problemów, z którymi borykamy się na co dzień. A przecież jest ich znacznie więcej! Niektóre z nich to wynik kłopotów ze zdrowiem, jednak z większością spraw będziesz w stanie poradzić sobie bardzo szybko, w dodatku samodzielnie. Niezależnie od wieku, wolnego czasu i kondycji czupryny! Zdrowe, piękne, lśniące włosy to Twoja wizytówka i dobry wskaźnik tego, co dzieje się w Twoim organizmie. Warto poświęcić im nieco uwagi.
W ręce czytelniczek oddajemy poradnik autorki jednego z najpopularniejszych polskich blogów urodowych — Anwen.

Anwen prowadzi bloga urodowego, którego głównie jednak w większości poświęca włosom. Występuje na nim wiele włosowych serii, wiele postów dotyczących pielęgnacji, recenzje kosmetyków i wiele, wiele innych równie ciekawych postów. Moją szczególną uwagę zawsze zwraca seria Moja włosowa historia - uwielbiam ją i zawsze z chęcią czytam. 

Bloga Anwen znam już od dłuższego czasu. Bardzo często i chętnie tam zaglądałam, ale ostatnio się z tym zaniedbałam i nie wiedziałam nic o tym, że Anwen szykuje dla nas książkę. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam ją na stronie wydawnictwa. Od razu stwierdziłam, że musi być moja! 
Byłam bardzo ciekawa jej zawartości, tego, czy znajdę w niej coś innego, dodatkowego niż na blogu, czy może jednak nie. Książka ma naprawdę bardzo wiele zalet. 

Okładka -  bardzo ładna, przejrzysta i przykuwająca uwagę. Ten fiolet, od razu mi się skojrzył z blogiem Ani. Podobają mi się kolory, które zostały tutaj dobrane, ale i sam układ okładki. A dodatkowo okładka zawiera skrzydełka, które bardzo lubię! 
Jeśli jestem już przy grafice, to ogólnie wykonanie jest świetne. Śliskie kartki, idealna czcionka i wiele ilustracji, które idealnie pasują do tego poradnika. 

Dzięki tej książce bardzo wiele dowiedziałam się o swoich włosach. Już wiem, jaką pielęgnację powinnam zastosować, aby moje włosy stały się zdrowe, piękne i długie. 

Anwen pisze fajnym językiem. Bardzo prosto i dosadnie. Nie powinno być problemu ze zrozumieniem jakiegokolwiek rozdziału. Wszystko jest wyśmienicie wytłumaczone. Poza tym, widać, że Anwen zdecydowanie zna się na tym, czym się zajmuje i robi to z pasją. 

Wiedza, którą możecie zdobyć z tej książki jest naprwdę bardzo przydatna w życiu codziennym. Każda z nas chce mieć piękne i zadbane włosy, a dzięki poradom Anwen, na pewno będziecie wiedziały co robić ze swoimi włosami, aby takie właśnie były. Ponadto rozdziały w książce są bardzo sensownie ułożone, wszystko jest na swoim miejscu. Na blogu miałam czasem problem ze znalezieniem interesującego mnie tematu, a tutaj wszystko jest tak jak być powinno i nie trzeba się zbytnio namęczyć, aby coś znaleźć. 

Serdecznie polecam Wam ten poradnik. Jest on świetnie napisany. Idealnie sprawdzi się dla tych, którzy chcą zadbać o swoje włosy na jakąś szczególną okazję (tu; studniówka), czy po prostu dla siebie samej, bez żadnej okazji. 

Już jutro na Fanpage bloga i tutaj odbędzie się konkurs, gdzie będziecie miały okazję wygrać kilka książeczek! Serdecznie zapraszam! 




piątek, 28 listopada 2014

BlaskTV: Biała Królowa (The White Queen)

         

          Ów serial powstał już w roku 2013, ja jednak dowiedziałam się o tym zaledwie tydzień temu! Opis mnie zachwycił, a fakt, że jest to produkcja stworzona na podstawie książek Philippy Gregory bardzo zainteresował. Nie miałam okazji czytać książek, jednak po obejrzeniu serialu jestem pewna,
że to zrobię. Strasznie się napaliłam na twórczość pani Gregory! Do tego wszystkiego wyczytałam gdzieś, że serial w niemal 100% jest wierny pierwowzorowi więc ciekawość mnie wręcz rozsadzała!
          Rzecz dzieje się w XV - wiecznej Anglii. Rządy szalonego króla Henryka zostały obalone przez młodego, pełnego odwagi i zapału młodzieńca Edwarda Yorka. W kraju następuje dużo zmian i wielu mieszkańców straciło swoje ziemie, w tym wdowa i matka dwóch synów, Elżbieta. Pewnego dnia postanawia osobiście poprosić nowego króla o zwrot własności swoich ukochany dzieci i wychodzi mu na spotkanie. Niespodziewanie rodzi się pomiędzy nimi namiętność, jednak kobieta uporczywie odmawia zostania kochanką Edwarda. Młody król po bezowocnych naleganiach oświadcza się Elżbiecie i biorą tajemny ślub.  Młody władca wkrótce niespodziewanie zakochuje się w pięknej kobiecie. Zresztą z wzajemnością. Elżbieta z rangi wieśniaczki awansuje na królową Anglii i musi szybko poznać zasady panujące na królewskim dworze, a także stawić czoła jawnym i skrytym wrogom, starym i nowym.


          Głównymi bohaterkami są trzy kobiety: Elżbieta Woodville, Małgorzata Beaufort i Anna Neville. Wielkim zaskoczeniem dla mnie było, że od początki kibicowałam tej pierwszej, czyli tytułowej postaci. Zazwyczaj jestem nieprzychylna mezaliansom i uzurpatorom( jakby nie patrzeć Edwardowi tron się nie należał). Tym razem jednak byłam calusieńkim sercem z obecną parą królewską, a fakt, że w żyłach Elżbiety płynie krew Meluzyny i jest ona wiedźmą tylko spotęgował moje gorące uczucia. I tyle, na ile Małgorzatę tolerowałam, to pannę Neville nienawidziłam od samego początku. Tak mi ta dziewucha działa na nerwy, że oglądając gotowałam się ze złości. Czułam wręcz namacalną niechęć do tej bohaterki i nie uległo to zmianie do ostatniego odcinka. Uważam, że skończyła tak, jak powinna. Nie chcę pisać Wam o każdej postaci z osobna, jednak Ryszard, jeden z braci Edwarda, wydał mi się interesującym bohaterem. Był najuczciwszy i najbardziej honorowy, cechowała go lojalność. Jednocześnie był owiany pewną dozą tajemniczości, przez pewien czas nie wiedziałam, co powinnam o nim myśleć. Popełnił błąd słuchając niewłaściwych osób i nie najlepiej na ty wyszedł.


          Najchętniej bym tutaj pospoilerowała, by móc wyłożyć wszystkie swoje żale i radości, ale nie mogę tego uczynić. Będę więc bardziej ogólnikowa. Ta produkcja wciągnęła mnie tak bardzo, że jednego dnia potrafiłam obejrzeć kilka 60 minutowych odcinków. Było to trudne. Wiadomo, że niełatwo jest jednego dnia na samo oglądanie serialu wyłuskać 3 godziny, ale staram się z całych sił. Dawno nie byłam tak zaangażowana w losy postaci na ekranie. Wiele seriali ogląda się z przyzwyczajenia lub ze znikomą ciekawością, czy braku innego zajęcia. Ze mną i "Białą królową" było inaczej.
         Zdradzę Wam swój fetysz: są nim włosy. Zawsze zwracam na nie uwagę, a w prawdziwy zachwyt wprawiały mnie złote loki Elżbiety i jej córek. Po raz pierwszy spotkałam się z prawdziwie złotowłosą postacią. Oczywiście, to nie jest jej naturalny kolor, ale włosy miała tak piękne (!); gęste, o wspaniałym kolorze i cudownie splecione. Ponadto bardzo podobała mi się gra aktorska Rebeccy Ferguson. Choć często nie zgadzam się z decyzjami jej postaci, to naprawdę wierzyłam w emocje, które z niej emanowały. Potrafiła szczerze ukazać miłość, nienawiść, gniew, a nawet zawiść.
         Wszelkie zawirowania na dworze oglądałam z wielkim zainteresowaniem. Często król, choć był władcą wszystkich, nie mógł nic zrobić, nie mógł ukarać kogoś, kto np. dopuścił się zdrady, bo wywołałoby to jeszcze gorsze reperkusje. A więc władza absolutna, czasem jest taka tylko w teorii.
         Wyczytałam, że krąży wiele niepochlebnych opinii dotyczących kostiumów, scenografii czy charakteryzacji bohaterów. Wyznam, że na te dwa pierwsze czynniki nie zwracałam szczególnej uwagi. Jednak nie potrafię zrozumieć pewnego zjawiska. Otóż niektóre postacie z czasem zostały "postarzone". Ucharakteryzowano je tak, by wyglądały już np. na starców. Zaś inne nie zmieniły się w najmniejszym stopniu przez kilkanaście lat. Nie wiem skąd taka niekonsekwencja. W końcu innym bohaterom nie poskąpiono odpowiedniego makijażu. Jednak ten defekt w żadnym stopniu nie zmniejszył mojego zachwytu.
          Jestem ogromną fanką czasów królów i królowych więc łapczywie chwytam  za każdy serial osadzony w tych czasach (choć przez "Merlina" i "Nastoletnią Marię Stuart" nie przebrnęłam) i możliwe, że to z powodu moich upodobań jestem tak zauroczoną tą produkcją, a jednak polecam ją Wam gorąco. Jeśli znacie jakieś dobre seriale o podobnej tematyce, to polećcie mi je w komentarzach. Będę wdzięczna! :D







Tytuł: Biała królowa/ The White Queen
Gatunek: romans, historyczny, dramat
Ilość odcinków: 10
Czas trwania: 60 minut
Premiera: 16 czerwca 2013
Ocena: 9/10

Ann

czwartek, 27 listopada 2014

Od słów do czynów

Witajcie, 

Dzisiaj chciałybyśmy się z Wami podzielić wydarzeniami, które miały miejsce w naszym życiu w ostatnich dniach. 
Był poniedziałek (24 listopada) dzień jak co dzień i wydawałoby się, że nic szczególnego się nie wydarzy. Podczas lekcji języka polskiego, nasza pani profesor zeszła na temat książek. Natychmiast włączyłyśmy się w dyskusję, rozmawialiśmy o książkach. Dzięki naszej nauczycielce, dowiedziałyśmy się o wielu ciekawych tytułach, których jeszcze nie spotkałyśmy na swojej drodze. Ta rozmowa była początkiem a zarazem motywacją, by wyjść z ukrycia! 
Po lekcji, zaopatrzone w naszą wizytówkę, udałyśmy się na rozmowę, która sprawiła, że zwykły, szary poniedziałek, przerodził się w pełen pozytywnych emocji dzień...


Wreszcie nasza nauczycielka dowiedziała się o istnieniu bloga, była zachwycona, a my oczarowane jej reakcją. Dotarło do nas, że niepotrzebnie tak bardzo to ukrywałyśmy, nie chciałyśmy, by ktoś pomyślał, że się chwalimy... Nic bardziej mylnego, nasza kochana pani była bardzo pozytywnie zaskoczona, oczywiście przyjęła wizytówkę i zapowiedziała odwiedzenie bloga! Już następnego dnia miałam przyjemność z nią porozmawiać i usłyszeć wiele pozytywnych opinii, między innymi o wywiadzie z panią Krystyną Mirek, którego autorką była nasza Gosiek! Nie ma to jak usłyszeć tyle pochlebstw z ust osoby z doświadczeniem i większą wiedzą.
Serdecznie Panią pozdrawiamy, bo być może czyta Pani teraz ten post. :)

Muszę przyznać się również, że mam nawyk czytania książek podczas niektórych lekcji, dzisiaj zdarzyło mi się to na niemieckim, co nie uszło uwadze nauczycielki. Jednak zamiast otrzymać jakieś upomnienie, zostałam poinformowana, że jak skończę to mam pożyczyć samej nauczycielce tę książkę, swoją drogą była to książka Cathy Glass pt. "Zapomniane dziecko", widzę, że nie jestem jedyną osobą zachwyconą pracą tej kobiety.

Po tych burzliwych wydarzeniach doszłyśmy wspólnie z Gosiek do wniosku, iż nie ma co ukrywać się ze swoimi zainteresowaniami. Jesteśmy dumne z tego co robimy i nie zamierzamy tego zmieniać, a pozytywne opinie wpływają na nas jeszcze bardziej budująco. Dziękujemy, że jesteście!!!

środa, 26 listopada 2014

R. P. Jarkiewicz - "Po skarby Hiszpanii"


Autor: R. P. Jarkiewicz
Tytuł: "Po skarby Hiszpanii"
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 9/10

XVI wiek. Epoka  panowania angielskiej królowej Elżbiety I Tudor. Zuchwała kobieta i jej w gorącej wodzie kąpana załoga przemierzają morza i oceany w poszukiwaniu możliwości pomnożenia majątku kosztem bogatych Hiszpanów.  Łączą przyjemne z pożytecznym: bogacą się, równocześnie ekonomicznie osłabiając wroga w przededniu wojny. Oczywiście ich poczynania nie zjednują im sympatii wśród przeciwników. Znajdują się tacy, którzy poprzysięgają zemstę i wytrwale dążą do jej realizacji. Są też konkurenci do chwały i skarbów wśród innych angielskich korsarzy. Intrygi, miłość, wartka akcja, barwne opisy potyczek morskich, okraszone lekkim językiem i błyskotliwym humorem – to zalety, dzięki którym powieść czyta się jednym tchem.

       Rozpętało się istne piekło. Dookoła mnie kule, ludzie biegali i krzyczeli, padali ranni. Krew płynęła strumieniem po pokładzie. A ja siedziałam sobie spokojnie pośród tego wszystkiego.
- Pomóż nam! – Nagle skądś wyrósł przede mną Roger w koszuli umazanej krwią.
- Po co? – zdziwiłam się. – Co z tego będę miała – moralną satysfakcję?
- Kapitanie, kula trafiła sternika! – Przybiegł ktoś z załogi.
- Pomóż nam!... Błagam! Przejmij koło!
Popatrzyłam na niego z miną niewiniątka.
- Podział po połowie! – rzucił z rozpaczą.
- Na piśmie.
- No co ty?! Skąd ja ci teraz wezmę papier i coś do pisania?!
   Spokojnie wyciągnęłam przygotowane wcześniej akcesoria.


Wiek XVI, stosunki między Anglią, a Hiszpanią są bardzo napięte. Królowa Anglii dobrze płaci swoim korsarzom za osłabienie statków hiszpańskich oraz za łupy jakie przy tym zdobyli.

Kapitanem Krwawej Bielizny jest… Miss Blood. To odważna kobieta, którą można pomylić z niejednym mężczyzną, poprzez jej zachowanie. Jednak jej uroda i wdzięki dają do zrozumienia, że to kobieta. Ma ona swoją załogę, którą traktuje jak rodzinę. Wspólnie dryfują po morzach, pokonując hiszpańskie statki i przy tym wzbogacając się. Niestety nie tylko jej załoga ma ochotę na zwiększenie majątku. Kapitanem Szczerbatego Uśmiechu jest  przystojny Krwawy Roger. Mimo że obie te załogi są korsarzami królowej Elżbiety I i walczą z Hiszpanami, to dla siebie są wrogami. Jednak wydarzenia mogą zmienić ich nastawienie do siebie nawzajem. Czy coś między nimi zaiskrzy…?

Jest to powieść przygodowa, a zarazem historyczna, gdyż ukazuje XVI – wieczne stosunki Anglii i Hiszpanii. Narratorem większości powieści  jest sama Miss Blood, która opowiada swe wydarzenia pisząc przy tym swój dziennik.

Akcja już od samego początku trzyma czytelnika w napięciu, co jest bardzo ważne, gdyż pomimo wątków historycznych ( za którymi nie przepadam) nie nudzi. Całą opowieść ubarwiają śmieszne dialogi, które dodają humoru historii.

Gorąco polecam tę książkę.

Recenzję napisała dla Was - Karolina.

Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję:

poniedziałek, 24 listopada 2014

Zofia Nałkowska - "Granica"


Autor: Zofia Nałkowska
Tytuł: "Granica"
Wydawnictwo: Sara
Liczba stron: 256
Ocena: 7/10



Lektury szkolne mają to do siebie, że gdyby nie były lekturami szkolnymi to więcej ludzi sięgałoby po nie. Nie mogę powiedzieć, że każda powieść zaliczana do kanonu lektur jest ciekawa, interesująca i wciąga bardziej niż kryminały Agaty Christie. Jednakże "Granica" nie wieje nudą.Kiedy już przebrnęłam przez początek to potem już było z górki. 

Powieść zaczyna się tak jakby od końca. Najpierw ukazany jest finał losów bohaterów, potem następuje retrospekcja, spojrzenie wstecz. Tym samym ukazane są losy postaci od początku. Taka sytuacja sprawiła, że skupiłam się na pytaniu: Dlaczego do tego doszło?, a nie jak zawsze na wydarzeniach następujących po sobie.

"Kto wie, czy rozpacz ludzi, którzy tracą ukochanych nie płynie stąd, że czegoś zaniedbali, że czegoś ważnego nie zdążyli powiedzieć i nie mogą tego odżałować."

Zenon jest synem zubożałych szlachciców, wykształcony i ambitny, przez trudną sytuację finansową w domu, sam musiał zarabiać na własne utrzymanie, z czym radził sobie całkiem dobrze. Od początku starał się postępować zgodnie ze swoimi zasadami moralnymi. Życie jednak nieraz kazało mu dostosowywać się do danej sytuacji, przez co był zmuszony do podejmowania decyzji niezgodnych z jego światopoglądem. Zawsze starał się usprawiedliwiać swoje postępowanie, które niekiedy stawało się niemoralne. Właśnie to nieodpowiedzialne zachowanie ciągnęło się za nim i nie dawało o sobie zapomnieć, niszcząc powoli jego życie oraz bliskich mu osób. Tak oto dwoista natura Zenona doprowadziła do tragedii, której niestety nikt się nie spodziewał.

Szczerze mówiąc, postać Zenona nie wzbudzała we mnie uczucia litości czy współczucia. Wręcz przeciwnie. Uważam, że ten człowiek przez długi czas robił co chciał, nie ponosząc za to odpowiedzialności. Winił innych za to, że doszło do takich sytuacji jak jego romans oraz późniejsza aborcja jego nienarodzonego dziecka. Nie widział w swoim postępowaniu niczego złego, dlatego skończył tak tragicznie.

"Granica" to powieść psychologiczna, przedstawiająca problemy ówczesnego społeczeństwa. Tak naprawdę ich egzystencja niewiele się różniła od życia dzisiejszych ludzi. Wtedy, jak i teraz to, co dla jednych jest podłogą, dla innych może być sufitem.

niedziela, 23 listopada 2014

Akcja wywiad: Krystyna Mirek


Witajcie!
Dziś przychodzę do Was z nową akcją na Blasku, a jest to Akcja wywiad. Będą to wywiady z autorami książek, których recenzje wiadnieją na Blasku, publikowane co jakiś czas na naszym blogu. Oczywiście Wy również możecie się włączyć w tworzenie tej akcji. Jesteśmy ciekawe, z kim chciałybyście najchętniej przeczytać wywiad i mówię tutaj oczywiście o polskich autorach. Piszcie w komentarzu, z kim powinnyśmy nawiązać rozmowę na blogu.

Na pierwszy ogień idzie pani Krystyna Mirek - autorka wielu powieści obyczajowych. Jej najnowszą książką jest "Podarunek", którego recenzję mogliście zobaczyć wczoraj na blogu. Zatem przejdźmy do pytań.

Od czego zaczęła się Pani przygoda z pisaniem?
Od czytania. Wielkiej miłości do książek. Od marzenia o tym, by móc połączyć pasję z zawodem. Trochę także z kryzysu, bo kiedyś nie było tak wielu książek jak teraz. Na kolejną część ulubionej serii czekało się latami. Kiedyś wyszłam z księgarni sfrustrowana, bo niczego ciekawego nie udało mi się znaleźć (rzecz dzisiaj absolutnie nie do wyobrażenia) i pomyślałam, że w takim razie sama sobie coś napiszę. I tak to już trochę zostało, choć od tej pierwszej myśli do realizacji upłynęło bardzo dużo czasu. Piszę takie książki, jakie sama chciałbym czytać.
Skąd pani czerpie pomysły na tak życiowe i piękne książki?
Z życia właśnie. Pomysły same do mnie płyną. To chyba wrodzony dar. Ja nie wymyślam opowieści, one wyświetlają się w mojej głowie jak film. Zawsze tak było. W pewnym momencie zaczęłam je spisywać. To łatwiejsza część zadania, sama przyjemność. Moja praca, wysiłek bierze się ze starania, by tak zapisać historię, żeby była atrakcyjna dla czytelnika, wartościowa, poprawnie skonstruowana, niosła jakieś przesłanie. Wbrew pozorom to niełatwe zadanie. Trzeba opanować kilka umiejętności warsztatowych, a potem dobrze je wyćwiczyć.

sobota, 22 listopada 2014

Krystyna Mirek - "Podarunek"


Marta ma męża i dzieci, ale czuje się bardzo samotna. Jej małżeństwo jest nieszczęśliwe, syn i córka pogrążeni we własnych sprawach, a teściowa, należąca do szanowanej rodziny z tradycjami, na każdym kroku daje wyraz swojemu niezadowoleniu... 

Kaja jest ładna, młoda i bardzo kocha życie. Dobre jedzenie, dowcipnych i bogatych mężczyzn, piękne ubrania. Jest tak bardzo skupiona na sobie, że nie zauważa czyichś silnych, barczystych ramion, sympatycznej twarzy i zatroskanego spojrzenia. 

Marta, chcąc zmienić swoje życie, wysyła do losu malutką prośbę. Prośbę o szczęście, o gwiazdkę z nieba.

Los podejmuje wyzwanie i spełnia życzenie. Jednak zupełnie inaczej niż ktokolwiek się spodziewał.


"Tylko ten jeden raz. Raz w życiu chciałabym przeżyć chwilę prawdziwego szczęścia. Poczuć radość tak wielką, że serce nie będzie w stanie jej pomieścić. Miłość tak prawdziwą , że człowiek zapragnie wtulić się w czyjeś ciepłe ramiona, spojrzeć w niebo i śmiać się z całych sił. Głośno, szczerze, niepowstrzymanie."


Bardzo długo nie mogłam się zebrać na napisanie tej recenzji, już prawie miała się nie ukazać ze względów na pewne problemy prywatne, ale uparłam się. Siedzę teraz nocą przed laptopem i wystukuję litery na klawiaturze, a już dawno powinnam spać, bo rano do szkoły (urok klasy maturalnej). Ale piszę dla Was. Chcę Wam opowiedzieć co nieco o "Podarunku". O problemach małżeńskich Marty i Krzysztofa, kłopotach Kaji, pewnej staruszce, która dla miłości potrafi posunąć się do szalonych rozwiązań i innych aspektach tej powieści, która zrobiła na mnie naprawdę bardzo duże wrażenie! 

Marzenia się spełniają. Tylko nie zawsze w taki sposób, w jaki się spodziewamy. Tak też było w przypadku Marty. Oczekiwała zupełnie czegoś innego, a otrzymała, no cóż. Według mnie, to najwspanialszy prezent jaki mogła sobie wymarzyć.

piątek, 21 listopada 2014

Izabela Degórska - "Pamięć krwi"




          Z pewnością każdy z Was pamięta fascynację, a wręcz obsesję i kompletne wariactwo, na punkcie wampirów, które za czasów "Zmierzchu" osiągnęło apogeum. Skłamałabym pisząc, że mnie to ominęło. Nasyciłam się tą tematyką i teraz dosyć niechętnie do niej podchodzę. Jednak nie miałam jeszcze okazji sprawdzić, jak polscy pisarze podeszli do tematu wampirów, co postanowiłam nadrobić. "Pamięć krwi" to tytuł często polecany, nieraz spotkałam się z opinią, iż to dobra książka. Uznałam zatem, że będzie idealna, by uzupełnić braki.
          Milena Chmielnik to młoda dziennikarka, która bardzo kocha swoją pracę, choć obecna posada niezbyt ją zachwyca. Dawna przyjaciółka dziewczyny, a zarazem siostra jej byłego chłopaka, zwierza się Milenie, że jej brat, Darek bardzo dziwnie się ostatnio zachowuje. Milena ulega namowom, by z nim porozmawiała i idzie do Darka, który ją gwałci, a do tego przemienia w wampira. Młoda kobieta nie wiedząc, co się z nią dzieje odkrywa w sobie kolejne zmiany: nowy zestaw zębów, delikatną zmianę rysów twarzy, ogromną siłę, niezwykle czułe zmysły, a także zauważyła, iż inaczej reagują na nią ludzie, do tego bez przeszkód porusza się w pełnym słońcu, jej serce bije, a święte przedmioty i srebro nie robi jej krzywdy. Okazuje się, że Milena jest wyjątkowa. Ma niezwykle rzadki dar, jakim jest pamięć krwi, co ściąga na nią uwagę jej podobnych.
          Czytając od razu nasunęło mi się pewne skojarzenie. Wyjątkowa wampirzyca, której nie krępują ograniczenia typowe dla innych krwiopijców... czyż nie brzmi znajomo? Tak!, myślę o serii pt. "Królowa Betsy" Mary Janice Davidson.
          Nie wiem, co kierowało autorką, kiedy tworzyła taką a nie inną główną bohaterkę. Niebieskooka blondynka, o dużych piersiach i skłonnościach do płaczu. Nie wyróżniająca się niczym szczególnym, licząca na wszystkich, choć nie miała ku temu żadnych podstaw. Nie da się nie zauważyć tego przesytu twardych babek, które plują ciętymi ripostami na wszystkie strony. Mimo to zawsze wybiorę pyskatą laskę, zamiast płaczliwej, mdłej blondynki. Bohaterka wydaje się być po prostu głupia, zachowuje się irracjonalnie i dziecinnie, co wzbudzało u mnie fale irytacji w czasie czytania. Milena nie podbija serc czytelników, na pewno nie udało jej się zdobyć mojego.
          Fabuła według mnie jest całkiem interesująca. Izabela Degórska ciekawie przedstawiła wampirzą społeczność. Jej wampirom nie stawało serce po przemianie, miały puls, pociły się, choć jednocześnie - nie wiem czemu - były blade. Dlatego też wampiryzm odebrałam, jakby był pewną chorobą, czy wirusem tym bardziej, iż prowadzono badania nad środkiem umożliwiającym przemienienie ludzi, na których tradycyjny sposób "infekcji" nie działał. Zazwyczaj w książkach przemiana nie była dużym wyzwaniem, nie pojawiały się jednostki odporne, tak jak zaprezentowano to w "Pamięci krwi". W efekcie nieumarli stanowili elitę, byli niewielką grupą, a zmianie poddawano tylko wybitne i wyselekcjonowane jednostki. Zaskoczyła mnie nieskuteczność tych wampirów na pewnej płaszczyźnie. Posiadały one Głos, który umożliwiał manipulację wspomnieniami, a jednak osoby, na których był on wykorzystywany, często odzyskiwały pamięć, jeśli silnie o straconym czasie myślało lub jeśli ktoś przy nich wspomniał o zapomnianych wydarzeniach. Jaka więc korzyść z tej umiejętności?
          Dziwi mnie sposób zaprezentowania całej historii. Nie wiem do końca jaki był zamysł autorki. Wyczułam sporą dawkę humoru. Nie jestem pewna czy Izabela Degórska nie aspirowała, by stworzyć komedię. Pewne sceny zostały napisane ewidentnie w sposób prześmiewczy, i choć te wibracje odbierałam, to wesoło mi nie było. Parodiowe zabiegi bardziej obniżały niż wzbogacały przyjemność czytania, tym bardziej, że nie był to chyba cel pisarki. Do tematu Izabela Degórska nie podeszła w stu procentach na poważnie i nie byłaby to wada, gdyby autorka poszła konkretnie w którąś stronę, a nie balansowała na linie.
          Kolejnym minusem były naciągane reakcje. Odniosłam wrażenie, że bohaterowie często nienaturalnie się zachowywali, że reagowali nieadekwatnie do sytuacji, co dawało nieprzyjemne poczucie, że coś tutaj jednak nie gra. Milena choć  jeszcze do końca nie rozumiała co się dzieje, od razu uderzała w płacz, podczas kiedy powinna sprawiać wrażenie zdezorientowanej. Takich zgrzytów było dużo, przez co czytało mi się dość niekomfortowo. Do tego dialogi były dość marne. Nie wiem czy to tylko moje subiektywne uczucie, ale coś mi momentami nie pasowało.
          "Pamięć krwi" czyta się szybko, bardzo szybko. Nie jest to długa książka. Jest nieskomplikowana i napisana bardzo przystępnym językiem, co sprawia, że błyskawicznie pochłania się stronę za stroną, wciąga odbiorcę. Czytając chcemy wiedzieć, co wydarzy się dalej, dlaczego tak, a nie inaczej. To lektura, którą zapomni się równie szybko, jak się przeczytało. Degórska zaproponowała w jakimś stopniu fajną wizję wampirów, do tego historia także jest ciekawa, choć "Królowa Betsy" podobała mi się bardziej. ;) Czy polecam? I tak, i nie. Jeśli jesteście wampiromaniakami i nadal z wielkim apetytem pochłaniacie kolejne książki o krwiopijcach, to oczywiście przeczytajcie także "Pamięć krwi", ale jeżeli nie macie parcia na tę tematykę, to radzę sięgnąć po lepszą lekturę z krwiożercami na czele. Na pewno odradzam ją wymagającym czytelnikom, którzy szukają coraz lepszych książek z takim tematem przewodnim i nowym, ciekawym spojrzeniem na nosferatu.

Autor: Izabela Degórska
Tytuł: Pamięć krwi
Wydawnictwo: Zysk i Spółka
Data wydania: 28 czerwca 2011
Ilość stron: 336
Ocena: 5/10
Ann

środa, 19 listopada 2014

Piotr Stawiński - "Składniki twojego sukcesu"


Autor: Piotr Stawiński
Tytuł: "Składniki twojego sukcesu"
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 250
Ocena: 8/10

Piotr Stawiński to świetny handlowiec i wieloletni menadżer, od kilkunastu lat zarządzający zespołem kilkudziesięciu osób.

W swojej książce poddaje osądowi zgromadzone przez lata doświadczenia, weryfikuje poglądy, snuje refleksje i wyciąga wnioski. Czyni to, aby podzielić się własną wiedzą z czytelnikiem pragnącym odnieść sukces zawodowy. W siedemnastu niezbyt długich rozdziałach przedstawia mnóstwo recept na jego osiągnięcie. 
Swoje rozważania rozpoczyna od postawienia śmiałej tezy, że życie każdego z nas jest swego rodzaju przedsiębiorstwem, którego prezesem, menadżerem i liderem jesteśmy my sami i tylko od naszych umiejętności zarządzania nim zależy jego powodzenie. 

Niniejsza książka to swoista instrukcja obsługi życia jako środka do odniesienia sukcesu i osiągnięcia osobistego szczęścia. Wyłożona w siedemnastu punktach popartych licznymi przykładami z życia autora, jego przyjaciół i znajomych.

Piotr Stawiński napisał książkę, która, idealnie odnosi się do życia zawodowego każdego człowieka, jednak ma ona również drugie dno. Każdy może odnieść te porady do życia prywatnego i wcielić je w życie. To bardzo cenne wskazówki dla ludzi borykających się z przesadną skromnością, zaniżoną samooceną, czy też pesymistycznie nastawionych do świata. Jest to również książka dla ludzi, którzy mają przesadnie wysokie mniemanie o sobie. Autor w bardzo jasny i dosadny sposób ukazuje przyczyny takiego, czy innego zachowania i sposoby, w jaki możemy rozwiązać dany problem. 

Ta książka to nic innego jak poradnik dla każdego z nas. Człowiek z dużym doświadczeniem i sukcesami na swoim koncie, nie boi się pisać o tym jakie zdarzało mu się popełniać błędy, co więcej pokazuje jakie wyniósł z tego wnioski, a to bardzo pozytywnie wpływa na postrzeganie samego autora. 

Każdy rozdział ukazuje inny problem, a zarazem przedstawia wskazówki i cenne rady od samego autora, jak sobie poradzić w danej sytuacji. Myślę, że na czytelnika bardzo pozytywnie wpływa również to, że autor pisze w pierwszej osobie, dzięki temu możemy poznać wszystkie rady, jak osiągnąć sukces - nie tylko na płaszczyźnie zawodowej, ale również, a może przede wszystkim prywatnej.

Nie ocenię tej książki najwyżej jak to możliwe, ponieważ wiele z tych wskazówek, które wyczytałam w tej książce, udało mi się już poznać. Najpierw podczas pracy jako ankieterka, a również w szkole, ponieważ w technikum ekonomicznym takie rzeczy jak analiza SWOT, czy podobne jej analizy określające nasze predyspozycje zawodowe oraz charakter, nie są mi obce. Myślę jednak, że każdy powinien zasięgnąć porad zawartych w tej niewielkiej książce, ponieważ nie da się tak po prostu o nich zapomnieć po przeczytaniu. Mimo wszystko coś zawsze zostaje w głowie i pomaga nam kształtować swój charakter, a właśnie od tego zaczyna się nasza praca nas sobą. 

Gorąco polecam tę książkę!

Za możliwość przeczytania tej książki, dziękuję: