czwartek, 31 lipca 2014

Yvette Manessis Corporon - "Szept cyprysów"


Autor: Yvette Manessis Corporon
Tytuł: "Szept cyprysów"
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 347
Data wydania: 2014
Ocena: 10/10

Malownicza grecka wyspa, mity, magia i galeria barwnych postaci - oto wyjątkowo nastrojowa powieść.

Yvette Manessis Corporon jest zdobywczynią nagrody Emmy, autorką scenariuszy programów telewizyjnych, producentką i pisarką. Otrzymała również Silurian Award Exellence in Journalism oraz została nagrodzona przez Radę Miasta Nowy Jork za działania na rzecz dziedzictwa greckiej kultury. 

Daphne, córka greckich imigrantów mieszkających w Nowym Jorku, po tragicznej śmierci męża zostaje sama z córeczką oraz stertą rachunków do zapłacenia. Inwestuje wszystko w otwarcie własnej greckiej restauracji. Dostaje drugą szansę w życiu osobistym - zaręcza się z bogatym i przystojnym bankierem, ale ślub chce wziąć na greckiej wysepce Erikusie. 

Czytaj dalej »

środa, 30 lipca 2014

Katarzyna Michalak - "Wiśniowy dworek"

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Wiśniowy dworek
Seria: Owocowa
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 2012
Ilość stron: 312
Moja ocena: 9/10

W Wiśniowym Dworku, gdzieś pod litewską granicą mieszka Danusia. Jest nauczycielką w wiejskiej szkole i nie wyobraża sobie życia w wielkim mieście, pełnym spieszących się ludzi.
Na warszawskim Mokotowie, niedaleko parku Morskie Oko, mieszka Danka. Jest przebojową biznesmenką w międzynarodowej korporacji i nie wyobraża sobie życia na wsi, gdzie życie toczy się powoli, a jego rytm wyznacza przyroda. Te dwie kobiety pozornie dzieli wszystko, ale łączy jedna tajemnica.
I jeszcze ktoś. Mężczyzna, który przybył z przeszłości, by odebrać to, co do niego należy...


"Wiśniowy dworek" to moje kolejne już, trzecie spotkanie z twórczością pani Michalak. Poprzednie, tj. "Ogród Kamili" oraz "Zacisze Gosi" bardzo mi się podobały i dlatego postanowiłam przeczytać wszystkie jej książki. Teraz przyszła kolej na "Wiśniowy dworek", który należy do Owocowej serii. Jest to czwarty tom, ale z tego co wyczytałam, nie trzeba czytać go właśnie w tej kolejności. Równie dobrze można od niej zacząć przygodę z tą serią. Dla zainteresowanych - po kolei należy czytać jedynie "Rok w Poziomce" i "Powrót do Poziomki", w tej kolejności. 

Czasami za spełnienie marzeń trzeba słono zapłacić, ale taka jest po prostu cena życia.

Jak wiecie, stałam się wielką fanką twórczości pani Michalak i miałam wielkie oczekiwania co do tej powieści. Bardzo chciałam, aby okazało się ono prawdziwe, nie chciałam się rozczarować. Jest to zupełnie inna (jak dla mnie) lektura niż dwie pozostałe, które czytałam tej autorki.

Pani Kasia Michalak przenosi nas w swojej powieści do Milewa, wioski położonej niedaleko granicy z Litwą. To piękne, malownicze miejsce, gdzie w Wiśniowym Dworku mieszka jedna z naszych bohaterek - Danusia Wrzesień. To piękna, wrażliwa, czuła i troskliwa kobieta, która uczy dzieci w miejskiej szkole. Nauczanie to jej żywioł, uwielbia spędzać czas z dziećmi, pomagać im i wychowywać. Wychowywana przez zrzędliwego ojca, ma ośmioro rodzeństwa.
Pewnego dnia do jej domu przybywa sąsiad z tajemniczą przesyłką, którą okazuje się być biletem na wyjazd do ekskluzywnego spa w Jastrzębiej Górze.

Natomiast w Warszawie mieszka nasza kolejna bohaterka - Danka Lucińska. Jest to zupełne przeciwieństwo Danusi. Ambitna, zaradna, silna. Całe jej życie wypełnia właśnie praca w silnie prosperującej firmie. Ma kochających rodziców, którzy postanowili przenieść się na wieś, w okolice Mazur. Kobieta nie wyobraża sobie życia poza miastem. Ten hałas, gwar, korki na ulicach sprawiają, że czuje, że Warszawa to jest właśnie jej miasto. Podobnie jak Danusia, pani Lucińska również otrzymuje tajemniczą przesyłkę z biletem do spa w nadmorskiej miejscowości.

Gdy dostajesz od losu coś bezcennego, pragniesz cieszyć się tym jak najdłużej. Jeżeli jest to miłość, chcesz zatrzymać ją do końca swoich dni.

Obie kobiety spotykają się właśnie w tym spa, nie spodziewały się zupełnie takiej niespodzianki, którą sprawił im los, a w zasadzie pewien mężczyzna, który odszukał obie kobiety i pozwolił im na spotkanie ze sobą. Ich życie po tym wyjeździe zmienia się o 180 stopni. Już nic nie będzie takie jak wcześniej. Kim okaże się być ten tajemniczy mężczyzna? Dlaczego ma kłopoty z prawem? I jaką rolę odegra w życiu obu kobiet? Tego wszystkiego dowiecie się podczas lektury "Wiśniowego dworku".

Książka jest niesamowita. Wciąga jak magnes, trudno się od niej oderwać. Zaczęłam ją czytać w któreś niedzielne popołudnie na huśtawce w ogrodzie i nie potrafiłam zostawić jej chociaż na chwile, aby coś przełknąć czy zrobić cokolwiek innego. Akcja jest bardzo dynamiczna, wszystko dzieje się bardzo szybko i sprawia, że czytelnik jest zainteresowany dalszym biegiem wydarzeń i to trzyma go przy tej powieści. "Wiśniowy dworek" to połączenie powieści obyczajowej, sensacji, rodzinnych sekretów czy mnóstwa emocji, które autorka wywiera na czytelniku poprzez tą powieść.
Autorka ma w sobie coś takiego, że wszystkich potrafi zaciekawić napisaną przez siebie książką, zachwycić i sprawić, że nie będzie się chciało od niej odchodzić i wracać do rzeczywistości.
Pani Michalak wpadła na wspaniały pomysł. Muszę przyznać, że zupełnie się nie spodziewałam takich emocji, jakie dostarczyła nam autorka. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Literackiemu. Pozdrawiam serdecznie, 

Czytaj dalej »

poniedziałek, 28 lipca 2014

Agata Christie - "Tajemnica rezydencji Chimneys"


Autor: Agata Christie
Tytuł: "Tajemnica rezydencji Chimneys"
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 300
Ocena: 7/10


Głównym bohaterem powieści jest młody Anthony Cade, zarabiający na życie jako pilot wycieczek. Nudzi go jednak ta praca i chciałby powrócić do niebezpiecznego i obfitego w przygody trybu życia.

Niespodziewaną wizytę składa mu jego stary przyjaciel, który prosi go o dostarczenie pod jego nazwiskiem do wydawnictwa pamiętników zmarłego hrabiego Stylpitcha, pochodzącego z kraju Herzoslovakia.
Są ludzie, którym ten fakt jest bardzo nie na rękę i wszelkimi sposobami będą się starały powstrzymać Anthony'ego.


Czytaj dalej »

niedziela, 27 lipca 2014

Chwile z Blaskiem: 10 przykazań książki

Cześć!
Jakiś czas temu, razem z Fosiek pracowałyśmy nad Dekalogiem Książki. Powiem Wam, że było to dość pracochłonne zajęcie. Po jakimś czasie udało nam się wymyślić 10 przykazań, którymi teraz chcemy się z Wami podzielić i zaprosić Was, naszych czytelników do dyskusji w komentarzach.

I Pamiętaj: najpierw książka, potem film.
Nie odbieraj sobie tej przyjemności. Zupełnie inaczej odbieramy książkę przed jak i po obejrzeniu filmu. Po wcześniejszym obejrzeniu filmu nie potrafimy wyobrazić sobie bohaterów i miejsc przedstawionych w powieści, ponieważ od razu w naszej głowie pojawiają się obrazy z obejrzanego filmu.

II Dbaj o każdą książkę, tę pożyczoną także.
"Nie moja, więc mogę..." niektórzy wyznają taką zasadę i nie dbają o książki pożyczone, bo to w końcu nie ich. Traktuj je tak, jakbyś chciał, aby Twoje książki były traktowane. 

Czytaj dalej »

sobota, 26 lipca 2014

Anna Ficner-Ogonowska - "Zgoda na szczęście"

Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Tytuł: Zgoda na szczęście
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2013
Ilość stron: 566
Moja ocena: 10/10

Hania już wie, że chce dzielić życie z Mikołajem. Uwielbia, gdy ukochany budzi ją czułymi pocałunkami i śniadaniem podanym do łóżka. Ale na ich drodze wciąż pojawia się wiele przeciwności. Dramatyczne sytuacje dotykają także ich najbliższych. Na szczęście wokół nie brak tych, którzy gotowi są ich wesprzeć, jak ciotka Anna – pełna energii, a przy tym jakże troskliwa i wyrozumiała. Z pomocą spieszy także nadzwyczajna w swej dobroci pani Irenka, która tym razem odegra wyjątkową rolę.
Czy Dominika odnajdzie się w roli żony i matki? Czy Hania odważy się wyjawić jej długo skrywaną prawdę, która całkowicie odmieni ich życie? Czy Mikołaj wreszcie usłyszy „i że cię nie opuszczę…”?


Prawdziwy mężczyzna niczego nie musi kobiecie udowadniać, wystarczy, że jest blisko, a wtedy kobieta ma już wszystko.


Po dwóch pierwszych częściach tej serii nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nie przeczytać kolejnej tj. "Zgody na szczęście". Wystarczająco wciągnęły mnie poprzednie, żeby wiedzieć, że ta będzie równie dobra i emocjonująca co wcześniejsze. I oczywiście moje przeczucia się sprawdziły. 

Hania i Mikołaj są razem, oboje są bardzo szczęśliwi z tego faktu. Mieszkają wspólnie, co pomaga odkryć ich prawdziwe "ja". Hania uporała się ze zmorami z przeszłości, nie ma już problemu ze wspominaniem zmarłego męża. Mikołaj również przestał być zazdrosny. Zrozumiał, że Hania naprawdę go kocha i chce z nim być. Dominika natomiast urodziła synka. Jest w niego zapatrzona jak w obrazek, nie odstępuje malca na krok. Nie chce być taką matką dla małego Tomaszka, jaką była jej matka dla niej. Hania przygotowuje się również na wyjawienie tajemnicy, którą skrywa już bardzo długo, czy w końcu jej się to uda? 

Przecież wyznań miłości nie należy się w życiu wstydzić, bo przecież to od miłości zaczyna się życie.

Powieść pani Ani Ficner-Ogonowskiej jest naprawdę bardzo prawdziwa. Nie raz wydawało mi się, że uczestniczę w życiu bohaterów, czułam, że znałam ich od lat i bardzo byliśmy ze sobą zżyci. Autorka przedstawia prawdziwe życie zwykłych ludzi, którym w życiu nie zawsze się układało. Każdy ma swoje problemy, sztuką natomiast jest się z nimi uporać i pozwolić sobie pomóc. 
W pierwszej części pomocy potrzebowała Hania. Była zrozpaczona po stracie swoich najbliższych - rodziców i męża. Teraz natomiast Dominika jest tą, której trzeba pomóc. Po narodzinach małego Tomaszka zmienia się nie do poznania. To już nie jest ta sama przebojowa Dominika, którą znałyśmy z pierwszej i drugiej części. Po porodzie Dominika stała się nadopiekuńczą matką, boi się zostawić małego z kimkolwiek. Do nikogo nie ma zaufania. Przez to zaniedbuje dom i męża. Z pomocą zjawia się ciotka Anna, która stara się przywrócić ład i porządek. 

Ten tom podobał mi się zdecydowanie bardziej niż poprzedni. Myślę, że to za sprawą tego, że dużo więcej się działo, jak również tego, że Hanka nie jest już tą samą osobą, co kiedyś. Zmieniła się. W końcu zaczęła dbać o swojego mężczyznę i wszystko zaczęło się układać tak jak powinno być! 
Dużo również jest mojej ukochanej bohaterki - pani Irenki, która wprowadza ciepło, a jej cenne rady są dla wszystkich drogowskazem do dalszego życia. 

Ogromnym szczęściem w życiu jest móc podzielić się z bliskimi tym, co łączy...miłością...

Trzecia część "Alibi..." jest równie mocno emocjonująca jak dwie poprzednie, jeśli nawet nie bardziej.
Zakończenie było po prostu przepiękne! Przypuszczałam, że tak to się może zakończyć, ale mimo wszystko była to dla mnie niespodzianka. Byłam taka szczęśliwa, jakby to wszystko działo się koło mnie, a główni bohaterowie byli moimi przyjaciółmi, z którymi przeżywałam te piękne chwile! 

 Podczas czytania prawie przez cały czas zachwycałam się lekkością pióra pani Ani. Jest ona mistrzem w tej dziedzinie. Dzięki tej serii przekonałam się, że polscy autorzy wcale nie są gorsi niż Ci zagraniczni. Nie mogę zrozumieć tego, dlaczego większość z Was, nie ma o nich najlepszego zdania. Ja też nie miałam, dopóki nie trafiłam na to cudo.  Pani Ania ma swój, charakterystyczny styl, który bardzo przypadł mi do gustu i chciałabym przeczytać kolejną, równie ciekawą książkę, która wyszłaby z jej pióra. Mam nadzieję, że powstanie piąta część tej serii, tak jak czytałam takie pogłoski na Facebooku. 

Nie chciała już niczego przeżywać w myślach. Chciała wszystko przeżywać naprawdę. Nie chciała w żaden sposób wyprzedzać obecnych chwil, bo doskonale znała smak takiego błędu.

Na koniec chciałabym wspomnieć, że cała seria bardzo przypomina mi pewien serial "To nie koniec świata". Może nie same wydarzenia, ale główni bohaterowie są naprawdę bardzo podobni.  Serialowa Anka i Ula są naprawdę bardzo podobne do książkowych Hani i Dominiki. Nie jest to wyłącznie moje zdanie, spotkałam się już z kilkoma takimi, które popieram w stu procentach! 


Czytaj dalej »

piątek, 25 lipca 2014

Veronica Roth - "Wierna"







„Zakochałam się w Tobiasie. Ale nie jestem z nim z przymusu, bo nie mam innych możliwości. Jestem z nim z wyboru, którego ciągle dokonuję: każdego dnia, gdy się kłócimy, gdy się okłamujemy, gdy sprawiamy sobie zawód. Wybieram Tobiasa wciąż na nowo, a on wybiera mnie.”

         W ostatniej recenzji napisałam, że nie mam najmniejszej ochoty czytać „Wiernej”, co jest prawdą. Jednak po zastanowieniu uznałam, iż nie ma sensu, aby ta książka zajmowała mi cenne miejsce w biblioteczne. Postanowiłam więc czym prędzej zapoznać się z ostatnim tomem tej trylogii i mieć tzw. „święty spokój”.
         Zanim przejdę do rozpisywania się nad zaletami i wadami tej pozycji, czuję się zobowiązana wyjaśnić swoją ocenę, która uległa zmianie pod koniec książki. Finał wymyślony przez Veronicę Roth zaimponował mi na tyle, aby ponieść moją ocenę o jeden wzwyż. Według mnie „Wierna” była lepsza od „Zbuntowanej” i gorsza od „Niezgodnej”.
         Miasto zostało zdominowane przez Bezfrakcyjnych, a Tris wraz ze swoimi bliskimi dzięki pomocy Wiernych udaje się na terytorium poza miastem. Nowo odkryty świat, jak się okazuje, niewiele różni się od tego, który znali. Beatrice i jej przyjaciele stają przed kolejnymi trudnymi wyborami, które mogą zmienić wszystko. Czy podejmą właściwe decyzje?
        Mimo faktu, iż pierwszy i drugi tom trylogii „Niezgodna” nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia byłam ciekawa „Wiernej”. Opinie typu „Wierna niszczy”, „Nie czytaj jej, ona zmieni wszystko” w pewien sposób mnie intrygowały. Po przeczytaniu wiem, skąd takie głosy, jednak ja się do nich nie przyłączam. Nie wydaje mi się, aby ten tom był traumatyczny lub nieprzemyślenie napisany. Mnie zadowolił i uznaję go za odpowiednie oraz wystarczające zakończenie całej historii.
         W tej części zachowanie Tris i Tobiasa miało więcej sensu. Rozumiałam je i czułam, że ma swoje uzasadnienie. Od samego początku ogromnie irytowała mnie przemądrzałość Tris, która uważała, że zawsze ma rację. Sama zaprzeczała jakoby tak było, ale jej czyny mówiły coś innego. Tobias podjął złą decyzję, ale zrobił to sam, do czego miał absolutne prawo, jako niezależna i dorosła jednostka ludzka. Wybrał źle i poniósł konsekwencje. Takie właśnie jest życie. To my podejmujemy decyzje, z których reperkusjami później musimy sobie poradzić. Po prostu musimy ryzykować, co czasem się opłaca. A czasem nie. Tobias i Cztery to ta sama osoba, jednak ja je sobie rozdzielam. W moim pojmowaniu Tobias to chłopak, który odsłonił się przed Tris, zaś Cztery to Nieustraszony, szorstki i bezwzględny instruktor, który bezlitośnie szkoli swoich uczniów. Zawsze będę fanką Cztery, którego uwielbiam, a przy tym będę szanowała Tobiasa.
         Nie potrafiłam pokochać bohaterów. Polubiłam tylko jedną postać – Uriaha i nigdy nie wybaczę autorce tego, co mu zrobiła. Jednak mimo mojej obojętności, nie mogę napisać, że postacie zostały stworzone pobieżnie, bo to nieprawda. Mamy tutaj do czynienia z różnymi osobowościami i charakterami, które są złożone i głębokie.
         Jestem zadowolona, że Veronica Roth wyjaśniła nam dlaczego i po co frakcje powstały. Bez większych sprzeciwów przyjęłam do wiadomości powód utworzenia tego absurdalnego podziału. Autorka była fair wobec czytelnika – zakończyła wszystkie wątki i nie pozostawiła na szeroko otwartych furtek.
        Zakończenie „Wiernej” mi się spodobało. Nie spodziewałam się, że tak mało atrakcyjna historia może mieć finał z przytupem. Szczerze mnie on wzruszył i napełnił niejednoznacznym szacunkiem względem autorki. Wydaje mi się, że w taki sposób grubą krecha oddzieliła „Niezgodną” od „Igrzysk Śmierci”. Dla mnie są dwie niezależne trylogie, a „Igrzyska…” na zawsze pozostaną niedoścignione.
       Najwięksi fani „Niezgodnej” mogą się na mnie obrazić lub obrzucić mało pochlebnymi epitetami, ale dla mnie jedynym wątkiem wartym uwagi jest relacja głównej bohaterki i jej ukochanego. Udało im się stworzyć trwały związek, mimo tego, że często wybierali inne rozwiązania i wierzyli w odmienne rzeczy. W „Zbuntowanej” przeżyli dosyć kretyński kryzys, ale w „Wiernej” można zauważyć, jak ich uczucie dojrzało i ile dla siebie znaczą.
       Trylogia „Niezgodna” Veronicy Roth w moim mniemaniu jest średnia i nieszczególnie warta przeczytania. Należy do tych serii, które wypożycza się w bibliotece i czyta dla zaspokojenia ciekawości, a nie trzyma z dumą na półce. Jednak nadal uważam, że są osoby, które znajdą w „Niezgodnej” coś więcej. Nie wiem czy jestem jedyna, ale nie potrafię się dogłębnie zatracić w tym świecie. Nie podbiła ona mojego serca i nie pobudziła wyobraźni, co nie oznacza, że każdy czytelnik odniesie takie wrażenia. Pomijając, że nie jestem tą serią zachwycona, odczuwam zadowolenie, że ją przeczytałam, a Wam, kochani książkomaniacy, życzę miłej lektury.

„Przypuszczam, że ogień, który płonie tak jasno, nie może płonąć wiecznie.”


Autor: Veronica Roth
Tytuł: Wierna
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 29 kwietnia 2014
Ilość stron: 384
Ocena: 6/10
Czytaj dalej »

czwartek, 24 lipca 2014

Tomasz Jarosz - "Zaginiony świat koni"


Autor: Tomasz Jarosz
Tytuł: "Zaginiony świat koni"
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 334
Data wydania: 2014
Ocena: 5/10

Oficjalnie CV Tomasza Jarosza mówi, że jest prawnikiem, ale świat paragrafów to nie jedyna jego rzeczywistość. Dotychczas napisał kilkanaście opowiadań głównie o tematyce science - fiction. Debiutował w 1998 roku w "Feniksie" opowiadaniem "Zmartwychwstanie".

Zaginiony świat to miejsce, gdzie konie nie tylko umieją mówić, ale są najmądrzejszymi i najszlachetniejszymi stworzeniami. Jednak nagły rozwój wypadków powoduje, że muszą się ukryć przed złem, a następnie je pokonać. Pomoże im w tym Milena - dziewczyna, która kocha zwierzęta i przygody. Nie wie jednak, że jej ukochane stworzenia skrywają mroczną tajemnicę sprzed wielu tysięcy lat. 

Wyobraźnia zakreśla naszą rzeczywistość, a słowa sposób jej oddania. W głowie rodzą się światy, które przez litery stają się naszymi domami. Zapraszamy do domu wyobraźni wszystkich, którzy chcieliby poznać smak nowych zdarzeń. Niezwykłych tym bardziej, że niepostrzeżenie dziejących się tuż obok nas... I jeśli tylko podejmiecie trud dostania się tam - zrozumiecie, że świat nie jest taki, jakim go widzicie... Autorem jest połączenie mojej i waszej wyobraźni, a droga do niej wiedzie przez słowa. - mówi Tomasz Jarosz

Na książkę natrafiła Gosiek, przyciągnął ją główny wątek jakim są konie i ciekawość co też przyniesie ta powieść. Z niecierpliwością na nią czekała i gdy tylko wpadła w jej ręce zaczęła czytać, niestety szybko skończyła, w sumie jej się nie dziwię bo akcja bardzo wolno się toczy i potrafi zanudzić. Ale ja chciałam przekonać się na własnej skórze jaki jest ten "Zaginiony świat koni" więc pożyczyłam od niej tę książkę. Zaczęłam czytać 3 miesiące temu, ciągle odkładając ją na bok, gdy tylko miałam okazję czytać coś innego. Wiedziałam jednak, ze chcę ją skończyć i tak oto, po 3 miesiącach udało się! 

Nie jestem jakoś pozytywnie zaskoczona. Książka ma wiele plusów, przede wszystkim to, że autor bardzo fajnie opisał jaj bohaterów, niestety akcja była bardzo przytłaczająca momentami i nie ukrywam, że miałam chwile, kiedy po prostu się gubiłam. Mimo że wszystko działo się powoli, nie potrafiłam rozgryźć kilku wątków. Książka nabiera tępa dopiero pod koniec, wtedy właśnie stwierdziłam, że warto było ją przeczytać mimo wszystko.

Milena - główna bohaterka ma zaledwie 12 lat i na jej barkach spoczywa ratowanie całego wszechświata. To walka dobra ze złem, z siłami o jakich nie miała pojęcia, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa - przyjaciele okazali się niezawodni. To dzięki ich wsparciu i pomocy stara się uratować siebie i innych. Tak sobie myślę, że gdybym czytała tę książkę w wieku 12-15 lat to z pewnością wywarłaby na mnie większe wrażenie, bo to głównie do takich czytelników jest ona skierowana. 

Okrutni i bezwzględni Kraci chcą zawładnąć całą galaktyką i siać zło i nienawiść we wszystkich. Ich planom ma przeszkodzić mała dziewczynka z ogromną siłą i potężnymi atrybutami. Wielkie ermirskie konie to czyste dobro, które całą nadzieję pokłada w Milenie, ich ostatniej desce ratunku. Jak zakończy się ta przygoda? O tym sami musicie się przekonać. Czy dziecko jest w stanie swoim dobrem i czystością zwalczyć zło które rozlewa się we wszechświecie i staje się coraz bardziej potężne? To pytanie również znajdzie swoją odpowiedź na końcu. 

Okładka książki przedstawia białego konia leżącego na polanie pełnej kwiatów. To piękny widok i myślę że przyciągnie uwagę niejednego czytelnika. Mnie oczarowała, może właśnie przez nią miałam wygórowane oczekiwania co do treści. 

Mimo początkowej niechęci do tej książki, polecam ją przeczytać. Przede wszystkim młodszym czytelnikom, fanom science-fiction, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z książkami, myślę że oni docenią ją o wiele bardziej niż ja. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

Czytaj dalej »

środa, 23 lipca 2014

English Matters 46, 47/2014

Języki obce w dzisiejszych czasach są bardzo ważne. Bez znajomości przynajmniej angielskiego, w życiu daleko nie zajdziemy. Jest on dla mnie niezbędny i jego opanowanie jest bardzo ważne. 
Jakiś czas temu otrzymałam możliwość zrecenzowania na blogu magazynów dla uczących się języka angielskiego "ENGLISH matters". Już dawno chciałam spróbować czytać po angielsku, jednak nigdy nie miałam takiej okazji, a gdy już się nadarzyła, dzięki tym czasopismom, nie mogłabym przejść obok nich obojętnie. Miałam napisać osobną recenzję obu magazynów, jednak terminy mnie gonią, dlatego tak wyjątkowo, recenzja dwóch w jednej notce. 

W numerze 46 English matters możecie poczytać o:

1. This & That - artykuły dotyczące Pub Quizzes, które są organizowane w angielskich pubach, które mają przyciągnąć klientów wizją darmowego piwa i dobrą zabawą. Również znajdziemy tam dziesięć przykładowych pytań, z którymi możemy się zmierzyć, aby wygrać "bursztynowy nektar". Dalej możemy przeczytać o najdziwniejszych zwierzętach świata. 

2. People and Lifestyle - Kolejny dział, który oferuje nam bardzo ciekawy artykuł dotyczący ludzkiej rywalizacji, dowiemy się dlaczego tak lubimy rywalizować i jakie są tego skutki. Poznamy również niezwykle interesującą i utalentowaną skrzypaczkę i sportsmenkę - Vanessę-Mae. Są również artykuły odnośnie prostytucji na świecie i opis reality show Big Brother - chyba mój ulubiony artykuł tego wydania! 

3. Culture - zdecydowanie jeden z moich ulubionych działów. W tym numerze przedstawiony jest: problem zasiłków w Wielkiej Brytanii, poznałam nordyckie mity, które bardzo mi się spodobały i nigdy wcześniej o nich nie słyszałam, a nawet poznałam historię Elizabeth I, która bardzo mnie zaciekawiła. 

4. Language - kolejny mój ulubiony dział, czyli wszystko co związane z językiem angielskim. Tym razem mogłam poczytać o angielskiej onomatopei - temat niezwykle ciekawy, wciągnął mnie bardzo i tutaj ciekawostka dla Was. Nasz, polski pies wydaje z siebie dźwięk - "hau, hau", natomiast brytyjski "woof, woof". Można dzięki temu działowi poznać wiele ciekawych informacji!

5. Science, Travel - czyli równie ciekawy co pozostałe artykuł dotyczący parku Jurajskiego oraz wszystko na temat podróżowania samolotem.

6. Leisure - możemy w tym dziale przeczytać co nieco o kuchni molekularnej oraz ciekawostki dotyczące narodowej pasji Brazylijczyków - piłki nożnej. Znajdziemy w nim wiele ciekawostek.

Natomiast numer 47 oferuje następujące artykuły: 

1. This & That - w którym możemy przeczytać o określeniach matematycznych - ułamkach, symbolach matematycznych i innych. Dowiedziałam się również o określeniach niektórych produktów, które nie zawsze kojarzą się z tym, czym są na prawdę.  

2. People and Lifestyle prezentuje nam artykuł na temat starej i nowoczesnej architekturze, opatrzony pięknymi zdjęciami. Również możemy przeczytać wywiad z Martinem Addisonem, który wykonuje tatuaże oraz o gwieździe muzycznej - Lorde - Queen Bee o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Podoba mi się to, że redakcja postanowiła rozłożyć jedną z jej piosenek na czynniki pierwsze i przetłumaczyć ją na rewelacyjny sposób! Polecam zajrzeć! 

3. Culture - w tym dziale przedstawiono nam osobowość Brytyjczyków - to jeden z moich ulubionych artykułów tego numeru! Poznamy różnice pomiędzy tym, co jest uważane za brytyjskie, a co za angielskie. Kolejny artykuł z tego działu przedstawia nam historie czterech kryminalistów: Ned'a Kelly'ego, D.B. Cooper'a, naszego Janosika oraz Colton'a Harris-Moore'go.

4. Language - przedstawia nam rolę osobistego nauczyciela - tutora. Znajdziemy tutaj wiele zalet takiego sposobu na nauki języka. 

5. Science - z niego dowiedziałam się, że badania IQ wcale nie mierzą prawidłowo naszej inteligencji, dlatego nie martwcie się niskimi wynikami. 

6. Travel - przeniesiemy się na Maltę, gdzie dowiemy się o niej wiele ciekawych rzeczy, a następnie na wyspy Wielkiej Brytanii, gdzie jest zupełnie inaczej niż w deszczowym, szarym Londynie. 

7. Conversation Matters to dla mnie nowość, w poprzednim numerze go nie było. Przedstawione są tutaj sposoby na flirt w różnych miejscach. 

8. Leisure natomiast przedstawia nam programy i filmy, które oglądają brytyjscy nastolatkowie. 

Magazyn ten jest naprawdę rewelacyjny. Po pierwsze jest przepięknie wydany. Papier jest na pewno jeden z tych lepszych, przyjemny w dotyku. W czasopiśmie występuje mnóstwo pięknych, kolorowych zdjęć na które miło popatrzeć. W środku, przy każdym artykule jest słowniczek z tymi trudniejszymi słówkami, z którymi moglibyśmy mieć problem. Wspaniały pomysł. Jest on bardzo dobrym pomocnikiem do nauki języka angielskiego, który każdemu powinien się spodobać. Wydawany jest co dwa miesiące. Oba numery posiadają bogaty zasób słownictwa. Magazyn posiada również swoją stronę internetową, z której można sobie pobrać słówka zawarte w czasopiśmie, w którym podane są kody dostępu do słówek. 

Nie miałam wcześniej nic wspólnego z magazynami w języku angielskim, jest to moja pierwsza przygoda z nimi, ale mam nadzieję, że nie ostatnia. Nauka języków obcych poprzez czytanie w tym języku jest naprawdę świetne i sprawia, że możecie udoskonalić swoje umiejętności. Nie polecam go jednak tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z językiem angielskim, bo takie osoby raczej sobie nie poradzą. 


Czytacie magazyny lub książki w języku obcym? Co ostatnio takiego przeczytaliście?


Za egzemplarze magazynu English Matters dziękuję serdecznie Wydawnictwu Colorful Media:

Czytaj dalej »