sobota, 31 maja 2014

Anna Ficner-Ogonowska - "Krok do szczęścia"

Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Tytuł: Krok do szczęścia
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2012
Ilość stron: 416
Moja ocena: 9/10

Żeby miłością żyć, to siłę trzeba mieć.


Hania przygotowuje się do ślubu Dominiki. Ten radosny czas przywołuje wspomnienia z jej własnego ślubu i tragedii, która wydarzyła się następnego dnia. Dzięki miłości i wsparciu pani Irenki, Dominiki i Mikołaja Hania wreszcie odważy się wrócić myślami do tamtych dni, nie po to jednak, by rozpamiętywać stratę, ale by pogodzić się z tym, że życie płynie dalej. Mikołaj zaś odkryje, że najtrudniej jest rywalizować ze wspomnieniami Hani o nieżyjącym mężu i że walka o jej uczucie jeszcze się nie zakończyła.

Na światło dzienne wychodzi w dodatku rodzinna tajemnica z przeszłości. Niespodzianki zaczynają się mnożyć. Wkrótce w życiu Hani pojawi się bliska osoba, o której istnieniu nie miała dotąd pojęcia i przez którą musi na nowo zbudować obraz własnej rodziny.


Po przeczytaniu "Alibi na szczęście" nie wyobrażałam sobie, że mogłabym tak po prostu zakończyć przygodę z Hanią, Mikołajem, Dominiką, Przemkiem i innymi bohaterami tej książki. W pierwszej części zakochałam się w takim stopniu, że nie było opcji, żebym nie dokończyła serii. Zwłaszcza, że pierwsza kończy się w takim momencie, że trzeba się dowiedzieć, co będzie dalej. A czy opis tej książki nie brzmi wspaniale? Oczywiście, że tak. Tajemnice, zagadki, ślub Dominiki! To jest to! 

Czasami los się tak ułoży, że wydaje się nam, że to już koniec, a ten koniec okazuje się później początkiem, tylko że całkiem czegoś innego.

Druga część zaczyna się dokładnie w tym miejscu, gdzie kończy pierwsza - jak ja to lubię - szkoda tylko, że tak rzadko to się zdarza. Zatem jesteśmy nad morzem, u pani Irenki, gdzie po raz pierwszy pojawia się Mikołaj. Jest zdeterminowany, aby być razem z Hanką. Gdy wraca do Warszawy, w jej domu coś się zmieniło! Drzwi do białej sypiali są otwarte. Hanka zupełnie nie wie jak to możliwe, na dodatek sprzątaczka zadzwoniła, że jest bardzo chora i nie da rady przyjść do niej. Bohaterka musi się przełamać, wejść do pokoju, posprzątać, podlać kwiaty itd. Czy jej się to uda? Mikołaj natomiast wątpi w to, czy kiedykolwiek będą razem i czy uda się jej zapomnieć o jej zmarłym mężu. Ma dość ciągłych huśtawek humoru Hanki. Na dodatek w pudełku z  pamiątkami odnajduje pewne dokumenty, które zwalają ją z nóg. Dominika jest jej siostrą! Jej rodzice adoptowali ją.  Znajduje również wizytówkę pewnej kobiety, którą planuje odwiedzić i dowiedzieć się, czy ma ona coś wspólnego z tymi wydarzeniami sprzed kilkunastu lat. To czego się dowiaduje na miejscu, zaskakuje ją, jak nic innego. Od tamtego momentu wszystko się zmieni. Z biegiem czasu pojawiają się kolejne rodzinne tajemnice z przeszłości, przez które Hanka nie do końca wie, co ma myśleć o swoich rodzicach. 

Nic w jego życiu nie mogło się równać z dopingiem miłości. To był najskuteczniejszy doping na świecie. Niemożliwe stało się możliwe, a nieosiągalne pojawiło się w zasięgu oczu i rąk.

Autorka znów sprawia, że nic nie jest proste i jasne w tej powieści. Musiała namieszać! Może to i dobrze, bo nie chciałabym, aby seria skończyła się na dwóch czy trzech tomach. Jak dla mnie, może mieć ich nawet 10! 
Pani Ania wprowadza zamęt, a na rozwiązanie ich potrzebny jest czas, sporo czasu. W drugiej części poznajemy życie bohaterów i ich rodzinne powiązania, wspomnienia. Hanka jest dużo silniejsza emocjonalnie i taką ją właśnie lubię. Byłam z niej bardzo dumna, gdy robiła małe kroczki, aby kiedyś, po jakimś czasie wszystko było tak jak kiedyś, by na jej twarzy zagościł szczery uśmiech. "Krok do szczęścia" to również ciepła, rodzinna opowieść, sporo jest pani Irenki oraz dziewczynek, Uli oraz Zuzy, które bardzo, ale to bardzo polubiłam. Wprowadzają one cudowną atmosferę. Czytałam książkę z uśmiechem na twarzy, gdy tylko one pojawiały się. 

...czasami dla dobra i spokoju innych to nawet mądrą myśl przemilczeć trzeba.

Gdy rozmawiałam z koleżanką, odnośnie tej książki, stwierdziłyśmy, że Mikołaj musi mieć chyba stalowe nerwy. Nie jeden poddałby się już dalej i znalazł inną kobietę, był szczęśliwy, a może nawet założył rodzinę, ale nie on. Mężczyzna walczy o nią jak lew. Jest nieustępliwy, zakochany na zabój i cierpliwy. Jednak i u niego cierpliwość kiedyś się skończy. 
Hanka i Mikołaj to wspaniała para. Jedna z moich ulubionych z literatury. 

"Krok do szczęścia" to kontynuacja losów bohaterów z pierwszej części "Alibi na szczęście". Jest ona pełna wzruszeń, nie raz miałam łzy w oczach, ale i ciepła i rodzinnej atmosfery. Mimo, iż "Krok do szczęścia" jest drobniejsza objętościowo, wydaje mi się, że więcej się tutaj dzieje. Poznajemy wielu nowych bohaterów, ich historie życiowe, które sprawiają, że nic w życiu nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. 

Jeśli się skądś odchodzi, to dlatego żeby znaleźć się gdzie indziej.

Autorka wspaniale prowadzi narrację, wszystko, co się dzieje można obserwować z boku. Patrzeć, jak rozwija się uczucie pomiędzy Mikołajem i Hanką, obserwować przygotowania do ślubu Dominiki i Przemka i czekać na ich ukochane dziecko, które niebawem ma się urodzić. 
"Krok do szczęścia" to pełna ciepłych uczuć, wspaniałych doznań, przygód bohaterów, rodzinnych tajemnic i zagadek do rozwiązania. 
Jest to wspaniała lektura na wolne popołudnie, zwłaszcza takie piękne jest w chwili obecnej. Nic, tylko wyjść do ogrodu i zatopić się w tej cudownej lekturze. Przeżyć to wszystko z bohaterami powieści. 
Czytaj dalej »

czwartek, 29 maja 2014

Lucyna Kleinert - "Dziennik badante, czyli Italia pod podszewką"



Autor: Lucyna Kleinert
Tytuł: "Dziennik badante, czyli Italia pod podszewką"
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 333
Data wydania: 2013
Ocena: 8/10

"Urodziłam się 6 czerwca 1947 roku w Bochni. Jestem zodiakalnym Bliźniakiem, w dodatku przesądnym. Od najmłodszych lat mieszkałam w Krakowie. Kiedy miałam 22 lata, w myśl powiedzenia "Gdzie ty Gajusz tam ja Gaja", wyjechałam z mężem na Śląsk. Tam mieszkam do dnia dzisiejszego w Chorzowie, który uwielbiam, mimo, że nie ma on nic wspólnego z ukochanym Krakowem. Do tych dwóch miast doszła wielka włoska miłość - Ascoli Piceno, zwane też "miastem 100 wież". Opowiadam o nim na swoim internetowym blogu luciabloxitalia.pl "Poza granicami Polski i nie tylko"
Życie zawodowe związałam z kulturą i oświatą. Mam wspaniałe dzieci, syna i córkę, której przekazałam miłość do jazdy konnej. W domu towarzyszą nam dwa koty: Panda i Rumburack, zwany Burym." - W taki sposób na wstępie książki wita się z nami jej autorka i jednocześnie bohaterka powieści.

"Dziennik badante, czyli Italia pod podszewką" to zapiski autorki, która odkryła piękno tego kraju dzięki wyjazdowi w prozaicznym celu - poszukiwaniu pracy. Włochy nie tylko ją zafascynowały, ale sprawiły, że stała się osobą, która uważa, że nigdy nie jest na nic za późno. Ani na naukę języka, ani na miłość, czy ciekawość świata.

Czytelnik dowie się z książki wiele na temat różnych zwyczajów i obyczajów Włochów. Italia jest bowiem krajem bardzo ciekawym, pełnym niespodzianek i ciekawostek nieznanym turystom. Doskonałym uzupełnieniem są kulinarne przepisy włoskiej kuchni.

Lucia jest dojrzałą kobietą, która w poszukiwaniu zarobku zdecydowała się na pracę jako badante, czyli opiekunka do osób starszych, we Włoszech. Było to dla niej ogromne wyzwanie biorąc pod uwagę brak znajomości języka, rozstanie z rodziną, z ukochanym krajem, przyjaciółmi i ciepłem domowego ogniska. Mimo wielu wątpliwości zdecydowała się zaryzykować i spróbować czegoś nowego, w pewnym stopniu zmusiła ją do tego pogarszająca się sytuacja finansowa rodziny. Swoje przygody związane z pracą badante opisała właśnie w tej książce, która jest swego rodzaju pamiętnikiem, bowiem opowiada o jej przeżyciach, trudnych ale i radosnych momentach pracy i życia prywatnego.

Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak może być we Włoszech, jak żyją inni ludzie, jak wyglądają ich domy. Autorka w swojej powieści bardzo pobudziła moją wyobraźnię i pokazała prawdziwe życie zwyczajnej włoskiej rodziny. Nie zawsze może być ono kolorowe, zwłaszcza z perspektywy opiekunki osoby starszej i schorowanej. Lucia zmaga się z tęsknotą za domem, rodziną oraz nieustannymi problemami zdrowotnymi jej podopiecznych. W tym całym rozgardiaszu znalazła jednak sposób, by żyć i cieszyć się każdą wolną chwilą.

Wiele osób myśli w tych czasach o emigracji, myślę, że tak książka, jest doskonałą wskazówką dla wielu z nas, by nie pozwolić sobą pomiatać. Zawiera wiele bezcennych rad i informacji o których mało kto wie. Emigracja z kraju zmienia zupełnie patrzenie na świat i perspektywę życia. O tym przekonała się autorka powieści na własnej skórze. Okazuje się jednak, że przy odrobinie rozsądku nawet życie z dala od najbliższych może przynosić radość i zadowolenie z siebie.

Książka jest również doskonałą inspiracją dla osób lubiących gotować i próbować nowych przepisów. Zawiera ona wiele naprawdę dobrych kulinarnych wskazówek, a przy okazji można z niej dowiedzieć się o kulinarnych smakołykach Włochów, których jest bez miary, w końcu nie bez powodu mówi się, że Włosi uwielbiają jeść.  Polecam zabrać się za tę książkę z pełnym brzuchem, ponieważ bardzo pobudza zmysły i apetyt na coś specjalnego.

Najbardziej w tej książce podobały mi się wyznania autorki zawarte w "dzienniku badante" w których opisywała sytuacje związane z jej podopiecznymi. Niejednokrotnie stawiałam się na jej miejscu i z podziwem stwierdzałam, że chyba nie byłabym w stanie udźwignąć tak wielkiej odpowiedzialności, dlatego też wielki szacunek z mojej strony dla wszystkich badante.

Cudowna okładka, przyciągająca uwagę od pierwszej chwili, idealnie pasuje do całości powieści. Bardzo cieszę się, że ta książka wpadła w moje ręce, jest niesamowita i niejednokrotnie wywołuje zdumienie. Myślę, że każdy powinien zapoznać się z tą pozycją, żeby zrozumieć jak trudne ale i przyjemne bywa życie ludzi na emigracji.

Gorąco polecam, myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie i podobnie jak ja - zakocha się w tym urokliwym kraju, kryjącym wiele tajemnic, które warto odkryć.

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Czytaj dalej »

środa, 28 maja 2014

Majowy stosik Gosiek!

Cześć!
Tak jak wczoraj mogliście przeczytać na blogu, odeszła od nas Sherry. Wszyscy na pewno przeżyliście szok, ja również, ale na tym świat się nie kończy. Blask oczywiście będzie działał dalej i mamy nadzieję, że będziecie nas równie często odwiedzać, jak do tej pory. A, no właśnie. Po kilku miesiącach wróciła do nas Ola, która mam nadzieję, nas nie opuści. 
Dziękujemy za wypełnienie ankiety. To naprawdę bardzo motywujące, co pisaliście w niej. Dostałyśmy od Was naprawdę bardzo ważne i cenne wskazówki, które będziemy starały się wykorzystać. Mamy w planach organizować częściej tego typu ankiety, w których będziecie mogli się wypowiedzieć. 
Wielu z Was pisało, że dodajemy za mało stosików. Od tej pory będą ukazywały się one regularnie, raz lub dwa razy w miesiącu, w zależności od tego, czy będziemy miały możliwość pokazać Wam coś interesującego.

1. Richard Paul Evans - "Szukając Noel" 
Richard Paul Evans to jeden z moich ulubionych autorów. Umie mnie poruszyć i sprawia, że przy każdej jego książce jestem wzruszona. Wiele dobrego słyszałam o tej powieści, więc nie mogłam tak po prostu jej nie przeczytać. 
2. Diana Palmer - "Przerwany koncert"

3. Anna Szczęsna - "Smutek Gabi"
Wiele pozytywnych recenzji dotyczącej tej książki występuje w Internecie. Czy naprawdę jest taka dobra, jak o niej mówią? Zobaczycie już niebawem. 

4. Grażyna Jeromin-Gałuszka - "Magnolia"
Będąc wczoraj w bibliotece szukałam jakiś ciekawych książek. Ten tytuł od razu mnie przekonał, a w dodatku opis na okładce tylko utwierdził w przekonaniu, że muszę pożyczyć! 

5. Robyn Carr - "Letnie przesilenie" 
Okładka - cudo! Jedna z najładniejszych, jakie kiedykolwiek widziałam. Jak wiecie, bardo lubię powieści obyczajowe, dlatego bez wahania zabrałam ją! 

6. Suzanne Collins - "Igrzyska śmierci"
"Igrzyska śmierci" - kto o nich nie słyszał? Tyle czasu zamierzałam się do ich przeczytania, jednak nigdy nie było w bibliotece. Moje zdziwienie i radość, gdy wczoraj ją zobaczyłam - nie było wyjścia, musiałam pożyczyć. Jestem bardzo ciekawa mojej opinii na jej temat.  Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła przeczytać :)

7. Anna Onichimowska - "Koniec gry" 
Bardzo lubię książki tej Pani, ale "Końca gry"nie miałam jeszcze możliwości przeczytać, a zapowiada się ciekawie.

PS. Zapraszamy na fanpage bloga - Blask Książek 
Czytaj dalej »

sobota, 24 maja 2014

Danuta Korolewicz - "Dalia"


Autor: Danuta Korolewicz
Tytuł: Dalia
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2014
Ilość stron: 224
Moja ocena: 6/10

Rafał, student archeologii po rozstaniu ze swoją dziewczyną Bajką, potrąca na chodniku dziewczynę. Zauroczony nieznajomą poznaje tylko jej imię Dalia. Ania i Luiza rozpoczynają studia, a wraz z nimi poznają nowe towarzystwo, które zmieni ich życie. Czy Rafał pozna tajemnicę Dalii? Czy Ania powie prawdę Mariuszowi?

Bardzo długo nie mogłam się zabrać za recenzję tej książki. Miałam pewną blokadę, której nie potrafiłam ściągnąć. Jednak myślę, że w końcu przyszedł czas, aby opowiedzieć Wam co nieco o tej książce. 

"Dalia" przez jakiś czas leżała nietknięta na półce "książek do przeczytania". Sama nie wiem, co mnie tknęło, aby pewnego niedzielnego popołudnia sięgnąć po nią, usiąść na huśtawce w ogrodzie i zagłębić się w nią. Gdybym wiedziała, co będę przeżywać czytając ją, chyba wybrałabym coś innego. 
Nie będę przytaczała tutaj zarysu fabuły, bo jest to dobrze zrobione powyżej. Odniosę się do niej jedynie w kilku słowach.

Rafał spotyka na ulicy pewną piękną dziewczynę, do której podchodzi i pyta czy mogą się poznać. Ona go "olewa", ale chłopak nie daje za wygraną. Jedzie za nią, aż trafia pod jej dom. Dziewczynie zaimponowało to, że tak bardzo chciał nawiązać z nią znajomość i rozmawia z nią. Przedstawia się mu jako Dalia. Potem spotykają się kilkakrotnie, jest im ze sobą dobrze, nawet bardzo dobrze. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że Dalia ma chłopaka, którego kocha.

W powieści przewijają się historie wielu bohaterów. Jest to chyba pierwsza książka, od dawna, w której jest tyle bohaterów, że bardzo łatwo jest się pogubić. Nie raz musiałam się długo zastanawiać kto jest kim dla kogo i dlaczego on to zrobił. Myślę, że kilka postaci z pewnością by wystarczyło, niepotrzebnie zostały narzucone jeszcze wątki poboczne, które tak naprawdę nic nie wnosiły do książki.

Byłam bardzo poirytowana podczas czytania tej książki. Nie mogłam się skupić, bo tylko myślałam: jak oni mogą, serio? W powieści jest tyle zdrad, że naprawdę można się łatwo pogubić kogo z kim łączą jakie relacje. Praktycznie każdy bohater ma swoją "drugą połówkę", jednak jak przychodzi co do czego, to potajemnie spotyka się z innym/ inną, twierdząc, że nie robi nic złego, że mimo wszystko kocha swojego partnera.

Po trzecie, spotkałam się z kilkoma literówkami. Nawet nie wiecie jak denerwują mnie takie rzeczy w książce. Niby nic wielkiego, a jednak. Może nawet nie zwróciłabym uwagi na to, gdyby nie to, że nie jest to książka jakaś wybitna. Daleko jej do tego.

Jeśli chodzi o bohaterów, to według mnie są oni nie do końca dobrze wykreowani. Powiem szczerze, w niektórych momentach irytowali mnie tak, że bardziej już nie można. Studenci, dorosłe osoby, a zachowują się czasem gorzej niż gimnazjaliści. Najbardziej denerwowała mnie chyba główna bohaterka - Anka, która sama nie wie, czego chce od życia. Pod wpływem impulsu decyduje się na różne kroki, które jak się później okazują, wcale nie były odpowiednim rozwiązaniem w tej sytuacji. 

Pomimo tych wad, które wymieniłam u góry, książka nie jest taka zła. Jedno jest pewne, wciąga jak magnez. Nie mogłam doczekać się końca, aby się dowiedzieć jak skończy się historia Dalii i Rafała. Był to mimo wszystko bardzo ciekawy wątek. Gdyby nie to, że bohaterzy są irytujący, to powieść byłaby całkiem całkiem.

Gdy zabierałam się do recenzji zobaczyłam coś, co mnie zaskoczyło. Otóż "Dalia" to nie jest osobna książka, jest to trzecia część, która należy do serii, której nazwy teraz niestety nie udało mi się znaleźć. Może gdybym zaczęła czytać od początku, nie miałabym o niej takiego zdania? Kto wie. Jednak wyszło jak wyszło.

Mimo wszystko polecam ją wszystkim tym, którzy mają ochotę na coś naprawdę bardzo lekkiego i niewymagającego. Myślę, że będzie idealna dla tych osób, które lubią literaturę młodzieżową. 


Przypominam, że do jutra trwa konkurs na naszym blogu. Szczegóły tutaj - klik
Czytaj dalej »

czwartek, 22 maja 2014

Marta Osa - "Owce, barany i gminne szykany"




Autor: Marta Osa
Tytuł: „Owce, barany i gminne szykany”
Wydawnictwo: Zysk I S-ka
Ilość stron: 331
Ocena: 10/10


Nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Utrata pracy, może domu, tajemniczy grób w ogrodzie, skryty pomiędzy krzakami porzeczek, nowi ludzie, starzy wrogowie, nowe kłopoty, stara tajemnica, skarb... a w końcu – nowe życie ze starą miłością. Co jeszcze może nas w życiu spotkać? Wszystko.

Olka, lekko zakręcona artystka, której historię poznaliśmy w książce „I po cholerę mi to było!”, pomaga przyjaciółce Lukrecji w okiełznaniu dużego sadu i ogrodu. Podczas tych prac natrafiają na tajemnicze szczątki, których historia prowadzi do skarbu i zaskakujących odkryć, a one na zawsze zmienią postrzeganie zacnego dziadka Michała... Te wydarzenia wyznaczają oś intrygi, w którą zostaną wplątani mieszkańcy spokojnej do tej pory wsi – policjant, ksiądz, zastępca wójta...

A owieczka z barankiem? Te, jak gdyby nigdy nic, żyją sobie spokojnie pod stołem...

Genialna powieść o życiu na wsi - o mocnych i słabych stronach mieszkania w wiejskim zaciszu, choć nie wiem, czy "zacisze" to dobre słowo biorąc pod uwagę okoliczności.

Lukrecja to kobieta w średnim wieku. Bardzo wcześnie owdowiała i sama wychowywała dwie córki. Nie myślała o szukaniu partnera na przyszłość. Bezgranicznie kochała swojego zmarłego męża i nie chciała go nikim zastępować. Pewnego dnia poznaje Olę. Znalazła w niej przyjaciółkę, choć bardzo się różnią. Lucia jest poukładana, spokojna, żyje sobie spokojnie na wsi, pracuje jako bibliotekarka i opiekuje się schorowaną ciotką, a Ola? To istny wulkan, burza pomysłów, nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie, a jednak coś je ze sobą połączyło, znalazły nić porozumienia, która zaowocowała piękną przyjaźnią.

Lukrecja mieszka w ogromnym budynku, który wiele lat temu był szkoła. Pracowali w niej członkowie rodziny Luci. Budynek jednak wymagał generalnego remontu, dlatego też kobieta wysłała do władz gminy pismo z prośbą o pozwolenie na prace remontowe i od tego wszystko się zaczęło...

Wysłanie pisma do gminy wywołało niezłe zamieszanie wśród władz, nagle zainteresowali się budynkiem, w którym mieszkała Lucia i za wszelką cenę chcieli odzyskać posiadłość. Uznali, że kobieta jest ich wrogiem, dlatego też straciła pracę w ukochanej bibliotece, na pięć lat przed zasłużoną emeryturą. Kobieta nie poddała się jednak, przy wsparciu swoich córek i przyjaciółki Oli postanawia walczyć o to, co jej się należy. Wykupiła od władz prawo do budynku ale to nie rozwiązało jej problemów. Przy pracach porządkowych w ogrodzie przyjaciółki odkrywają szczątki człowieka, a jak to zwykle na wsi bywa - wieści szybko się rozchodzą. W niedługim czasie wszyscy zastanawiają się, kim może być znaleziony mężczyzna. Na jaw wychodzą tajemnice dziadka Lukrecji, który jak się okazało prowadził bardzo kolorowe życie.

Podczas sprzątania strychu starej szkoły, kobiety odkrywają kolejne tajemnice zmarłego dziadka. Sąsiedzi również są zainteresowani sprawą. Po wsi rozchodzi się plotka o skarbie, jaki mężczyzna ukrył, by zapewnić godziwe życie swojej ukochanej wnuczce.

W życiu Lukrecji nie brakuje wrażeń, podczas oględzin miejsca, w którym kobiety znalazły zwłoki, spotyka swojego kolegę ze szkoły. Policjanta, który przyjął tę sprawę tylko ze względu na Lucię, w której od dziecka był zakochany. Jak się okazuje miłość może trwać wiecznie! Jak to zwykle na wsi bywa, mieszkańcy obawiają się "co powiedzą ludzie", kobieta należy właśnie do takich, którzy boją się opinii społeczeństwa, a także zaprzyjaźnionego księdza, który bardzo wyróżnia się wśród pozostałych duchownych. Jest bardzo dobrym i skromnym człowiekiem, który pragnie jak najlepiej dla ludzi i stawia dobro innych przed swoje. Lucia bardzo opiera się przed względami przyjaciela, który jest po rozwodzie, a to z pewnością nie spodobałoby się duchownemu, jednak Ola stara się pomóc przyjaciółce w zapanowaniu nad swoimi obawami i wspiera ją w dążeniu do szczęścia.

Okazało się, że plotka o skarbie okazała się być prawdziwa, a zwłoki znalezione pod krzakami porzeczki kryły niesamowitą tajemnicę. Zanalezienie skarbu jednak nie było możliwe z powodu braku jakichkolwiek poszlak prowadzących do niego, jednak dzięki :życzliwym" ludziom, którzy pragnęli dobrać się do majątku, historia powoli zaczęła się rozwijać. Nie chcę jednak zdradzać zakończenia oraz okoliczności jakie zaszły w powieści.

Książka opowiada o życiu na wsi. Miejscu gdzie każdy z nas pragnie spędzić choć niewielką część swojego życia, zaznać tej ciszy, spokoju i przez chwilę oderwać się od trosk dotyczących życia.  Jest niesamowicie napisana i wciąga od początku do końca. Autorka bardzo mi zaimponowała takim obrotem sprawy. Z zapartym tchem czytałam o zwłokach znalezionych w ogrodzie, o poszukiwaniach skarbu i przygodach, jakie towarzyszyły bohaterkom podczas odkrywania kolejnych tajemnic. Z wielkim trudem powstrzymywałam się, by zajrzeć na koniec książki i zobaczyć jak skończy się ta historia. Całe szczęście udało mi się opanować i wspólnie z Lukrecją i Olą przeżyć te zapierające dech w piersiach przygody.

Niesamowita fabuła wywoływała u mnie wielokrotnie dreszcze i późnymi nocami czytałam, mimo zmęczenia. Nie potrafiłam rozstać się z tą książką, byłam bardzo ciekawa jak zakończy się ta historia i nie zawiodłam się. Nie jest przewidywalna, zakończyła się dla mnie zupełnie niespodziewanie, co nie zmienia faktu że spodobało mi się to zakończenie. Pozostała tylko tęsknota za przygodami Lukrecji i Oli. Chciałabym poczytać o dalszych ich losach, które z pewnością w niczym nie przypominają monotonni życia na wsi. Okazuje się bowiem, że życie na wsi może być ogromną przygodą, która zostaje na zawsze w pamięci.

Tytuł książki nieco mnie odstraszył, ale również zaintrygował. Ciekawa byłam nie tego o co chodzi z owcami i baranami, za to tytułowe "gminne szykany" przykuły moją uwagę, dlatego też zdecydowałam się na tę pozycję, niesamowita, wręcz genialna książka. Bardzo gorąco polecam zapoznać się z jej treścią, dzięki niej można poprawić sobie humor, a także uczestniczyć w przygodzie, która dla bohaterek była historią życia.

Okładka książki jest słodka, rozkoszny, mały baranek, a w tle piękny budynek starej szkoły, od której wszystko się zaczęło...

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Czytaj dalej »

poniedziałek, 19 maja 2014

Organizacyjnie o Blasku...

Cześć!
Ostatnio wiele działo się na Blasku Książek, niektórzy już prawdopodobnie dostrzegli zmiany, które w ubiegłym tygodniu blog przeszedł. 

1. Po pierwsze  przeniosłyśmy się na własną domenę. To był bardzo duży krok z naszej strony i bardzo chciałybyśmy podziękować Gosiarelli, która pomogła nam przy wyborze domeny i przy jej zakładaniu. Bez niej by się to nie udało! Gosiek pamięta o tym, że ma kupić Gosiarelli różową willę z basenem.

2. Również za radą kochanej Gosiarelli postanowiłyśmy założyć Google Analytics. Na razie nie za bardzo wiem, co się z czym je, ale mam nadzieję, że niedługo będzie lepiej. 

3. Zmieniłyśmy wygląd bloga. Tak wiem, wiem. Robimy to zbyt często, pisaliście nam o tym w ankiecie, dlatego w końcu mamy uniwersalny nagłówek, który mam nadzieję, zostanie z nami na dłużej niż wszystkie pozostałe. Niedługo również postaramy się o "ogarnięcie" zakładek w menu, u góry. 

4. Postanowiłyśmy założyć nową zakładkę, gdzie będziecie mogli zadać nam pytania, zaproponować zrecenzowanie jakiejś książki, czy podać pomysły na posty około książkowe. Link do zakładki, tutaj KLIK

5. Dziękujemy za udział w ankiecie blogowej. Wszystkie odpowiedzi od Was są na wagę złota. Zapraszamy wszystkich tych, którzy jeszcze nie odpowiedzieli na pytania dotyczące blasku, KLIK

6. Zapraszam serdecznie do brania udziału w konkursie, który organizujemy z okazji dwóch lat istnienia bloga. Nagrodami oczywiście są książki ufundowane Możecie się zgłaszać jeszcze tylko do niedzieli! Szczegóły tutaj - KLIK
Czytaj dalej »

sobota, 17 maja 2014

Alexandra Monir - "Poza czasem"

Autor: Alexandra Monir
Tytuł: : Poza czasem
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2014
Ilość stron: 320
Moja ocena: 9/10


Kiedy rodzinę Michele Windsor dotyka tragedia, dziewczyna zmuszona jest przeprowadzić się z Los Angeles do Nowego Jorku, gdzie mieszkają jej bogaci i arystokratyczni dziadkowie, których nie poznała nigdy wcześniej. W ich starym, pełnym rodzinnych sekretów domu przy Fifth Avenue, Michele odkrywa największą tajemnicę: dziennik jednej z jej przodkiń, który ma niesamowitą moc: przenosi ją w czasie do 1910 roku, kiedy to został napisany. Tam, na wytwornym balu maskowym, Michele poznaje młodego mężczyznę o intensywnie niebieskich oczach, który przez całe życie nawiedzał ją w snach. Zakochuje się w nim i rozpoczyna romans nie z tego świata.

"Poza czasem" jest to debiutancka powieść Alexandry Monir. Siegnęłam po nią z prostej przyczyny. Długo zalegała mi na półce i nie byłam w stanie się za nią zabrać. Dopiero, gdy przygotowywałam Majowe zapowiedzi i zobaczyłam, że będzie druga część, coś mnie tknęło. Na dodatek Sherry była bardzo ciekawa jak i co z tą książką, dlatego wreszcie pokusiłam się po nią. 
Z pozoru książka jak książka. Dziewczyna wiedzie zwykłe, nastoletnie życie. Spotyka się z przyjaciółkami, wspólnie chodzą do szkoły, spotykają poza nią, dziewczyna przeżywa nieszczęśliwą miłość. Wydawać by się mogło, że książka z pozoru banalna. Nic ciekawego się nie dzieje. Do czasu...do czasu, gdy do szkoły przychodzi wieść o tym, że jej mama miała wypadek i nie żyje. Świat jej się zawalił. Nie miała nikogo oprócz niej. Na dodatek okazuje się, że jej mama w testamencie przekazała ją pod opiekę dziadków mieszkających w Nowym Jorku, z którymi w ogóle nie utrzymywała kontaktu. Wszystkich dziwi to zachowanie, jednak dziewczyna postanawia tam pojechać. Jej otoczenie zmienia się diametralnie. Dziadkowie mają w swoim domu służących, kucharki, sprzątaczki, pomoce domowe i szofera. Takiego życia dziewczyna nigdy wcześniej nie znała i nie potrafi się w nim odnaleźć. Ponadto mieszka w pokoju, który przed wieloma latami należał do jej matki. Gdyby tego było mało, od wielu lat w jej snach pojawia się tajemniczy chłopak, a jak się później okazuje, nie jest on jedynie wytworem wyobraźni młodej dziewczyny, ale żyje, jednak w innych czasach. 

Akcja toczy się w Nowym Jorku w latach współczesnych jak również w pierwszej i drugiej dekadzie XX wieku. Dzięki wspaniałemu opisowi budowli i nowojorskich ulic z tamtego okresu, bez problemu razem z autorką możemy się przenieść do tamtego miejsca. To właśnie tam spotykamy się z tajemniczym mężczyzną i z przodkami rodziny Windsorów. 

"Nie umiem już żyć zwyczajnie, Muszę gonić czas. Popchnoł mnie nieodwracalnie Twoich oczu blask. Zabierz tam,gdzie przyjaciel czas Nigdy już nie rozdzieli nas. Zabierz mnie na szalony bal, Ściśnij dłoń - odfruniemy w dal."

Bohaterami powieści są nastoletni: Michele i Philip. Dziewczyna, to najmłodsza z rodziny Windsorów, która przeprowadziła się do Nowego Jorku po tragedii rodzinnej, która ją spotkała. Jest to bardzo ciekawa postać, którą polubiłam od samego początku. Nie użala się nad sobą, jest silna, próbuje sprostać wszelkim oczekiwaniom co do niej i nie poddawać się. Spójrzcie tylko. Ile bohaterek znanych Wam z różnych powieści myśli w ten sposób? Chyba niewiele. Większość płacze po kątach, wzbudza litość w rodzinie, znajomych, a nawet tych, którzy jej nie znają: 
Nic na świecie nie jest w stanie cię zniszczyć poza tobą samą. Złe rzeczy przydarzają się wszystkim, ale kiedy trafia na ciebie, nie możesz po prostu rozpaść się na kawałeczki i umrzeć. Musisz walczyć.
Philip natomiast należy do innej epoki. Żył 100 lat temu i należy do znienawidzonej przez rodzinę Michele. Philip to cudowny chłopak, prawdziwy dżentelmen! Pomiędzy nimi rodzi się wspaniałe uczucie, miłość, która nie jest prosta, choćby ze względu na dzielące ich lata.

Podróże w czasie to coś, co bardzo podoba mi się w książkach. Nie miałam z nimi za wiele do czynienia, bo poza książkami pani Gier, oraz tej obecnej nie czytałam nic w takim stylu. Chyba najwyższy czas, aby rozejrzeć się za literaturą tego typu. Bardzo podobał mi się pomysł, na jaki wpadła autorka. Zwykły przedmiot, który sprawia, że dziewczyna cofa się w czasie. Nie potrzebny tutaj był żaden wehikuł, ani inny wielki sprzęt. 
Książka pełna jest niesamowitych przygód, zagadek i tajemnic. Strasznie zaciekawiło mnie, jaką rolę odgrywa ojciec Michele w tym całym zdarzeniu. Już nie mogę doczekać się kolejnej części, która mam nadzieję, wyjaśni to jak najszybciej! 

"Poza czasem", to debiut autorki. Nigdy bym nawet o tym nie pomyślała. Ta książka jest zdecydowanie za dobra, jak na debiut. Przenikające się światy, podróżowanie w czasie wraz z główną bohaterką, opis Nowego Jorku z początku XX wieku to jest to, co nie pozwalało mi oderwać się od tej książki! Na dodatek styl, jakim posługiwała się pani Alexandra! Cudo samo w sobie! Naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem jej powieści.

Polecam ją wszystkim miłośnikom literatury, w których motywem jest podróż w czasie. Jeśli jeszcze nie próbowaliście żadnej takiej książki, spróbujcie! Na pewno nie pożałujecie. 


Czytaj dalej »

czwartek, 15 maja 2014

Beata Gołembiowska - "Żółta sukienka"


Autor: Beata Gołembiowska
Tytuł: „Żółta sukienka”
Wydawnictwo: NOVAERES
Data wydania: 2011
Ilość stron: 160
Ocena: 9/10

Beata Gołembiowska urodziła się w Poznaniu w 1957 roku. W 1981 ukończyła studia biologii środowiskowej na UAM w Poznaniu i wraz z mężem, Przemysławem Nawrockim, osiedliła się w Radomiu. Tam przyszły na świat ich dwie córki – Iwa i Tina.
W 1989 roku wyemigrowała z rodziną do Kanady i zamieszkała w Montrealu. W 1977 roku ukończyła studia fotograficzne na Dawson College. Jej prace były prezentowane na wystawach indywidualnych i zbiorowych w kilku galeriach montrealskich, m.in. w Galerii Muzeum Sztuk Pięknych.
Obecnie pracuje dla Queen Art Films, gdzie zadebiutowała jako reżyser filmu dokumentalnego „Raj utracony, raj odzyskany” o polskim ziemiaństwie i arystokracji w Kanadzie.
Książka „Żółta sukienka” jest jej debiutem literackim.

Anna dokładnie pamięta dzień, kiedy jako sześcioletnia dziewczynka, ubrana w żółtą sukienkę od babci została zgwałcona. Przekonana, że zmiana otoczenia uwolni ją od traumy z dzieciństwa, porzuca pracę dziennikarki i emigruje do Kanady.

Nie potrafi jednak zapomnieć bólu i cierpienia. Dopiero miłość kalekiego Paula wyzwala w niej siłę do walki z tragicznym wspomnieniem.
Po 20 latach zmagania się z przeszłością, pod wpływem zapoczątkowanej przemiany, postanawia pojechać do Polski i odwiedzić tam miejsce swojego dzieciństwa.

Czy Annie uda się uwolnić od nękających ją koszmarów, a żółta sukienka, symbol zła, stanie się dla niej ponownie tym, czym była kiedyś – darem miłości?

Anna w swoim dzieciństwie doznała ogromnej krzywdy, która tkwiła w niej przez całe życie. Nie miała komu powiedzieć o swoich traumatycznych przeżyciach. Matka całymi dniami uciekała się do modlitwy, nie interesowała się losem swoich dzieci, ojciec natomiast był kochającym, dobrym człowiekiem, który miał już wystarczająco dużo zmartwień, Anna nie chciała go dodatkowo obarczać. Została sama z bólem, który z wiekiem był tak samo silny. Każdy szczegół potrafił przypomnieć jej o przeszłości, o bolesnym dzieciństwie.

Kobieta nie potrafiła zaufać żadnemu mężczyźnie, dlatego też zostawiła męża, z którym doczekała się dziecka, Julii, która była dla niej całym życiem i motywacją do zmian. Pragnęła wyjechać, zostawić za sobą bolesną przeszłość i zamieszkać w obiecującym dobrą przyszłość kraju, jakim była Kanada. Zatraciła kontakt z rodziną, wstydziła się tego, że jest tam tylko sprzątaczką, że nie powodzi jej się tak, jakby tego od niej oczekiwali inni.

Przez swoje wyzywające stroje i mocny makijaż często była zmuszana szukać nowej pracy, tak bardzo znienawidzonej posady sprzątaczki. Z pomocą przyszła wreszcie jej przyjaciółka Ola, która pomogła jej znaleźć pracę u Paula - mężczyzny na wózku. Z pozoru ponury i pozbawiony wyższych uczuć człowiek, stał się dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem.

„Żółta sukienka” to bardzo smutna książka o kobiecie, która przez większość życia skrywała w sobie tajemnicę, o którą nikt by ją nie podejrzewał. Swoim zachowaniem i brakiem zaufania wzbudzała poirytowanie u najbliższych. Dopiero po wielu latach odważyła się powiedzieć komuś o swojej historii. Potrafiła również wybaczyć swojemu oprawcy, na co niejeden człowiek nie byłby w stanie się wysilić.

Czytając tę książkę niejednokrotnie miałam ciarki, bowiem kiedy zbliżaliśmy się już do poznania prawdy coś nieoczekiwanie zmieniało tok wydarzeń. To bardzo pouczająca historia, myślę, że szczególnie wartościowa dla kobiet. Wzrusza i wywołuje głęboką zadumę, ale przede wszystkim pozwala poznać świat nie tylko z tej pięknej strony, jaką często widzimy w innych książkach.

Okładka odzwierciedla treść książki, dziewczynka w żółtej sukience. Jest bardzo tajemnicza, podobnie jak jej bohaterka. Autorka w zaledwie 160-ciu stronach zdołała zawrzeć pięćdziesiąt lat burzliwego życia zagubionej kobiety.


Bardzo serdecznie polecam tę książkę, daje do myślenia, dodatkowo ukazuje niezwykłe cierpienie człowieka pozostawionego samemu sobie.  

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję:
Czytaj dalej »