czwartek, 27 lutego 2014

Elizabeth Chandler - "Do końca świata"



Autor: Elizabeth Chandler
Tytuł: „Do końca świata”
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 238
Ocena: 9/10

Elizabeth Chandler to literacki pseudonim Mary Claire Helldorfer. Autorka zajmuje się wieloma gatunkami literackimi, lecz największą sławę przyniósł jej bestsellerowy romantyczny cykl dla młodzieży, od tytułu pierwszego tomu nazywany „Pocałunek anioła”. Elizabeth Chandler mieszka w Baltimore w USA, uwielbia niesamowite opowieści, koty oraz baseball.



Tristan i Ivy tracą nadzieję na szczęście we dwoje. Wszystko sprzysięgło się przeciwko nim. Tristan został uwięziony w ciele ściganego przez policję mordercy, podczas gdy prawdziwy zbrodniarz wciąż pozostaje bezkarny. Demon Gregory rośnie w siłę i zdobywa nowe umiejętności, które z pewnością wykorzysta przeciwko Ivy i jej ukochanemu. Zrozpaczona dziewczyna jest świadoma, że dla Tristana – upadłego anioła – śmierć oznacza potępienie. Od jej decyzji zależy, czy zdoła go ocalić.


„Do końca świata” to niestety ostatnia część cyklu pt. „Pocałunek anioła”, a zarazem najlepsza. Książka przedstawia dalsze losy dwojga zakochanych, którzy na swojej drodze do szczęścia ciągle napotykają przeszkody.

Tristan jest gotów poświęcić życie, a zarazem skazać się na wieczne potępienie, by tylko uratować życie ukochanej. Ivy za wszelką cenę chce powstrzymać chłopaka od takiego czynu. Bowiem jest świadoma, że Tristan musi na ziemi odpokutować czyn jakiego się dopuścił. Oboje próbują znaleźć dowody na niewinność Luke'a, w którego ciele jest uwięziony upadły anioł. To jednak nie jest takie proste, ponieważ jest wiele osób, które nie chcą, by prawda o morderstwie wyszła na jaw.


Bohaterowie nieustannie walczą z demonem Gregorym, który wrócił na ziemię i za wszelką cenę chce dopaść Ivy. On również „zamieszkuje” teraz ciało człowieka, jednak swoją mocą potrafi wpływać na sny innych. Świadomy paniki, jaką wywołuje u Ivy – rośnie w siłę.


Kiedy Gregory wpływa na umysł Ivy, daje jej do zrozumienia, że Tristan jest w niebezpieczeństwie. Nieświadoma poczynań demona dziewczyna, wpada w pułapkę, z której jest tylko jedno wyjście...

Po przeczytaniu wszystkich części „Pocałunku anioła” nadal nie mogę uwierzyć w to jaki los spotkał zakochanych. Jednak jestem pod wrażeniem potęgi miłości.

Ivy doskonale wiedziała jakie wyjście będzie najwłaściwsze dla nich obojga i w jaki sposób raz na zawsze Gregory zniknie z powierzchni ziemi.

Książka naprawdę mnie zachwyciła a zakończenie wywołało kilka zabłąkanych łez na moich policzkach, mogłabym czytać bez końca o historii Ivy i Tristana. Oby jak najwięcej takiej właśnie miłości we współczesnym świecie.

Gorąco polecam tę książkę wszystkim, którzy wytrwali w czytaniu poprzednich części cyklu.


Okładka książki, podobnie jak pozostałe jest śliczna, przedstawia postać anioła, cierpiącego anioła. Myślę, że podobnie jak mnie, Was również urzecze ta historia.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję:




poniedziałek, 24 lutego 2014

Liebster Blogger Award #7

Źródło

Witamy!

Po raz siódmy mamy zaszczyt zaprezentować wam notkę z cyklu: "Liebster Blogger Award". Tym razem, za nominację dziękujemy Pauline Veronique z bloga: Behind Cover!

Blask Książek - odpowiedzi Gosiek
Blask Książek - odpowiedzi Fosiek
Blask Książek - odpowiedzi Sherry


1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?

G: Nuda, chęć przekazania  innym

F: Nie założyłam tego bloga, pomagam go tylko prowadzić, choć myślę, że "pomagam" to za duże słowo :)

S: Jw.

2. W świecie jakiej książki chciałbyś żyć?

G: Nie ważne jakiej, ważne, żeby romansu!

F: Uwielbiam czytać książki, jednak moja szara rzeczywistość mi wystarcza. Wolę, wtedy kiedy potrzebuję przenieść się w świat wyobraźni, niż tkwić w nim na co dzień.

S: Och, wystarczyłby mi ten:


Nie jestem zbyt wymagająca, hęę? :D

3. Dokończ zdanie: najbardziej w ludziach nie lubię...

G: ...chamstwa i wywyższania się ponad innych.

F: ... egoizmu i chęci okazania całemu światu wyższości nad innymi.  

S: ... sztuczności, fałszywości, dwulicowości.

4. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?

G: To, że dzięki niemu można poznać wielu ciekawych ludzi i wymienić się z nimi poglądami na dane tematy.

F: Możliwość podzielenia się swoją opinią z innymi oraz kontakt z ludźmi, to otwiera nowe horyzonty. 

S: Najbardziej lubię dzielić się swoją pasją z podobnymi sobie. :) Poza tym, uwielbiam wchodzić z wami w interakcję. 

5. Jaka książka odmieniła Twoje życie?

G: Chyba nie ma takiej jednej, jedynej. Każda książka (no prawie każda) w jakiś sposób kształtuje mój charakter i postrzeganie świata.

F: "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" po przeczytaniu tej książki długo nie mogłam się pozbierać, odcisnęła swój ślad w moim życiu.

S: Każda książka wprowadza coś nowego w moje życie. Drobny element, jakąś sytuację... Raczej nie ma jednej, wyjątkowej, która w jakiś sposób sprawiła, że moja egzystencja się zmieniła. 

6. Czy chciałbyś cofnąć czas?

G: Tak, chciałabym. Mogłabym inaczej rozegrać niektóre wydarzenia.

F: Nie, nigdy nie chciałabym cofnąć czasu. Uczę się na błędach i staram się ich więcej nie popełniać.

S: Tylko po to, by raz jeszcze zakosztować słodkiego czasu dzieciństwa. 

7.  Jaką postacią z książki/ filmu chciałbyś być?

G: Eleną z Pamiętników Wampirów. Niby miałabym trudny orzech do zgryzienia, którego z braci Salvatorów wybrać, żyłabym w ciągłym strachu, że nagle jakiś wampir może mnie zabić, jednak myślę, że byłaby to niezła przygoda!

F: Jestem realistką, książki pozwalają mi się oderwać na chwilę od świata, jednak mimo wszystko nie chciałabym się wcielać w rolę żadnej postaci.

S: Uch... Chyba Annabeth, bo... no... Percy... Albo Ginny... bo... Hogwart! Ach i może jeszcze Gwendolyn, ponieważ dar podróżowania w czasie wydaje mi się przewspaniały! A tak a propo filmów/seriali to... Lydia... bo... Stiles... I może jeszcze Camille bo... Moose... I może jeszcze Callie bo... Brandon! Henley bo... Atlas! I może jeszcze... nie no dobra, skończmy w tym miejscu, okej?

8.  Gdzie widzisz się za dziesięć lat?

G: Na pewno w jakiejś pracy. Nie mogłabym być jako "kura domowa". To zdecydowanie nie dla mnie. Natomiast chciałabym mieć przynajmniej dwójkę uroczych dzieci i kochanego męża.

F: Za dziesięć lat widzę się w jakiejś niewielkiej firmie, zatrudniona jako księgowa, po pracy będę przygotowywać mężowi obiad, a przed snem czytać książki u boku ukochanego... :)

S: Rany, pytania o przyszłość mnie przerażają. Nie wiem co się wydarzy jutro, a co dopiero za dziesięć lat! :)

9.  Najbardziej zaskakująca książka?

G: Hmm, chyba nie mam takiej.

F: Każda książka ma w sobie coś zaskakującego, ale ta, która najbardziej mnie zaskoczyła to książka Ilony Felicjańskiej "Cała prawda o...". Zanim zabrałam się do przeczytania książki, znalazłam kilka nieciekawych recenzji na jej temat, po przeczytaniu jednak odniosłam zupełnie inne wrażenie. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

S: Myślę, że było sporo zaskakujących książek na mojej czytelniczej drodze, ale najbardziej... hm...

10. Co zawsze sprawia, że się uśmiechasz?

G: Zdecydowanie najczęściej są to przyjaciele. To oni zawsze wiedzą jak poprawić mi humor.

F: Przede wszystkim uśmiech na mojej twarzy wywołują przyjaciele, to oni sprawiają, że nawet kiedy jest ze mną kiepsko, potrafią mnie oczarować. Znają mnie jak własną kieszeń i wiedzą, czego potrzebuję do szczęścia.

S: Wspomnienia. 

11. Życiowe motto?

G: "Żyj tak, jakby każdy dzień miał być Twoim ostatnim".

F: "Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"

S: "Urodziłam się by być szczęśliwą, nie normalną". 

Serdecznie dziękujemy za nominację!
Pozdrawiamy!
Team Blasku Książek

sobota, 22 lutego 2014

Krystyna Mirek - "Miłość z jasnego nieba"

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Miłość z jasnego nieba
Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 2014 
Ilość stron: 260


Czy prawdziwa miłość może zdarzyć się między ludźmi stojącymi po przeciwnych stronach barykady?

Angelika przyjeżdża z Monachium do Krakowa z jednym celem: nakłonić Daniela do podpisania wyjątkowo niekorzystnego dla jego firmy kontraktu. Daniel oczekuje jej przybycia, mając w zanadrzu własną wersję umowy, której nigdy nie zaakceptuje szef Angeliki.

Czy tych dwoje zdoła się porozumieć?
I czy Daniel – niepoprawny uwodziciel i Angelika –dziewczyna z trudną przeszłością, przekonana, że musi radzić sobie ze wszystkim sama, mają szansę na coś więcej, niż służbowe negocjacje?

Jedno jest pewne - w dzień św. Walentego wiele się może wydarzyć…

Wszyscy narzekają na naszych polskich autorów, nie lubią ich czytać. Ja nigdy nie miałam takiego zahamowania przed autorami polskiego pochodzenia. Zawsze chętnie sięgałam po książki napisane przez Polaków."Miłość z jasnego nieba" to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Krystyny Mirek. Wcześniej słyszałam wiele pozytywów na temat jej powieści. Miałam nadzieję, że się nie zawiodę i rzeczywiście tak było. 

"Miłość wymaga zaufania. Jeżeli ma być prawdziwa, trzeba się otworzyć i wpuścić drugą osobę bardzo głęboko we własne życie. Można dzięki temu bardzo wiele zyskać, ale tyleż samo stracić. Dlatego ludzie, którzy się boją,nie potrafią naprawdę kochać".

"Miłość z jasnego nieba" to opowieść o Angelice i Danielu, którzy stają na swojej drodze. Ona mieszka w Monachium, gdzie wyjechała mając zaledwie dziewiętnaście lat na stypendium, poszła na studia ekonomiczne i znalazła dobrą pracę. Pracuje w biurze, dobrze zarabia, jeszcze lepiej wygląda. Przyjechała do Krakowa w interesach. Ma podpisać kontrakt z firmą informatyczną. Przyjazd do jej miejsca narodzin i dzieciństwa jest dla niej bardzo bolesny. Drugą stronę reprezentuje on, Daniel Jakubowski. Umowa do podpisania korzystna jest tylko dla jednej ze stron. Angelika oczywiście ma ze sobą ten, który sprawi, że ich firma przyniesie większe zyski, natomiast Daniel ma swój egzemplarz. Angelika obiecuje sobie, że zrobi wszystko, aby mężczyzna go podpisał. Jest idealną perfekcjonistką. Zawsze wszystko się jej udaje, jeszcze nigdy niczego nie zepsuła. Chce tylko uzyskać jego podpis na umowie, by jak najszybciej wrócić do Monachium i uciec od miasta, które przywołuje przykre wspomnienia. Jednak nic nie jest takie, jak sobie zaplanowała. Daniel nie poddaje się bez walki. Chce zmian w umowie, a najlepiej podpisu na jego egzemplarzu umowy. Oboje knują przeciwko sobie, jak skończy się ich historia? Która umowa zostanie podpisana i jak rozwinie się znajomość Daniela i Angeliki? 

Tak jak wspominałam na początku, "Miłość z jasnego nieba" to moje pierwsze starcie z tą autorką. Nigdy wcześniej nie miałam z nią nic do czynienia. Jakie są moje odczucia co do niej? Bardzo ją polubiłam. Prowadzi naprawdę ciekawie tą historię, czyta się ją rewelacyjnie, w mgnieniu oka. Podoba mi się jej styl i język, którym się posługuje. Sprawia on, że czytanie staje się przyjemnością i ciężko się uwolnić od tej książki choćby na minutę. Autorka pokazuje nam nie tylko czasy obecne, życie Angeliki i Daniela, ale poprzez ich opowieści lepiej ich poznajemy, cofamy się do ich dzieciństwa, poznajemy ich rodziny i sekrety, których nikt nie zna. 

Książka pokazuje, że w życiu niczego nie możemy być pewni. Nie możemy zaplanować sobie go od deski do deski, bo to i tak nie wyjdzie. Zawsze na naszej drodze pojawi się ktoś, kto będzie chciał wpłynąć na nasze życie i potoczy się ono inaczej niż sobie to zaplanowaliśmy.  Tak samo było z naszą główną bohaterką, miała przyjechać do Krakowa, podpisać kontrakt i natychmiast wracać do Monachium. Jednak na jej drodze pojawił się On i wszystko się zmieniło. 

Zakończenie każdy czytelnik może sobie sam dopisać. Według mnie było piękne i bardzo wzruszające, szkoda tylko, że nie dotyczyło tych bohaterów, o których w większości była mowa. Jak zakończyły się losy Angeliki i Daniela? Na to pytanie każdy i każda z Was musi sobie sama odpowiedzieć. 

Jest to bardzo ciepła i wzruszająca pozycja, która mnie rozczuliła. Pojawiły się na mojej twarzy łzy wzruszenia. Historia z przeszłości opowiedziana przez Angelikę wydała mi się straszna i zrozumiałam dlaczego bohaterka postępuje tak a nie inaczej. 

Jest to idealna książka na to (jeszcze) zimowe popołudnie z ciepłą herbatką w ręku. Wspaniała powieść, którą powinnyście przeczytać. Myślę, że nie będziecie tego żałować. 

Ocena: 10/10


Za możliwość przeczytania tej wspaniałej powieści dziękuję Wydawnictwu Feeria:


piątek, 21 lutego 2014

Dan Brown - "Anioły i Demony"


Tytuł : Anioły i Demony
Autor : Dan Brown
Seria : cykl powieści Dana Browna z Robertem Langdonem
Wydawnictwo : Sonia Draga
Data wydania :  2000 rok (USA) i 2011 rok (Polska)
Liczba stron : 560
Moja ocena : 8/10

"Bez ciemności nie ma światła. Bez zła, nie ma dobra." 

Przez długi czas zastanawiałam się, jaką książkę powinnam wybrać na materiał swojej drugiej recenzji. Siedząc przy biurku, z kubkiem herbaty w ręce w końcu wpadłam na pomysł i sięgnęłam po pozycję, od której zaczęła się moja przygoda z kryminałami. „Anioły i demony” Dana Browna były moją pierwszą pozycją spośród kilkunastu wydań tego autora i na pewno nie ostatnią. Dzięki nim właśnie zapałałam miłością do Brytyjczyka, zagłębiając się w świat Roberta Langdona, bo to właśnie „serię” z jego udziałem najbardziej lubię.  Mimo miłości do autora będę jednak obiektywna, bo z upływem czasu książka straciła punkcik w moich oczach.


"Cierpienie jest częścią dorastania. Dzięki niemu się uczymy." 


Co z fabułą? 
Robert Langdon, historyk i badacz symboli, profesor Uniwersytetu Harvarda, specjalizujący się w  elementach sakralnych, zostaje wezwany do centrum badań jądrowych CERN w Genewie, by zająć się sprawą śladu wypalonego na ciele jednego z fizyków. Wkrótce okazuje się, że znak ten należy do pradawnego bractwa iluminatów, teoretycznie nie istniejącego już od czterystu lat, walczącego z Kościołem. Nic nie jest takie jakim się wydaje – iluminaci przetrwali i próbują teraz wysadzić Watykan, by zmieść z powierzchni ziemi wszystko, co związane z chrześcijaństwem. Langdon, razem z uroczą córką zamordowanego fizyka, Vittorią Vetrą, musi powstrzymać bractwo przed unicestwieniem świata i zabójstwem kardynałów, zebranych na konklawe po śmierci papieża, na oczach całego świata.


"Strach obezwładnia szybciej niż jakikolwiek oręż wojenny" 

Przyznam szczerze, po pierwszym przeczytaniu książka wzbudziła we mnie zupełnie inne uczucia, niż po ponownym sięgnięciu i zapoznaniu się z całą fabułą, treścią, poszczególnymi wydarzeniami. Gdy sięgnęłam po tom w księgarni, przyciągnęło mnie do niego hasło reklamowe, widniejące na półce : "Młodsze dziecko "Kodu Da Vinci", Dan Brown ujawnia sekrety poprzedniej powieści!". Oczy od razu mi się zaświeciły, wspominając cudo, jakim była wspomniana wyżej powieść, moja ulubiona, na której recenzję potrzebowałabym kilku stron A4. Nie bacząc na cenę, pomknęłam do kasy w Empiku i od razu po wyjściu ze sklepu i pożegnaniu się z uroczym panem, który mnie obsługiwał, zabrałam się za czytanie. Pierwsze wrażenie? Cudowne! Kolejna powieść bez najmniejszego błędu, mylnego "chochlika" wplątanego niepotrzebnie w wir zwariowanych i pokręconych niekiedy wydarzeń - istny kunszt literacki, na miarę "Kodu...". Dlaczego tak uważałam? 


"Umysł może być źródłem znacznie większego cierpienia, niż ciało."  


Przede wszystkim, książka przedstawia zagadnienia bardzo interesujące dla mnie, a więc sekrety, inne ideologie, coś sprzecznego z otaczającym nas światem. Nie od dziś wiadomo, że kryminały to moja ulubiona część książkowego świata, towarzysząca mi od stosunkowo krótkiego czasu, ale już skutecznie władająca moim sercem. Tutaj mam połączenie dwóch miłości - tajemnic i zabójstw, sekretów i niewyjaśnionych zbrodni, kłębiących się z każdym kolejnym rozdziałem, często króciutkich, jak przystało na styl pisarski Dana Browna. Zatrzymując się przy zabójstwach, jest ich od groma. Jeśli ktoś jest wielbicielem krwawych strzelanin, wypalania na ciele wielu bolesnych znaków, uszkadzania ciała innych dla świętych rytuałów - ta pozycja jest właśnie dla niego!  Zastosowane są tu najrozmaitsze sposoby mordu, od utopienia po zastrzelenie i okaleczenie. To również przyciągnęło mnie do tej powieści – oryginalna fabuła i wielowątkowość. Jednak tutaj pojawia się pewien haczyk. 


"Najniebezpieczniejszy wróg to taki, którego nikt się nie obawia" 

Co może być złego w rozbudowanych wydarzeniach, skupiających się na wielu aspektach, rozwiewających każdą niemal wątpliwość czytelnika, trzymających go w napięciu aż do samego końca? W zasadzie nic. Im więcej się dzieje, tym ciekawsza fabuła - z takiego założenia zawsze wychodzę, ilekroć sięgam po jakąkolwiek książkę do poczytania w chłodny wieczór przy kominku, w pluszowych papciach. Tutaj jednak miałam znaczący problem : chaotyczność. Wydarzenia owszem, są chronologiczne i wszystkie układają się w końcu w logiczną całość, ale bardzo łatwo się pogubić, jeśli na przykład chociaż na chwilę zdarzy się wam przysnąć przy rozpoczętym rozdziale, nie przeczytanym "od deski do deski" na raz. Wszystko dzieje się czasem tak szybko, że nie sposób się połapać. Jeden punkcik odjęty. W tym miejscu zatrzymam się nad haczykiem numer dwa. 

"Duma i tradycja nie mogą górować nad rozsądkiem" 

Zdecydowanie krótszym i chyba łatwiejszym dla mnie do przejście, był ten minus. Dotyczy on tempa przebiegu akcji. Teraz pewnie śmiejecie się ze mnie, kpiąc pod nosem, że przecież już mówiłam, że wszystko dzieje się szybko, wydarzenia mijają bez chwili wytchnienia jedno po drugim. Tutaj was jednak mam! Minusem tej książki jest też jej ... powolność. Mamy tu spory kontrast, nie zawsze niestety wyśrodkowany przez autora. W jednym rozdziale nic się kompletnie nie dzieje, by w następnym akcja mknęła tak zawrotnie, że nie sposób zrozumieć o co chodzi, bez ponownego przeczytania! Wiem, że niektórym to nie przeszkadza, jednak dla mnie jest to rażące szczególnie, że zapoznając się z inną twórczością Dana Browna wiem, że pozostałe tomy próbują załagodzić panujący kontrast. Cóż, pierwsza powieść w dorobku rządzi się jednak swoimi prawami. Mimo to, punkcik numer dwa odjęty. 

"Cuda to po prostu opowieści, w które wierzymy, gdyż pragniemy, żeby były prawdziwe"


Nie zapominajmy również o wątku miłosnym, który się niejako pojawia, choć nie jest aż tak bardzo istotny i właściwie do połowy książki, ledwo zauważalny. Robert i Vittoria mają się ku sobie, choć nie jest powiedziane to wprost. Gdy mój kolega sięgnął po "Anioły i Demony" pierwszy raz, podszedł do mnie i stwierdził, że chociaż przeczytał dopiero pierwsze rozdziały już wie, że para ta mocno namiesza - i miał zupełną rację! Czasem zahaczają nawet o granice absurdu, wyłaniając się ze swoim uczuciem tak na prawdę znikąd, chociaż czytelnik doskonale czuje, że coś jest na rzeczy. Ale właśnie to lubię! Niebanalność. Brak harmonijnej utopi, osiadłej gdzieś w romansie ludzi wieku produkcyjnego, gdzie wszystko jest proste i nie ma żadnych barier. Wielki plus, zdecydowanie. 


"Czasem, żeby odnaleźć prawdę, trzeba poruszyć góry"

Na tym właściwie planowałam zakończyć moją recenzję, ale jak tu nie wspomnieć o filmie! Na podstawie książki powstała adaptacja, szeroko krytykowana przez społeczeństwo medialne, reżyserskie, kulturowych znawców, czy nawet zwykłych odbiorców, siedzących w zapuszczonym, zużytym fotelu kinowym. Wszystko przez ogromne nieścisłości z fabułą, widoczne dla czytelnika na pierwszy rzut oka. Owszem, film zrobiony jest z rozmachem, wciąga i porywa widza, ale dociekliwy obserwator dopatrzy się tu bardzo przeszkadzających błędów, zmieniających niekiedy obraz widziany oczami profesora Langdona, zagranego z resztą świetnie przez Toma Hanksa - ratującego w tym filmie co się tylko da. I może właśnie dzięki tej grze aktorskiej jego oraz Ayelet Zurer, tworzącej świetną postać Vittori Vetry, film przemówił do mnie i stał się jednym z moich ulubionych? Na to pytanie powinna odpowiedzieć już moja psychika, ale jej trudno pytać o cokolwiek istotnego. 

"(...) informacja jest tyle warta, co jej źródło"

Podsumowując : książka zdecydowanie warta przeczytania, wciągająca i odkrywająca zupełnie nowy świat, wypuszczający trochę informacji na temat tego, co w naszym świecie często objęte jest tabu. Tajemnice pociągają za sobą kolejne, sekrety nieustannie wylewają się z worka. Mimo dwóch minusów, "Anioły i Demony" to jedna z moich ulubionych książek i wiem, że zostanie tak na długo. W końcu co jak co, ale Dan Brown nie mógł napisać czegoś "dobrego". U niego wszystko jest "wyśmienite". Dlatego z dumą i czystym sercem wystawiam tej pozycji ocenę : 

8/10
i według mnie to idealna nota. 

ASK.FM - WSZYSTKIE PYTANIA KIERUJCIE TUTAJ (JEŚLI OCZYWIŚCIE JAKIEŚ MACIE)


Pozdrawiam i do piątku! ♥
Independent♥ 


czwartek, 20 lutego 2014

Elizabeth Chandler - "Ucieczka"


Autor: Elizabeth Chandler
Tytuł: „Ucieczka”
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ocena: 8/10
Ilość stron: 288


Elizabeth Chandler to literacki pseudonim Mary Claire Helldorfer. Autorka zajmuje się wieloma gatunkami literackimi, lecz największą sławę przyniósł jej bestsellerowy romantyczny cykl dla młodzieży, od tytułu pierwszego tomu nazywany „Pocałunek anioła”. Elizabeth Chandler mieszka w Baltimore w USA, uwielbia niesamowite opwieści, koty oraz baseball.


W życiu Ivy cuda zdarzają się naprawdę. Dziewczyna wie jednak doskonale, że trzeba za nie płacić wysoką cenę. Choć Tristan powrócił, nie jest pewna, czy będą mogli cieszyć się wspólną przyszłością. Na domiar złego śmiertelny wróg, demon Gregory, znów się pojawił, by ją dręczyć. Czy przewrotny los pozwoli zakochanym cieszyć się szczęściem we dwoje? Czy zdarzy się kolejny cud?


- Widzę – rzekła Beth, po czym dodała tak cicho, że usłyszała ją tylko Ivy: - Już niedługo. Niedługo dzwon znów będzie bił.

Ivy poczuła, że cierpnie jej skóra na karku. Czasami Beth „widziała” jakieś rzeczy i naprawdę je przewidywała. Czy mówiła teraz we własnym imieniu, czy przemawiał przez nią Gregory? Czy przejrzała jego plan? Czy ktoś wkrótce zginie?

„Koniec to nowy początek, a każdy początek możemy sami przekuć w coś dobrego.”

„Ucieczka” to już piąta część niezwykłej serii „Pocałunek anioła”, po przeczytaniu byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.
Ivy przeszła w swoim życiu bardzo wiele, mimo to znów musi walczyć o przetrwanie, walczyć o miłość, którą za wszelką cenę chce odebrać jej przyrodni brat. Mimo iż Gregory nie żyje, pojawia się w życiu dziewczyny jako demon i pragnie tylko jednego – śmierci Ivy.

Tristan widząc jak jego ukochana umiera w wypadku decyduje się na gest, który całkowicie odmieni jego życie, jednak najważniejsze jest dla niego, by uratować Ivy. Dziewczyna cudem wychodzi z wypadku, a dusza Tristana zostaje uwięziona w ciele poszukiwanego przez policję mężczyzny...

Ta książka jest jedną z wyjątkowych, nie mogłam się od niej oderwać. Bardzo wpływa na emocje a ja wraz z bohaterami z napięciem oczekiwałam co znów się wydarzy. Książka pokazuje, że pozornie najbliżsi nam ludzie mogą zdradzić.

Jak zwykle w tej serii również „Ucieczka” jest oprawiona cudowną niebieską okładką, ukazującą skrzydła anioła. Mogę się nią zachwycać bez przerwy.


            Za możliwość przeczytania tej niezwykłej książki dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu:

  

sobota, 15 lutego 2014

Moi ulubieni pisarze. / Gosiek

Cześć!
Jestem okropna. Tyle czasu w ogóle nie zajmowałam się blogiem, wszystko było na głowie Sherry. Jest mi z tego powodu naprawdę źle i chciałabym  tego miejsca serdecznie przeprosić i podziękować kochanej Sherry za wszystko to, co zrobiła dla tego bloga. Gdyby nie ona, nie wiadomo jak potoczyłyby się jego losy. Sherry, jesteś wielka! 

Postanowiłam podzielić się z wami dzisiaj moimi ulubionymi autorami. Zapraszam zatem do czytania i podzielenia się swoją opinią w komentarzu.


1. Nicholas Sparks
Na pierwszym miejscu oczywiście musi znaleźć się Nicholas Sparks. Twórczość tego pana pokochałam od "Jesiennej Miłości". Zawładnął on moim sercem i umysłem. Strasznie podoba mi się to, jak prowadzi fabułę, jego pomysły na bohaterów i rozwój wydarzeń w  powieści. Ma na swoim koncie 17 powieści, które ostały przetłumaczone na 33 języki. Z tego co wyczytałam, w 2013 roku wydał książkę "Najdłuższa podróż", jednak nie została ona jeszcze przetłumaczona na język polski. Większość jego powieści doczekała się bardzo dobrych ekranizacji. 
Najlepsza i najgorsza książka tego autora?
Najlepszej, takiej jednej nie jestem w stanie wymienić, bo są to prawie wszystkie. Jeśli zaś chodzi o najgorszą, nie ma takiej. Najsłabszą, taką, która najmniej mi się podobała jest chyba "Noce w Rodanthe", jednak mimo wszystko jest dobra!

 2. Richard Paul Evans
 Twórczość Evansa rozpoczęłam książką "Obiecaj mi", którą dostałam pod choinkę od cioci. Spodobała mi się, nawet bardzo, jednak potem zapomniałam o nim. Będąc kiedyś w bibliotece natchnęłam się na "Papierowe marzenia" pana Evansa i przypomniałam sobie o jego istnieniu. To dzięki tej książce pokochałam twórczość tego pana. Jest to zachwycająca książka, taka, jakie lubię najbardziej. Tutaj możecie przeczytać jej recenzję. Jego książki są bardzo poruszające i wartościowe. Mam w planach przeczytać i mieć w swojej biblioteczce wszystkie książki tego autora, podobnie jak i Sparksa. Jeszcze wiele przede mną. 

3. Carlos Ruiz Zafon
 Hiszpański autor (Gosiek lubi Hiszpanię, nawet bardzo!), dlatego będąc w bibliotece zwróciłam na niego uwagę. Kiedyś słyszałam coś o jego książkach  z cyklu "Cmentarz zapomnianych książek" same dobre i bardzo dobre opinie i bardzo chciałam przeczytać, ale nie miałam okazji, w bibliotece ich nie było. Tego pana poznałam dzięki książce "Książe mgły". Wspaniała książka, wciągnęła mnie bez reszty, przeczytałam ją w ciągu paru godzin w wakacje. Zakochałam się na zabój. Postanowiłam przeczytać resztę jego książek. Jeśli chodzi o książki: "Cień wiatru", "Gra anioła" i "Więzień nieba", to stałam się ich posiadaczką! Zakupiłam je w sierpniu, w Biedronce po bardzo atrakcyjnej cenie jako moja nagroda za zdanie prawa jazdy, jednak do tego czasu nie miałam okazji (ale bardziej czasu) się za nie wziąć. Muszę to jak najszybciej nadrobić.

4. Ewa Nowak
Zdecydowanie jedna  najlepszych autorek książek dla młodzieży. Porusza w nich różne ważne i trudne problemy, z jakimi musimy sobie w życiu radzić oraz podpowiada, jak je rozwiązać. Ewa Nowak to od dawna moja ulubiona autorka. Jej seria "Miętowa", to jedna z moich ulubionych. Pani Ewa pisze wspaniałe powieści, bardo wciągające, a na dodatek jest bardzo miłą osobą. Miałam okazję widzieć ją i być na spotkaniu w Krakowie, kilka lat temu na Targach Książki dla Dzieci, czy jakimś podobnym wydarzeniu. Było to dla mnie ogromne przeżycie. Miałam z nią zdjęcie i autograf, ale przez moje roztargnienie, gdzieś się zagubiły.

 To chyba wszyscy moi ulubieńcy. Nawet się nie zorientowałam, że w większości są to panowie. Na pewno jest ktoś jeszcze, ale znając mnie (i moją sklerozę), o kimś zapomniałam. Pewnie Wy oświecicie mnie w komentarzach. 

A jacy są Wasi ulubieni pisarze?

piątek, 14 lutego 2014

Carlos Ruiz Zafon - "Pałac Północy"


Tytuł : Pałac Północy
Autor : Carlos Ruiz Zafon
Seria : Cykl "Trylogia mgły"
Część : II, choć każda z książek 
w serii  funkcjonuje też osobno - opowiada zupełnie inną historię.
Wydawnictwo : MUZA SA
Data wydania :  2011 r.
Liczba stron : 287
Moja ocena : 10/10

Kalkuta to miejsce kojarzące się głównie z tłokiem indyjskich ulic, wszechobecną biedą i niedogodnymi warunkami życia, często uwłaczającymi. Miasto to zyskało w pewnym czasie miano najbrudniejszego na całym świecie. Dziś jednak, w tej recenzji, chciałabym zagłębić się w zupełnie inny obraz miasta, przedstawiony w "Pałacu Północy" Zafona. Jeśli ktoś wcześniej czytał twórczość tego hiszpańskiego pisarza, zakładam się, że jeśli jeszcze nie sięgnął po ten tom, powinien to zrobić! Wszystkie zalety (bo wad niestety nie znalazłam) postaram się wam przybliżyć w poniższej recenzji. 

"(...) Diabeł po to stworzył młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić."

Przede wszystkim : krótkie streszczenie fabuły. Bez niego, ta recenzja nie miałaby sensu, zwłaszcza, że książka jest wyjątkowo bogata i obfita w wydarzenia. Wydarzenia mają miejsce w Kalkucie, w roku 1932. Młody chłopak o imieniu Ben wychowuje się w sierocińcu St.Patrick, jednak niedługo będzie musiał się z niego wynieść. Wraz z przyjaciółmi kończy bowiem szesnaście lat, a to oznacza czas usamodzielnienia. W dniu przyjęcia pożegnalnego chłopak poznaje Sheere - swoją rówieśniczkę - i zaprowadza ją do Pałacu Północy. To tajne stowarzyszenie zostało założone przez grupkę przyjaciół z sierocińca. Gdy Sheere opowiada im swoją tragiczną historię, wszyscy decydują się jej pomóc w odnalezieniu pewnego domu, wplątując się tym samym w jedną z najgorszych tajemnic Kalkuty. To, co do tej pory wydawało im się niemożliwe, nagle nabiera realnych kształtów a z pozoru prosta misja, zamienia się w pogoń ku ocaleniu własnego życia. 

"Taktyka to kombinacja małych kroków, które stawiasz, żeby dojść do wybranego celu. Strategia to kroki, które stawiasz, kiedy nie masz już dokąd iść."

Po książkę sięgnęłam z "polecenia". Moja przyjaciółka, głęboko zapatrzona w twórczość pana Zafona, postanowiła któregoś dnia po prostu przynieść mi ją do szkoły i wcisnąć do rąk. By jej nie urazić, wzięłam ją do domu i przez długi czas nie mogłam przeczytać ani jednej strony. Dlaczego? Przede wszystkim, odpychało mnie to, że nie wybrałam jej sama. Jestem osobą, która nawet książki pożyczane od kogoś, najpierw analizuje, czytając recenzje i tak dalej. Tutaj byłam kompletnie zielona, choć nie ukrywam, że tytuł i okładka mnie przyciągnęły szczególnie, że od Pauliny dowiedziałam się, że nie jest to kolejna fantastyczna opowieść o księżniczce zaklętej w zamku, próbującej się uwolnić. W końcu, po dwóch tygodniach odwlekania sięgnięcia po ten tom, zdecydowałam się go przeczytać. Pochłonęłam powieść w dokładnie dwa dni, robiąc przerwy jedynie na krótki sen. 

"Dorosłość jest niczym więcej niż tylko odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą." 

Wszystko przez fabułę. Carlos Ruiz Zafon doskonale połączył wszystko, co uwielbiam w książkach : tajemnicę, kryminał, nutkę dramatu i romantyczności. Choć przy pierwszych rozdziałach nie byłam przekonana, czy książka mnie zaciekawi, w następnych nie miałam już wątpliwości. Powieść cechuje się wartką akcją i wielowątkowością, ale mimo wszystko nie da się w niej zgubić. Każde wydarzenie, nawet jeśli jest na pozór wyrwane kompletnie z kontekstu, układa się w końcu w jedną logiczną całość. 

"Świat należy do szaleńców albo do hipokrytów. Tylko te dwa typy istnieją na Ziemi. A ty musisz wybrać swój." 

Jednak najlepszym, co mogło być w tej książce według mnie, jest motyw więzi między Benem a Sheere. Nie znali się przecież wcześniej, a połączyło ich coś niezwykłego i na prawdę nie spotykanego, pełnego poświęcenia, wspólnego działania i zaufania. Zafon przedstawił to w sposób doskonały, wyodrębniając każdy, nawet najmniejszy element układanki. Wszystko to dodatkowo owiane jest nutą tajemniczości, która odkryła swoje karty dopiero w dalszej części książki, powodując, że życie Bena i Sheere zmieniło się nie do poznania. Jaka to więź, zapytacie? Nie powiem wam! Tego musicie się już dowiedzieć z kartek książki :) 

"Tylko głupcy nie potrafią ocenić, kiedy szczęście się do nich uśmiecha" 

Podsumowując, polecam tą książkę każdemu. Nie tylko młodzieży, której cała "Trylogia Mgły" jest poświęcona według autora, ale również starszemu czytelnikowi. Chociaż pierwsze strony mogą odpychać, radzę nie przerywać czytania, bo będziecie żałować! Zdecydowanie "Pałac Północy" trafia na moją półkę najlepszych z najlepszych i zostanie tam na długie lata, tego jestem pewna. Tym kończę recenzję, i wystawiam ocenę : 

10/10
bo innej być nie mogło :) 

Ach, no tak! Musiałam o czymś zapomnieć :) Mam na imię Marta, choć tutaj będę znana bardziej jako Independent♥. Od tej recenzji zaczynam przygodę z "Blaskiem Książek", mam nadzieję udaną i jak najdłuższą. Na co dzień mój kontakt z Bloggerem dotyczy pisania opowiadań typu fanfiction o moim hobby, jaką są skoki narciarskie. Książki są pasją od dziecka, a najbardziej lubię te kryminalne, przygodowe oraz historyczne, przez co może urozmaicę tą stronkę właśnie o recenzje tomów tego typu. To moja pierwsza recenzja na blogu, także wiem, że może być okropna. Mam jednak nadzieję, że choć trochę przypadnie wam do gustu i zachęci do przeczytania "Pałacu Północy", bo na prawdę warto! Moje recenzje będą pojawiały się tu co piątek. Jeżeli mielibyście do mnie jakieś pytania, to zapraszam : 


Pozdrawiam gorąco!
Independent♥ 

środa, 12 lutego 2014

Liebster Blogger Award #6

Witajcie!

Dziś, postanowiłyśmy uraczyć was kolejnymi odpowiedziami na pytania. To już nasza szósta nominacja w Liebster Blogger Award, więc jesteśmy tym bardziej zachwycone, że ktoś wciąż o nas pamięta! 

Myślę, że zasady są wszystkim znane, także nie przedłużając...

Nominował nas Damian z bloga: Pozytywnie Zaczytany. Dziękujemy!

Blask Książek - odpowiedzi Gosiek
Blask Książek - odpowiedzi Fosiek
Blask Książek - odpowiedzi Sherry

1. Jak myślisz czy kosmici istnieją ? czy w odległych galaktykach są nasze sobowtóry ?

G: Muszę przyznać, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam.

F: Nie męczy mnie jakoś specjalnie myśl, czy kosmici istnieją. Może tak, może nie, ja żyję bardziej przyziemnie.

S: Myślę, że kosmici jako sam wymysł fanatyków science-fiction, przypominające Marsjanki albo tego stworka z E.T. nie istnieją. Ale z całą pewnością, gdzieś daleko, jest inna cywilizacja. To jest po prostu niemożliwe, żeby w tak wielkim wszechświecie, życie istniało tylko na Ziemi. Jaki w tym sens?

2. Jak chcesz wyglądać w przyszłości?

G: Tak jak teraz. Nie chciałabym się zmienić. Oczywiście, będę wyglądać staro, jednak nie chciałabym się wiele zmienić.

F: Chcę się zestarzeć z godnością, żadnych operacji plastycznych ani tego typu zabiegów. Uważam, że wygląd to nie wszystko.

S: Szczerze? Wciąż wierzę, że pewnego dnia, jakiś boski rodzic się o mnie upomni, albo przynajmniej Elf... W każdym razie, myśląc o przyszłości, nie skupiam się na wyglądzie. Bardziej interesuje mnie zmiana swojego charakteru. 

3. Czy aby zobaczyć światełko w ciemnym tunelu, wystarczy samemu je zapalić? Czy potrafić wskrzesić w sobie nadzieję?‎

G: Nadzieja umiera ostatnia. Myślę, że to dzięki niej można zobaczyć to światełko w tunelu.

F: Czasami warto samemu postarać się o takie światełko, by mógł zobaczyć je ktoś inny. Nadzieja pojawia się mimo wszystko.

S: Sama nie wiem. Do pewnego momentu potrafię bardzo mocno... wierzyć. Ale wystarczy jeden zły ruch, jedna zła sytuacja, a moja psychika wypiera z umysłu wszystko co dobre. Każdą, nawet najmniejszą iskierkę nadziei. Dość dziwny ze mnie człowiek, ale cóż poradzić. 

4. Co dla Ciebie znaczy słowo kochać?‎ 

G: Kochać to znaczy być zawsze z drugą osobą, w dobrych i złych chwilach.

F: Kochać - to znaczy szanować i bez względu na okoliczności pokazywać jak bardzo nam zależy. Kochać to przede wszystkim widzieć to, czego inni nie zauważają.

S: Kochać to znaczy trwać.

5. Czy uważasz, że zapożyczanie przez ludzi wyrazów z innych języków (np. wyrazów: weekend, meneger, firma itd.) jest złym pomysłem i zaśmiecaniem oraz niszczeniem naszego pięknego, polskiego języka? Czy jest to według Ciebie może normalne i w porządku? Jak często "zapożyczasz" wyrazy?

G: Podobnie jak Fosiek, zwłaszcza przy słowie "sorry" i "przepraszam" widzę różnicę. Według mnie, to nasze, polskie jest bardziej szczere. Mi się bardzo często zdarza "zapożyczać" wyrazy. Nagminnie używam słowa OK.

F: Zapożyczanie wyrazów z języków obcych zdarza mi się bardzo rzadko, widzę różnicę miedzy słowem "sorry" a "przepraszam". Myślę, że to indywidualna sprawa każdego z nas, ale polecałabym jednak, żeby doceniać język polski. :)

S: Język polski jest dość... specyficzny i cieszę się, że zamiast na weekend mówić: "koniec tygodnia" czy "dni wolne od pracy", można użyć tego zapożyczonego wyrazu, ale też nie przesadzajmy z tym wszystkim. Jeśli ja najczęściej używam zagranicznego słówka to zazwyczaj jest to "ok". 

6. Jak wygląda twoja biblioteczka? Możesz podać zdjęcie :)

G:Moja biblioteczka liczy sobie około 100 pozycji. Nie powiem Wam dokładnie ile, bo sporo książek pożyczyłam znajomym i nie mam ich u siebie.


F: Moja biblioteczka jest dość skromna, dopiero zbieram książki, które chcę, by się w niej znalazły. Na razie posiłkuję się głównie książkami z biblioteki :)

S: Moja biblioteczka... jest w fazie "aktualizacja każdego dnia". Co rusz znajduję jakąś nową książkę, a później się zastanawiam gdzie ja to mam dać. Zdjęcia na razie nie zrobię, bo czekam na nowy regał, ale kiedyś mogę ją wam pokazać, czemu nie. :)

7. Ile miałaś/les wczoraj wyświetleń?

G: 365

F:

S: Patrz: punkt Gosiek ^^

8. Łatwiej jest wybaczyć czy zapomnieć? Dlaczego?‎

G: Oczywiście, że zapomnieć. Co z tego, że wybaczymy, skoro dalej w nas będzie to siedzieć? Widzę jednak, że tylko ja mam takie spojrzenie na tą sprawę.

F: Wybaczyć, a przynajmniej starać się wybaczyć. Nie da się zapomnieć o czymś co nas szczególnie dotknęło, czas nie leczy ran, choć mówią, że jest inaczej.

S: Raczej wybaczyć. Zapomnieć krzywdę jest niemal niemożliwe. Można "wypierać" wydarzenia z przeszłości, ale zazwyczaj jest tak - a przynajmniej u mnie - że nawet jeśli pozornie "wszystko jest już w porządku", tak naprawdę zastanawiam się czy nie okłamuję samej siebie, widząc w myślach obraz tego co się stało.

9. Czym starasz się kierować w życiu?‎ 

G: "Żyj tak, jakby każdy dzień miał być Twoim ostatnim".

F: W życiu moim głównym motorem są uczucia, przez to czasem najpierw mówię, potem myślę. Jednak właśnie dzięki nim jakoś się w nim odnajduję.

S: "Urodziłem się by być szczęśliwy, a nie normalny". Nie mam nic więcej do dodania. :)

10. Jesteś tolerancyjny/na ?

G: Myślę, że tak.

F: Tak, nie toleruję tylko ludzi, którzy okazują swoją nietolerancję.

S: Zależy w jakiej kwestii. Nie toleruję chamstwa, prostactwa, przemocy, alkoholizmu, toksycznych nałogów, niesprawiedliwości i... tym podobnych. Toleruję tych, którzy tolerują mnie.

11 . Gdybyś mogł/a cofnąć czas, zrobiłbyś/labys to??

G: Tak, bardzo chętnie. Zupełnie inaczej rozegrałabym niektóre sytuacje.

F: Nie, uważam, że mimo błędów jakie popełniałam, nauczyłam się bardzo dużo. Nie można przejść przez życie bez potknięć. 

S: Cofnęłabym czas, ale tylko po to, by raz jeszcze przeżyć najlepszy okres w moim życiu - dzieciństwo. 


Pozdrawiamy!
Team Blasku Książek


czwartek, 6 lutego 2014

Liebster Blogger Award #5

Witamy!

Mamy dla was już piątą odsłonę Liebster Blogger Award! Tym razem, zostałyśmy nominowane przez Weronine z Weronine Library. Dziękujemy za pamięć! 

Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to nagroda Liebster Blogger Award zostaje otrzymywana za "dobrze wykonaną pracę". Zasadą jest odpowiedzenie na pytania. Co też właśnie uczynimy...

Blask Książek - odpowiedzi Gosiek
Blask Książek - odpowiedzi Fosiek
Blask Książek - odpowiedzi Sherry

1. Idziesz przez las, jest ciemno. Nagle spadasz w jakiś dół i tracisz przytomność. Gdy się budzisz jesteś ubrana w ładne ubrania i obok masz zaproszenie na bal. Jak myślisz, gdzie się znalazłaś? I co może się wydarzyć na balu? Przypomina Ci to wydarzenie o konkretnej książce?

G: Mogę się założyć, że jestem w Mysthic Falls i idę na bal z Damonem. Spotkam się tam ze Stefano, Eleną, Caroline. To będzie wspaniała noc!

F: Boję się myśleć co robiłam sama w lesie, w ciemności. Gdybym po odzyskaniu przytomności zauważyła jakieś zmiany w stroju, spanikowana nie wiedziałabym co robić, pewnie nawet nie zauważyłabym zaproszenia. Od przyjaciół dowiedziałabym się jak cudownie było na balu...

S: Ach, a zza rogu, wychodzą Gideon i Gwenny... Zdecydowanie wszyscy razem jesteśmy na jednym z balów organizowanych, kto wie? Może na cześć Szanownego Pana Proszę Się Mnie Bać - hrabiego de Saint Germain?

2. Masz sen, gdzie jesteś na arenie. Aby przeżyć musisz zabić jednego z Twoich ulubionych bohaterów (wymień imię Twojego ulubionego bohatera). Czy zdecydujesz się posunąć do takiego czynu? Może wymyślisz pomysł, który zdoła oszukać jury i przeżyjecie wszyscy? :)

G: Ren. Nie, nie pozwolę na to, aby mój ukochany tygrys zginął. Muszę coś wymyślić. Ren na pewno ma przy sobie jakiś magiczny przedmiot, który będzie mógł zatrzymać czas dla wszystkich, oprócz nas. W tym momencie uciekniemy i dalej będziemy oboje żywi.

F:

S: Błaaaagam! :) Percy zaraz wyciągnie Orkana, zamruga tymi swoimi słodkimi zielonymi oczyma, a cała widownia znajdzie się pod wodą. Cokolwiek by się działo - damy radę!

3. Złapałeś Złotą Rybkę. Powiedziała, że spełni ona jedno z tych życzeń: Podróż do Krainy Ulubionych Bohaterów; Świat Pełen Książek; Wydanie wspaniałej książki, która przyniesie Ci sławę; lub przyjaźń z ulubionymi autorami. Co wybierzesz?

G: Zdecydowanie wydanie wspaniałej książki. To jest moje marzenie od małego dziecka i byłabym strasznie szczęśliwa, gdyby mogło się spełnić.

F: Każda opcja jest kusząca, jednak myślę, że wybrałabym świat pełen książek, gdzie mogłabym oddać się w pełni czytaniu, poznawanie nowych bohaterów i ich zawiłych historii.

S: Wszystkie brzmią wspaniale, ale mimo, iż marzę o wydaniu książki... wybrałam podróż do krainy ulubionych bohaterów. A właściwie to... wystarczyłby mi ten świat:




4. Wygrałaś milion. Na co przeznaczysz te pieniądze?

G: Książki, ciuchy, założenie własnej księgarnii / wydawnictwa / biblioteki, pomoc dla Dzieci z Domów Dziecka. Mam nadzieję, że nie braknie :)

F: Połowę tej kwoty wydałabym na jakiś cel charytatywny, by mieć satysfakcję, że zrobiłam coś dobrego, a reszta z pewnością poszłaby na to o czym każda dziewczyna marzy: nowe ciuchy, buty, książki, podróże. 

S: Po pierwsze: wyjazd na Estadio Santiago Bernabeu. A skoro byłabym już w Madrycie, to od razu pewnie zwiedziłabym caaałą Hiszpanię. Później wybrałabym się do San Francisco, Nowego Yorku, Rio de Janerio... Generalnie, zwiedziłabym wszystkie miejsca, o których tak marzę... Oczywiście zostawiłabym trochę oszczędności na wymarzone studia, część przepuściłabym na słodycze, a reszta? Reszta poszłaby na książki i wszystko co z nimi związane. (Ach, no i oczywiście byłabym stałą bywalczynią na meczach La Furia Roja i Los Blancos. ♥ A nie zapominajmy, że w tym roku Mistrzostwa Świata!)

5. Przeniosłaś się w czasie. Jesteś w przyszłości, gdzie są latające auta i ludzie, którzy mają plecaki, w których jest wszystko (dosłownie). Masz możliwość zostania w przyszłości lub wrócenia do teraźniejszości. Lecz gdy wrócisz do teraźniejszości nie będziesz pamiętać co się wydarzyło w przyszłości, a gdy zostaniesz w przyszłości, to nigdy więcej nie zobaczysz bliskich oraz nie napiszesz nic na blogu/nie przeczytasz książek (tam nie ma książek). Co wybierzesz?

G: Zostaję tu gdzie jestem. Nie wyobrażam sobie życia bez bliskich, przyjaciół, no i oczywiście książek.

F: Teraźniejszość. Świadomość, że mogłabym nie zobaczyć już bliskich i przyjaciół... Wolę spokojnie poczekać na to co szykuje dla mnie przyszłość, teraz chcę czytać książki, spotykać się z przyjaciółmi i żyć tak, jak dotychczas. 

S: Nie ma książek? Rany. To widzę, że w przyszłości piekło nas czeka. W każdym razie - wróciłabym do teraźniejszości. Choć skoro już bym była w tej przeszłości to pewnie bym sprawdziła czy Hiszpania po raz kolejny została Mistrzem Świata... (Dobra - WIEM, że i tak bym tego później nie pamiętała, ale coś mi się od życia należy!)

6. Według Ciebie lepiej pisze się o północy, rano czy może w dzień? :P

G: Wieczorem.

F: Dużo zależy od tego, w jakim nastroju jestem, zdarza mi się pisać o każdej porze dnia i nocy.

S: Po północy. Wena najczęściej do mnie przybywa po drugiej w nocy. Uwielbiam ciszę, aksamitną ciemność za oknem i świadomość, że wszyscy, którzy mogliby mi przeszkodzić - śpią. 

7. Dostajesz sprawę! Dokładniej - zaginęła książka. Jak sądzisz kto mógł ją porwać i dlaczego? ;)

G: Gośka, to znaczy Fosiek. Dlaczego? Bo lubi moje książki. :)

F: Gosiek - bp mogłaby się zemścić za książki które jej zabieram :D 

S: Rany. Capricon. Na pewno! Ten parszywy zwyrodnialec wrócił i znów kradnie książki! A to bezczelna menda!

8. Książka, którą postawiłabyś na honorowym miejscu w gablocie to...?

G: Mam kilka(naście) takich książek ustawionych w wyjątkowym miejscu. Są to: Ostatnia Spowiedź t. I i II, Piosenki dla Pauli, Tak blisko, książki Nicholasa Sparksa, seria Klątwa Tygrysa.

F: Trudny wybór, mam sporo książek, które chciałabym umieścić na honorowym miejscu, a myślę, że z czasem będzie ich jeszcze więcej.

S: Chrzanię honorowe miejsce, skoro można tam dać tylko jedną książkę! Prawda jest taka, że nie potrafiłabym wybrać. 

9. Masz pomysł na książkę, lecz kartka na której pisałaś pomysły odleciała. Jak myślisz, co się z nią stało? 

G: Najprawdopodobniej ktoś tam u góry nie chciał, aby zostało to opublikowane.

F: Podejrzewam, że komuś bardzo spieszyło się, by przeczytać co piszę, następnym razem będę ostrożniejsza. 

S: Ha. Ha. Ha. Bardzo śmieszne Ron. Znów bawiłeś się zaklęciem: Wingardium Leviosa, czyż nie? To się musi skończyć! Dłużej tego nie zniosę!

10. Co sądzisz o tym: Czy ludzie, którzy jedzą/piją nad książką lub po niej piszą/rysują martwią się o to? Co byś zrobiła, aby inni tak nie robili? Myślisz, że to podziała?

G: Myślę, że nie ma takiego sposobu, bo każdy jest inny i z innego powodu to robi.

F: Niech każdy ze swoimi książkami robi co uważa za stosowne, ważne, żeby moje książki nie były tak traktowane!

S: Nawyki to coś okropnego. Jest parę rzeczy które chciałabym w sobie zmienić, ale wiem, że naprawdę potrzeba do tego mnóstwo samozaparcia. Jeśli tamte osoby nie widzą w swoim zachowaniu niczego złego, to prawdopodobnie nie ma co liczyć, żeby się zmienili. 

11. Masz piętnaście minut na wydostanie się z ciemnego lochu. Masz drogę w prawo i w lewo. Droga w prawo prowadzi do wyjścia bez książek, a droga w lewo prowadzi do wyjścia bez przyjaciół (rodzina jest, nie martwcie się :D). Którą drogę wybierzesz?

G: Mimo wszystko wybrałabym wyjście w prawo. Bez przyjaciół nie wyobrażam sobie życia.

F: Zdecydowanie wybrałabym wyjście na prawo, przyjaciele są na pierwszym miejscu. Później kombinowałabym jak zdobyć jakieś książki :) 

S: No cóż. Mój wybór i tak by padł na drogę bez przyjaciół. Mierzyłam się z tym już parę razy i wiem, że to uczucie da się przeżyć (zwłaszcza jeśli się ma rodzinę). Natomiast książki były ze mną zawsze. I niech tak zostanie.

12. Piszesz test w szkole, gdy nagle przypomina Ci się coś śmiesznego i wybuchasz śmiechem. Jak wyobrażasz sobie siebie w oczach innych?

G: Nie raz mi się to zdarzało, więc przyzwyczaiłam się do tego, że czasem patrzą się na mnie dziwnie.

F: Myślę, że gdyby zdarzyło się to na lekcjach matematyki to wzrok nauczyciela rozbawiłby mnie jeszcze bardziej :)

S: SPOKO. Znając moją klasę, też by wybuchnęła śmiechem, a później pytaliby się co ze mną jest nie tak. Normalka. 

13. Jak spędzisz ferie zimowe i co będziesz czytać? :)

G: Spędzę je w domu. Mam wielkie plany. Chciałabym w końcu zabrać się za "Trzy metry nad niebem" i jej kontynuację. To taka najważniejsza książka, którą chciałabym przeczytać.

F: Ferie spędzę w domu, mam zamiar leniuchować do góry brzuchem z książką w ręku. Przede wszystkim muszę przeczytać dwie lektury, a jeśli czas pozwoli to z pewnością coś sobie znajdę. 

S: Nie wiem jak spędzę. Nigdy niczego nie planuję, żeby później się nie rozczarować. Ale prawdopodobnie zostanę w domu i okolicach. W związku z tym, będę oglądać mnóstwo zaległych filmów. Poza tym nadrabianie seriali mnie czeka. No i najważniejsze - książki. Mam zamiar w końcu zabrać się za swoją ogromną kolejkę!

Dziękujemy za nominację! :*

Pozdrawiamy!
Team Blasku

PS. Wszyscy pozostali, którzy zaprosili nas do zabawy z LB Award niech się nie martwią. Na nich też przyjdzie pora. :)

sobota, 1 lutego 2014

Rossella Rasulo "Zaplątani w miłośc"

Autor: Rossella Rasulo
Tytuł: Zaplątani w miłość
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 2011
Ilość stron: 208
Moja ocena:  8/10

Mel to zwyczajna, siedemnastoletnia dziewczyna, ma kilka wątpliwości i przyjaciółkę od serca - Simonę. Mel i Simona przyjaźnią się od zawsze. Nie są do siebie podobne, nie myślą w taki sam sposób, ale nie mogłyby bez siebie żyć. Problem polega na tym, że Mel to także Queen Bee, królowa pszczół, autorka bardzo popularnego bloga, na którym opisuje wszystkie swoje niepowodzenia uczuciowe. Już jego nazwa mówi sama za siebie: Uwodzona i porzucona. Nikt nie wie o jej podwójnej tożsamości. Nikt poza Simoną. Ale jest jeszcze jedna tajemnica. Tajemnica, od której zależy ta przyjaźń i która ma na imię Max. Wraz z jego pojawieniem się, wszystko zaczyna się komplikować. Podwójna tożsamość zaczyna przechodzić kryzys, a przyjaźń wisi na włosku. Zaplątani w miłość to opowieść o miłości możliwej i niemożliwej. Wciągająca historia przyjaciółek: Simony, Mel i Queen Bee.
Opowieść o tym, jak ważna w życiu jest przyjaźń i lojalność do najbliższych osób. To jedna z najważniejszych "obowiązków" przyjaciółki. Książka również skłania nas do refleksji, czy aby na pewno możemy ufać wszystkim, nawet najbliższej przyjaciółce wyjawiając jej swoje sekrety?

Bohaterkami powieści są dwie przyjaciółki, Mel, która jest odważną i bezpośrednią dziewczyną, prowadzącą swojego bloga, na którym opisuje swoje przeżycia związane z chłopakami i nieudanymi randkami, które wyśmiewa potem w sieci. Z kolei Simona to cicha, skromna i nieśmiała nastolatka. Dziewczyny przyjaźnią się od czasów przedszkola, są różne, jednak nie wyobrażają sobie, żeby cokolwiek mogło zniszczyć ich więź. Niestety, jak to w życiu bywa, na drodze spotykamy wiele przeszkód. W powieści ta przeszkoda ma na imię Maks.

Powieść pokazuje (w nieco zabawny sposób), że nie warto udawać kogoś, kim tak naprawdę się nie jest oraz to, że przyjaźń to jedna z najważniejszych wartości i należy o nią dbać i ją szanować. Bohaterowie chodzą do szkoły i zmagają się z problemami życia codziennego.

Książka jest to typowo młodzieżowe czytadło, które idealnie sprawdzi się w dni, kiedy mamy wszystkiego dość i potrzebujemy czegoś na odreagowanie. Czyta się ją rewelacyjnie, w błyskawicznym tempie. Napisania jest w języku, który świetnie nadaje się dla młodzieży.