piątek, 19 grudnia 2014

Tara Hyland - "Wybranki fortuny"

     

          Każdy czytelnik miewa okresy, kiedy chce poczytać coś relaksującego, wciągającego, choć jednocześnie niezbyt wyrafinowanego. Oczywiście, wszyscy lubimy czytać dobre książki, które dają do myślenia, jednak ja ciekawym czytadłem od czasu do czasu nie pogardzę. Przyznam, że ostatnio byłam zmęczona tymi wszystkimi dystopiami i dramatami. Ponadto niedawno przeze mnie czytany "Obłęd" trochę zmęczył mnie psychicznie. Zapragnęłam więc zatopić się w świat idealny (?), pełen luksusów i dobrobytu. Takie właśnie są "Wybranki fortuny".
          Głównymi bohaterkami są trzy siostry Melville, dziedziczki szanowanego i ekskluzywnego imperium modowego. Dziewczęta są piękne i zdolne, jednak całkiem się od ciebie różnią. Elizabeth wie czego chce od życia, jest skupiona na swoim celu i wiele energii wkłada w swoje sukcesy, Caitlin natomiast jest dość zagubiona i nadal szuka swojego powołania, podczas kiedy Amber to dziewczyna rozpuszczona i spragniona uwagi rodziców. Siostry nie są ze sobą zżyte, zatem kiedy osiągają pełnoletność opuszczają dom rodzinny i niemal zrywają ze sobą kontakt. Jednak wkrótce w ich firmie pojawiają się poważne problemy, kobiety będą musiały się zjednoczyć, jeśli zechcą uratować swoje dziedzictwo.
          Trochę bałam się tej książki. Mam dość sprecyzowane gusta, choć wciąż staram się sięgać po coś nowego. Dlatego też towarzyszyła mi obawa, że w czasie czytania będę się nudziła i męczyła. Do tego wszystkiego książka liczy sobie ok. 500 stron. Odetchnęłam z ulgą po przeczytaniu kilku pierwszych kartek, bowiem historia bardzo mnie zainteresowała. Zaczęłam się angażować i pochłaniać chciwie każdą literkę tekstu.
          Przede wszystkim bardzo spodobała mi się kreacja bohaterów. Są to postacie bardzo indywidualne i charakterystyczne. Elizabeth polubiłam od razu i okazała się być moją ulubienicą, losy Caitlin mnie ciekawiły, a Amber potraktowałam trochę po "macoszemu", gdyż nie przepadam za rozpieszczonymi smarkulami. Jedno jednak muszę autorce przyznać - bohaterów stworzyła świetnych. Często zdarza mi się spotykać z postaciami, które irytują mnie niemiłosiernie. W "Wybrankach fortuny" nie wszystkich lubiłam - oczywiście, ale nie odczuwałam poirytowania, kiedy się pojawiały, nie trzęsłam się z gniewu targana pokusą, by przejść do fragmentu, gdzie tej postaci już nie ma. Tara Hyland jednak wykreowała bohaterów wielowymiarowych i logicznych. I dzięki jej za to.
          Kolejną rzeczą, która bardzo mi się podobała jest sposób napisania tej książki. Jak już wspominałam akcja osadzona jest w realiach luksusowych, mimo to nie czułam się przytłoczona zbytkami, ponieważ cała opowieść nie buja w chmurach, a ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Problemy i przeszkody bohaterów są bardzo realne i mogą dotyczyć każdego. Jednocześnie za powiew świeżości wzięłam tę luksusową otoczkę.
          Fajną sprawą jest, że w "Wybrankach fortuny" akcja nie skupia się tylko na jednym okresie czy wydarzeniu. Autorka prezentuje nam dość rozległą ramę czasową, dzięki czemu towarzyszymy bohaterom w wielu różnych, często decydujących, momentach ich życia. Smakujemy nie tylko te dobre chwile, ale i złe. Spotykamy tam romans, dramat, akcję, nutkę kryminalistyczną. Ponadto relację miedzy bohaterami są bardzo interesujące. Choć wszyscy są od siebie oddaleni i nie mają dla siebie czasu, wciąż o siebie dbają i się kochają. Każdy z nich stawia na siebie i swoja karierę, dość rzadko oglądając się na swoich bliskich, jednak kiedy to robią wykazują się szczera troską.
          Przechodząc już do podsumowania... polecam. Polecam tę książkę każdemu, kto poszukuje lekkiej lektury dla rozluźnienia. "Wybranki fortuny" czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Historia jest ciekawa, a bohaterowie interesujący i mądrzy. Co więcej jest to porządne tomisko, a nie jakieś dwustu stronicowe pitu-pitu. Raz jeszcze polecam i życzę miłych chwil przy czytaniu! :)

Autor: Tara Hyland 
Tytuł: Wybranki fortuny
Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: maj 2011 
Ilość stron: 536
Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję:


Ann