poniedziałek, 8 grudnia 2014

Stephen King - "Misery"


Autor: Stephen King
Tytuł: "Misery"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ocena: 9/10
" Powoli, wyraźnie nie zdając sobie sprawy z tego, co robi , zaczęła zlizywać z palców szczurzą krew. Paul zacisnął zęby i twardo powiedział sobie, że nie zwymiotuje - nie zwymiotuje. Rozejrzała się nagle wokoło - krew na jej ustach wyglądała jak szminka. "


Dawno nie czytałam tak ekscytującej książki. Choć na początku wydawało mi się, że nie będę czuła się tak, jak po przeczytaniu "Carrie", to jednak Stephen King zaskoczył mnie i pewnie niejednego czytelnika również. Autor rozkręcał się stopniowo, zamieszczając w powieści wszystko to, czego oczekuje się od dobrego horroru. Napięcie rośnie z każdą przewróconą kartką, a akcja zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni w najmniej oczekiwanych momentach


"Paul czuł pełną bólu sympatię do tego bezimiennego młodego mężczyzny, ale także coś jeszcze. Po chwili stwierdził bez zdziwienia, że to zazdrość. Gliniarz już nigdy nie wróci do swojego domu, do żony i dzieci - jeżeli je miał- ale z drugiej strony udało mu się uciec od Annie Wilkes."


Paul Sheldon jest autorem poczytnych tandetnych romansideł. Jego cykl o Misery Chastain zdobył ogromną popularność. Autor miał jednak już dość swojej bohaterki i w ostatniej powieści ją uśmiercił. Teraz postanowił zająć się pisaniem poważniejszych książek. Pewnego razu podczas zamieci śnieżnej jadąc po pijanemu samochodem uległ poważnemu wypadkowi. Odzyskał przytomność dopiero w stojącym na odludziu domu Annie Wilkes, byłej pielęgniarki uwielbiającej jego książki o Misery. 
Mogłoby się wydawać, że pielęgniarki to osoby miłe, uśmiechnięte i zawsze noszące bezinteresownie pomoc potrzebującym. Annie Wilkes też taka była. Do czasu kiedy przeczytała ostatnią część swojej ulubionej serii książek. Wtedy ujawniła swoje prawdziwe oblicze.
 
Zła, okrutna i bezwzględna kobieta, która ponadto jest chora psychicznie. Po takiej osobie nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać. Paul też nie wiedział. Za wszelką cenę próbował się wydostać z tego koszmaru, ale z pogruchotanymi nogami to było dla niego nie lada wyczynem. Kiedy już myślał, że przechytrzył Annie, ta udowadniała mu, że się myli, że nadal jest o krok dalej niż on. 
Jej "dowodami", które przekonywały Paula o wyższości nad jego osobą są nóż elektryczny, wiadro z mydlinami i oczywiście siekiera.
 
Z każdym kolejnym rozdziałem napięcie rośnie, mimo tego, że akcja toczy się w jednym domu na odludziu, a w powieści mamy do czynienia z dwójką bohaterów. 
Czytając "Misery" czułam jakbym sama była w tym mały pokoju w domu Annie i przeżywała istny horror razem z Paulem.
 
Książka idealna dla osób, które lubią się przerazić. King, tak jak na króla przystało, dostarcza czytelnikom sporej dawki strachu. Jest to dowód na to, że zasługuje na miano genialnego pisarza!