czwartek, 25 grudnia 2014

Książka na Święta - "Cicha 5"

Stare mieszkania kryją piękne historie. Świadectwa przemijających smutków, spełnionych marzeń, odnalezionych szczęść. Siedem mieszkań, siedem opowieści...
Samotny mężczyzna, który chce spędzić święta w podróży. On jeden i dwie kobiety.
Ceniony senator i jego młoda żona. I jeszcze ktoś. 
Starszy Pan, któremu brakuje rodziny i radości, który postanawia spędzić dość nietypowo święta. 
Rzeźbiarz, który chce nawiązać kontakt ze swoimi dziećmi i byłą żoną. Ta Wigilia może być jego ostatnią szansą. 
Starsza babcia, która dopiero teraz czuje, że żyje. Kolorowe ubrania, selfie na Instagramie i rak, któremu za nic nie chce się dać! 
Młoda kobieta, która straciła męża w wypadku. Jednak jego serce nadal żyje. 
Starsza Pani, która pewnego dnia postanowiła zostać Świętym Mikołajem, nie zważając na konsekwencje. 


"Święta, święty czas już tuż", więc czas, aby zaprezentować Wam recenzję "Cichej 5". Specjalnie czekałam z recenzją jej do Świąt, aby oddać ten klimat na Blasku. "Cicha 5" to dzieło siedmiu cenionych polskich autorek, które napisały dla nas siedem historii świątecznych. Co je łączy? Mieszkanie w Warszawie na ulicy Cichej 5. Kamienica, która dla wszystkich naszych bohaterów jest schronieniem, oazą spokoju i po prostu domem. Dla jednych tym szczęśliym, dla drugich niekoniecznie. 

Od początku, gdy tylko dowiedziałam się, że taki projekt powstanie, bardzo chciałam przeczytać. Dodatkowo, gdy dowiedziałam się, że swoje opowiadania oddadzą moje ulubione polskie autorki: Katarzyna Michalak i Krystyna Mirek, nie wahałam się ani na sekundę. To również dobry sposób, aby poznać nowe, cenione polskie autorki, których do tej pory nie znałam. 

Gdy zabrałam się do czytania, byłam bardzo ciekawa, co też takiego czeka mnie na kolejnych stronach książki. I tak: 

Czytając pierwsze opowiadanie, Katarzyny Bondy byłam po prostu zawiedziona. Podobnie jak Małgorzata Kalicińska, nie porwała mnie, zupełnie. No bo gdzie tam jakiś świąteczny klimat? Ja go nie poczułam, niestety. Bardzo, ale to bardzo mi tam tego brakowało. Autorki piszą dobrze, wiadomo, że z takiego małego kawałeczka tekstu nie można poznać prawdziwego warsztatu autorek, ale wydaje mi się, że w innych powieściach sprawdzają się dużo lepiej. To są chyba te dwa jedyne opowiadania, które nie do końca przypadły mi do gustu, no cóż. 

Następnie kolej na Katarzynę Michalak i Krystynę Mirek. I tak jak się spodziewałam. Obie panie nie zawiodły mnie w ogóle, wręcz przeciwnie. Ich opowiadania przepełnione były emocjami, była radość, częście, miłość. Piękne, ciepłe historie, które złapały mnie za serce i cieszyłam się jak dziecko, że moje ulubione autorki spisały się rewelacyjnie. Anegdoty opisane przez te polskie autorki sprawiły, że bardzo się wzruszyłam. Aż łezka się polała! W obu historiach. 

Natasza Socha i Małgorzata Warda również napisały historię nie tak bardzo związaną ze świętami jak powyższe autorki, ale mimo wszystko bardzo, ale to bardzo mi się podobały! Historia ze starszą babcią z niebieskim językiem i kobietą, która straciła męża w wypadku, a którego serce otrzymał inny mężczyzna, bardzo mnie poruszyły. Mimo, iż czytając je, towarzyszyły mi różne emocje, muszę stwierdzić, że są to bardzo dobre opowiadania. Historia babci sprawiła, że wiele razy wybuchałam śmiechem. Bardzo polubiłam tą postać za to, że nie poddała się, tylko walczyła z przeciwnościami losu i świetnie się bawiła! Natomiast historia pani Małgorzaty sprawiła, że serdecznie jej współczułam, ale i podziwiałam za decyzję, którą dokonała.  

I oczywiście ostatnia, piękna historia Magdaleny Witkiewicz. O radości, jaką daje obdarowywanie innych i spełnianiu marzeń dzieci. Cudowna opowieść o św. Mikołajku, który zawsze może się znaleźć w każdym z nas. Mimo, iż konsekwencje, jakie nasza pani Mikołajowa poniosła mogłyby ją zniechęcić, nie poddaje się i nadal stara się sprawiać, aby chociaż w święta dzieci były szczęśliwe, radosne i aby ich marzenia się spełniły. 

Oprócz treści muszę również wspomnieć o wspaniałej okładce i szacie graficznej książki. Wydawnictwo Filia cały czas zaskakuje mnie okładkami swoich książek, które są naprawdę przepiękne. Oby tak dalej! 

Cicha 5 to zbiór opowiadań, które pozornie miały być o Świętach, a wyszło jak wyszło. Jakby nie patrzeć wszystkie są, natomiast takie, które wryły się w moją pamięć i serce to na pewno opowiadania: Katarzyny Michalak, Krystyny Mirek i Magdaleny Witkiewicz. One są najpiękniejsze, nastomiast polecam również wszystkie inne, pozostałe. Mam nadzieję, że książka Was nie rozczaruje i spędzicie z nią przyjemne, świąteczne chwile. 

Czytaliście Cichą? 
Które opowiadanie/a najbardziej przypadło/y Wam do gustu?