piątek, 7 listopada 2014

Robert Galbraith - "Wołanie kukułki"

  

"Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów"

          Być może niektórzy z Was pamiętają, że ta książka swego czasu była wszędzie. Organizowano mnóstwo konkursów, gdzie można było ją wygrać, a ja w niemal wszystkich brałam udział. Niestety nie udało mi się w żadnym odnieść zwycięstwa, uznałam więc, że "Wołanie kukułki" nie jest mi przeznaczone. Jednak ciekawość jest uczuciem bardzo potężnym, zatem kiedy zaczęto mówić o drugim tomie przygód Cormorana Strike'a, pomyślałam: a co tam! przeczytam!
          Najsławniejsza ciemnoskóra supermodelka Lula Landry wypada przez balkon swojego apartamentu. Policja stwierdza samobójstwo, jednak nie wszyscy w to wierzą. Przyrodni brat zmarłej dziewczyny należy do grupy niedowiarków więc postanawia wynająć detektywa, który ma na nawo zbadać okoliczności śmierci pięknej kobiety. Jest nim Cormoran Strike, weteran wojenny, który właśnie znajduje się na zakręcie w swoim życiu i zamyka w nim pewne rozdziały. Czy to możliwe, że policja się myli i Lula została zamordowana?
          Nie miałam wobec tej książki żadnych oczekiwań. Wiem, że to seria K. J. Rowling, która z nieznanych mi powodów postanowiła pisać pod pseudonimem (który raczej swojej roli nie spełnia, bo i tak wszyscy wiedzą, kto się za nim kryje). Dla mnie nic to nie znaczyło, gdyż należę do tej ekskluzywnej grupy osób, które nie czytały "Harrego Pottera" więc miałam mgliste pojęcie o twórczości tej autorki. Zupełnie szczerze wyrokuję, że "Wołanie kukułki" to bardzo dobry kryminał. Niezwykle przyjemnie spędziłam czas przy tej lekturze.
           Główny bohater jest postacią interesującą. Ma ciekawą przeszłość. Na wojnie w Afganistanie wiele przeszedł i bardzo dużo się nauczył. Z jego rozważań dowiadujemy się także wystarczająco dużo na temat jego - już zakończonego - związku by móc stwierdzić, że nie była to prosta, sielankowa relacja. Charlotte to kobieta skomplikowana i niezrównoważona, a Strike ewidentnie obawiał się tego, co zrobi. Żałuję, że nie było o niej więcej, bo ten wątek wzbudził u mnie spore zainteresowanie. Cormoran to racjonalny mężczyzna, który zdaje sobie sprawę ze swoich samczych instynktów. Jest inteligentny i spostrzegawczy, ale także specyficzny. To nie jest typ przemądrzałego, szpanującego, czarującego i niezwykle dowcipnego pana detektywa, który przechadza się po miejscu zbrodni i rzuca ciętymi ripostami z rękawa. Cormoran to konkretny facet potrafiący postępować z ludźmi, których przesłuchuje i dowiaduje się od nich więcej niż sądzą. Ma swój własny styl, a ja pokochałam go za tę analityczną i trzeźwą stronę jego osobowości. Natomiast jego tymczasowa sekretarka Robin to kobieta taktowna, inteligentna i w pewien sposób urocza. Marzyła o tej posadzie, jednak musiała się zmierzyć z jawną dezaprobatą narzeczonego i świadomością, że nie uda jej się tam zarobić tyle, ile mogłaby w innej pracy. Nie da się zaprzeczyć, że udało im się stworzyć zgrany duet, którego dalsze losy bardzo mnie ciekawią.
           Zainteresowanych uprzedzam, że w tej książce nie znajdą scen wprost wyjętych z kina akcji czy sensacji. Tak naprawdę przez 80%  treści Cormoran chodził od świadka do świadka i zbierał zeznania, dowiadywał się czegoś nowego, a mimo to nawet przez chwilę nie poczułam się znudzona. Byłam zaangażowana w śledztwo i intensywnie myślałam nad tym, kto może być mordercą, jeśli w ogóle takowy istnieje. Powiem tyle: nie domyśliłam się. Miałam naprawdę wiele pomysłów i wielu podejrzanych, a kiedy na koniec w końcu się tego dowiedziałam "kopara mi opadła". Zupełnie się tego nie spodziewałam, nie przyjmowałam takiej możliwości, bo to było... bezsensowne. Jednakże patrzyłam na to w sposób logiczny, a jak wiemy, mordercy nie są ludźmi zbyt "normalnymi" i racjonalnymi więc nie powinnam była takiej opcji wykluczać. Przed osobami, które same tę zagadkę rozwiązały chylę czoło!
         Ze swojej strony bardzo polecam "Wołanie kukułki". To książka, która wciąga czytelnika, zaprasza go do udziału w śledztwie, a do tego zaskakuje! Dobrze wszyscy wiemy, że wcale nie tak łatwo o wszystkie te trzy cechy. Do tego okładka jest bardzo ładna, stylowa i klimatyczna. Według mnie bardzo pasuje do treści.  Autorka mi zaimponowała, na pewno kiedyś przeczytałam także "Harrego Pottera", a za kontynuację o tytule "Jedwabnik" chwytam od razu. 

Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Wołanie kukułki
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 4 grudnia 2013
Ilość stron: 452
Ocena: 8/10

Przyjemność przeczytania tej książki zawdzięczam:


Ann