sobota, 1 listopada 2014

Richard Paul Evans - "Szukając Noel"


Autor: Richard Paul Evans
Tytuł: Szukając Noel
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2012
Ilość stron: 296
Moja ocena: 9/10

Gdy Mark był dzieckiem, mama opowiadała mu, że anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię. Gdy dorósł, zwątpił w te słowa. Kiedy jednak znalazł się na samym dnie, ponownie w nie uwierzył.
Mark Smart był życiowym nieudacznikiem, który nigdzie nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca. Los postawił jednak na jego drodze niezwykłą dziewczynę - Macy. Uczucie, którym ją obdarzył różniło się od jego dotychczasowych związków: „to tak jakby porównać Święto Pracy z Bożym Narodzeniem”. Gwiazdka nie może jednak trwać wiecznie, a miłość Marka i Macy napotka na niespodziewane przeszkody. Czy mroczne wydarzenia z przeszłości muszą rozdzielić ich na zawsze?

Miłość jest jak róża: wszyscy skupiają się na jej kwiecie, ale to kolczasta łodyga utrzymuje ja przy życiu

Richard Paul Evans - autor bestsellerowych Stokrotek w śniegu - udowadnia, że zanim życie wręczy nam najwspanialszy prezent, pakuje go starannie w przeciwności losu. Ta wzruszająca opowieść to dowód na potęgę miłości, która zdolna jest do pokonania każdej przeszkody.

Książki pana Evansa bardzo lubię. Mimo, że nie przeczytałam ich za wiele, jest on jednym z moich ulubionych autorów. Gdy tylko dostrzegłam w bibliotece, że jest wolny egzemplarz "Szukając Noel", nie zastanawiałam się, wzięłam od razu. 
Wydaje mi się, że kiedyś było o niej głośno, bo tytuł od razu coś mi mówił. Postanowiłam spróbować. Miałam nadzieję, że się nie rozczaruję i że kolejne spotkanie z twórczością tego pana będzie równie udane jak poprzednie. 

Największe cierpienie sprowadzamy na siebie sami, chcąc uciec przed mniejszymi

W tej powieści poznajemy historię dwójki bohaterów - Macy i Marka. Ich spotkanie jest dość spontaniczne. Mężczyźnie zepsuł się samochód. Jest zimowy wieczór, śnieg sypie jak oszalały, a samochód Marka odmówił posłuszeństwa. Idzie zatem szukać jakiejś pomocy. Na drodze spotyka kawiarnię. Oficjalnie jest zamknięta, jednak, gdy pracownica zauważa zmarzniętego i obsypanego śniegiem mężczyznę, postanawia mu pomóc. Pozwala skorzystać z telefonu, rozgrzewa gorącą czekoladą i odwozi do domu. Macy robi bardzo dobre wrażenie na młodym Marku. Wszystko wskazuje jednak na to, że jest to ich pierwsze i ostatnie spotkanie. Gdy kolejnego dnia, chłopak przychodzi do kawiarni i pyta o Macy, nikt nie wie o jej istnieniu. 
Chłopak się załamuje, nie wie jak to możliwe, jednak ta odwiedza go i ich znajomość zaczyna rozkwitać. Ufają sobie, zdradzają sekrety i tajemnice, które strzegą od dawien dawna. Oboje są w nie najlepszej sytuacji. Postanawiają sobie pomóc.

Macy była adoptowana, jednak jej rodzina zastępcza źle się nią zajmowała. Dziewczyna była bita, poniżana i zmuszana do ciężkiej pracy. Postanowiła więc uciec z domu. Chłopak również nie miał najlepiej. Jego ukochana matka zmarła, a ojciec wyrzucił go z domu. Teraz oboje są pogubieni, jednak są na świecie dobrzy ludzie, którzy chcą im pomóc. 

Czasem miłość przychodzi stopniowo i niezauważalnie, tak że nim się spostrzeżesz, jesteś już całkiem ugotowany.

Pewnie zastanawiacie się kim jest tytułowa Noel. Nie, nie powiem Wam. Też się długo zastanawiałam i nie wymyśliłam nic, dopóki nie zabrałam się za czytanie. Zdradzę Wam tylko tyle że jest ona bliską osobą dla Macy, dlatego właśnie postanawia jej odszukać, jednak nie jest to wcale takie proste. Na drodze stają różne problemy i przeciwności losu, z którymi musi sobie poradzić. Na szczęście ma obok siebie kochającego Marka, który pomaga jej w tym. 

Jeśli mówisz, że nie wiesz, czy traktujesz coś poważnie, to prawdziwa odpowiedź brzmi: "nie".

Autor jak zwykle  "odwalił kawał dobrej roboty". Wspaniale się spisał. Pomysł na fabułę był bardzo interesujący i sprawiał, że chciało się czytać. Jego język natomiast i styl prowadzenie narracji sprawił, że było bardzo ciężko się od niej oderwać. Wciągała ona niesamowicie. Dawno nie przeczytałam tak szybko książki, bardzo wartościowej książki, należy dodać. Jest ona napisana lekkim, prostym językiem przez co czyta się ją z przyjemnością. Gdyby te argumenty nie trafiły jeszcze do kogoś, to mam jeszcze coś: książka naprawdę porusza, sprawia, że z zainteresowaniem śledzisz losy głównych bohaterów i nie możesz przestać czytać, dopóki nie dowiesz się tego, co chciałeś. 
Jest to powieść o miłości, rodzinie, czyli tym, co w życiu dla każdego z nas jest najważniejsze. Bardzo polubiłam głównych bohaterów. Mimo, iż sami mają swoje problemy, potrafią pomagać sobie nawzajem, co doprowadza do rozwiązania ich problemów. 
Powieść ta bardzo mnie wzruszyła, zresztą jak wszystkie pozostałe, które dane mi było przeczytać, również. Bardzo, ale to bardzo polubiłam prozę tego autora.