sobota, 15 listopada 2014

Nina Reichter - "Ostatnia spowiedź. Tom III"

Poczuj, jak kocha ten, którego kochają tysiące…



Autor: Nina Reichter
Tytuł: Ostatnia spowiedź
Tom: III
Wydawnictwo: Novaeres
Data wydania: 2014r
Ilość stron: 376
Moja ocena: 10/10


Bradin i Ally żyją spokojnie, są zaręczeni. Ale show-biznes nie zapomina o tych, których raz pochwycił w swe sidła. Bradin nadal żyje w sieci zależności. Producenci, wytwórnia, kontrakt płytowy. Słupki sprzedaży. Świat bez sentymentów. Gdy Violet La Roch odkrywa przed mediami prawdę o swoim dawnym związku z Bradinem, wszystko zaczyna się walić. Jedno kłamstwo pociąga za sobą drugie. Znajdują się ludzie, którym zależy, by zniszczyć wokalistę Bitter Grace. I okazuje się, że poukładane życie to domek z kart, nic bardziej trwałego od snu. Co zrobić, gdy szaleńcza, mająca trwać wiecznie miłość nagle się skończyła… a Ally nadal mieszka w obcym kraju, wprawdzie z karierą, ale bez rodziny i z sercem rozbitym w drzazgi?

[...] choćbyśmy przeklinali los, nie oszczędzili żadnych bogów; nie wiem jak bardzo chcieli zamknąć wrota życia; cierpieli tak mocno, by zatracić siebie... Przecież nie wiemy, co jeszcze przed nami.



To już kolejna książka, która kończy jakąś serię, z którą miałam okazję się zapoznać w ciągu niedługiego okresu czasu. Odnosząc się do cytaty powyżej: "Przecież nie wiemy, co jeszcze przed nami" - ja już wiem. Doskonale wiem jak zakończyła się historia Ally, Bradina i Toma. I bardzo żałuję, że już więcej nie będę miała okazji spotkać się z tymi wspaniałymi ludźmi, którzy byli dla mnie jak przyjaciele. Ale zacznijmy może od początku. 

Dwa lata temu, mniej więcej w tym okresie czasu dostałam maila z propozycją zrecenzowania tej książki. Nie wiedziałam o niej nic, ale opis mi się spodobał i zdecydowałam się. I oczywiście nie byłam rozczarowana, co więcej. Pokochałam tą książkę całym sercem i tak zaczęła się moja historia z Bradinem, Ally i Tomem. Jeśli chcecie przeczytać recenzję pierwszego i drugiego tomu, to oczywiście znajduje się ona na blogu. 

Ale ja przy tobie już nie boję się wieczności.

Tak jak już wspominałam, Nina Reichter tą powieścią skradła moje serce już w pierwszym tomie Ostatniej spowiedzi, o którym długo nie mogłam zapomnieć. Razem z koleżanką zachwycałyśmy się Bradinem i ogólnie całą powieścią! O niczym innym nie rozmawiałyśmy. Oczekiwanie na premierę drugiego tomu było nie do zniesienia, zwłaszcza, że data premiery była kilkakrotnie przesuwana. No ale otrzymałam ją i znów się zachłysnęłam historią moich ulubionych bohaterów. Jednak na trzeci tom nie czekałam z takim wytęsknieniem, jak na drugi. I co się okazało? 

Trzeci tom jest wspaniały, genialny, nie zawaham się powiedzieć, że najlepszy z całej serii! Mimo, iż nie był tak wyczekiwany przeze mnie jak poprzedni, sprawił mi wielką niespodziankę. Nie sądziłam, ża autorka będzie mnie w stanie zaskoczyć i to w taki sposób! 

Nina napisała taką książkę, od której nie sposób się oderwać. Choćbyście chcieli odejść od niej na chwilkę, zrobić sobie ciepłej herbaty czy kakao, będziecie mieli z tym naprawdę wielkie trudności. Książka jest tak wciągająca, jak chyba żadna inna! Pióro autorki jest lekkie, płynne i sprawia czytelnikowi wiele radości. 

598 897 znalazło tu miłość, która nie ma początku i nie zazna końca. Miłość stworzoną z setek zdań i tysięcy słów, zmieniających jedno z tak wielu w jedno jedyne. Miłość, która nigdy się nie powtórzy, bo nie ma najmniejszej szansy na powtórzenie rzeczy tworzących zupełność.

Akcja w powieści w niektórych momentach nabiera zawrotnego tempa. Emocje zmieniają się jak w kalejdoskopie. W jednej chwili śmiejesz się, w drugiej od razu sięgasz po chusteczki i wycierasz płynące po policzku łzy. Jest to chyba najpiękniejsza historia o miłości, jaką kiedykolwiek czytałam. Pełna oddania, poświęcenia, bólu, ale prawdziwa, czysta i szczera. Taka, jakiej teraz trzeba ze świecą szukać, a i tak nie masz pewności, czy ją znajdziesz. 

Bohaterowie bardzo się zmienili, zwłaszcza w porównaniu do pierwszego tomu. Ally, którą możecie pamiętać jako rozkapryszoną, niezdecydowaną dziewczynę, która zupełnie nie wie czego chce od życia, stała się dojrzała, zrównoważona i stanowcza. W trzecim tomie przechodzi naprawdę przez bardzo trudny czas, który w głównej mierze jest powodem tych zmian. Tak samo Tom. Pamiętacie go z pierwszej części? Zbuntowany, z pazurem, miał swój charakterek, prawda?  Teraz jest zupełnie innym człowiekiem. Spokojny, zdolny do poświęceń dla kogoś, kogo kocha i taaaki uroczy! Uwielbiam go w tej części, jest naprawdę wspaniały, oszałamiający i taki zakochany w pewnej dziewczynie, która...no cóż. Sami się przekonacie, jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć. 

Jesteś czymś, co nigdy sie nie zmieni. Jesteś obrazem sprzed moich oczu.

Autorka potrafi wyzwolić emocje w czytelnikach. Nie pamiętam, kiedy czytałam taką książkę, gdzie byłam tak bardzo mocno związana z głównymi bohaterami. Razem z nimi przeżywałam wszystkie szczęśliwe chwile, płakałam, gdy sytuacja tego wymagała, chciałam pomóc pozbierać się im po tragediach, jakie ich dotknęły. Ogólnie chciałam być przy nich w każdym okresie ich życia. Stali się oni moimi przyjaciółmi, których nie zapomnę do końca życia. 
Niejednokrotnie na mojej twarzy zagościły łzy. Byłam wściekła na autorkę, gdy dowiedziałam się, jak potraktowała jednego z braci. Miałam ochotę ją zamordować (dosłownie!) Było mi tak strasznie przykro. Wtedy chyba płakałam najbardziej, ale...potem stało się coś, dzięki czemu odzyskałam wiarę w to, że w życiu Ally i jej partnera zaświeci jeszcze słońce. I gdy czytałam ostatnie strony, byłam tak strasznie szczęśliwa. Naprawdę bardzo mi się spodobało to zakończenie i w głębi serca przez całą lekturę chciałam, aby tak właśnie się zakończyło. 

Książka jest piękna. Polecam ją naprawdę wszystkim. I nie ma tutaj żadnych wyznaczników komu się spodoba, a komu jednak nie bardzo. Jeśli chcecie przeżyć wraz z bohaterami prawdziwą miłość w show-biznesie, ta książka jest po prostu dla Was. Mogłabym tutaj jeszcze wiele o niej napisać, ale nie chcę Wam odbierać przyjemności czytania. Jeszcze tylko ostatnie zdanie... Gdyby wszyscy pisali takie książki, nie narzekalibyśmy na niskie czytelnictwo w Polsce. 

Książkę przeczytałam w ramach akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.