piątek, 21 listopada 2014

Izabela Degórska - "Pamięć krwi"




          Z pewnością każdy z Was pamięta fascynację, a wręcz obsesję i kompletne wariactwo, na punkcie wampirów, które za czasów "Zmierzchu" osiągnęło apogeum. Skłamałabym pisząc, że mnie to ominęło. Nasyciłam się tą tematyką i teraz dosyć niechętnie do niej podchodzę. Jednak nie miałam jeszcze okazji sprawdzić, jak polscy pisarze podeszli do tematu wampirów, co postanowiłam nadrobić. "Pamięć krwi" to tytuł często polecany, nieraz spotkałam się z opinią, iż to dobra książka. Uznałam zatem, że będzie idealna, by uzupełnić braki.
          Milena Chmielnik to młoda dziennikarka, która bardzo kocha swoją pracę, choć obecna posada niezbyt ją zachwyca. Dawna przyjaciółka dziewczyny, a zarazem siostra jej byłego chłopaka, zwierza się Milenie, że jej brat, Darek bardzo dziwnie się ostatnio zachowuje. Milena ulega namowom, by z nim porozmawiała i idzie do Darka, który ją gwałci, a do tego przemienia w wampira. Młoda kobieta nie wiedząc, co się z nią dzieje odkrywa w sobie kolejne zmiany: nowy zestaw zębów, delikatną zmianę rysów twarzy, ogromną siłę, niezwykle czułe zmysły, a także zauważyła, iż inaczej reagują na nią ludzie, do tego bez przeszkód porusza się w pełnym słońcu, jej serce bije, a święte przedmioty i srebro nie robi jej krzywdy. Okazuje się, że Milena jest wyjątkowa. Ma niezwykle rzadki dar, jakim jest pamięć krwi, co ściąga na nią uwagę jej podobnych.
          Czytając od razu nasunęło mi się pewne skojarzenie. Wyjątkowa wampirzyca, której nie krępują ograniczenia typowe dla innych krwiopijców... czyż nie brzmi znajomo? Tak!, myślę o serii pt. "Królowa Betsy" Mary Janice Davidson.
          Nie wiem, co kierowało autorką, kiedy tworzyła taką a nie inną główną bohaterkę. Niebieskooka blondynka, o dużych piersiach i skłonnościach do płaczu. Nie wyróżniająca się niczym szczególnym, licząca na wszystkich, choć nie miała ku temu żadnych podstaw. Nie da się nie zauważyć tego przesytu twardych babek, które plują ciętymi ripostami na wszystkie strony. Mimo to zawsze wybiorę pyskatą laskę, zamiast płaczliwej, mdłej blondynki. Bohaterka wydaje się być po prostu głupia, zachowuje się irracjonalnie i dziecinnie, co wzbudzało u mnie fale irytacji w czasie czytania. Milena nie podbija serc czytelników, na pewno nie udało jej się zdobyć mojego.
          Fabuła według mnie jest całkiem interesująca. Izabela Degórska ciekawie przedstawiła wampirzą społeczność. Jej wampirom nie stawało serce po przemianie, miały puls, pociły się, choć jednocześnie - nie wiem czemu - były blade. Dlatego też wampiryzm odebrałam, jakby był pewną chorobą, czy wirusem tym bardziej, iż prowadzono badania nad środkiem umożliwiającym przemienienie ludzi, na których tradycyjny sposób "infekcji" nie działał. Zazwyczaj w książkach przemiana nie była dużym wyzwaniem, nie pojawiały się jednostki odporne, tak jak zaprezentowano to w "Pamięci krwi". W efekcie nieumarli stanowili elitę, byli niewielką grupą, a zmianie poddawano tylko wybitne i wyselekcjonowane jednostki. Zaskoczyła mnie nieskuteczność tych wampirów na pewnej płaszczyźnie. Posiadały one Głos, który umożliwiał manipulację wspomnieniami, a jednak osoby, na których był on wykorzystywany, często odzyskiwały pamięć, jeśli silnie o straconym czasie myślało lub jeśli ktoś przy nich wspomniał o zapomnianych wydarzeniach. Jaka więc korzyść z tej umiejętności?
          Dziwi mnie sposób zaprezentowania całej historii. Nie wiem do końca jaki był zamysł autorki. Wyczułam sporą dawkę humoru. Nie jestem pewna czy Izabela Degórska nie aspirowała, by stworzyć komedię. Pewne sceny zostały napisane ewidentnie w sposób prześmiewczy, i choć te wibracje odbierałam, to wesoło mi nie było. Parodiowe zabiegi bardziej obniżały niż wzbogacały przyjemność czytania, tym bardziej, że nie był to chyba cel pisarki. Do tematu Izabela Degórska nie podeszła w stu procentach na poważnie i nie byłaby to wada, gdyby autorka poszła konkretnie w którąś stronę, a nie balansowała na linie.
          Kolejnym minusem były naciągane reakcje. Odniosłam wrażenie, że bohaterowie często nienaturalnie się zachowywali, że reagowali nieadekwatnie do sytuacji, co dawało nieprzyjemne poczucie, że coś tutaj jednak nie gra. Milena choć  jeszcze do końca nie rozumiała co się dzieje, od razu uderzała w płacz, podczas kiedy powinna sprawiać wrażenie zdezorientowanej. Takich zgrzytów było dużo, przez co czytało mi się dość niekomfortowo. Do tego dialogi były dość marne. Nie wiem czy to tylko moje subiektywne uczucie, ale coś mi momentami nie pasowało.
          "Pamięć krwi" czyta się szybko, bardzo szybko. Nie jest to długa książka. Jest nieskomplikowana i napisana bardzo przystępnym językiem, co sprawia, że błyskawicznie pochłania się stronę za stroną, wciąga odbiorcę. Czytając chcemy wiedzieć, co wydarzy się dalej, dlaczego tak, a nie inaczej. To lektura, którą zapomni się równie szybko, jak się przeczytało. Degórska zaproponowała w jakimś stopniu fajną wizję wampirów, do tego historia także jest ciekawa, choć "Królowa Betsy" podobała mi się bardziej. ;) Czy polecam? I tak, i nie. Jeśli jesteście wampiromaniakami i nadal z wielkim apetytem pochłaniacie kolejne książki o krwiopijcach, to oczywiście przeczytajcie także "Pamięć krwi", ale jeżeli nie macie parcia na tę tematykę, to radzę sięgnąć po lepszą lekturę z krwiożercami na czele. Na pewno odradzam ją wymagającym czytelnikom, którzy szukają coraz lepszych książek z takim tematem przewodnim i nowym, ciekawym spojrzeniem na nosferatu.

Autor: Izabela Degórska
Tytuł: Pamięć krwi
Wydawnictwo: Zysk i Spółka
Data wydania: 28 czerwca 2011
Ilość stron: 336
Ocena: 5/10
Ann