niedziela, 16 listopada 2014

BlaskTV: "God is not dead"


"Bóg nie umarł" to film, ktory jakiś czas temu poleciła mi koleżanka. Jako, że ja nigdy nie mam czasu na filmy (zdecydowanie wolę czytać książki), do tej pory nie udało mi się go obejrzeć. Dopiero w którąś sobotę poczułam chęć obejrzenia czegoś i przypomniałam sobie o nim. Wcześniej nie czytałam żadnych recenzji, opinii ani nawet opisu tego filmu. Poszłam w ciemno, że się tak wyrażę. Zupełnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Nie żałuję, że tak postąpiłam. Miałam niezłą niespodziankę podczas oglądania.

Profesor Radisson rozpoczyna zajęcia z filozofii od postawienia studentom ultimatum: muszą na piśmie zanegować istnienie Boga, albo pożegnają się z dobrą oceną. Kiedy wszyscy studenci zaczynają posłusznie pisać "God Is Dead", Josh Wheaton czuje, że znalazł się na rozdrożu i musi wybrać pomiędzy swoją wiarą, a swoją przyszłością. Nerwowo sprzeciwia się, co propokuje profesora. Wzburzony Radisson wyznacza chłopakowi nowe zadanie: musi udowodnić istnienie Boga, posługując się racjonalnymi argumentami i dowodami przed zakończeniem semestru, a także przekonać do tego resztę studentów, albo obleje kurs. Kiedy Josh orientuje się, że nie może liczyć na niczyje wsparcie, zaczyna wątpić, czy faktycznie potrafi walczyć o to, w co wierzy.
W filmie poznajemy również Marka, chińskiego pochodzenia, który nawet z własnym ojcem nie może porozmawiać o Bogu, Minę, która jest partnerką życiową profesora Radissona. Kobieta jest mocno przywiązana do swojej wiary, co nie podoba się profesorowi i przez to między nimi dochodzi do kłótni i sprzeczek. I ostatnia - Ayisha, dziewczyna muzułmańskiego pochodzenia, która wierzy w naszego Boga, ale musi się z tym ukrywać. Obejrzyjcie i dowiedzcie się więcej.
Jestem bardzo, bardzo zadowolona z faktu, że miałam możliwość i okazję obejrzeć ten film. Dawno niczego nie oglądałam, a ten jest jeden z najlepszych, jakie obejrzałam w całym moim życiu. "God is not dead" przekazuje nam bardzo ważne wartości w życiu chrześcijanina. Pokazuje, że są jeszcze na świecie ludzie, którzy nie wstydzą się swojej wiary, nie kryją się tym, ale publicznie świadczą o Bogu i tym, co jest dla nich ważne.

" - God is good. All the time.
- All the time? God is good! "

Atorzy bardzo dobrze wcielili się w swoje role. Shane Harper poradził sobie wyśmienicie jako Josh Wheaton, główny bohater filmu. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam jego "walkę" z profesorem Radissonem. Pozostali bohaterowie również bardzo mocno oddziaływali na mnie podczas oglądania, zwłaszcza historia Ayishi, która przez to, że wierzy w Boga miała naprawdę wielkie problemy.
Film minął w bardzo szybkim tempie. Gdy na początku zobaczyłam, że będzie on trwał prawie dwie godziny sądziłam, że może mi się naprawdę dłużyć. Nie spodziewałam się tego, co dostałam. Zanim się obejrzałam, film się skończył. Naprawdę nie wiem kiedy to się stało. Przemknął w zastraszająco szybkim tempie, ale akcja wcale nie jest niczym z filmów sensacyjnych. Historia osadzona w filmie jest naprawdę wciągająca i ogląda się ją z wielkim zainteresowaniem.

Aktorzy, którzy grali w "God id not dead" byli moim zdaniem dobani idealnie. Nie wyobrażam sobie chyba innych aktorów na którekolwiek miejsce. Nie oddaliby tego, co Ci, którzy zostali wytypowani. Aktorzy aktorami, ale na szczególną uwagę zasługuje również muzyka, która towarzyszyła nam podczas oglądania filmu. Była ona wybrana bardzo dobrze, pasowała rewelacyjnie. Dzięki tej produkcji miałam okazję poznać zespół Newsboys, który zauroczył mnie piosenką "God is not dead", którą śpiewali podczas koncertu. Jedyną wadą, którą udało mi się znaleźć, to była ta, że wątki niektórych bohaterów były za mało rozbudowane. Do teraz zastanawia mnie co się stało z Ayishą, Miną i jak potoczyły się dalsze losy Josha (chociaż jego akurat mogę się domyślać).



Podczas oglądania towarzyszyły mi naprawdę różne emocje. Nie brakowało wzruszających momentów, podczas których na mojej twarzy pojawiły się łzy, ale również takich, podczas których uśmiechałam się i byłam po prostu szczęśliwa!


"God is not dead" bardzo silne przesłanie ewangelizacyjne, dlatego polecany jest dla tych, którzy mają słabą wiarę, którzy się pogubili, lub którzy po prostu poszukują czegoś w swoim życiu. Na pewno da on wiele do myślenia wszystkim tym, którzy będą go oglądać!