niedziela, 19 października 2014

TOP 10: Anime

         Witajcie!

           Zgodnie z obietnicą stworzyłam ranking dziesięciu moich ulubionych anime. :) Było to dla mnie bardzo trudne, ponieważ należę do osób, które nie mają swoich faworytów: nie mam ulubionego koloru, piosenkarza/piosenkarki, zespołu, aktora/aktorki, anime, serialu czy książki, itd. Takie zestawienie było więc ogromnym wzywaniem, jednak udało mi się je jakoś napisać. :)
          Chciałabym także zaznaczyć, że oglądałam niewiele produkcji. Wiem, iż gdzieś tam skrywają się perełki, które kiedyś wskoczą na tę listę i zepchnął te pozycje, kiedy w moich oczach zbledną.


1. Code Geass
 
          Różnie są o nim opinie. Niektórzy twierdzą, że porównywanie "Code Geass" do "Death Note" to zbrodnia i absurd, ponieważ ten pierwszy się do tego drugiego nie umywa. Uważają je za anime dobre, ale nie wybitne i według tych opinii nie zasługuje ono na miano "klasyka". Jak można się domyślić - ja tak nie sądzę. Napiszę coś, za co niektórzy fani mogliby mnie powiesić. Moim zdaniem CG jest LEPSZE od DN. Tak, kochani, śmiem rzec, iż DN nie jest najlepsze na świecie. Według mnie w "Code Geass" występuję o wiele ciekawszy główny bohater, równie inteligenty i przebiegły co Yagami, jednak dla widza jest on zagadką i do samego końca nie wiemy czym on się kierował i co czuł. Chwilami byłam zaszokowana, zwroty akcji mną wstrząsały, a sama koncepcja świata, w którym rzecz się dzieje jest świetna. Oczywiście nie chcę tutaj sprowadzić "Death Note" do rangi "średniawki", bo ono absolutnie się tam nie wpasowuje, jednak mnie CG o wiele bardziej zaimponowało, a Lelouch Lamperouge wydaje mi się bardziej fascynującą i bogatą postacią od Raito Yagamiego. Stąd tak wysoka pozycja.


2. Nana

        Achhhh, czy po mojej recenzji muszę pisać coś więcej? "Nana" skradła moje serce, nigdy nie
zapomnę tego anime. Żadne nie wywarło na mnie takiego wrażenia. Po więcej zapraszam tutaj.








3. Paradise kiss

         Twory Ai Yazawy  są dziełami idealnymi i genialnymi. Zaskakująco ciekawa bohaterka, która nie irytuje, wspaniałe postacie i świetna historia. Cała Ai Yazawa. Miałam tę przyjemnością, by i to anime zrecenzować, więc zapraszam serdecznie tutaj.





4. Kuroshitsuji

         Według mnie najciekawszy jest pomysł na tę historię. Demon lokajem?! No way! :P W "Kuroshitsuji" spotykamy się z idealnie wyważonym humorem i grozą. Główny bohater Ciel, to niezwykle ciekawa postać; chłopiec jest dojrzały ponad swój wiek, mnie on zawsze fascynował i zaskakiwał. No i oczywiście Sebastian, którego uwielbiam. To demon niezwykle przebiegły, bardzo łatwo zapomnieć po co tak naprawdę przyszedł, i zacząć go podziwiać. Wielkimi atutami tego anime są świetni bohaterowie, fabuła oraz bardzo dobrze poprowadzona akcja. Nie da się zaprzeczyć, że drugi sezon jest słabszy, ale wciąż uważam go za godny uwagi. Obecnie pojawił się sezon trzeci, którego jeszcze nie zaczęłam oglądać, ale liczę na wiele. Polecam!













5. Zetsuen no Tempest

         ZnT to stosunkowo nowa produkcja, która dla mnie była ogromnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się tak dobrego anime, w czasie tego gówna jakie jest ostatnio "otaku" serwowane. Wspaniała historia, bardzo zaskakująca. Być może jestem mało przenikliwa i pozbawiona intuicji, ale takiego rozwiązania zagadki, która tam się pojawiła, ja się nie spodziewałam. 
Najbardziej zaimponował mi wątek detektywistyczny i kryminalny, ale pozostała część tej historii także jest bardzo dobra. Znowu mamy do czynienia z postaciami ciekawymi, nietuzinkowymi i zagadkowymi, czyli wszystko to, co Ania lubi. :3






6. Tonari no Kaibutsu-kun

          Kolejna pozycja, która w bardzo pozytywny sposób mnie zaskoczyła. Wiadomo, że jestem wymagająca, jeśli chodzi o romanse, jednak - jak każdy - miewam gorsze dni, a na takie najlepsza jest głupiutka komedia romantyczna. Włączyłam TnK licząc, że mnie rozbawi i rozluźni - tak się stało. Jednak nie spodziewałam się, że ten romans został zrobiony w tak ciekawy sposób. Główni bohaterowie są nieszablonowi, mają wiele zaskakujących cech, które razem tworzą bardzo interesujące osobowości. Ich uczucie także rodzi się, rozwija i istnieje w sposób inny niż zwykle. To wspaniałe, kiedy tak lekką produkcję
wyposaża się w kilka fajnych wątków i prezentuje tak ciekawie, zaskakująco i odświeżająco.













7. Yahari ore no Seishun Love Come wa Machigatteiru


         Jeśli się nie mylę to anime pojawiło się w tym samym sezonie, co "Zetsuen no Tempest". A może w następnym lub wcześniejszym? Cóż, nie wiem, jednak podobnie jak ZnT sprawiło, że powiedziałam "WOW". Fabuła nie jest czymś nowym, postacie w większości także niczym szczególnym nie zaskakują i są raczej schematyczne, ale TAKI główny bohater jest jeden na milion. Kiedy myślę o Hachimanie nie mogę zetrzeć uśmiechu z twarzy. Ten chłopak jest jednostką wyjątkową, a jego poglądy są cholernie prawdziwe. Hakigaya nie potrafi dopasować się do grupy rówieśniczej, którą gardzi, ale jednocześnie jakaś cząstka jego osoby pragnie do niej należeć. Kurde! On potrafi sam siebie zhejtować! Hachiman obraża i ciśnie sobie samemu, dzięki czemu wyzwiska i obelgi innych tak go nie ranią. Tak jak pisałam - postać niezwykle ciekawa, oglądałam jego losy z wielkim zainteresowaniem. Z Hachimanem kojarzy mi się od razu główny bohater "Hyouki". "Dlaczego?", zapytacie. Prawdą jest, że ci dwaj mają ze sobą niewiele wspólnego, jednak są indywidualistami i bardzo rzadkim zjawiskiem - to nie kserokopie, nie zostali stworzeni według wytycznych. Bardzo polecam, niech ten długi i zawiły tytuł, którego za cholerę napisać nie potrafię nie zerknąwszy na ściągę Was nie odstrasza. :)

8. BECK

         "BECK" należy do starszych produkcji. Ma brzydką kreskę, a ja je obejrzałam! Byłam z siebie bardzo dumna, a także niezwykle zadowolona, bo to świetne anime. Bardzo lubię muzykę różnoraką więc z wielkim zapałem zaczęłam oglądać i baaaaaaaaaaaaardzo się wciągnęłam. Historia bardzo fajna, może troszkę w pewnych momentach przerysowana i przesadzona, ale tego się tak nie odczuwa. Wczułam się w losy tego zespołu i z lubością słuchałam muzyki, której tam było całkiem sporo. W openingu się zakochałam, za każdym razem, kiedy włączałam odcinek nuciłam go sobie pod nosem, poza tym chodził za mną jeszcze długo po zakończeniu oglądania. POLECAM!

9. Skip Beat! oraz Kaichou wa Maid-sama!


         








          Wrzuciłam te dwa anime na jedno miejsce z prostego względu - oba są zabawnymi i uroczymi komedyjkami, które zawsze poprawiają mi nastrój. Zarówno SB jak i KwM nie mają szokującej fabuły, nie występują w nich dynamiczne zwroty akcji oraz bohaterowie nie są wielowymiarowi. Jednak zawsze oglądając śmieję się, jak po środkach odurzających. Zawsze kiedy mam gorsze dni i marzę, aby owinąć się w kołdrę i zniknąć (zdarza się to rzadko, nie mam depresji, spoko ;)) włączam sobie któreś z nich (lub oba) i od razu jest mi lepiej. Bardzo fajne rzeczy dzieją się między głównymi bohaterami w SB oraz KwM, z dużą sympatią i przyjemnością patrzyłam, jak sytuacja się rozwija. To anime, które u fanów romansów są na samym szczycie TOP więc polecam serdecznie.




10.  Fate/Stay Night

         Anime to oglądałam dawno, zatem pamiętam je dosyć mgliście. "Fate/Stay Night" to produkcja o świetnej fabule, średniej kresce i lekko ciotowatym głównym bohaterze.  Pamiętam jednak, że bardzo podobało mi się, jak budowały się więzi między postaciami - one nie wzięły się znikąd. Bohaterowie poznawali się i docierali do siebie. Główny bohater nie stał w miejscu, wraz z akcją zmieniał się, dojrzewał. Wiem, że byłam zakończeniem poruszona i po dziś dzień je pamiętam. Powstała kolejna seria tegoż anime (bardzo chcę ją obejrzeć), w której przedstawiono wydarzenia z przeszłości i podobno jest ona jeszcze lepsza. Obecnie powstaje, a raczej już istnieje (są dwa odcinki) kontynuacja. Mam wielką nadzieję, że uda mi się w przyszłości zapoznać z sezonami do tej pozycji nawiązującymi, a Was z czystym sumieniem do wszystkich trzech odsyłam.



          Tworząc ten ranking myślałam o wielu różnych pozycjach. Dojrzałych i wzniosłych ("Guilty Crow", "Death Note", "Monster", "Psycho-pass", itp.), takich do których czuję sentyment ("Król Szamanów", "Naruto", "InuYasha") czy jeszcze innych. Jednak szybko się zreflektowałam. Miałam stworzyć zestawienie tytułów, które najbardziej lubię, a nie takich, które zrobiły na mnie wrażenie czy też są dla mnie w jakiś sposób ważne.
         
         Liczę, że jesteście zadowoleni i moja notka Wam się podobała! :D Mam wielką nadzieję, że w komentarzach podzielicie się ze mną własną listą ulubionych anime. Może mnie czymś zainteresujecie i do czegoś przekonacie. Chciałabym Wam także zaproponować filmik stworzony przez vlogera opowiadającego właśnie o anime. Rozpoczął on serię skierowaną do osób, które chcą zacząć swoją przygodę z anime, ale niewiele o nich wiedzą. Zapraszam ---> Anime dla nowicjuszy #1 - Co to jest anime?



    Pozdrawiam serdecznie,
Ann