sobota, 11 października 2014

Rebecca Donovan - "Powód by oddychać"


Gdy Emma wraca do miejsca, które nazywa domem, bo nie ma żadnego innego, o którym mogłaby tak myśleć, nigdy nie wie, co ją tam spotka. Tylko wyzwiska? A może bolesne uderzenia? Ile kolejnych ran i siniaków będzie musiała skrywać pod długimi rękawami?

Dlatego Emma nie ma przyjaciół i robi wszystko, by mieć jak najlepsze wyniki w nauce – marzy o dniu, w którym będzie mogła wyrwać się z tego piekła.
Tylko jedna osoba zna jej tajemnicę. Ale jest jeszcze ktoś, kto bardzo pragnie się do niej zbliżyć. Emma jednak za wszelką cenę chce tego uniknąć. Chociaż to rozrywa jej serce na kawałeczki.
Poruszająca historia o próbie normalnego życia za wszelką cenę… i o miłości, która pozwala w końcu zaczerpnąć powietrza.

"Love helped me live life instead of just survive it"


"Powód by oddychać" to pierwsza część amerykańskiej serii "Oddechy" napisanej przez Rebeccę Donovan.

Po raz pierwszy, gdy zobaczyłam zapowiedź, nie zrobiła ona na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że czeka mnie coś takiego. Tyle emocji, nerwów, strachu, przerażenia, współczucia, zrozumienia i innych towarzyszących mi wrażeń.  Dopiero, gdy zagłębiłam się w lekturze, zrozumiałam, że nie jest to zwykła książka jakich pełno. To wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju powieść o przemocy w rodzinie, ale i prawdziwej przyjaźni i rodzącej się miłości. 

Emma Thomson ma szesnaście lat i wiedzie na pozór spokojne, normalne życie. Jednak tak naprawdę nic nie jest takie, jakby się mogło wydawać. Dziewczyna cztery lata temu straciła ukochanego ojca. Jej matka pije, nie kontaktuje się z córką, przez co dziewczyna trafiła do domu ciotki, Carol i wujka Georga. Mieszka z nimi już od czterech lat. Cztery lata musi zmagać się z "psychiczną" ciotką, która utrudnia jej życie na każdym możliwym kroku. Obraża, wyzywa, dręczy, bije. W szkole dziewczyna ukrywa się pod swetrami, maskując siniaki i stłuczenia. Jest osobą unikającą wszelkiego kontaktu z inymi ludźmi. Chce być niezauważalna przez nikogo. Niewidzialna. Wszyscy na korytarzach omijają ją szerokim łukiem. Ona jednak jest z tego faktu bardzo zadowolona. Nikt jej nie niepokoi, ma spokój, nikt o niej nie plotktuje. Nic tylko żyć! A raczej: starać się przetrwać. Ma tylko jedną, prawdziwą przyjaciółkę, Sarę, która jest jej totalnym przeciwieństwem. Towarzyska, ładna, mająca powodzenie wśród chłopaków, obracająca się w elitarnym towarzystwie. Tylko ona zna jej sekret, wie, co się dzieje w domu Emmy, kiedy drzwi do niego się zamykają. Pozorny spokój Emmy zakłóca nowy chłopak w szkole - Evan, który od początku chce poznać dziewczynę. Zauważył w niej coś intrygującego i nie zamierza odpuścić. Pragnie się z nią (nie tylko!) zaprzyjaźnić. 

 Autorka porusza bardzo trudny i delikatny temat, jakim jest przemoc w rodzinie. Dziewczyna doświadcza jej od ponad czterech lat, odkąd zaczęła żyć w domu wujostwa. Tylko odlicza dni, kiedy będzie mogła iść na studia i uzyska swoją wolność. 
Książka w pewnym momencie kojarzyła mi się ze słynna bajką o Kopciuszku, tylko, że bardziej dramatyczna. Jest wiele podobieństw, które na to wpłynęły. Między innymi postać Emily, która zajmuje się wszystkim w domu. Sprzątanie, mycie naczyń, opieka nad młodszym kuzynostwem. A jakby tego było mało, dziewczyna mocno odczuwa pogardę ze strony ciotki. Pamiętacie, że Kopciuszek otrzymywała kary, gdy podpadła złej macosze, nie dostała kolacji. Tutaj jest zupełnie tak samo, a jej dodatkową karą jest jeszcze zakaz jakichkolwiek wyjść. Carol stosuje na dziewczynie przemoc fizyczną. Bije, popycha, potrafi uderzyć dziewczynę kijem bejsbolowym, popchnąć na drzwi tak naprawdę za nic! Carol jest okropną osobą. Zupełnie nie rozumiem jej postępowania. Co biedną dziewczyna jej takiego zrobiła, że tak się na niej mści. Nie dość, że ma darmową służbę domowa, opiekunke do dzieci, to jeszcze traktuje ją w taki sposób. Toż to kpina! Nie lepszy jest również jej wujek, George, który udaje, że nie widzi co się dzieje w jego domu. Cały czas usprawiedliwia zachowanie żony, nie zwracając żadnej uwagi na bratanicę. Zamiast skończyć z tym, pomoc dziewczynie z tego wyjść, porozmawiać z żoną, on udaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

W pewnym sensie irytowało mnie również zachowanie jej przyjaciół, Sary i Evana, który tak naprawdę nie zrobili nic, żeby jej pomóc. Jako prawdziwi przyjaciele, powinni pójść z tą sprawą gdzieś, do kogoś, kto mógłby pomóc biednej Emmie. Dziewczyna na pewno byłaby na nich zła, ale z upływem czasu na pewno by im wybaczyła i zrozumiała,że to było dla jej dobra.


Poznałam historię Emmy, która wstrząsnęła mną doszczętnie. Nie rozumiałam jak daleko można się posunąć w swojej bezwzględności i okrucieństwie do Bogu ducha winnej dziewczyny, która tak naprawdę należy do rodziny. "Podód by oddychać" to wzruszająca książka, zapierająca dech w piersiach. Emocje same wypływają na powierzchnię. Ból, smutek, rozpacz, nienawiść, bezradność, obojętność to tylko kilka słów, którymi można określić tę powieść. Jest w stanie poruszyć nawet najbardziej zatwardziałe serca i sprawia, że po policzku spływają łzy. I nie są to bynajmniej łzy szczęścia. 
Jest to taka powieść, która na pewno zapadnie mi w pamięci na dłużej, tego jestem pewna. Emocje, które się we mnie wyzwoliły sprawiły, że po policzku bardzo często spływały mi łzy. To było naprawdę okropne uczucie. Autorka tak to wszystko świetnie opisała, że bez problemu weszłam do życia Emmy, stałam koło niej i współczułam jej tak bardzo, jak tylko mogłam. Razem z nią odczuwałam ból, zarówno ten fizyczny, jak i psychiczny. Gdybym mogła coś zrobić, na pewno nie zostawiłabym dziewczyny samej sobie. 

Dodatkowo autorka ukarała mnie i innych czytelników (zupełnie nie wiem za co!) zakończeniem, które mnie, ale i innych, którzy mieli ją okazję przeczytać, wbiło w fotel. Dosłownie! Nie rozumiem jak można zakończyć powieść w takim miejscu! Już nie mogę się doczekać kolejnej części, która mam nadzieję, będzie jak najszybciej wydana w Polsce. Będę z niecierpliwością śledzić zapowiedzi wydawnictwa Feeria, aby kolejna część mi nie umknęła! 


Za książkę pełną dramatycznych, a wręcz tragicznych wrażeń dziękuję wydawnictwu Feeria Young.