niedziela, 26 października 2014

Blask TV: No.6

   



         Po zakończeniu trwających przez lata wojen, zniszczony świat powoli staje na nogi. W celu odbudowania ludzkiej cywilizacji, utworzone zostaje 6 głównych ośrodków mieszkalnych. Jednym z nich jest miejsce akcji anime - No.6. Jest to miasto w pełni skomputeryzowane, w którym roboty sprzątające ulice są na porządku dziennym, a umieszczanie chipów w pod ludzką skórą nikogo nie dziwi. Przyzwyczajeni do takiego stanu rzeczy mieszkańcy egzystują tu jednak bez zmartwień i w dostatku. Z pozoru.
Jest rok 2013. Shion, należący do elity miasta młody geniusz, prowadzi spokojne życie, mieszkając wraz z mamą w wielkim apartamentowcu - przynajmniej do czasu, gdy pewnego deszczowego dnia do jego pokoju wskakuje przez okno ranny, nieznajomy chłopiec. Shion dostrzega ranę na jego ręce i pomimo wyraźnego sprzeciwu postanawia udzielić mu pomocy.
Chłopiec przedstawia się jako Nezumi, co oznacza "szczur" i okazuje się być zbiegłym więźniem, co - o dziwo - nie robi zbyt dużego wrażenia na naszym bohaterze. Nezumi korzysta z pomocy Shiona i odchodzi. Niestety o karygodnym czynie chłopca bardzo szybko dowiadują się władze - wskutek tego Shion i jego matka zostają pozbawieni statusu "elity" i wysłani do biednej części miasta. Po latach główny bohater ponownie spotyka chłopca, któremu niegdyś pomógł i z jego pomocą dowiaduje się czym tak naprawdę jest No.6.
         Nie mam w zwyczaju oglądać przypadkowych produkcji. Zawsze sięgam po anime, o którym krążą bardzo dobre opinie, polecone przez znajomych, czy z bardzo ciekawym opisem. Tutaj mamy do czynienia z pierwszym przypadkiem. Nieraz słyszałam, że "No.6" to anime piękne, ciekawe i godne uwagi. Postanowiłam się o tym przekonać. 
        Shion jest typem bohatera, którego szczerze nie znoszę. Zaślepiony, naiwny, do przesady
idealistyczny, co nasuwało mi myśl, że może być zwyczajnie głupi. Był przesłodki, uroczy, pomocny, troskliwy i wszyscy go za to kochali, a w szczególności Szczur, który mu matkuje i próbuje za wszelką cenę chronić. Oczywiście Shion mimo faktu, że znajduje się w obcym miejscu, nie zna panujących tam zasad, prawdy o tym czym jest No.6 i nie ma najmniejszego pojęcia o otaczającej go rzeczywistości, stara się chronić Nezumi'ego. Co z tego, że nie ma żadnych umiejętności i wiedzy, aby to robić? To oczywiście żadna przeszkoda... I jest to kretyński motyw, który występuje zarówno w anime, jak i w książkach. Kompletnie dla mnie niezrozumiały. Obrazek dopełnia jeszcze to, że Shion chciał wszystkich ratować i im pomagać. Pakiet standard.
          Z Nezumim jest troszkę inaczej. Lubię bohaterów, którzy są "do przodu". Pyskaci, przemądrzali, inteligentni, zabawni, utalentowani i w pewny sposób mroczni oraz tajemniczy. Uwielbiam postać odkrywać, rozgryzać, poznawać i poniekąd tak było ze Szczurem. Jego największą irytującą cechą był właśnie stosunek do Shiona, którego nie będę opisywała. Jest po prostu niejednoznaczny. 
          Fabuła nie jest zaskakująca czy odkrywcza, powstało wiele tego typu historii. Temat bardzo wdzięczny, można go poprowadzić na
wiele różnych sposób. Nikt z nas przyszłości nie zna, więc możemy kreować i wymyślać ją w swojej wyobraźni do woli, na wiele sposobów. W "No.6" zaprezentowano nam jedną z koncepcji, niemożliwą do zaistnienia, gdyż twórca poza wizją przyszłości, kreuje także świat, w którym dzieje się akcja i wplata w nią wątek fantastyczny. Sama fabuła mną nie wstrząsnęła, nie zachwyciła, ani nie rozczarowała. Był to jakiś pomysł i został zrealizowany. 
          Jestem zaskoczona, że ta produkcja wywołała tak wiele emocji. Ja się absolutnie nie potrafiłam w te wydarzenia wczuć, polubić bohaterów czy wciągnąć w historię. Zadowalający jest fakt, że pomysł miał ręce i nogi, anime miało początek, środek i zakończenie. Produkcja nie została urwana w jakimś momencie, co jest chyba najgorsze. Nawet jeśli mam do czynienia ze słabym anime, książką, filmem czy serialem wolę poznać finał, on potrafi wyratować lub chociaż podnieść ogólne wrażenie o całości.
          Animacja i kreska nie są zachwycające. To anime jest z roku 2011 więc można je zaliczyć do nowszych produkcji, jednak kreska mało atrakcyjna, oczy nie bolą, ale ja bym ją określiła jako mierną. Czytałam wypowiedzi różnych osób, które sposób narysowania postaci bardzo chwaliły, ale ja widziałam o wiele ładniejsze i bardziej dopieszczone techniki. Muszę się pochwalić, że ostatnio walczę z bardzo brzydkim zwyczajem u siebie, a mianowicie - z odrzucaniem produkcji za niewystarczająco ładną (w mojej opinii) kreskę. Jest kilka perełek z dawnych lat, które kreskę mają taką jaką mają, z uwagi na czas powstania, i wielkim kretyństwem z mojej strony byłoby, gdybym ich nie obejrzała tylko z tego powodu.
         Opening i ending. Zdecydowanie bardziej podoba mi się ten drugi, pod względem graficznym,
jak i muzycznym. Piosenka z openingu jest zdecydowanie oryginalna i klimatyczna, ale mnie do końca nie przekuje, a sama animacja jest zwyczajna, niczym nie przyciąga uwagi. Za to ending bardzo mi się podoba; świetna piosenka i bardzo ładna oprawa graficzna do niej. 
          "No.6" to anime, które może się podobać, może trafiać na listy TOP i wzruszać odbiorcę, co się zresztą dzieje. Ze mną tak nie było, ale też nie uważam tej produkcji za beznadziejną. Jest pomysł, jest realizacja, są jakieś emocje. Minusem jest, że wszystkie wątki nie zostały wyjaśnione. Szczur do samego końca pozostaje znakiem zapytania, a miałam nadzieję, że w większym stopniu uda się nam go poznać. Wiem, że niektórych widzów zakończenie bardzo wzruszyło, czytałam o wylanych łzach, szalejących, silnych emocjach i wielkim podziwie. Ja finał obejrzałam z niewzruszonym spokojem i żadne wydarzenie w anime go nie wzburzyło. Być może dlatego, że nie związałam się z bohaterami wystarczająco mocno lub jest ono po prostu mało poruszające i emocjonujące. Byłam nim nawet lekko rozczarowana. Cóż, co człowiek to inne wrażenia. Tak to już jest. Muszę także wspomnieć o bardzo ciekawej relacji między tymi dwoma bohaterami, do końca nie wiemy czy jest to coś więcej niż przyjaźń, ale sami Shion i Nezumi dają nam podstawy, aby tak myśleć. Można tę więź interpretować różnie, ja uważam, że zdecydowanie było coś na rzeczy. Rzuciło mi się także w oczy, że czasem zdecydowanie twórcy cudowali. Pominę już wykorzystanie legendy o Romulusie i Remusie - pojawia się, istnieje, ale sytuacja z tym bobasem była absurdalna. Mogłabym wytykać o co mi chodzi, ale to nie miałoby sensu. Ktoś może powiedzieć, że to tylko anime więc takie absurdy mogą istnieć. Ja tak nie uważam. To bardzo specyficzne produkcje, fakt, ale są granice i jakiś realizm i prawdopodobieństwo zachować należy.
          Nie odradzę Wam "No.6", jednak także gorąco nie polecę. Sądzę, ze to odpowiednie anime do obejrzenia w momencie, kiedy nie wiemy, co obejrzeć. Odcinków jest tylko 11 więc szybko można się z nim uwinąć i odblokować na coś innego. Nie żałuję, że je obejrzałam, ale nie dołączę do grona wielkim fanów. Być może Wy to zrobicie? Przekonamy się, jak obejrzycie. Nie od wczoraj wiadomo, że nie zawsze można ufać opiniom fruwający wkoło, tak było tym razem ze mną, ale czasem fajnie jest polegać na ludziach, którzy dzielą się swoimi odczuciami w komentarzach, bo może akurat tym razem trafimy na coś naprawdę fajnego. Trzeba po prostu próbować.


Autor: Atsuko Asano 
(na podstawie powieści)
Tytuł: No.6
Studio: BONES
Data wydania: 2011
Liczba odcinków: 11
Ocena: 5/10
Ann

źródło opisu: http://www.anime-shinden.info/