sobota, 20 września 2014

Katarzyna Michalak - "W imię miłości"


Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: W imię miłości
Seria: Owocowa
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 2013r
Ilość stron: 280
Moja ocena: 10/10

Od czasów Ani z Zielonego Wzgórza nie było tak wzruszającej książki!
Edward, właściciel pięknego starego domu na Jabłoniowym Wzgórzu, nie przeczuwa rewolucji, jaka nagle nastąpi w jego życiu. Rewolucja ma na imię Ania, ma dziesięć lat i właśnie straciła wszystko… Tajemnica z przeszłości zmusi mężczyznę do postawienia pytań o to, co naprawdę jest ważne i czy w jego życiu jest miejsce na rodzinę. Książka zaskoczy bogactwem emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Ogromna ilość wzruszeń gwarantowana!


Lubię opowieści z happy endem, a tę napisało życie, które - jak widać - ma swoje zdanie na temat zakończeń. Wtedy, tamtego lata, wszyscy mieliśmy nadzieję, że najgorsze za nami. A los pisze różne scenariusze.

Jak już nasi czytelnicy mogli zauważyć, ostatnio bardzo przekonałam się do twórczości naszych polskich pisarek, a zwłaszcza pani Kasi Michalak, którą wychwalam do wszystkich pod niebiosa! Chyba nigdy wcześniej nie zachwalałam tak żadnego innego autora, nawet Sparksa, którego uwielbiam! 
Kiedyś na blogu mogliście przeczytać przedpremierową recenzję książki "Dla Ciebie wszystko" . Tak jak wspominałam, jest to historia, która zaczęła się już wcześniej w "Wiśniowym dworku"  oraz w "W imię miłości", której nie miałam okazji wcześniej przeczytać. Nie przeszkodziło mi to jednak w zapoznaniu się z najnowszą powieścią z tej serii. Nie byłabym jednak sobą, gdybym tak po prostu odpuściła i zostawiła "W imię miłości" samą sobie, nie czytając jej. 
Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy pewnego dnia, wróciwszy do domu, zobaczyłam w pokoju przesyłkę z tą właśnie książką specjalnie dla mnie! Byłam prze szczęśliwa. To był piątek. Następnego dnia rano, wzięłam książkę do ręki i pozwoliłam, aby autorka wciągnęła mnie w wir wydarzeń toczących się na Jabłoniowym Wzgórzu. 

W powieści przenosimy się do malowniczej miejscowości - Koniecdroga, będąca dla niektórym prawdziwym końcem świata. Gdzieś, gdzie można odpocząć od hałasu miasta, pozbierać myśli, zregenerować siły na dalszą pracę. W tym właśnie miejscu mieszka Edward Jabłonowski, mężczyzna ma hodowlę pięknych koni, wspaniały dom, w którym pokoje w okresie wakacyjnym wynajmuje letnikom, którzy zachwycają się pięknem tego miejsca. Pewnego dnia, do Koniecdrogi, na dworcu wysiada mała, dziesięcioletnia dziewczynka. Jest przestraszona, samotna i wygląda na smutną. Najwidoczniej na kogoś czeka, a ten ktoś po nią nie przyjechał. Dziewczynkę zauważa mężczyzna, który również tam wysiadł i uważnie przygląda się małej. Po chwili dwoje ludzi już się poznało i jak się okazało - zmierzają w tą samą stronę, na Jabłoniowe Wzgórze. Gdy tam dochodzą, właściciel domu jest bardzo zaskoczony ich wizytą, a zwłaszcza wizytą Ani. Jak się okazuje, Edward jest dziadkiem Ani i jest jej ostatnią nadzieją na uratowanie matki dziewczynki. Mężczyzna natomiast zgłosił się do pracy przy koniach. Czy tylko mi nasunęła się myśl, że to nie jest przypadek, że oboje tego samego dnia trafiają na Jabłoniowe Wzgórze? 

Główną bohaterką jest Ania Kraska, która pewnego dnia trafia na Jabłoniowe Wzgórze. Jak się później okazało, jej matka jest bardzo chora, ma raka i dziewczynka tak naprawdę nie ma się gdzie podziać. Jej ostatnią deską ratunku jest jej dziadek, Edward, który nigdy nie widział dziewczynki na oczy. Miał okazję ją poznać, a nawet spędzać z nią wiele czasu, jednak gdy ostatnio widział się z jej matką, wyrzucił ją z domu. Od tamtego momentu nie mieli ze sobą kontaktu. Teraz, gdy jednak stan matki Ani jest na tyle poważny, że może ona już długo nie pożyć, dziewczynka postanawia zawalczyć o rodzinę i szczęście. Po przybyciu Ani do Jabłoniowego wzgórza, życie wszystkich, a zwłaszcza dziewczynki i jej dziadka zmienia się o 180 stopni. Obecność dziewczynki wspaniale działa na Edwarda, który jak się okaże, ma jednak dobre serce i nie pozwoli, aby dziewczynce stała się krzywda. 

Na pewno zastanawiacie się, dlaczego taki tytuł, a nie inny. Z tego co słyszałam, początkowo miała się ona nazywać "Jabłoniowe Wzgórze", jednak autorka zmieniła tytuł. Według mnie, był to strzał w dziesiątkę. "W imię miłości" dużo bardziej pasuje do tej powieści, niż poprzedni tytuł. Co on oznacza, o co w nim chodzi i dlaczego taki? Moim pierwszym skojarzeniem (gdy jeszcze nie przeczytałam do końca książki) było to, że chodzi tutaj o bezgraniczną miłość Ani do jej chorej matki. Uczucie, którym darzy swoją mamę mała Ania jest naprawdę przepiękne! Dziewczynka stawała na głowie, aby zarobić jakiekolwiek pieniądze na utrzymanie matki, na jej lekarstwa, ich jedzenie itd. Jej wytrwałość i prawdziwa, szczera miłość do matki była naprawdę niesamowita. Nawet nie wiecie jak ta historia mną poruszyła. Ile ona w imię miłości do matki potrafiła zrobić. Dziewczynka jak na swój wiek jest bardzo, ale to bardzo dojrzała i samodzielna. Ile rzeczy potrafiła sama wykonać, w porównaniu z dziesięcioletnimi dziewczynkami z naszego otoczenia! 
Jednak, gdy przeczytałam książkę do końca, znalazłam również kolejne wytłumaczenie na temat tego tytułu. Otóż tym razem chodzi tutaj o Edwarda, dziadka dziewczynki i ojca jej matki. Ojca, który nigdy się nią nie interesował, a ostatnio, gdy prosiła go o pomoc, nie udzielił jej, a nawet wyrzucił z domu! Pod wpływem Ani, zmienia się i dostrzega to, czego kiedyś nie widział. Staje się wrażliwym, czułym, dobrym mężczyzną, który w imię miłości potrafi poświęcić swoje największe skarby i osiągnięcia im towarzyszące. 

Jest to jedna z lepszych powieści pani Kasi, trzeba to przyznać. Historia, jaką nam przedstawiła, porusza nawet najtwardsze serca. Nie da się przejść koło niej obojętnie. Dawno nie byłam tak wzruszona, jak wtedy, gdy trzymałam w ręce "W imię miłości" i nie mogłam się od niej oderwać. Właśnie! Jest to taka książka, która wciąga od samego początku, od pierwszych stron po ostatnie. Sprawia, że nie można się od niej oderwać z własnej woli. Ja przeczytałam ją na dwie części. Najpierw z samego rana, leżąc jeszcze w łóżku i wieczorem, gdy chciałam odpocząć po aktywnym dniu! Jest to powieść z której emocje wprost wypływają, pochłaniając czytelnika i sprawiają, że przenosi się on właśnie tam, do Koniecdrogi, aby być świadkiem wydarzeń, które mają miejsce w tej powieści. Bardzo pobudza wyobraźnię, sprawia, że bez problemu można sobie wyobrazić wszystkich bohaterów, jak i miejsca, które tak pięknie pani Kasia opisuje w swojej książce. Nie można też nie wspomnieć o czarującej okładce, w której się zakochałam od pierwszego wejrzenia! Idealnie pasuje do tematu powieści - innej nie byłabym w stanie sobie wyobrazić. 

Jeśli ktoś nie miał jeszcze do czynienia z panią Kasią, to proszę Was! Nie zwlekajcie z tym. Nawet nie możecie sobie wyobrazić, co Was przez to omija. Takich emocji, wzruszeń, łez i cudownych historii nie potrafi stworzyć w swych powieściach nikt inny. Pani Kasia jest wspaniała, jedyna w swoim rodzaju, do której książek na pewno jeszcze nie jeden raz powrócę. 
Nie wiem czy Was zachęciłam, czy nie, ale mam nadzieję, że tak. Jeśli natomiast są tutaj osoby, które jakimś cudem zawiodły się na innych książkach pani Kasi, spróbujcie sięgnąć po "W imię miłości" - zobaczycie, że Was oczaruje i sprawi, że zupełnie inaczej będziecie patrzeć na świat od tego momentu. Fanów pani Kasi myślę, że nie muszę do niczego przekonywać, gdyż wiem, że i tak przeczytacie ją, lub już czytaliście. 
Jeśli tak było, podzielcie się swoimi wrażeniami! Jestem bardzo ciekawa co Wam się najbardziej podobało, a co było jakąś niedoskonałością. 

Za możliwość zrecenzowania tej jakże wspaniałej i wzruszającej książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!