poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Anonim - "Księga bez tytułu"

Autor:  Anonim
Tytuł: "Księga bez tytułu"
Wydawnictwo: Świat książki
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10


"Ci, którzy przeczytają tę książkę, mogą nigdy więcej nie ujrzeć światła dziennego..." - ostrzega autor w szalonej powieści sensacyjno-przygodowej, łączącej thriller, horror, czarną komedię i bardzo "podwórkowy" język.Po tej przestrodze nie mogłam przejść obojętnie i nie przeczytać tej powieści.

W obskurnym barze w Santa Mondega spotykają się m.in.: dwaj mnisi, kobieta wybudzona ze śpiączki, para zakochanych, morderca przebrany za Presleya i super zabijaka Bourbon Kid. Wszyscy chcą zdobyć "Oko Księżyca" - magiczny kamień, który zniszczy świat, jeśli posiądzie go Władca Ciemności.
Brzmi głupio i tandetnie? Też tak początkowo myślałam, ale jednak to nie jest kolejna książka dla nastoletnich fanek małych wampirków, które lubią wysysać krew z niewinnych ludzi. Tu brutalność i okrucieństwo czai się na każdym kroku. Człowiek słaby psychicznie albo taki, który nie wie, gdzie mieści się granica świata rzeczywistego i wyimaginowanego nie powinien sięgać po tego typu książki.


Akcja zmierza do wielkiego pojedynku. Czy zwyciężą siły Ciemności i Zła, czy Dobro, które jest zdeterminowane do osiągnięcia celu jak nigdy? 
Autor postanowił podrwić nieco z rozmaitych typów bohaterów literackich czy filmowych.Nie brakowało w niej akcji. Z każdym nowym rozdziałem, ba! z każdą nową stroną dzieje się coś, co każdego czytelnika wprawia w osłupienie. 

Cała ta powieść jest tak niesamowicie nierealna, że aż śmieszna. Nie brakuje w niej bijatyk, krew leje się hektolitrami, a wnętrzności rozpryskują się po ścianach. Dialogi bohaterów wyróżniają się niecodzienną inteligencją, co pozbawia powieść prostackiego charakteru. 

Powieść pana lub pani Anonim jest godna polecenia dla tych, którzy szukają czegoś innego. Jest bardzo wciągająca, gdyż cały czas pragnie się poznać prawdziwego Władcę Ciemności i dowiedzieć się czy jest na tyle silny, aby zwyciężyć ostateczny pojedynek. 
Zakończenie jak zwykle mnie zaskoczyło, ale to dobrze, bo to jeszcze dodało tajemniczości powieści.