środa, 20 sierpnia 2014

Alexandra Monir - "Władcy czasu"

Autor: Alexandra Monir
Tytuł: "Władcy czasu"
Tom: II
Recenzja tomu I: "Poza czasem"
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2014
Ilość stron: 288
Moja ocena: 10/10

Kiedy Philip Walker staje w progu szkoły, do której chodzi Michelle Windsor, dziewczyna nie posiada się ze szczęścia. Chłopak jest jej wielką miłością, o której myślała, że utraciła ją raz na zawsze - w czasie ostatniej podróży w miniony wiek. Okazuje się jednak, że radość Michelle była przedwczesna. Philip w ogóle jej nie pamięta. Więcej - nie pamięta niczego, co wydarzyło się kiedyś i wydaje się nie mieć pojęcia o samym sobie z 1910 roku.
Zrozpaczona Michelle natrafia na dziennik swego ojca, a w nim na opowieści o jego podróżach w czasie, tajnej organizacji i kontaktach z mściwym członkiem rodziny Windsorów...


Pamiętacie jak jakiś czas temu zachwycałam się powieścią "Poza czasem"? Jeśli tak, to bardzo się z tego powodu cieszę, a jeśli są tacy, którzy nie wiedzą o co mi chodzi, przeczytajcie tę recenzję. Dzisiaj mam dla Was opinię dotyczącą kolejnej, drugiej części tego wspaniałego debiutu autorki, który podbił moje serce! 


Tak jak można przeczytać w opisie, Michelle nie posiada się z radości, bo jej ukochany, Philip Walker zjawia się w jej szkole. Okazuje się, że to nowy uczeń, który przeprowadził się do Nowego Yorku i od tego czasu rozpocznie naukę w jej szkole. Szczęście natomiast się ulatnia, gdy dziewczyna orientuje się, że jej ukochany zupełnie jej nie pamięta. Zupełnie nie wie kim jest i dlaczego Michelle tak zachowuje się, gdy tylko go widzi. Czuje, że coś jest nie tak. Ich znajomość rozpoczyna się na nowo. 
Michelle również znajduje dziennik swojego ojca w którym opisuje podróże w czasie, jak to przebywa i dlaczego. Dowiaduje się również o pewnym Stowarzyszeniu, do którego należał jej ojciec. 
W tej części poznajemy również Rebeccę, członka rodziny Windsorów, zdecydowanie czarny charakter powieści, która za wszelką cenę chce doprowadzić do zguby Michelle. Dziewczynie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jak skończy się historia z Rebeccą i czy Philip oraz Michelle odnajdą swoją miłość? 

Druga część powieści zazwyczaj kojarzona jest z nieco gorszą treścią, stylem i językiem autorki. Tym razem jest zupełnie inaczej. "Władcy czasu" są zdecydowanie dużo lepsi od pierwszej części. Bardzo podobał mi się język, którym autorka się posługiwała. Uległ wielkiej poprawie, z czego jestem bardzo zadowolona. Nie żeby poprzednia część była zła, nie. Po prostu tutaj autorka poprawiła się, podszlifowała język, co spowodowało, że czytało się ją bardzo przyjemnie. Przez całą powieść pani Alexandra Monir trzyma nas w napięciu i sprawia, że nie da się przestać czytać. 

Podobało mi się również to, że autorka przybliżyła nam proces podróżowania w czasie oraz zasadach, których należy przestrzegać, o których zupełnie nic nie dowiedzieliśmy się z pierwszej części, z czego byłam bardzo zawiedziona. Poznaliśmy również historię klucza, dzięki któremu nasi bohaterowie mogą podróżować w czasie. 

Było to bardzo emocjonujące wydarzenie. Podczas czytania pojawiały się naprawdę różne emocje. Razem z bohaterami bałam się o życie Michelle, a zaraz potem z zapartym tchem śledziłam dziewczynę, która czytała dziennik ojca, żeby potem przeżywać z nią radość, szczęście  i wszystkie inne, czasem sprzeczne uczucia. Dzięki nowej bohaterce, Rebecce akcja nabiera tempa i można poczuć się jak na dobrym filmie sensacyjnym. Podobało mi się również to, jak zostało opisane uczucie Michelle i Philipa. Kilkakrotnie wzdychałam sobie po cichu napawając się ich miłością. Mimo wszystko historia miłosna tych dwojga zeszła na drugi plan. Na pierwszym zdecydowanie plasują się podróże w czasie i ich mechanizmy. 

Książka jest bardzo wciągająca. W porównaniu z pierwszym tomem, dużo więcej się tutaj dzieje. Akcja gna jak szalona. Przy zakończeniu pozostaje wielki niedosyt i tęsknota za kolejnym tomem, który (mam nadzieję) powinien pojawić się niedługo. Będę z niecierpliwością oczekiwała na jego premierę, bo nie mogę się doczekać, aby poznać dalsze losy bohaterów.