czwartek, 24 lipca 2014

Tomasz Jarosz - "Zaginiony świat koni"


Autor: Tomasz Jarosz
Tytuł: "Zaginiony świat koni"
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 334
Data wydania: 2014
Ocena: 5/10

Oficjalnie CV Tomasza Jarosza mówi, że jest prawnikiem, ale świat paragrafów to nie jedyna jego rzeczywistość. Dotychczas napisał kilkanaście opowiadań głównie o tematyce science - fiction. Debiutował w 1998 roku w "Feniksie" opowiadaniem "Zmartwychwstanie".

Zaginiony świat to miejsce, gdzie konie nie tylko umieją mówić, ale są najmądrzejszymi i najszlachetniejszymi stworzeniami. Jednak nagły rozwój wypadków powoduje, że muszą się ukryć przed złem, a następnie je pokonać. Pomoże im w tym Milena - dziewczyna, która kocha zwierzęta i przygody. Nie wie jednak, że jej ukochane stworzenia skrywają mroczną tajemnicę sprzed wielu tysięcy lat. 

Wyobraźnia zakreśla naszą rzeczywistość, a słowa sposób jej oddania. W głowie rodzą się światy, które przez litery stają się naszymi domami. Zapraszamy do domu wyobraźni wszystkich, którzy chcieliby poznać smak nowych zdarzeń. Niezwykłych tym bardziej, że niepostrzeżenie dziejących się tuż obok nas... I jeśli tylko podejmiecie trud dostania się tam - zrozumiecie, że świat nie jest taki, jakim go widzicie... Autorem jest połączenie mojej i waszej wyobraźni, a droga do niej wiedzie przez słowa. - mówi Tomasz Jarosz

Na książkę natrafiła Gosiek, przyciągnął ją główny wątek jakim są konie i ciekawość co też przyniesie ta powieść. Z niecierpliwością na nią czekała i gdy tylko wpadła w jej ręce zaczęła czytać, niestety szybko skończyła, w sumie jej się nie dziwię bo akcja bardzo wolno się toczy i potrafi zanudzić. Ale ja chciałam przekonać się na własnej skórze jaki jest ten "Zaginiony świat koni" więc pożyczyłam od niej tę książkę. Zaczęłam czytać 3 miesiące temu, ciągle odkładając ją na bok, gdy tylko miałam okazję czytać coś innego. Wiedziałam jednak, ze chcę ją skończyć i tak oto, po 3 miesiącach udało się! 

Nie jestem jakoś pozytywnie zaskoczona. Książka ma wiele plusów, przede wszystkim to, że autor bardzo fajnie opisał jaj bohaterów, niestety akcja była bardzo przytłaczająca momentami i nie ukrywam, że miałam chwile, kiedy po prostu się gubiłam. Mimo że wszystko działo się powoli, nie potrafiłam rozgryźć kilku wątków. Książka nabiera tępa dopiero pod koniec, wtedy właśnie stwierdziłam, że warto było ją przeczytać mimo wszystko.

Milena - główna bohaterka ma zaledwie 12 lat i na jej barkach spoczywa ratowanie całego wszechświata. To walka dobra ze złem, z siłami o jakich nie miała pojęcia, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa - przyjaciele okazali się niezawodni. To dzięki ich wsparciu i pomocy stara się uratować siebie i innych. Tak sobie myślę, że gdybym czytała tę książkę w wieku 12-15 lat to z pewnością wywarłaby na mnie większe wrażenie, bo to głównie do takich czytelników jest ona skierowana. 

Okrutni i bezwzględni Kraci chcą zawładnąć całą galaktyką i siać zło i nienawiść we wszystkich. Ich planom ma przeszkodzić mała dziewczynka z ogromną siłą i potężnymi atrybutami. Wielkie ermirskie konie to czyste dobro, które całą nadzieję pokłada w Milenie, ich ostatniej desce ratunku. Jak zakończy się ta przygoda? O tym sami musicie się przekonać. Czy dziecko jest w stanie swoim dobrem i czystością zwalczyć zło które rozlewa się we wszechświecie i staje się coraz bardziej potężne? To pytanie również znajdzie swoją odpowiedź na końcu. 

Okładka książki przedstawia białego konia leżącego na polanie pełnej kwiatów. To piękny widok i myślę że przyciągnie uwagę niejednego czytelnika. Mnie oczarowała, może właśnie przez nią miałam wygórowane oczekiwania co do treści. 

Mimo początkowej niechęci do tej książki, polecam ją przeczytać. Przede wszystkim młodszym czytelnikom, fanom science-fiction, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z książkami, myślę że oni docenią ją o wiele bardziej niż ja. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: