wtorek, 15 lipca 2014

Patrignani Leonardo-"Wszechświaty"

 
Tytuł:Wszechświaty
Autor:Patrignani Leonardo
Wydawnictwo:Dreams
Moja ocena:3/10
Opis:
Według teorii wieloświatów, istnieje nieskończona liczba światów, jak i nieskończone są możliwości naszego w nich istnienia. Przypuszcza się, że te rzeczywistości nie komunikują się wzajemnie.
Alex mieszka w Mediolanie, a Jenny w Melbourne. Cienka nić od zawsze wiąże losy tych dwojga – telepatyczne rozmowy, które odbywają bez uprzedzenia, w stanie nieświadomości. Aż do chwili, gdy zdecydują się na spotkanie i odkrycie prawdy, która całkowicie zmieni ich egzystencję, niszcząc wszelkie pewniki świata, w którym żyją.

Recenzja:

    Zacznę dziś od niebotycznej ceny za książkę. 44.90 za jakieś 270 stron?! To ma być żart? I to w dodatku w miękkiej okładce... Pomysł był następujący: dwoje nastolatków Alex (Mediolan) i Jenny (Melbourne) odkrywają, że mogą się ze sobą porozumiewać za pomocą telepatii. Mają po szesnaście lat i chcą za wszelką cenę poznać się osobiście. Gdy oboje docierają na miejsce spotkania odkrywają, że znajdują się w innych rzeczywistościach. Alex próbuje ustalić, jak to jest możliwe i czemu to właściwie służy. Jenny natomiast tylko słucha i kiwa głową niewiele rozumiejąc. I tak do końca książki...
    Książkę miałam okazję przeczytać dzięki Emilii( tak na marginesie, jeśli to czytasz to dzięki, nawet, jeśli źle ją zrecenzuję xd). Jak w jednym zdaniu można zrecenzować tę książkę? Ba, nawet w jednym słowie?- NIEDOPRACOWANA.
   Pomysł trzeba przyznać oryginalny, ale to chyba tyle jeśli chodzi o plusy książki. 
   Pourywane w środku zdania, błędy ortograficzne, a czasami i nawet źle odmienione słowa. Bohaterzy byli naciągani i płytcy, Jen wydawała się być  prosta jak budowa cepa+ do tego dodajmy jeszcze jej przymulone( tak to niestety trzeba nazwać) zachowanie. Możnaby ją opisać jako mała rozgarniętą osóbkę, flakowatą i nieporadną.
  Alex jest odrobinę lepiej zarysowany, ale to nadal dno. Daję tej postaci plusa, bo przynajmniej on razem ze swoim przyjacielem cokolwiek w tej książce działają. Naprawdę.Cała akcja skupia się na Alexie, bo szanowna panienka Jennifer woli wyć w poduszkę.
    Opisy. Pytanie brzmi czy były jakiekolwiek? Tyle co kot napłakał. Przynajmniej prostym językiem. Chociaż tyle. A co z akcją? Jest tak jakby podzielona na trzy części : to kiedy Alex i Jen mają się spotkać, po czym odkrywają prawdę, druga część to wtedy kiedy Alex szuka odpowiedzi dotyczące wszechświatów i trzecia część występuje kiedy spoiler: meteoryt uderza w Ziemię i niszczy na niej wszelkie życie, po czym Jen i Alex przenoszą się do Pamięci. Koniec spoilera.
     Olaboga! Co się dzieje z tymi pisarzami? Tak trudno napisać dobrą książkę? Czy niemożliwym jest dopracować szczegóły? Dlaczego jedni to potrafią a drudzy nie? W takim razie  tacy 'pisarze' w ogóle nie powinni się brać za pisanie książek. A przynajmniej takie jest moje zdanie. Ale zbaczam z tematu. Jak pewnie przewidzieliście w książce ukazuje się wątek miłosny. Tamdamdam: Jen i Alex. A to mi zaskoczenie! Nie byłam sobie w stanie ich dobrze wyobrazić, a emocje między nimi wydały mi się jałowe. Zabrakło mi głębi. I może to szczegół, ale nadal nie pasuje mi to, że dwójka nastolatków ot tak sobie lata z Australii do Włoch i na odwrót, a co najlepsze – nikt nie robi z tego najmniejszego problemu i wszystko uchodzi im płazem. Odniosłam wrażenie też, że mimo tego oryginalnego pomysłu autor w późniejszej części książki zmienił koncepcję. Tak jakby chciał wpleść to co jest w modzie i jest już przeżute do granic możliwości. Kolejna papka.
    Wspomnienia po tej książce niestety, ale nie czynią mi dobrego zdania o tej książce, dlatego z niemałą przykrością stwierdzam : NIE POLECAM.  Boli jedynie to, że książka miała naprawdę potencjał. I mogło być tak pięknie...
Buziaki,
Wasza Ola.