sobota, 14 czerwca 2014

Nicholas Sparks - "Najdłuższa podróż"

Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Najdłuższa podróż
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2014
Ilość stron: 496
Moja ocena: 9/10

Jest zima, rok 2011. W śnieżny, mroźny dzień, jadący samochodem, dziewięćdziesięcio jednoletni Ira Levinson, wypada z drogi i w wyniku wypadku zostaje uwięziony we wraku. Czekając na pomoc, wyziębiony, ranny staruszek, snuje opowieść swojego życia. Opowieść o wojnie, o radościach i smutkach dnia codziennego, marzeniach, tych spełnionych i tych, które nigdy nie doczekały się spełnienia. Przede wszystkim jednak jest to opowieść o wielkiej miłości Iry do jego nieżyjącej żony Ruth. To właśnie duch Ruth towarzyszy mu w trakcie tej ostatniej podróży, nakłaniając go do dalszych wspomnień, dodając mu sił i przekonując, że jego czas jeszcze nie nadszedł. 
Równocześnie z historią Iry poznajemy historię Sophii, studentki ostatniego roku historii sztuki, która próbuje pozbierać się po burzliwym związku z niewiernym, awanturniczym Brianem, oraz Luke'a, ujeżdżacza byków, który po ciężkim wypadku zamierza wrócić na arenę, by uratować od upadku rodzinne ranczo. Uczucie, które połączy tych dwoje nie będzie łatwe i zostanie wystawione na ciężką próbę przez tajemnicę, którą skrywa Luke. 

Tak jak niektórzy dobrze z Was wiedzą, inni może nie, uwielbiam twórczość Nicholasa Sparksa. Naprawdę jestem zakochana w jego książkach, tak więc gdy tylko dowiedziałam się, że ma być premiera jego nowej książki, siedziałam jak na szpilkach, nie mogłam się doczekać, aby zobaczyć jaką historią uraczy nas tym razem. Nie było opcji, żebym tak po prostu jej nie przeczytała. Niedawno właśnie przyszła do mnie i od razu wzięłam się do czytania. 

Tak bardzo wychwalam tego autora, więc myślę, że powinnam co nieco o nim napisać. Otóż Nicholas Sparks jest to amerykański pisarz, którego książki tłumaczone są na około 33 języki. Większość jego książek są ekranizowane i podbijają serca zarówno czytelników jak i widzów na całym świecie. Ja swoją przygodę z twórczością Sparksa zaczęłam ponad dwa lata temu od książki "Jesienna miłość". Wcześniej obejrzałam "Szkołę uczuć", bo nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest ona na podstawie jakiejkolwiek książki. "Jesienna miłość" sprawiła, że chciałam więcej i więcej. To właśnie

"- I myślisz, że zaczniemy tam gdzie przerwaliśmy?
- Wcale nie. Ale miałem nadzieję, że może zaczniemy od nowa"

W powieści poznajemy dwie historie. Pierwsza - Iry, który uległ wypadkowi samochodowemu i jakimś cudem jeszcze żyje. Przenosi nas do lat swojej młodości, opowiada o miłości swojego życia - Ruth, która potem stała się jego żoną. Poznajemy całe jego życie. Przekazuje nam to, co dla niego w życiu było najważniejsze - miłość. To ona sprawiała, że miał siłę do życia, do codziennego wstawania z łóżka, wspólnego spędzania czasu. Wszystko to niestety kończy się po śmierci jego ukochanej Ruth. Mężczyzna załamuje się, traci sens życia i chce dołączyć do swojej wybranki serca. Irę poznajemy dziewięć lat po jej śmierci. 
Druga historia - Sophi i Luka. Poznają się na imprezie. Mężczyzna ratuje ją przed jej byłym. Już wtedy zwracają na siebie swoją uwagę. Ona, piękna studentka ostatniego roku historii sztuki, która marzy o pracy w muzeum oraz Luke - ujeżdżacz byków, który naraża swoje życie w zawodach, aby uratować rodzinne ranczo. Z boku może się wydawać, że tych ludzi nie może nic połączyć. Są z różnych światów, każde z nich ma swoje wartości, które przeważnie się różnią. Mimo wszystko poznają się bliżej i zaczyna ich coś łączyć. Na drodze do ich szczęścia staje jednak tajemnica, którą skrywa Luke. 

"-Jeśli istnieje niebo, odnajdziemy się, bo bez ciebie nie ma nieba."

Autor przenosi nas tym razem do świata Luke'a i Sophii, gdzie wcale nie jest tak kolorowo. Dziewczyna zmaga się z problemami ze swoim byłym, który niejednokrotnie ją zranił. Luke natomiast aby utrzymać ranczo należące do jego matki, musi brać udział w niebezpiecznych zawodach w ujeżdżaniu byków. Ira jest zablokowany w samochodzie, nie może się ruszać i tylko czeka na śmierć. Jak widać ich życie nie jest kolorowe, jak każdy, mają problemy. Autor jednak pokazuje, że prawdziwa miłość potrafi pokonać każdą przeszkodę i sprawić, że niemożliwe staje się możliwe. 
Bardzo podobał mi się wątek Luke'a i Sophii zwłaszcza wtedy, gdy byli oni na ranczu. Książka miała wtedy taki specyficzny, kowbojski klimat, byłam zachwycona. Mogłabym czytać cały czas historię Luke'a. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to są oni wykreowani fenomenalnie. Najbardziej podobała mi się postać właśnie Luke'a. To bardzo odważny, ale i wrażliwy mężczyzna. Staje w obronie nieznanej mu dziewczyny, aby potem się w niej zakochać. Sophię również polubiłam, jednak nie aż tak jak jej partnera. Dziewczyna ta jest z pozoru cicha i nieśmiała, a z drugiej strony stanowcza i nerwowa. Bardzo polubiłam również Lindę - matkę Luke'a, która jest bardzo kochającą kobietą. Boi się o syna, gdy ten wyjeżdża na zawody i nie pochwala takiego zachowania. Kolejną wspaniałą kobietą, jaką było mi dane poznać jest Ruth - żona Iry. Cudowna kobieta, kochająca żona.

"- Gdybyśmy się nie spotkali, myślę, że moje życie nie byłoby kompletne. Przemierzałbym świat w poszukiwaniu ciebie, nawet gdybym nie wiedział, kogo tak naprawdę szukam"

Fabuła według mnie jest bardzo oryginalna. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tego typu historią. Nicholas Sparks jest mistrzem w wymyślaniu ciekawej akcji. Kiedyś wydawało mi się, że jego powieści są schematyczne i chyba faktycznie tak było. Ta jest całkiem inna. Napisana lekkim, prostym językiem, który trafi do każdego odbiorcy, nieważne, czy będzie to młodsza czy starsza osoba. Jestem zakochana w stylu Sparksa. Ma on w sobie coś takiego, co sprawia, że chce się czytać więcej i więcej jego powieści. Ja mam już za sobą prawie wszystkie jego powieści, dlatego nie wiem co będę czytać, gdy je skończę. Mam nadzieję, że autor mnie nie zawiedzie i napisze jeszcze kilka(naście) powieści, które będą równie dobre jak poprzednie, a może nawet lepsze. 

Jeśli chodzi o okładkę to w polskim wydaniu są dwie. Jedna, widoczna u góry to ta, którą ja posiadam, jednak nie ukrywam, że wolałabym tą drugą, którą możecie zobaczyć poniżej. Jakoś bardziej przypadła mi do gustu. Mimo wszystko - najładniejsza jest ta oryginalna - jest po prostu prześliczna! 




Książka bardzo, ale to bardzo mi się spodobała. Szczerze powiedziawszy nie liczyłam na nic cudownego, miałam jakieś wątpliwości co do niej, jednak bardzo się cieszę, że je rozwiałam. Tak jak wspominałam, uwielbiam tego pisarza i mam nadzieję, że nigdy mnie nie zawiedzie. Moim ulubionym wątkiem, tak jak wspominałam był ten z Luke i Sophią. Naprawdę cudowny. 

Bardzo dziękuję wydawnictwu Albatros za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego: