piątek, 20 czerwca 2014

Dan Wells - "Nie jestem seryjnym mordercą" + kilka słów od nowej recenzentki



Witam! 
Jako, że – jak widnieje w tytule – jestem nową recenzentką na blogu, uznałam, że wypada się przywitać i coś tam o sobie napisać, nawet jeśli Was to wcale nie interesuje. 
 Tatuś wybrał dla mnie bardzo piękne – i jeszcze bardziej oklepane – imię Anna. Całkiem niedawno (bo w kwietniu) miałam wątpliwe szczęście wkroczyć w dorosłość. Właśnie kończę drugą klasę liceum i jestem książkomaniaczką.
W przeciwieństwie do Jackie, ja nie jestem przyjaciółką naszej szefowej. Dostałam tę robotę w zupełnie inny sposób – zgłosiłam się. Po tym, jak ujrzałam na Facebooku, że dziewczyny szukają kogoś do pisania, uznałam, że jest to coś dla mnie i warto spróbować się wkręcić. Moje teksty zrobiły odpowiednie wrażenie i tak oto piszę teraz dla Was tych kilka słówek.
Na koniec dodam, że będę się podpisywała strasznie trudnym do rozszyfrowania pseudonimem – Ann. Muszę was także ostrzec – mam skłonności do ironizowania, brutalnej szczerości, a nawet bywam wredna. Mam jednak nadzieję, że nikogo nie urażę, zazwyczaj nie mam tego na celu, a jeśli tak, to nie omieszkam dać tego wyraźnie do zrozumienia. 
Pozdrawiam ciepło! Liczę, że czytanie moich recenzji będzie dla Was prawdziwą przyjemnością.






 
„- Myślę - powiedziałem, obserwując wyraz jego twarzy - że los chce, abym został seryjnym mordercą.”
Na książkę „Nie jestem seryjnym mordercą” trafiłam przypadkiem, w bibliotece. Zwyczajnie zaciekawił mnie opis. Miałam ochotę trochę oderwać się od powieści fantastycznych, które zazwyczaj czytam, i zasmakować świata troszkę bliższego temu, w którym żyję, jednak wciąż intrygującego i pełnego wrażeń. Czy owa książka spełniła moje oczekiwania? Jak najbardziej tak!
John Cleaver to piętnastoletni chłopiec żyjący wraz z mamą w niewielkim hrabstwie Clayton nad zakładem pogrzebowym, który jego rodzina prowadzi. Nie ma wielu kolegów, a właściwie tylko jednego – Maxa, którego nawet nie lubi. Zdiagnozowano u niego antyspołeczne zaburzenia osobowości, o czym między innymi świadczy obsesja na punkcie seryjnych morderców oraz fascynacja trupami. Wyobraźcie sobie jego radość, kiedy w Clayton pojawia się właśnie seryjny zabójca! John postanawia dowiedzieć się kto zabija, co zweryfikuje czy rzeczywiście jest specjalistą od seryjnych morderców.
„Zabijałem zwierzęta i je kroiłem, tak jakbym bawił się klockami lego”

           John jest bardzo ciekawym głównym bohaterem. To inteligentny chłopiec, który zmaga się codziennie z własną innością, co autor przedstawił genialnie. Bohater swoją mroczną stronę postrzega jako odrębny byt, potwora mruczącego w jego wnętrzu, wietrzącego zapach strachu, krwi i śmierci. John codziennie walczy z samym sobą, starając się okiełznać chęć krzywdzenia innych. Pomaga mu w tym jego psychoterapeuta - doktor Ben Neblin. Rozmowy, które ze sobą prowadzą - podobno niezbyt profesjonalne - są interesujące, naprawdę lubiłam je czytać. Sposób w jaki John wyćwiczył sobie istnienie w społeczeństwie jest intrygujący. Wyuczył się dostrzegać emocje swoich bliskich, ponieważ ich intuicyjnie nie odczuwa.  Na ogół czytelnik ma w sobie chęć, aby główny bohater był dobry, pozytywny. Szczególnie, kiedy narracja jest pierwszoosobowa, bo wtedy pojawia się specyficzna więź z postacią. Ja sama zaobserwowałam u siebie coś takiego czytając tę książkę. Tutaj to pragnienie jest drażnione, kąsane, bowiem John czasem zachowuje się absolutnie normalnie, aby za chwilę przejawić zachowania typowe dla seryjnych morderców. Jest mroczny, niebezpieczny, przerażający. Mnie to po prostu urzekło. Szczerze przyznam, że dla mnie to najciekawszy wątek w całym tomie.
          Akcja szła w mniej więcej równym tempie, nie ślimaczyła się. Nie była to jazda bez trzymanki, ale strasznie bym skłamała pisząc, że chwilami się nudziłam – tak nie było.
Element zaskoczenia jest przedni, bowiem nie domyśliłam się kto jest seryjnym mordercą. Ta wiadomość naprawdę mnie zaskoczyła. Być może to dziwne ale podczas czytania towarzyszyło mi współczucie, odczuwałam je względem wielu bohaterów. Pamiętajmy, że książka „Nie jestem seryjnym mordercą” to thriller. I tu pojawia się mały minusik: nie miałam ciarek na plecach. Osoby o słabszych nerwach mogą się spodziewać dreszczyków strachu (tak było z moimi koleżankami, które lekturę przeczytały z mojego polecenia), jednak ja tego nie doświadczyłam. Być może jestem twardsza, niż myślę? Ponadto, pojawił się malutki – ale zawsze – wątek fantastyczny. Czy to wada? Nie. Jednak tak jak napisałam we wstępnie – oczekiwałam czegoś pozbawionego nadnaturalności.

„Uniosłem nóż. Wzdrygnęła się i cofnęła. Znów poczułem jej strach, teraz mocniejszy, perfekcyjnie zsynchronizowany z moim ciałem.[…] Machnąłem nożem i resztki koloru odpłynęły z jej twarzy. Zrobiłem krok naprzód…”
Książka „Nie jestem seryjnym mordercą” to pozycja, z którą naprawdę warto się zapoznać, ponieważ pomysł na tę lekturę jest fenomenalny, a wątek kryminalny dodaje pikanterii. Ja jestem zachwycona, wręcz zakochana. Coś niesamowitego.


Autor: Dan Wells
Tytuł: Nie jestem seryjnym mordercą
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 9 stycznia 2012
Ilość stron: 256
Ocena: 9/10