czwartek, 22 maja 2014

Marta Osa - "Owce, barany i gminne szykany"




Autor: Marta Osa
Tytuł: „Owce, barany i gminne szykany”
Wydawnictwo: Zysk I S-ka
Ilość stron: 331
Ocena: 10/10


Nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Utrata pracy, może domu, tajemniczy grób w ogrodzie, skryty pomiędzy krzakami porzeczek, nowi ludzie, starzy wrogowie, nowe kłopoty, stara tajemnica, skarb... a w końcu – nowe życie ze starą miłością. Co jeszcze może nas w życiu spotkać? Wszystko.

Olka, lekko zakręcona artystka, której historię poznaliśmy w książce „I po cholerę mi to było!”, pomaga przyjaciółce Lukrecji w okiełznaniu dużego sadu i ogrodu. Podczas tych prac natrafiają na tajemnicze szczątki, których historia prowadzi do skarbu i zaskakujących odkryć, a one na zawsze zmienią postrzeganie zacnego dziadka Michała... Te wydarzenia wyznaczają oś intrygi, w którą zostaną wplątani mieszkańcy spokojnej do tej pory wsi – policjant, ksiądz, zastępca wójta...

A owieczka z barankiem? Te, jak gdyby nigdy nic, żyją sobie spokojnie pod stołem...

Genialna powieść o życiu na wsi - o mocnych i słabych stronach mieszkania w wiejskim zaciszu, choć nie wiem, czy "zacisze" to dobre słowo biorąc pod uwagę okoliczności.

Lukrecja to kobieta w średnim wieku. Bardzo wcześnie owdowiała i sama wychowywała dwie córki. Nie myślała o szukaniu partnera na przyszłość. Bezgranicznie kochała swojego zmarłego męża i nie chciała go nikim zastępować. Pewnego dnia poznaje Olę. Znalazła w niej przyjaciółkę, choć bardzo się różnią. Lucia jest poukładana, spokojna, żyje sobie spokojnie na wsi, pracuje jako bibliotekarka i opiekuje się schorowaną ciotką, a Ola? To istny wulkan, burza pomysłów, nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie, a jednak coś je ze sobą połączyło, znalazły nić porozumienia, która zaowocowała piękną przyjaźnią.

Lukrecja mieszka w ogromnym budynku, który wiele lat temu był szkoła. Pracowali w niej członkowie rodziny Luci. Budynek jednak wymagał generalnego remontu, dlatego też kobieta wysłała do władz gminy pismo z prośbą o pozwolenie na prace remontowe i od tego wszystko się zaczęło...

Wysłanie pisma do gminy wywołało niezłe zamieszanie wśród władz, nagle zainteresowali się budynkiem, w którym mieszkała Lucia i za wszelką cenę chcieli odzyskać posiadłość. Uznali, że kobieta jest ich wrogiem, dlatego też straciła pracę w ukochanej bibliotece, na pięć lat przed zasłużoną emeryturą. Kobieta nie poddała się jednak, przy wsparciu swoich córek i przyjaciółki Oli postanawia walczyć o to, co jej się należy. Wykupiła od władz prawo do budynku ale to nie rozwiązało jej problemów. Przy pracach porządkowych w ogrodzie przyjaciółki odkrywają szczątki człowieka, a jak to zwykle na wsi bywa - wieści szybko się rozchodzą. W niedługim czasie wszyscy zastanawiają się, kim może być znaleziony mężczyzna. Na jaw wychodzą tajemnice dziadka Lukrecji, który jak się okazało prowadził bardzo kolorowe życie.

Podczas sprzątania strychu starej szkoły, kobiety odkrywają kolejne tajemnice zmarłego dziadka. Sąsiedzi również są zainteresowani sprawą. Po wsi rozchodzi się plotka o skarbie, jaki mężczyzna ukrył, by zapewnić godziwe życie swojej ukochanej wnuczce.

W życiu Lukrecji nie brakuje wrażeń, podczas oględzin miejsca, w którym kobiety znalazły zwłoki, spotyka swojego kolegę ze szkoły. Policjanta, który przyjął tę sprawę tylko ze względu na Lucię, w której od dziecka był zakochany. Jak się okazuje miłość może trwać wiecznie! Jak to zwykle na wsi bywa, mieszkańcy obawiają się "co powiedzą ludzie", kobieta należy właśnie do takich, którzy boją się opinii społeczeństwa, a także zaprzyjaźnionego księdza, który bardzo wyróżnia się wśród pozostałych duchownych. Jest bardzo dobrym i skromnym człowiekiem, który pragnie jak najlepiej dla ludzi i stawia dobro innych przed swoje. Lucia bardzo opiera się przed względami przyjaciela, który jest po rozwodzie, a to z pewnością nie spodobałoby się duchownemu, jednak Ola stara się pomóc przyjaciółce w zapanowaniu nad swoimi obawami i wspiera ją w dążeniu do szczęścia.

Okazało się, że plotka o skarbie okazała się być prawdziwa, a zwłoki znalezione pod krzakami porzeczki kryły niesamowitą tajemnicę. Zanalezienie skarbu jednak nie było możliwe z powodu braku jakichkolwiek poszlak prowadzących do niego, jednak dzięki :życzliwym" ludziom, którzy pragnęli dobrać się do majątku, historia powoli zaczęła się rozwijać. Nie chcę jednak zdradzać zakończenia oraz okoliczności jakie zaszły w powieści.

Książka opowiada o życiu na wsi. Miejscu gdzie każdy z nas pragnie spędzić choć niewielką część swojego życia, zaznać tej ciszy, spokoju i przez chwilę oderwać się od trosk dotyczących życia.  Jest niesamowicie napisana i wciąga od początku do końca. Autorka bardzo mi zaimponowała takim obrotem sprawy. Z zapartym tchem czytałam o zwłokach znalezionych w ogrodzie, o poszukiwaniach skarbu i przygodach, jakie towarzyszyły bohaterkom podczas odkrywania kolejnych tajemnic. Z wielkim trudem powstrzymywałam się, by zajrzeć na koniec książki i zobaczyć jak skończy się ta historia. Całe szczęście udało mi się opanować i wspólnie z Lukrecją i Olą przeżyć te zapierające dech w piersiach przygody.

Niesamowita fabuła wywoływała u mnie wielokrotnie dreszcze i późnymi nocami czytałam, mimo zmęczenia. Nie potrafiłam rozstać się z tą książką, byłam bardzo ciekawa jak zakończy się ta historia i nie zawiodłam się. Nie jest przewidywalna, zakończyła się dla mnie zupełnie niespodziewanie, co nie zmienia faktu że spodobało mi się to zakończenie. Pozostała tylko tęsknota za przygodami Lukrecji i Oli. Chciałabym poczytać o dalszych ich losach, które z pewnością w niczym nie przypominają monotonni życia na wsi. Okazuje się bowiem, że życie na wsi może być ogromną przygodą, która zostaje na zawsze w pamięci.

Tytuł książki nieco mnie odstraszył, ale również zaintrygował. Ciekawa byłam nie tego o co chodzi z owcami i baranami, za to tytułowe "gminne szykany" przykuły moją uwagę, dlatego też zdecydowałam się na tę pozycję, niesamowita, wręcz genialna książka. Bardzo gorąco polecam zapoznać się z jej treścią, dzięki niej można poprawić sobie humor, a także uczestniczyć w przygodzie, która dla bohaterek była historią życia.

Okładka książki jest słodka, rozkoszny, mały baranek, a w tle piękny budynek starej szkoły, od której wszystko się zaczęło...

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję: