sobota, 31 maja 2014

Anna Ficner-Ogonowska - "Krok do szczęścia"

Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Tytuł: Krok do szczęścia
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2012
Ilość stron: 416
Moja ocena: 9/10

Żeby miłością żyć, to siłę trzeba mieć.


Hania przygotowuje się do ślubu Dominiki. Ten radosny czas przywołuje wspomnienia z jej własnego ślubu i tragedii, która wydarzyła się następnego dnia. Dzięki miłości i wsparciu pani Irenki, Dominiki i Mikołaja Hania wreszcie odważy się wrócić myślami do tamtych dni, nie po to jednak, by rozpamiętywać stratę, ale by pogodzić się z tym, że życie płynie dalej. Mikołaj zaś odkryje, że najtrudniej jest rywalizować ze wspomnieniami Hani o nieżyjącym mężu i że walka o jej uczucie jeszcze się nie zakończyła.

Na światło dzienne wychodzi w dodatku rodzinna tajemnica z przeszłości. Niespodzianki zaczynają się mnożyć. Wkrótce w życiu Hani pojawi się bliska osoba, o której istnieniu nie miała dotąd pojęcia i przez którą musi na nowo zbudować obraz własnej rodziny.


Po przeczytaniu "Alibi na szczęście" nie wyobrażałam sobie, że mogłabym tak po prostu zakończyć przygodę z Hanią, Mikołajem, Dominiką, Przemkiem i innymi bohaterami tej książki. W pierwszej części zakochałam się w takim stopniu, że nie było opcji, żebym nie dokończyła serii. Zwłaszcza, że pierwsza kończy się w takim momencie, że trzeba się dowiedzieć, co będzie dalej. A czy opis tej książki nie brzmi wspaniale? Oczywiście, że tak. Tajemnice, zagadki, ślub Dominiki! To jest to! 

Czasami los się tak ułoży, że wydaje się nam, że to już koniec, a ten koniec okazuje się później początkiem, tylko że całkiem czegoś innego.

Druga część zaczyna się dokładnie w tym miejscu, gdzie kończy pierwsza - jak ja to lubię - szkoda tylko, że tak rzadko to się zdarza. Zatem jesteśmy nad morzem, u pani Irenki, gdzie po raz pierwszy pojawia się Mikołaj. Jest zdeterminowany, aby być razem z Hanką. Gdy wraca do Warszawy, w jej domu coś się zmieniło! Drzwi do białej sypiali są otwarte. Hanka zupełnie nie wie jak to możliwe, na dodatek sprzątaczka zadzwoniła, że jest bardzo chora i nie da rady przyjść do niej. Bohaterka musi się przełamać, wejść do pokoju, posprzątać, podlać kwiaty itd. Czy jej się to uda? Mikołaj natomiast wątpi w to, czy kiedykolwiek będą razem i czy uda się jej zapomnieć o jej zmarłym mężu. Ma dość ciągłych huśtawek humoru Hanki. Na dodatek w pudełku z  pamiątkami odnajduje pewne dokumenty, które zwalają ją z nóg. Dominika jest jej siostrą! Jej rodzice adoptowali ją.  Znajduje również wizytówkę pewnej kobiety, którą planuje odwiedzić i dowiedzieć się, czy ma ona coś wspólnego z tymi wydarzeniami sprzed kilkunastu lat. To czego się dowiaduje na miejscu, zaskakuje ją, jak nic innego. Od tamtego momentu wszystko się zmieni. Z biegiem czasu pojawiają się kolejne rodzinne tajemnice z przeszłości, przez które Hanka nie do końca wie, co ma myśleć o swoich rodzicach. 

Nic w jego życiu nie mogło się równać z dopingiem miłości. To był najskuteczniejszy doping na świecie. Niemożliwe stało się możliwe, a nieosiągalne pojawiło się w zasięgu oczu i rąk.

Autorka znów sprawia, że nic nie jest proste i jasne w tej powieści. Musiała namieszać! Może to i dobrze, bo nie chciałabym, aby seria skończyła się na dwóch czy trzech tomach. Jak dla mnie, może mieć ich nawet 10! 
Pani Ania wprowadza zamęt, a na rozwiązanie ich potrzebny jest czas, sporo czasu. W drugiej części poznajemy życie bohaterów i ich rodzinne powiązania, wspomnienia. Hanka jest dużo silniejsza emocjonalnie i taką ją właśnie lubię. Byłam z niej bardzo dumna, gdy robiła małe kroczki, aby kiedyś, po jakimś czasie wszystko było tak jak kiedyś, by na jej twarzy zagościł szczery uśmiech. "Krok do szczęścia" to również ciepła, rodzinna opowieść, sporo jest pani Irenki oraz dziewczynek, Uli oraz Zuzy, które bardzo, ale to bardzo polubiłam. Wprowadzają one cudowną atmosferę. Czytałam książkę z uśmiechem na twarzy, gdy tylko one pojawiały się. 

...czasami dla dobra i spokoju innych to nawet mądrą myśl przemilczeć trzeba.

Gdy rozmawiałam z koleżanką, odnośnie tej książki, stwierdziłyśmy, że Mikołaj musi mieć chyba stalowe nerwy. Nie jeden poddałby się już dalej i znalazł inną kobietę, był szczęśliwy, a może nawet założył rodzinę, ale nie on. Mężczyzna walczy o nią jak lew. Jest nieustępliwy, zakochany na zabój i cierpliwy. Jednak i u niego cierpliwość kiedyś się skończy. 
Hanka i Mikołaj to wspaniała para. Jedna z moich ulubionych z literatury. 

"Krok do szczęścia" to kontynuacja losów bohaterów z pierwszej części "Alibi na szczęście". Jest ona pełna wzruszeń, nie raz miałam łzy w oczach, ale i ciepła i rodzinnej atmosfery. Mimo, iż "Krok do szczęścia" jest drobniejsza objętościowo, wydaje mi się, że więcej się tutaj dzieje. Poznajemy wielu nowych bohaterów, ich historie życiowe, które sprawiają, że nic w życiu nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. 

Jeśli się skądś odchodzi, to dlatego żeby znaleźć się gdzie indziej.

Autorka wspaniale prowadzi narrację, wszystko, co się dzieje można obserwować z boku. Patrzeć, jak rozwija się uczucie pomiędzy Mikołajem i Hanką, obserwować przygotowania do ślubu Dominiki i Przemka i czekać na ich ukochane dziecko, które niebawem ma się urodzić. 
"Krok do szczęścia" to pełna ciepłych uczuć, wspaniałych doznań, przygód bohaterów, rodzinnych tajemnic i zagadek do rozwiązania. 
Jest to wspaniała lektura na wolne popołudnie, zwłaszcza takie piękne jest w chwili obecnej. Nic, tylko wyjść do ogrodu i zatopić się w tej cudownej lekturze. Przeżyć to wszystko z bohaterami powieści.