czwartek, 17 kwietnia 2014

Nick Spalding - "Miłość... z obu stron"



Autor: Nick Spalding
Tytuł: „Miłość... z obu stron”
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 303
Rok wydania: 2013
Ocena: 8/10

Poszukiwanie prawdziwej miłości bywa wyjątkowo podstępnym wyzwaniem...

       Nick Spalding, chociaż bardzo się stara, nie może napisać niczego „na poważnie”.

       Całe życie pracuje w mediach i marketingu. Jak twierdzi, utrzymywanie się z „wygadywania głupot” bywa bardzo męczące. Dlatego zdecydował, że dla równowagi będzie pisał komedie. I jak dotąd wychodzi mu to świetnie!

       Nick mieszka w południowej Anglii z narzeczoną. Ze strachem towarzyszącym skazańcom prowadzonym na szafot zbliża się do czterdziestki, sporadycznie cierpi na bezsenność i nadal uważa, że Batman jest fajny.

       Kiedy Jamie Newman musi stawić czoła wojowniczo usposobionej rozwódce – seksoholiczce, po raz kolejny dochodzi do wniosku, że bycie singlem nie jest wcale przyjemne.

       Może też okazać się bardzo niebezpieczne – o czym przekonuje się Laura McIntyre na randce z szalonym entuzjastą kolarstwa górskiego gustującym w nader obcisłych strojach z lycry.

       Pewnego dnia Laura i Jamie wpadają na siebie nawzajem. Wydaje się, że wreszcie uśmiechnęło się do nich szczęście. Jednak w przypadku tej pary znalezienie drugiej połówki oznacza dopiero początek prawdziwych kłopotów...

       Laura i Jamie to para młodych ludzi, którzy pragnęli zaznać miłości, zanim spotkali się na drodze do szczęścia, ich życie bardzo odbiegało od normy. Randki z zupełnie przypadkowymi ludźmi wprawiały ich w zakłopotanie, czasem nawet odrazę. Spotkane przez nich osoby, były delikatnie mówiąc nieodpowiednie.
Jamie to mężczyzna, który dużą wagę przywiązuje do wyglądu wybranki, ale nie jest to jedyne co przykuwa jego uwagę, choć zgrabne nogi i wyrazista talia wodzą go za nos. Laura jest bardzo podobna do Jamiego. Łączy ich coś jeszcze, oboje zostali skrzywdzeni przez drugą połówkę i pragną zaznać wspólnego szczęścia.

       To bardzo trudne cieszyć się miłością, kiedy nieprzychylny los wystawia ich na ciężkie próby, które dla czytelnika są wręcz komiczne, dla nich samych – żenujące.

       „Miłość... z obu stron” to pierwsza książka, jaką przyszło mi przeczytać, tego autora. Nie pamiętam, kiedy ostatnio mogłam śmiać się do łez. Zachowanie przy tej lekturze powagi grozi trwałymi zaburzeniami psychicznymi. Myślę, że każdy z nas przeżył jakąś nieudaną randkę, z której pragnął jak najszybciej się urwać, by wrócić do swojego ciepłego kącika i zapomnieć o zdarzeniach jakie miały miejsce. Jestem jednak przekonana, że nikomu z nas nie przytrafiła się historia taka, jak tej dwójce.

       Czytając tę książkę, często przesyłałam przyjaciółkom co ciekawsze fragmenty, by i one miały zarys tej historii, dzięki temu, nie byłam jedyną, płaczącą ze śmiechu osobą.
Myślę, że taka książka to idealny prezent dla przyjaciół, potrafi wprowadzić w nastrój pierwszych randek – mniej lub bardziej udanych. Bardzo jestem ciekawa, co przyniesie kolejna książka Nicka Spalding'a i z niecierpliwością czekam, aż trafi w moje ręce.

       Okładka książki jest dość... oryginalna, raczej nie przyciąga zbytniej uwagi. Może gdyby pa zdjęciu widniał ktoś inny. Mężczyzna leżący w łóżku jest raczej zwyczajny. Jako, że jestem kobietą, oczekiwałabym raczej kogoś bardziej wyrazistego. Niemniej jednak cieszę się, że książka trafiła w moje ręce, to doskonały sposób na poprawienie sobie nastroju.



Za możliwość przeczytania książki, dziękuję: