piątek, 14 lutego 2014

Carlos Ruiz Zafon - "Pałac Północy"


Tytuł : Pałac Północy
Autor : Carlos Ruiz Zafon
Seria : Cykl "Trylogia mgły"
Część : II, choć każda z książek 
w serii  funkcjonuje też osobno - opowiada zupełnie inną historię.
Wydawnictwo : MUZA SA
Data wydania :  2011 r.
Liczba stron : 287
Moja ocena : 10/10

Kalkuta to miejsce kojarzące się głównie z tłokiem indyjskich ulic, wszechobecną biedą i niedogodnymi warunkami życia, często uwłaczającymi. Miasto to zyskało w pewnym czasie miano najbrudniejszego na całym świecie. Dziś jednak, w tej recenzji, chciałabym zagłębić się w zupełnie inny obraz miasta, przedstawiony w "Pałacu Północy" Zafona. Jeśli ktoś wcześniej czytał twórczość tego hiszpańskiego pisarza, zakładam się, że jeśli jeszcze nie sięgnął po ten tom, powinien to zrobić! Wszystkie zalety (bo wad niestety nie znalazłam) postaram się wam przybliżyć w poniższej recenzji. 

"(...) Diabeł po to stworzył młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić."

Przede wszystkim : krótkie streszczenie fabuły. Bez niego, ta recenzja nie miałaby sensu, zwłaszcza, że książka jest wyjątkowo bogata i obfita w wydarzenia. Wydarzenia mają miejsce w Kalkucie, w roku 1932. Młody chłopak o imieniu Ben wychowuje się w sierocińcu St.Patrick, jednak niedługo będzie musiał się z niego wynieść. Wraz z przyjaciółmi kończy bowiem szesnaście lat, a to oznacza czas usamodzielnienia. W dniu przyjęcia pożegnalnego chłopak poznaje Sheere - swoją rówieśniczkę - i zaprowadza ją do Pałacu Północy. To tajne stowarzyszenie zostało założone przez grupkę przyjaciół z sierocińca. Gdy Sheere opowiada im swoją tragiczną historię, wszyscy decydują się jej pomóc w odnalezieniu pewnego domu, wplątując się tym samym w jedną z najgorszych tajemnic Kalkuty. To, co do tej pory wydawało im się niemożliwe, nagle nabiera realnych kształtów a z pozoru prosta misja, zamienia się w pogoń ku ocaleniu własnego życia. 

"Taktyka to kombinacja małych kroków, które stawiasz, żeby dojść do wybranego celu. Strategia to kroki, które stawiasz, kiedy nie masz już dokąd iść."

Po książkę sięgnęłam z "polecenia". Moja przyjaciółka, głęboko zapatrzona w twórczość pana Zafona, postanowiła któregoś dnia po prostu przynieść mi ją do szkoły i wcisnąć do rąk. By jej nie urazić, wzięłam ją do domu i przez długi czas nie mogłam przeczytać ani jednej strony. Dlaczego? Przede wszystkim, odpychało mnie to, że nie wybrałam jej sama. Jestem osobą, która nawet książki pożyczane od kogoś, najpierw analizuje, czytając recenzje i tak dalej. Tutaj byłam kompletnie zielona, choć nie ukrywam, że tytuł i okładka mnie przyciągnęły szczególnie, że od Pauliny dowiedziałam się, że nie jest to kolejna fantastyczna opowieść o księżniczce zaklętej w zamku, próbującej się uwolnić. W końcu, po dwóch tygodniach odwlekania sięgnięcia po ten tom, zdecydowałam się go przeczytać. Pochłonęłam powieść w dokładnie dwa dni, robiąc przerwy jedynie na krótki sen. 

"Dorosłość jest niczym więcej niż tylko odkrywaniem, że wszystko, w co wierzyłeś, kiedy byłeś młody, to fałsz, a z kolei wszystko to, co w młodości odrzucałeś, teraz okazuje się prawdą." 

Wszystko przez fabułę. Carlos Ruiz Zafon doskonale połączył wszystko, co uwielbiam w książkach : tajemnicę, kryminał, nutkę dramatu i romantyczności. Choć przy pierwszych rozdziałach nie byłam przekonana, czy książka mnie zaciekawi, w następnych nie miałam już wątpliwości. Powieść cechuje się wartką akcją i wielowątkowością, ale mimo wszystko nie da się w niej zgubić. Każde wydarzenie, nawet jeśli jest na pozór wyrwane kompletnie z kontekstu, układa się w końcu w jedną logiczną całość. 

"Świat należy do szaleńców albo do hipokrytów. Tylko te dwa typy istnieją na Ziemi. A ty musisz wybrać swój." 

Jednak najlepszym, co mogło być w tej książce według mnie, jest motyw więzi między Benem a Sheere. Nie znali się przecież wcześniej, a połączyło ich coś niezwykłego i na prawdę nie spotykanego, pełnego poświęcenia, wspólnego działania i zaufania. Zafon przedstawił to w sposób doskonały, wyodrębniając każdy, nawet najmniejszy element układanki. Wszystko to dodatkowo owiane jest nutą tajemniczości, która odkryła swoje karty dopiero w dalszej części książki, powodując, że życie Bena i Sheere zmieniło się nie do poznania. Jaka to więź, zapytacie? Nie powiem wam! Tego musicie się już dowiedzieć z kartek książki :) 

"Tylko głupcy nie potrafią ocenić, kiedy szczęście się do nich uśmiecha" 

Podsumowując, polecam tą książkę każdemu. Nie tylko młodzieży, której cała "Trylogia Mgły" jest poświęcona według autora, ale również starszemu czytelnikowi. Chociaż pierwsze strony mogą odpychać, radzę nie przerywać czytania, bo będziecie żałować! Zdecydowanie "Pałac Północy" trafia na moją półkę najlepszych z najlepszych i zostanie tam na długie lata, tego jestem pewna. Tym kończę recenzję, i wystawiam ocenę : 

10/10
bo innej być nie mogło :) 

Ach, no tak! Musiałam o czymś zapomnieć :) Mam na imię Marta, choć tutaj będę znana bardziej jako Independent♥. Od tej recenzji zaczynam przygodę z "Blaskiem Książek", mam nadzieję udaną i jak najdłuższą. Na co dzień mój kontakt z Bloggerem dotyczy pisania opowiadań typu fanfiction o moim hobby, jaką są skoki narciarskie. Książki są pasją od dziecka, a najbardziej lubię te kryminalne, przygodowe oraz historyczne, przez co może urozmaicę tą stronkę właśnie o recenzje tomów tego typu. To moja pierwsza recenzja na blogu, także wiem, że może być okropna. Mam jednak nadzieję, że choć trochę przypadnie wam do gustu i zachęci do przeczytania "Pałacu Północy", bo na prawdę warto! Moje recenzje będą pojawiały się tu co piątek. Jeżeli mielibyście do mnie jakieś pytania, to zapraszam : 


Pozdrawiam gorąco!
Independent♥