niedziela, 29 grudnia 2013

Wyniki Świątecznego konkursu


Witajcie!

W końcu nadszedł dzień, rozstrzygnięcia naszego Świątecznego konkursu, organizowanego wraz z wydawnictwem Jaguar. Zgłoszeń było naprawdę sporo, bo aż 23 i choć bardzo chciałybyśmy nagrodzić większość z was, to niestety nie mamy takiej możliwości.  Niemniej - dziękujemy za tak liczny odzew. Jesteśmy wam bardzo wdzięczne, iż stawiliście czoło wyzwaniu jakie przed wami postawiłyśmy i napisaliście odpowiedź na pytanie konkursowe, które - przypominam - brzmiało: gdzie chciałbyś spędzić wymarzone Święta?



1 miejsce: "Sekretny układ", "Ryzykowany układ" - Caitlin Kittredge
2 miejsce: "Love story" - Jennifer Echols
Bonus: "Love story" - Jennifer Echols

A więc...
Mam zaszczyt ogłosić, iż książki pani Kittredge, a zarazem pierwsze miejsce należą do... (tutaj wyobraźcie sobie werble)

StrawCherry

Straw wysłała nam tak piękne opowiadanie, tak świąteczne, tak magiczne, tak urocze, że naprawdę, oddanie tej nagrody komu innemu nie wchodziło w rachubę. Jej pracę czytałam jeszcze przed Świętami, ale natychmiast poczułam odpowiedni klimat. Droga StrawCherry - Gosiek i ja, ni mniej ni więcej - zakochałyśmy się w twoim opowiadaniu. (A ja to już w ogóle. Dean Winchester ... Wiedziałaś jak mnie przekabacić ^^)

Gratulujemy!

Mamy nadzieję, że książki przypadną ci do gustu. :)

Drugie miejsce zajmuje, a tym samym zgarnia książkę Jennifer Echols "Love story", taka osóbka jak...

Patka

Boże Narodzenie to bardzo rodzinne święta. Pełne ciepła, miłości i bliskości. W ten jeden dzień w roku milkną wszystkie spory, problemy są odkładane na później, a my chcemy jedynie cieszyć się nawzajem swoją bliskością. To cudowne patrzeć na całą rodzinę zgromadzoną przy jednym stole, wreszcie razem. Nie da się jednak zapomnieć o tych, którzy odeszli i nigdy już nie powrócą. Pustki po nich nie zapełni nic, nawet najwspanialszy prezent. Wolne krzesła boleśnie przypominają, że kogoś tu jeszcze brakuje, i że czekanie, aż się pojawi nie ma sensu. 
Właśnie dlatego chciałabym dostać szansę, by choć jeszcze jeden jedyny raz zobaczyć swoją rodzinę naprawdę w całości. Wiem, że to nierealne marzenie, ale chciałabym spędzić te święta… w niebie. Tak, właśnie w niebie. Nie na żadnych Karaibach, w Laponii czy Nibylandii. Bo co mi po pięknych widokach i upałach, Świętym Mikołaju i górach prezentów, czy magicznych krainach pełnych wspaniałości, skoro zabraknie mi tego najważniejszego- bliskości rodziny? Tylko to sobie wyobraźcie: piękny wielki stół gdzieś wysoko w chmurach, choinka przyozdobiona prawdziwymi gwiazdami, cherubinki ustawiające na stole wigilijne potrawy, chór aniołów śpiewający kolędy, a w na tym cudownym obrazku ja, witająca się ze łzami w oczach ze swoimi dziadkami, bratem i wszystkimi innymi, z którymi nie widziałam się od tak dawna. To byłyby najpiękniejsze święta mojego życia. Mają tylko jedna wadę: nie wiem czy dałabym radę pożegnać się z nimi wszystkimi ponownie…



Strasznie trudziłyśmy się z wybraniem drugiego miejsca. Naprawdę - musicie mi wierzyć. Nie było łatwo. Ale w końcu, po ciężkiej debacie, nasz wybór padł na Patkę, która mnie osobiście zauroczyła... pomysłem. Naprawdę mamy nadzieję, że na książce się nie zawiedziesz i umili ci nowy rok. :)


Gratulujemy!

A teraz przejdźmy do miejsca bonusowego!

W generatorze znajduje się 21 nicków, brakuje oczywiście StrawCherry i Patki.


Gotowe. Szczęśliwcem wylosowanym przez generator zostaje...


Aleksandra Olczyk zdobywa egzemplarz "Love story"!

Gratulujemy!

Do wszystkich trzech zwyciężczyń wysyłamy e-mail i prosimy o kontakt. :)

Raz jeszcze dziękujemy wszystkim za wzięcie udziału i życzymy powodzenia w kolejnych konkursach!

Pozdrawiam,
Sherry



Czytaj dalej »

sobota, 28 grudnia 2013

Prezent od Wydawnictwa Znak.

Witajcie!
Jak się czujecie po Świętach? Pojedliście? Bo nasza ekipa Blaskowa bardzo.
Dzisiaj mam dla Was nietypowy post, ponieważ nie będzie to recenzja. Postanowiłam pochwalić się Wam tym, co listonosz przyniósł mi w Wigilijny poranek. Byłam bardzo zaskoczona, zupełnie nie wiedziałam co to może być, nie spodziewałam się żadnej przesyłki. Wydawnictwo Znak zrobiło mi ogromną niespodziankę.
Zobaczcie co było w paczce.

Do otwarcia prezentu - niespodzianki poczekałam oczywiście do wieczora i otworzyłam go razem z innymi prezentami. Tego jednak byłam najbardziej ciekawa. W środku znajdowały się życzenia oraz urocze pierniczki, które wyglądają rewelacyjnie.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak za tak miłą niespodziankę!

Dostałyście kiedyś jakiś prezent od Wydawnictwa? Co to było?
Czytaj dalej »

czwartek, 26 grudnia 2013

30-day Book Challenge: Days 21-30


Witam! Dziś mam dla was kolejną, już ostatnią dawkę wyzwania "30-day Book Challenge". Zapraszam do dalszej części notki!

Day 21: The first novel you remember reading...

Pierwsze co mi przyszło do głowy to te wszystkie książki z wierszami Tuwima, Brzechwy, bajkami braci Grimm i tak dalej, ale później coś innego wpadło mi na myśl. Nie pamiętam kiedy, ani w jakich okolicznościach, ale w moje ręce wpadł "Piotruś Pan". Musiałam być bardzo młoda gdy czytałam tę książkę, ponieważ niewiele z niej pamiętam, ale wiem na pewno że to była jedno z pierwszych pozycji przeze mnie przeczytanych. 



Day 22: A book that makes you cry...

Jest mnóstwo powieści przy których płakałam. Naprawdę. Ale dziś może przedstawię wam pozycję, podczas której płakanie wydawało mi się bardzo na miejscu. "Gra Endera" - bo o tej książce mowa, jest niesamowita, o czym mogliście przeczytać już w mojej recenzji, ale mnie przeze wszystkim chodzi o fakt, jak brutalna była rzeczywistość otaczająca Endera. Początkowo nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale już później, gdy Ender (wraz ze mną) wpadał w... obłęd, to wszystko zaczęło mnie przerastać. Nie mogło być inaczej. 


Day 23: A book you wanted to read for a long time but still haven't...

"Baśnie Barda Beedle'a" są poszukiwane przeze mnie od tak dawna, że nawet nie pamiętam kiedy to dokładnie wpadłam na pomysł przeczytania tej książki. Zresztą to samo jest z "Fantastyczne zwierzęta i jak je odnaleźć" oraz "Qudidditch przez wieki". Wszystkie te trzy pozycje są na mojej liście "must have", ale problem jest taki, iż strasznie ciężko je zdobyć. Oczywiście wiem czym jest to spowodowane, niemniej jednak jeśli ktoś jest w posiadaniu którejś z tych książek, a chciałby sprzedać bądź wymienić się za coś, bardzo proszę o powiadomienie. :)


Day 24: A book that you wish more people would've read...

Zdecydowanie chciałabym, by więcej ludzi czytało "Więźnia Labiryntu" - James'a Dashnera. Oczywiście domyślam się, że po premierze filmu zaroi się od nowych recenzji i tak dalej, ale wolałabym by czytelnicy szybciej dostrzegli tę trylogię. Dzięki temu wydawnictwo nie musiałoby zwlekać z premierą finałowego tomu - "Leku na śmierć", aż do stycznia... Moje serce krwawi zwłaszcza, że kocham tę trylogię, kocham Minho i kocham autora. Oczywiście polecam.


Day 25: A character who you can relate to the most...

Odnośnie tego punktu, myślę, że najbardziej, pod względem charakteru, zachowania, różnorakich cech, jestem podobna do Sophie Mercer z "Dziewczyn z Hex Hall". A więc jaka była nasza Soph w książce? Uparta. Nieznośna. Wkurzająca niemal wszystkich. Z ciętym językiem. Wygadana. Sarkastyczna. Honorowa. Odważna. Nieraz lekkomyślna. Sprytna. Nieidealna. Zakochana w Archerze. I wszystko się zgadza. :) Polecam przeczytać obydwa tomy z tej trylogii, wydane w Polsce. Trójeczkę możecie znaleźć w oryginale w internecie. Z tego co wiem, jest też mnóstwo nieoficjalnych tłumaczeń, ale wiadomo, że oryginał lepszy. :)

Day 26: A book that changed your opinion about something...

Proste. Seria J.K. Rowling - "Harry Potter" zmieniła moje zdanie o fantastyce, o magii, o wyobraźni, o przyjaźni, o prawdziwym poświęceniu, odwadze, lojalności, walce mimo przeciwności losu. Generalnie, tej serii, jak i oczywiście autorce sporo zawdzięczam. Gdyby nie one... byłabym innym człowiekiem - bez wątpienia, pozbawionym tej części mnie, która aż skacze z radości gdy dostaję książkę fantasy do przeczytania. Jestem uzależniona od Harry'ego Pottera. Uzależniona od wspaniałego świata magicznego. Od cudownych, barwnych postaci. Od wszystkich siedmiu książek. Od wszystkich ośmiu filmów. Kocham je.

Day 27: The most surprising plot twist or ending...

Myślę, że najbardziej zaskakującym zakończeniem książki był dla mnie finał "Studni wieczności" - trzeciego tomu trylogii "Magiczny Krąg", autorstwa Libby Bray (MISSja survival, Wróżbiarze). Naprawdę na wiele byłam przygotowana, obstawiałam różne warianty "happy endu", ale to co dostałam na pożegnanie... Myślę, że tak naprawdę nikt nie mógł się tego spodziewać. To chyba właśnie ten fakt, nieprzewidywalność - sprawił, że autorka mocno wyryła się w pamięci czytelników.



Day 28: Favorite title of a book...

Ulubionych tytułów książek mam kilka, ale podam te najbardziej... wyjątkowe moim zdaniem: "Szklany tron", "Zatruty tron", "Złodziej pioruna", "Dziedzictwo mroku". Oczywiście fakt, iż podobają mi się tytuły nie musi oznaczać, iż lubię treść, ale akurat wymienione przeze mnie pozycje są godne poznania.

Day 29: A book everyone hated but you liked...

Może nie jest to książka, którą wszyscy nienawidzą, ale wiem że nie jest jakoś specjalnie lubiana. "Upadli" - autorstwa Lauren Kate, to pierwszy tom, czterotomowej serii o aniołach. Druga część: "Udręka" jest okropna - to przyznaję, ale do samych "Upadłych" mam niezwykły sentyment. Była to pierwsza książka o aniołach, którą przeczytałam, no może nie licząc "Miasta kości". Gdy dorwałam w swoje ręce powieść Lauren Kate byłam zachwycona nie tylko okładką. Spodobał mi się motyw ogromnej, szczerej miłości, barwnych postaci, przygód dzieciaków z poprawczaka, nie tak całkiem zwykłych jak mogłoby się wydawać Pewnie gdybym teraz po raz pierwszy zaznajamiała się z tą powieścią, moja ocena byłaby o wiele niższa, jednak jak na tę chwilę, twory Lauren Kate wspominam pozytywnie.

Day 30: Your favorite book of all time...

Hm... Irytujący w tym wyzwaniu jest fakt, iż autor spodziewał się, że podam jeden, konkretny tytuł, podczas gdy ulubionych pozycji mam sporo. "Poprosić książkofila o wybranie ulubionej książki, jest jak poproszenie matki o wskazanie ulubionego dziecka" - coś w tym jest. :)

I w ten optymistyczny sposób, kończmy Blaskową przygodę z wyzwaniem "30-day Book Challenge". Na podsumowanie mogę rzec jedynie, że biedna Gosiek odpadła w połowie, ponieważ nie mogła wymyślić odpowiedzi na pytania z wyzwania, więc radzę zaznajomić się z nimi, jeśli ktoś myśli nad rozpoczęciem akcji u siebie. :) Życzę powodzenia!

A tymczasem kończymy. 

Pozdrawiam,
Sherry


Czytaj dalej »

środa, 25 grudnia 2013

Święta z Blaskiem...


Drodzy książkocholicy!

Byliście grzeczni w tym roku? Gwiazdka/Mikołaj czy inne cudo przyniosło wam coś ładnego? Pochwalcie się - czemu nie! :) My - Blaskowe, jesteśmy spragnione obecności w waszym książkowym (i nie tylko) życiu. :)

Piszę to w imieniu całego Teamu, żeby była jasność. :D Chyba mam jakąś nadmierną inwencję twórczą i wenę, skoro jestem wyznaczana do takich zadań ^^

Zdrowych, wesołych, niezwykłych, magicznych Świąt, obfitych w pozytywną energię, nadmierny entuzjazm, objadanie się ciastami, skakanie przy lśniącej choince, śpiewanie kolęd, spędzanie czas z rodziną, życzymy wam my - te które są przez was odwiedzane już ponad rok. Którym radość sprawia patrzenie na nowe wyświetlenia, kolejnych obserwatorów i komentujących. Jesteście naszą lśniącą gwiazdką :) Pomagacie nam ptrzetrwać w otchłaniach Blogsfery. DZIĘKUJEMY!

Mam nadzieję, zresztą tak jak i Fosiek i Gosiek, iż spędzicie te Święta w cudownej atmosferze (z książką), wśród ludzi wam najbliższych (i książek), a po wszystkim, chętnie będziecie powracać myślami do tych magicznych dni (i książek). Miłego świętowania (i czytania)!

Nie przedłużając (bo wiecie, że mam z tym szczególny problem):
Wesołych Świąt!
(I miłego odliczania do kolejnego Bożego Narodzenia)

Pozdrawiam,
Sherry


Czytaj dalej »

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Roma Ligocka - "Kobieta w podróży"




Autor: Roma Ligocka
Tytuł: „Kobieta w podróży”
Wydawnictwo: Literackie
Ocena: 8/10


„Kobieta w podróży” to książka, która opowiada historię Romy Ligockiej, podobnie jak „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku”. Ta książka ukazuje ją jednak z innego punktu widzenia, choć pisze ją ta sama osoba.

Kobieta, która nie potrafi odnaleźć się w związku z mężczyzną musi sama wychowywać syna Jakuba, który daje jej ogromne wsparcie, a równocześnie jest dla niej motywacją do walki o lepsze jutro. Roma musi pokonać chęć sięgnięcia po tabletki, które ją uzależniły i pomagają jej zapomnieć o przeszłości. Jest silna i wygrywa tę walkę, jednak czasy wojny, kiedy była małą dziewczynką, ciągle do niej powracają. Zmaga się, by choć na chwilę zasnąć, cierpi na bezsenność, to bardzo ją osłabia.


Roma Ligocka jest bardzo wrażliwa na piękno świata, stara się pokonywać wszelkie bariery świata, a jednocześnie pokazuje jak przeszłość rzutuje na dalsze życie. Jej ciągłe przeprowadzki i walka z biedą uczą ją życia. Ligocka bardzo często musi zmieniać miejsca swego pobytu, by szukać nowej pracy, ale to dodaje jej odwagi.


Bohaterka po latach zostaje zabrana przez syna Jakuba do Polski, do jej rodzinnego miasta Krakowa, wszystkie uczucia w niej odżywają, powracają dawne lęki i wspomnienia, o których całe życie starała się zapomnieć, jednak to wydaje się być lekarstwem na jej poranione uczucia. Poznaje tam osoby, które przeżyły wojnę i wiedzą jak się czuje, w nich odnajduje bratnie dusze.


Po raz kolejny jestem pod wrażeniem tej autorki. Jej historia wywołuje dreszcze. Porusza bardzo trudne tematy, a jednocześnie z taką lekkością się to czyta. Książka ta jest idealna na zimowe wieczory, przy kubku gorącej czekolady. Wprawia w zadumę nad życiem i motywuje do walki, by coś po sobie zostawić.


Bardzo cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z jej twórczością, jej książki najlepiej czyta się po kolei, wtedy historia jest bardziej jasna. Już zaopatruję się w kolejne jej książki, by wgłębić się jeszcze bardziej w życie Romy Ligockiej.



Podsumowując ten rok, książki Romy Ligockiej wywołały we mnie największe wrażenie.
Czytaj dalej »

sobota, 21 grudnia 2013

Blue Jeans - "Piosenki dla Pauli".

Autor: Blue Jeans
Tytuł: Piosenki dla Pauli
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2012
Ilość stron: 640
Moja ocena: 10/10

Paula ma siedemnaście lat, głowę pełną marzeń i gorące serce. Jak większość nastolatek, śni o wielkiej miłości. Może już ją znalazła? Od dłuższego czasu dziewczyna spędza całe godziny na rozmowach z internetowym znajomym, Angelem, jej bratnią duszą. Chłopak jest od niej pięć lat starszy i pracuje w branży muzycznej. Paula wierzy, że to ten jedyny... Ale dzień, w którym wreszcie mają się spotkać, obfituje w niespodzianki.
Kiedy wreszcie Paula i Angel wpadają na siebie w drzwiach kawiarni, okazuje się, że mają sobie do powiedzenia nawet więcej niż przypuszczali... Życie Pauli staje się coraz bardziej skomplikowane. Spotyka się z Angelem. Rozmawia z Aleksem. Ma tajemniczego wielbiciela.

Miłość nie jest łatwa, gorące uczucia rodzą gorący gniew, a czyjeś szczęście może skazać kogoś innego na cierpienie.
 


„Jeśli wydaje ci się, że kochasz dwóch mężczyzn jednocześnie, tak naprawdę nie kochasz żadnego.” 
 
Na "Piosenki dla Pauli" miałam ochotę już od samego początku, od premiery. Wszędzie było o niej głośno, na wszystkich portalach była reklamowana, w czasopismach dla nastolatek. Wszyscy się nią tak strasznie zachwycali. I ja chciałam bardzo ją przeczytać, ale tak się złożyło, że nie było okazji. Gdy tylko się dowiedziałam o możliwości jej zrecenzowania, nie wahałam się ani chwili! I dobrze zrobiłam. Książka ta, to najwspanialsze, co mi się ostatnio przydarzyło. 

Opowiada o szesnastolatce, która niedługo będzie obchodzić swoje siedemnaste już urodziny. Ma na imię Paula, mieszka w Hiszpanii i ma swoje trzy najwspanialsze przyjaciółki pod słońcem. Nauczyciel nazwał je "sugskami", od ich kolorowych ubrań i nieustannych rozmów, nawet na lekcjach. 
Dziewczyna poznała na forum poświęconym muzyce pewnego chłopaka, z którym utrzymuje kontakt przez Internet już ponad dwa miesiące. Zakochała się w nim, on w niej również. Mają się spotkać. Paula nie może się doczekać. Tego samego dnia, w Starbrucksie dziewczyna poznaje Aleksa - przystojnego chłopaka, który zaskoczył ją tym, że czytał książkę, która wydawać by się mogło, jest przeznaczona dla kobiet. 
Dziewczyna utrzymuje znajomość zarówno z jednym jak i drugim mężczyzną, mimo to, kocha jedynie Angela. 

 „Piękno czyichś oczu nie zależy od ich koloru, lecz od tego, co potrafią wyrazić.”

Paula jest z Angelem, mimo to bardzo lubi spędzać czas również z Aleksem, pisarzem. Chłopak pisze książkę, którą chciałby wydać, jednak wcześniej pragnie, aby usłyszało o niej więcej osób. Wpada na świetny pomysł promocji, do pomocy którego potrzebuje Pauli. Jeden dzień, jedno popołudnie sprawia, że chłopak się w niej zakochuje. 
Angel natomiast jest dziennikarzem w muzycznym magazynie. Pisze artykuły, przeprowadza wywiady ze znanymi ludźmi, gwiazdami. 
Pewnego razu miał przeprowadzić wywiad z Katią - młodą piosenkarką o różowych włosach. Między nimi od razu wytwarza się nić przyjaźni, dobrze się ze sobą dogadują, świetnie spędzają razem czas. Dziewczyna jest bardzo otwarta, mimo, iż Angel jest dziennikarzem i wiem, że gdyby tylko chciał, mógłby zarobić na niej wielkie pieniądze. Katia z biegiem czasu zakochuje się w Angelu i twierdzi, że zrobi wszystko, aby byli razem.
Gdyby tego było mało, Mario, brat najstarszej suguski - Miriam, również zakochał się w Pauli. Jego uczucie trwa jednak już bardzo długo, od dzieciństwa, jednak nasila się coraz bardziej. 
Miłość Pauli i Angela stanie przed wielką próbą. Czy ją przetrwa?   

 „Trzeba być wybrańcem losu, by znaleźć kogoś, kto tak całkowicie straci dla ciebie głowę.”

Historia przedstawiona w "Piosenkach dla Pauli" jest naprawdę bardzo realna i powiedziałabym na czasie. To, że młodzi poznają się przez internet i ich znajomość rozwija się właśnie przez sieć utożsamia nas z XXI wiekiem, gdzie to, iż poznało się kogoś przez internet, nie jest wstydem, lecz normalnością. Wiele osób poznało swoich przyszłych partnerów właśnie przez internet, a mimo to stanowią dobrane pary. 
Również te komplikacje w związku Pauli i Angela (tj. Katia, Aleks czy Mario) mają swoje odzwierciedlenie w codziennym życiu. Ja, czytając tą powieść byłam zachwycona, a zarazem zszokowana tym, że historia opisana na łamach tej książki jest prawie identyczna, jak niektóre momenty z mojego życia, lub życia moich znajomych. To było świetne przeżycie. W jakimś stopniu zasugerowało mi rozwiązania, których wcześniej nie brałam pod uwagę, uświadomiło mi, że postąpienie tak, a nie inaczej będzie lepsze dla wszystkich ect. 

Dla niektórych może to być zwykła książka dla nastolatek. Dla mnie to coś więcej. Czasem utożsamiałam się z bohaterkami, stawiałam się na ich miejscu i zastanawiałam się, jak w takiej a nie innej sytuacji postąpiłabym.  To jedna z najlepszych książek, jakie czytałam.

„- Ja chyba śnię. Niech ktoś mnie uszczypnie. 
- Aż tak ci z tym źle? Tak bardzo przeszkadza ci, że się w tobie zakochałem?”

Bohaterowie zostali wykreowani wyśmienicie!  Tak realistycznych postaci dawno nie widziałam. Ponadto, czytając, czułam, że suguski i inni bohaterowie, to również moi znajomi, których spotykam codziennie na szkolnym korytarzu. Akcja przeprowadzona jest również wspaniale! Tyle się dzieje! 
Książka wciąga bez reszty. Czasem naprawdę ciężko jest od niej odejść chociaż na chwilkę. 
Autorka używa nieskomplikowanego, młodzieżowego języka, który jest zrozumiały dla czytelników w każdym wieku. 
Ostatnio spotkałam się z wieloma negatywnymi komentarzami dotyczącymi tej oto serii. Myślę jednak, że każdy powinien wyrobić sobie swoje zdanie na jej temat. Ja jestem nią po prostu zauroczona tak bardzo,jak chociażby "Ostatnia Spowiedzią", o ile nie bardziej! 

Polecam Wam ją z czystym sumieniem i mam nadzieję, że nie będziecie żałować. Oczywiście każdy ma swój gust i swoje zdanie, dlatego...przeczytajcie i przekonajcie się, że warto!


„(...) Nie można przyjaźnić się z kimś, w kim się jest szaleńczo zakochaną. To niepisane prawo, które wielu już próbowało bagatelizować. Taka przyjaźń nigdy nie jest szczera.”

 

Czytaj dalej »

czwartek, 19 grudnia 2013

30-day Book Challenge: Day 10-20


Witam. Dziś przybywam do was z dziesięcioma (AŻ!) dniami z akcji, która troooszkę nam się obsunęła w czasie, stąd ten pośpiech (zwłaszcza, że przydałoby się ją skończyć jeszcze w tym roku). Zapraszam do zapoznawania się z dalszą częścią notki! :)

Day 10: A book that remind you of home...

Książka, przypominająca mi o domu? Tylko jedna odpowiedź nasuwa mi się na myśl. "Dzieci z Bullerbyn" - Astrid Lingren. Dlaczego? Może dlatego, że przygody tytułowych bohaterów, tak bardzo przypominają mi, moje własne dzieciństwo? Może dlatego, że była to jedna z tych lektur szkolnych, w których od razu się zakochałam, będąc ośmioletnią dziewczynką? Może dlatego, że gdy zdarzało się, że to tata czytał mnie i mojemu bratu niektóre rozdziały, miałam niesamowity ubaw i raz po raz wybuchałam śmiechem? A może wyjaśnienie tkwi w czymś zupełnie innym? Jaki urok posiada ta powieść? Przekonajcie się. Warto. 

Day 10: A book you hated...

Książka, której nienawidzę... Hm... Miałam pewien dylemat jeśli chodzi o to pytanie, aczkolwiek w końcu zdecydowałam się na "50 twarzy Greya"- już wam tłumaczę dlaczego. Podczas czytania irytowała mnie przede wszystkim bohaterka. Głupia, naiwna, rozważająca zgodę na sadystyczne akty seksualne Anastazja, zakochująca się w Grey'u jak jakaś głupia rozchichotana nastolatka. Nie zwracając uwagę na toksyczność związku czy samo swoje bezpieczeństwo zgadza się na wszystko czego pan szanowny Grey sobie zażyczy. Najciekawsze jest to, że (teraz pojawi się spoiler, wybaczcie) na końcu sama prosi swego szaronookiego, żeby wyładował na niej swój gniew, a później ma jeszcze do niego o to pretensje. Naprawdę... denerwująca postać. Dodając do tego wszystkiego, pozbawioną sensu fabułę czy sceny erotyczne występujące niemal w każdym rozdziale mamy coś czego na pewno nie określiłabym mianem "książki", żeby nie obrazić wszelakiej formy literatury. I tu pojawia się moje pytanie: jakim cudem ta trylogia jest tak wielbiona na całym świecie? Jeśli znacie odpowiedź to proszę, podzielcie się nią ze mną bo naprawdę czuję niedoinformowana.


Day 12: A book you love but hate at the same time...

Książka, którą kocham i nienawidzę jednocześnie? Teraz to się czuję naprawdę ogłupiona... Naprawdę nie wiem co mogłabym wam tu napisać, więc wybiorę może... jeden tytuł, który przez chwilę pojawił się w moim umyśle. "Ukojenie" czyli ostatni tom trylogii o wilkołakach, autorstwa Maggie Stiefvater. Uwielbiam tę serię! Naprawdę! Pokochałam całą czwórkę głównych bohaterów i chyba nie zdarzyło się, żeby mnie jakoś specjalnie zdenerwowali. Ale o co chodzi z finałową częścią? A o to, że jest finałowa! Nie rozumiem jak można w taki sposób skończyć książkę! Cóż za okropność ze strony autorki! Nie myślcie sobie, że koniec jest beznadziejny - wręcz przeciwnie. Jest absolutnie zachwycający, ale po prostu... Brak słów! Ci, którzy czytali wiedzą o co chodzi. Reszta? Może się tylko przekonać. Polecam.

Day 13: Your favorite writer...

Teraz to mogłabym się naprawdę porządnie rozpisać, ale może pozostanę przy wymienieniu moich ulubionych pisarzy i krótkim opisie, żeby nie przedłużać. Musicie sobie też zdawać sprawę z tego, że mam mnóstwo autorów książek, których niezwykle lubię, ale dziś wymienię tych powiedzmy... najbardziej wielbionych. W skład tej wesołej gromadki wchodzą: Rick Riordan (Jakże mogło go tu zabraknąć? Kocham wszystkie jego książki, a styl jakim się posługuje jest wręcz... uzależniający), J.K. Rowling (nie czujcie się zaskoczeni, w końcu to kobieta, która otworzyła mi oczy na magię), Ken Follett (jego "Filary Ziemi" zwaliły mnie z nóg. Mam nadzieję, że zdarzy się okazja, by przeczytać resztę tworów tego pana), Oscar Wilde (absolutna perełka ze swoim "Portretem Doriana Graya". Jeśli jeszcze nie czytaliście - zachęcam. Książka jest pełna złotych myśli i filozoficznych sformułowań i to zasadniczo największe plusy pozycji!), Orson Scott Card (i niesamowita "Gra Endera", przy której polały się łzy...) Rick Yancey (tak, tak - wystarczyła jedna książka bym zdążyła zakochać się w autorze), James Dashner (wraz z "Więźniem Labiryntu" i "Próbami Ognia"! Chciałabym kiedyś stworzyć coś tak wciągającego jak ta trylogia...), Suzanne Collins (również nie trzeba się zanadto rozpisywać, a przynajmniej taką mam nadzieję). Jeśli jesteście ciekawi pozostałych autorów, którzy powiedzmy, zdobyli moją sympatię to zachęcam do zerknięcia tutaj: KLIK.

Day 14: Book turned movie and completely desecrated...

Również i w tym wypadku mogłabym wymieniać przykłady filmów, nakręconych na podstawie książek, a które zostały zepsute, jednak skupię się na jednym... szczególnym przypadku. Mowa tu oczywiście o "Eragonie". Na litość wszystkich smoków! Sztuczna gra aktorska, fatalnie dobrani odtwórcy poszczególnych ról, niezgodność z książkami, słabe efekty specjalne... Właściwie wad można by tu wypisywać w nieskończoność. Gorzej z zaletami, których ja osobiście - po obejrzeniu, zupełnie nie dostrzegłam...


Day 15: Favorite male character...

Ulubiony męski bohater. No tutaj akurat nie muszę się zanadto rozpisywać, ponieważ kiedyś zrobiłam osobną listę, zajrzyjcie o tutaj. Teraz o ile mogę zaktualizować tę listę, to właśnie to uczynię. Moimi ulubieńcami są: Percy Jackson (Rick Riordan), Archer Cross (Dziewczyny z Hex Hall) , Adrian Ivaszkov (Richelle Mead), Ben Parish (Piąta fala), Syriusz Black (Harry Potter), Day (Legenda), Dorian (Szklany Tron), Anubis (Kroniki Rodu Kane), Christopher Garron (Zatruty Tron), Tobias Eaton (Niezgodna), Sage (Fałszywy Książę) Gideon de Villers (Trylogia Czasu), Leon Valdez (Olimpijscy Herosi), Peeta (Igrzyska Śmierci), Carter i Sylvain (Wybrani), Jaskier (Wiedźmin), Ender (Orson Scott Card) no i w końcu, bo jakżeby mogło być inaczej... Minho (Więzień Labiryntu). Myślę, że opisy postaci są zbędne. Po prostu przeczytajcie książki, o których mowa, a w mig zrozumiecie, czemu te postacie są przeze mnie wielbione. 

Day 16: Favorite female character...

Jeśli zaś chodzi o ulubioną postać żeńską... Powiem wam szczerze, że rzadko kiedy lubię główną bohaterkę, więc ta lista nie będzie tak długa jak poprzednia, choć postaram się wyjaśnić wam, czemu lubię tę postać, a nie inną. Zacznijmy więc: pierwsze imię o jakim pomyślałam, gdy przeczytałam tytuł wyzwania to Arianne z sagi Lauren Kate, pt. "Upadli". Nie jest to główna bohaterka, a jedynie postać drugoplanowa, aczkolwiek zapadła mi w pamięć, ponieważ była taka żywa, dynamiczna, pełna energii i pomysłów... Kolejną bohaterką, którą lubię i której nie mam prawie nic do zarzucenia jest Sydney z "Kronik Krwi". W przeciwieństwie do denerwującej Rose, Sydney niemal od razu stała się moją ulubienicą. Dalej mamy Sophie z "Dziewczyn z Hex Hall", która bardzo przypominała mnie swoim charakterem. Annabeth z książek Riordana również strasznie mi się podobała pod względem charakteru, dlatego z czystym sumieniem ją tu dziś wypisuję. Do tej listy mogę dorzucić jeszcze postacie Potterowskie, a mianowicie Lunę i Ginny oraz dwie bohaterki z serii Martina: Daenerys oraz Aryę i raczej na tym skończy się moja notatka.

Day 17: Favorite quote from your favorite book...

Jako, iż ulubionych książek mam dużo, dziś pokażę wam pięć wybranych cytatów z pięciu wybranych, ulubionych serii/książek:

Rick Riordan - Zagubiony Heros: "Żeby wiedzieć, trzeba się dowiedzieć"
Rick Riordan - Złodziej Pioruna: "Idź tam, gdzie prowadzi Cię serce, inaczej utracisz wszystko"
Orson Scott Card - Gra Endera: "Jest się tylko tym, co się pamięta"
J.K. Rowling - Harry Potter: "Trzeba być bardzo dzielnym, by stawić czoło wrogom, ale tyle samo męstwa wymaga wierność przyjaciołom."
Oscar Wilde - Portret Doriana Graya: "Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej."

Day 18: A book that disappointed you...

Natomiast jeśli chodzi  o książki, które mnie rozczarowały to jest ich multum. Dziś jednak skupię się na jednej, na którą zapatrywałam się naprawdę bardzo pozytywnie po tych wszystkich wspaniałych opiniach, a po przeczytaniu miałam ochotę wykrzyczeć światu swoją frustrację i złorzeczyłam na główną bohaterkę. Mam tu na myśli powieść Kelley Armstron, pt. "Wezwanie", która jest pierwszym tomem trylogii "Najmroczniejsze moce". Nie wiem czego się spodziewałam kiedy zabierałam się za lekturę, ale na pewno nie tego co znalazłam w środku. Główna bohaterka przez cały czas mnie denerwowała, wydawała mi się po prostu głupia, naiwna i nieciekawa. Obydwaj jej amanci nie zaskakiwali, typowe że jeden jest ten "słodki", drugi ten "mroczny" i od pierwszego tomu czytelnik wie którego wybierze bohaterka na końcu. Czytając tę trylogię wszystko przewidziałam. Nie było ani jednego momentu, który choć trochę zapadł by mi w pamięci i ani jednego momentu, dzięki któremu wszystkie czy tomy otrzymałyby pozytywne oceny. Krótko mówiąc: nie polecam. 

Day 19: Favorite book turned into a movie...

Naprawdę kusiło mnie, by wstawić tu Harry'ego Pottera, jak również nieśmiertelnych Władców Pierścienia, ale moja miłość do Kena Folletta i pewnego serialu zwyciężyła... A więc za najbardziej udaną zekranizowaną ulubioną książkę uważam... "Filary Ziemi"! Świetna obsada, genialny klimat, mnóstwo akcji, emocji, uczuć, soundtrack zasługujący na Oscara i... Jack! (Jaaaaack, Jack, Jack! ♥) Cud, miód i orzeszki! Jeśli jeszcze nie czytaliście książki/nie oglądaliście serialu - polecam uczynić to jak najszybciej!


Day 20: Favorite romance book...

O rany! Nie mogę się zdecydować więc wybieram obydwie serie! A mam tu na myśli Mrocznych Łowców - Sherrilyn Kenyon i Zew Księżyca - Keri Arthur. Niesamowity styl pisarek, niesamowici bohaterowie, wciągające wątki, nowe wspaniałe doświadczenia z paranormalnymi romansami! 



Mam nadzieję, że nie uschnęliście z nudów przez moje wywody. Ale cóż poradzić. Niektórych rzeczy nie da się przemilczeć. :) Już wkrótce kolejna część wyzwania "30-day Book Challenge", a tymczasem, na zakończenie genialny utwór, otwierający serial "Filary Ziemi". To tak a propo wyzwania. Ach... jak ja kocham Trevora Morrisa i to jak komponuje... W każdym razie...

Pozdrawiam!
Sherry


Czytaj dalej »

sobota, 14 grudnia 2013

Nele Neuhaus - "Elena. Wygrać z losem"

Autor: Nelle Neuhaus
Tytuł: Elena. Wygrać z losem.
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 2013r.
Ilość stron: 312
Moja ocena: 9/10

Rodzina Weilandów prowadzi ujeżdżalnię i szkołę nauki jazdy konnej, konkurując z rodziną Jungblutów. Pomiędzy rodzinami panuje głęboka nienawiść, której źródeł Elena nie zna.
Dziewczynka spędza ostatnie dni jesieni, jeżdżąc na ukochanym koniu Fritzim. I zakochuje się w Timie Jungblucie, jedynym chłopcu, w którym nie wolno jej się zakochać.
Pewnego dnia okazuje się, że dziadek Eleny tonie w długach i stajnia musi trafić w ręce komornika. Długi podejmują się spłacić rodzice Eleny, ale wiąże się to z radykalnymi posunięciami. Ulubiony koń Eleny, który jako źrebię uległ ciężkiemu wypadkowi, trafia po jej błaganiach do stajni z wysłużonymi końmi. Jeden kłopot mniej. Tyle że Elena jest wierna przyjaźni…
 

Elena to trzynastoletnia córka Weilandów, którzy prowadzą jedną z największych stadnin w okolicy. Ich konkurencją jest rodzina Jungbultów. Obie rodziny bardzo się nienawidzą, dlatego też młode pokolenie ma zakaz jakiegokolwiek kontaktu ze sobą. Do pewnego momentu oboje, zarówno Elena jak i Christian trzymają się od nich z daleka. Jednak z biegiem czasu Elenie zaczyna się podobać Tim. Młodzi spotykają się po lekcjach. Rozmawiają, śmieją się, świetnie spędzają wspólnie czas.
Elena ma również przyjaciółkę Melike, która wspiera dziewczynę we wszystkim, co tylko możliwe. Chce dla niej jak najlepiej. Elena otrzymała również od ojca najwspanialszy prezent, jaki mogła sobie jedynie wymarzyć - małego źrebaka. Koń rósł sobie, spał w stajni. Pewnego dnia mia wypadek, z którego wyjście graniczyło z cudem. Dziewczyna postanawia zacząć go trenować, aby na przyszły rok wystartować na nim na zawodach. W treningach pomaga jej przyjaciel, Tim, bez którego nie dałaby rady. 
Nastolatkowie przeżywają wiele przygód, jedne są przyjemne, drugie zaś mrożące krew w żyłach. Znajdują wspólny język i przeżywają swoją pierwszą miłość.
Wiedzą, że gdyby ich rodziny dowiedziałyby się o ich związku, a nawet spotkaniach, doszłoby do wielkiej awantury. Dzieciom nie wolno się spotykać, jednak nikt im nie wytłumaczył dlaczego. Dopiero, gdy Elena znajduje stary album, wszystko zaczyna się układać w całość. 
 Trzynastolatka ma również starszego brata, Christiana. Dziewczyna jednak żyje w jego cieniu. To nim ojciec się zajmuje. Wysyła go na zawody, spędza z nim więcej czasu, zabiera na różne zawody itp. 
Rodzina Weilandów  popada w kłopoty finansowe. Brak im środków na spłacenie zobowiązań, dlatego stadnina musi zostać sprzedana. Dziewczyna robi wszystko, aby do tego nie dopuścić.
Tutaj pokazuje nam się z zupełnie innej strony, jako odważna, pewna siebie dziewczyna, która dla swojej miłości, koni potrafi zrobić dosłownie wszystko.

"Elena..." to współczesna historia "Romea i Julii". W obu książkach rodziny się nienawidziły,  a młode pokolenie pokochało się od pierwszego wejrzenia. Podobnie było tutaj. To wspaniała opowieść o przyjaźni i pierwszej miłości bohaterów. Troszkę komicznie jednak to wyglądało ze względu na ich wiek. Dużo bardziej by mi odpowiadało, gdyby Tim i Elena byli starsi o dwa czy trzy lata.

"Elena...." to świetna powieść dla młodzieży. Gdy tylko otrzymałam propozycję zrecenzowania tej książki, nie wahałam się ani chwili. Stwierdziłam, że wątek z koniami w książce to jest to, czego w moich lekturach jeszcze nie było. Kiedyś chciałam się wziąć za przeczytanie serii "Heartland", jednak nie doszło to do skutku. Niemniej jednak wcale nie żałuję podjętej decyzji. Czas przy tej książki, to był wspaniały, ale jakże krótki czas. Powieść jest strasznie wciągająca i czyta się ją naprawdę bardzo szybko i zanim się obejrzymy, już mamy koniec. Nie mogę się doczekać kolejnych części tej serii. Mam nadzieję, że będzie mi dane jej kontynuowanie.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Media Rodzinna.




UWAGA!! 
Konkurs zostaje przedłużony do 20 grudnia. Niestety nagród nie otrzymacie przed Świętami, ale zaraz po. Wydawnictwo nie zdążyło przysłać na czas książek do mnie, stąd to opóźnienie. 
Kto jeszcze nie wziął udziału w konkursie, a ma ochotę na niesamowite nagrody, zapraszam tutaj.



Czytaj dalej »

czwartek, 12 grudnia 2013

Roma Ligocka - "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku"




Autor: Roma Ligocka
Tytuł: „Dziewczyna w czerwonym płaszczyku”
Wydawnictwo: ZNAK
Ocena: 8/10

Roma Ligocka, właściwie Roma Liebling (ur. 13 listopada 1938 w Krakowie) – polska malarka i pisarka.
Urodziła się w Krakowie w rodzinie żydowskiej, jako córka Dawida Lieblinga (zm. 1946) i Teofili z domu Abrahamer. Część wojny przeżyła w getcie krakowskim, potem wraz z matką ukrywała się u rodziny polskiej. Ojciec przebywał w obozie koncentracyjnym w Płaszowie. Nazwisko Ligocka zostało przybrane jeszcze w okresie przebywania w getcie.
Pracowała jako kostiumolog i scenograf w licznych europejskich teatrach, operach, także w filmie i telewizji. Autorka książek: Dziewczynka w czerwonym płaszczykuZnajoma z lustraKobieta w podróżyWszystko z miłości oraz Tylko ja sama. Za książkę Dziewczynka w czerwonym płaszczyku, we wrześniu 2001, uhonorowana została Nagrodą Krakowska Książka Miesiąca. Pisuje felietony m.in. do magazynu "Pani".
Oglądając Listę Schindlera rozpoznała samą siebie w postaci dziewczynki w czerwonym płaszczyku. Stało się to inspiracją do napisania książki, do spisania swoich wspomnień. W Dziewczynce w czerwonym płaszczyku Ligocka opisała dzieciństwo spędzone w getcie, strach, upokorzenie, śmierć bliskich. W dalszej części przedstawiła swoje powojenne losy: zabawy w towarzystwie kuzyna –Romana Polańskiego i przyjaciela – Ryszarda Horowitza, przelotną fascynację komunizmem, wejście w świat cyganerii artystycznej Krakowa, przyjaźń z Piotrem Skrzyneckim, liczne romanse, a wreszcie emigrację i karierę w show businessie. Autorka opisała także swoją depresję, będącą rezultatem wojennej traumy i uzależnienie od leków.
Roma Ligocka była żoną Jana Biczyckiego. Ma syna Jakuba.


Historia jaką przedstawia autorka jest bardzo drastyczna, a jednocześnie prawdziwa. To niesamowite ile jest w stanie znieść człowiek. Byłam pod wrażeniem czytając tę książkę. Autorka jako mała dziewczynka była zmuszona uczestniczyć w wojnie, wspólnie z rodziną walczyła, by przeżyć każdy kolejny dzień, na każdym kroku borykała się ze śmiercią, widziała jak giną najbliższe jej osoby, jak jej babcia oddaje życie by uratować wnuczkę.

Romie i jej matce udało się przeżyć wojnę, dzięki przychylności Polaków, którzy dawali im schronienie w czasie wojny. Jednak jej przeżycia ciągle towarzyszyły jej w dorosłym życiu. Wyszła za mąż, niestety okazało się to błędem. Jej mąż żył z dnia na dzień, nieustannie pijąc. Kiedy autorka nie była w stanie tego dłużej znieść, odeszła. Przeżywała wiele uniesień miłosnych, jednak to nigdy nie było do końca życia. Jedynym mężczyzną, który całkowicie skradł jej serce, był jej syn Jakub. To dla niego walczyła, by mieć siłę co dzień wstać z łóżka i z uśmiechem na twarzy zajmować się domowymi obowiązkami i pracować.


Ligocka miała bardzo poważne problemy, popadła w depresję, przez co uzależniła się od lekarstw i tu znów potrafiła walczyć z nałogiem dzięki niesamowitej miłości do syna.

Czytając tę książkę ma się wrażenie, że kobieta ta popełniła wiele błędów, że na jej miejscu zrobiłabym inaczej. Jednak tak naprawdę nikt nie wie co zrobiłby na jej miejscu. To historia, która powinna być wzorem dla wielu, że kiedy na czymś naprawdę nam należy to potrafimy zdziałać cuda. Romie zależało na tym, by po prostu żyć.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Choć początkowo nie zachęcała mnie do przeczytania, teraz zamierzam przeczytać wszystkie książki tej autorki. To ogromna inspiracja do... życia.



Polecam tę książkę wszystkim, którzy nie boją się prawdy na temat historii, choć jest ona bardzo drastyczna. Również tym, którzy szukają uniesień i wzruszeń podczas czytania. To wszystko zawiera ta książka. Myślę, że na długo zapadnie w mojej pamięci. 
Czytaj dalej »