niedziela, 30 czerwca 2013

Akcja Magiczna Siódemka #6 : "Najlepsze style autorów" by Iwi





Magiczna Siódemka to akcja, dzięki której na naszym blogu raz na tydzień - w niedzielę, będą pojawiały się posty z rankingiem, którego motyw przewodni będziemy wymyślały na zmianę. Dzięki temu, my blogerki będziemy mogły poznać was czytelników, a wy nas, nasze punkty widzenia i gusta. Jeśli ktoś chciałby włączyć się do zabawy, musi wypatrywać co tydzień nowego tematu, a później napisać na swoim blogu (lub w komentarzach) notkę ze swoim własnym rankingiem. Uwaga - notka powinna zawierać baner Magicznej Siódemki z Blasku Książek, a także odnośnik do naszego bloga, a my powinnyśmy być o tym poinformowane pod jedną z notek. Serdecznie zapraszamy do zabawy!

Dzisiejszym tematem są "Najlepsze style autorów" by Iwi.






1. Richelle Mead
Chyba nikt nie zaprzeczy, że ta autorka ma "to coś". Mogę nazwać to talentem, jak i po prostu dobrze wyrobionym i lekkim stylem pisarskim. Każda fanka/ fan jej twórczości doskonale wiedzą, że ta kobieta potrafi czarować słowem.




2. Meg Cabot
Kolejna autorka, która uwiodła mnie swoim stylem. Nie jest on jakoś specjalnie wyszukany, ale jest przesympatyczny i łatwo się ją czyta. Meg Cabot potrafi uwodzić nas swoim językiem, jaki stosuje w
swoich książkach.





3. Chloe Neill
Styl tej autorki jest tak wyjątkowy, że nawet jeśli coś jest nie tak z fabułą, czy też postacią... To czyta się książkę dalej dla samego stylu. Nie, z góry mówię, że ona nie ma problemów z pisaniem książek i wszystko jest w nich idealne : )




4. Lauren Oliver
Tutaj zauroczyły mnie szczególnie opisy uczuć. W nich najbardziej widać talent autorki oraz to, że wie, o czym pisze. Ma jednak lekkie problemy z akcją i postaciami, które można jej wybaczyć C;




5. Kim Harrison
Przecudowny styl autorski. Pisze "po swojemu", a jest to na tyle dobre, że ja jestem jej oddaną fanką.
Tak jak każdej autorki z tej "Magicznej Siódemki" xD







6. Gaja Kołodziej
Ta postać ma natomiast humorystyczny styl, który bardzo często doprowadza nas do napadów
śmiechu, głupawek i innych tego typu. Warto zapoznać się z jej twórczością, choćby z tego powodu.






7. Dagmara Półtorak
 To samo co wyżej. Autorka nie daje nam się nudzić. Ciągły śmiech gwarantowany : ) Nie pożałujecie sięgnięcia po jej książeczkę.









Na dziś to tyle. Liczę, ze podzielicie się ze mną Waszymi typami : )
Czytaj dalej »

piątek, 28 czerwca 2013

Trish Wylie - "Kto się śmieje ostatni"


Autor: Trish Wylie
Tytuł: Kto się śmieje ostatni
Tom:II
Seria: KISS
Wydawnictwo: Harlequin
Data wydania: 2013
Ilość stron: 234
Ocena: 7/10

Co, kolejny ochroniarz? Przecież ojciec wie, dlaczego pięciu poprzednich szybko zrezygnowało z pracy. Ja, Miranda Kravitz, córka burmistrza Nowego Jorku, przysięgam, że ten szósty też długo nie wytrzyma. Tyler Brannigan to policjant? Nie szkodzi, ja też jestem sprytna. Jest twardy? Mam sposoby, żeby go podejść. Zna Manhattan lepiej ode mnie? Niemożliwe. Zobaczymy, kto będzie się śmiał ostatni… 


Autorka wprowadza nas w świat Mirandy, córki burmistrza, dla której wynajęto ochroniarza, aby pilnował jej i nie pozwolił na zrobienie rzeczy nieodpowiedniej dla córki tak ważnej osoby w mieście jak burmistrz Nowego Jorku. Mirandzie ten pomysł wcale się nie podoba, nie rozumie dlaczego musi być kontrolowana dwadzieścia cztery godziny na dobę przez jakiegoś Tylera. Próbuje na wiele sposobów wymknąć się spod „opieki” Tylera, jednak bezskutecznie. Musi znosić jego towarzystwo, potem jednak o niczym innym nie marzy.

Akcja toczy się w latach obecnych w Nowym Jorku, na Manhattanie. To właśnie tam czai się niebezpieczeństwo dla Mirandy, którego jednak dziewczyna w ogóle nie dostrzega.

Miranda to dwudziestokilkuletnia kobieta, córka burmistrza Nowego Jorku. Można by rzec celebrytka, gdyż bardzo często pojawia się zarówno w prasie jak i telewizji. Przebiegła i rozrywkowa. Bardzo lubi spędzać czas z przyjaciółką w nowojorskich klubach. Będąc tam nie jest abstynentką. Tego nie można jej zarzucić. Nie wyobraża sobie dobrej zabawy bez alkoholu, ale bez obaw… nie jest alkoholiczką.
To właśnie w jednym z takich klubów po raz pierwszy wpada na Tylera. W zupełnie innych okolicznościach poznaje go kilka dni później, jako swojego ochroniarza.

Tyler to policjant, który obecnie pełni funkcję ochroniarza Mirandy, córki burmistrza Nowego Jorku. To tajemniczy i przystojny mężczyzna. Można go również nazwać bezwzględnym i stanowczym, a czasem nawet przerażającym. Dziewczyna działa mu na nerwy, nie pozwalając dokładnie wykonywać swoich obowiązków. Skrywa tajemnicę, o której prawie nikt nie wie. Gdy lepiej poznaje dziewczynę, wyjawia jej swój sekret. Dzięki temu dziewczyna się zmienia. Nie ucieka już i stara się, aby nie dokładać niepotrzebnych obowiązków Tylerowi. Miranda bardzo go pociąga, jednak on wie, że nie może przekroczyć wyzaczonej granicy.

Bohaterowie kreowani są bardzo realistycznie, a w szczególności roztrzepana córeczka burmistrza, Miranda, która trochę mnie irytowała swoim zachowaniem. Widocznie tak musiało być. Autorka chciała pokazać jak wygląda życie na Manhattanie i wydaje mi się, że dobrze jej się to udało.

Książka zawiera dwadzieścia pięć krótkich rozdziałów, w których poznajemy historię ochroniarza i córki burmistrza. Autorka próbuje nam powiedzieć, że miłość nie wybiera. Nie możemy wybrać, w którym momencie i w kim się zakochamy, bo jest to niemożliwe. To tak zwane przeznaczenie, którego nie możemy oszukać. Każda osoba jest komuś przeznaczona i musimy na nią czekać. Zazwyczaj pojawia się w najmniej spodziewanym momencie. Tak też było w historii Tylera i Mirandy.

Powieść czyta się fantastycznie, równie szybko jak pierwszą część. Jeśli chodzi o to która bardziej mi się podobała, to chyba wybrałabym pierwszą część, chociaż ta również jest bardzo dobra. W tamtej po prostu urzekła mnie historia. Tutaj natomiast wszystkiego można się było tak naprawdę spodziewać. Była zbyt przewidywalna.

Jeśli chodzi o tytuł powieści, to nie wiedziałam czego mam się spodziewać po nim. Zwłaszcza, kiedy przeczytałam opis tej książki. Na pewno nie spodziewałam się tego, co w niej zastałam. Jeśli twierdzicie, tak jak ja to robiłam, że słowa „Kto się śmieje ostatni” są pewnego rodzaju groźbą, mylicie się. Sama nie wiem, dlaczego w taki sposób odebrałam ten tytuł. Cieszę się jednak, że moje przewidywania się nie sprawdziły.

Okładka jest w tonie różu, tak jak poprzednia część i prawdopodobnie kolejne będą. Ta jednak, podoba mi się dużo bardziej. Jest taka romantyczna i idealnie będzie odbierana przez młode osoby, do której w głównej mierze skierowana jest ta seria. Nie oznacza to jednak, że starszym się ona nie spodoba.

Jeśli nie macie co robić w wakacyjne, letnie popołudnia, zajrzyjcie do serii Kiss, na pewno się nie zawiedziecie, a gwarantuję Wam, że będą to wspaniałe chwile spędzone z bohaterami. Możecie choć w wyobraźni przenieść się do Nowego Jorku, Manhattanu, gdzie pewnie większość chciałaby pojechać.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Harlequin:



Czytaj dalej »

środa, 26 czerwca 2013

Jessica Hart - Kronika ślubnych wypadków



                                                           Autor: Jessica Hart
Tytuł: Kronika ślubnych wypadków
Tom:I
Seria: KISS
Wydawnictwo: Harlequin
Data wydania: 2013
Ilość stron: 234
Ocena: 8/10

Jessica Hart urodziła się w Afryce Zachodniej. Pisaniem zajęła się, aby zdobyć fundusze na ukończenie doktoratu z historii średniowiecznej. Obecnie pracuje na pełnym etacie jako pisarka. Jessica jest autorem ponad 50 książek. Jest laureatką dwóch najbardziej prestiżowych nagród - RITA Award ® za najlepszy romans tradycyjnych z 2005 r.. oraz wysoce cenioną nagrodę Romance przyznawaną przez Stowarzyszenie Romantic Novelists w Wielkiej Brytanii w 2006 r. 

Pani inżynier Firth Williams jest ostatnio trochę zajęta. Nadzoruje budowę na terenie posiadłości Whellerby i organizuje wieczór panieński Saffron, przyrodniej siostry. To niby nic wielkiego, tyle że siostra wychodzi za gwiazdę popu. Wystarczy jedno potknięcie, a tabloidy nie zostawią na rodzinie suchej nitki. No i ten irytujący zarządca Whellerby. Jest pomocny, ale w dzisiejszym świecie nie ma nic za darmo. Czego właściwie chce i o jaką przysługę poprosi? Tak, Firth Williams ma stanowczo za dużo na głowie…


Do zakochania jeden krok.
A raczej pocałunek!
Ona jest uśmiechniętą dziewczyną cieszącą się życiem.
On jest nieziemsko czarujący.
Oboje nie mogą się sobie oprzeć!
Co z tego wyniknie?
Nowa seria Kiss to zabawne, zmysłowe opowieści dla kobiet, mnóstwo emocji i świetnej zabawy!.

Kiss to nowa seria zmysłowych i zabawnych opowieści. W każdej historii znajdziesz dużą dawkę humoru i niezapomniany dreszczyk emocji towarzyszący nowej miłości.

(źródło: harlequin.pl)



Autorka wprowadza nas w świat dwudziestoparoletniej pani inżynier – Firth. To osoba, która jest bardzo uparta i zawzięta. Ma swój plan, który za wszelką cenę chce zrealizować i próbuje z niego nie zbaczać. Plan ten obejmuje pięć lat kariery, potem dopiero może sobie pozwolić na jakiś romans czy założenie rodziny. Oczywiście nie mogłoby być tak, żeby coś lub ktoś nie pokrzyżował tych planów. Na budowie pojawia się przystojny George, który początkowo doprowadza ją do szału.

Akcja toczy się w obecnych latach w niewielkim mieście, Whellerby, gdzie Firth nadzoruje budowlę. To właśnie tam poznaje zabójczo przystojnego mężczyznę , Georga. Głównym wątkiem powieści jest znajomość Georga i Firth oraz pomoc Firth w przygotowaniach do wieczoru panieńskiego i ślubu siostry, Saffron.

Firth to dwudziestokilkuletnia kobieta, pani inżynier, która zajmuje się prowadzeniem budowy na terenie Whellerby. Jest ona niezależną i zorganizowaną osobą. Ma swój plan i się go trzyma, a przynajmniej próbuje o nim nie zapomnieć. Pewnego dnia poznaje bezczelnego typa, George, który denerwuje ją od samego początku. Niedługo potem ich relacje ulegają zmianie.

George to niewiele starczy od Firth mężczyzna, przyjaciel lorda Rolyego, właściciela posiadłości w Whellerby, której budową, a raczej jej nadzorem zajmuje się kobieta. Mężczyźnie od razu wpada w oko pani inżynier. Aby zwrócić na siebie jej uwagę, próbuje różnych metod, które czytelnika zapewne rozśmieszą. Jest on barwną postacią, którą bardzo polubiłam od samego początku.

Bohaterowie kreowani są bardzo realistycznie, a co za tym idzie, wzbudzają w czytelnikach sympatię. Pojawiają się różne typy bohaterów. Możemy poczytać o rozkapryszonej i rozpieszczonej córeczce tatusia, siostrze Firth – Saffron, nieśmiałym w stosunku do kobiet lordzie Rolym oraz dwójce uroczych, głównych bohaterów, których nie sposób nie polubić.

Książka zawiera dziesięć dosyć obszernych rozdziałów w których poznajemy życie głównych bohaterów oraz zaznajamiamy się z ich przeszłością. Spotykamy się również z problemem samotności oraz bojaźni przed odrzuceniem jako krzywdą wyrządzoną w przeszłości, przez ojca jednego z głównych bohaterów.

Powieść czyta się rewelacyjnie, jednym tchem. Nawet nie wiem kiedy przeczytałam, a w zasadzie pochłonęłam ją żywcem. Były to bardzo przyjemne minuty, bo o godzinach nie będę mówić. Jest to jedna z nielicznych książek, z którymi się spotkałam, żeby tak wciągały czytelnika. Oczywiście są osoby, którym powieść może się nie spodobać, jednak Ci, którzy lubią romanse i miłosne historie powinni być zachwyceni, podobnie jak ja.

Jej rozmiar a zatem miniaturowa ksiązka idealnie zmieści się w każdej damskiej torebce. Jest to idealne rozwiązanie na czytanie w podróży, czy to samochodem, autobusem, pociągiem czy innym środkiem komunikacji. Jeśli macie do dyspozycji dużo czasu, który będziecie spędzać w podróży, lub po prostu się nudzić w domu, weźcie ze sobą kolejne części, gdyż nawet nie zauważycie kiedy pierwsza się skończy.

Okładka idealnie pasuje do tytułu serii, KISS. Nie wiem jak innym, ale mi nazwa serii kojarzy mi się właśnie z kolorem różowym, młodymi ludźmi i dobrą zabawą. Tytuł powieści idealnie oddaje problem poruszony w książce przez autorkę.

Ta lekka książeczka będzie idealna na letnie, leniwe popołudnie na przykład na plaży.

Dziękuję bardzo wydawnictwu Harleqin za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej książki.


Czytaj dalej »

wtorek, 25 czerwca 2013

Kimberly Derting - "Przysięga"


Tytuł: Przysięga
Autorka: Kimberly Derting
Trylogia: Przysięga 1/3
Wydawnictwo: Amber
Wydano: 14 lutego 2013
Liczba stron: 272
Moja ocena: 7/10

Ludania jest krajem z bardzo surowymi prawami, których nieprzestrzeganie grozi karą śmierci. Bezwzględna królowa rządzi państwem, budując swoją opinię na podstawach zastraszania i terroru. Nawet najmniejsza próba sprzeciwu wobec niej kończy się dla zwyrodnialca szubienicą. Ponadto królowa nie jest do końca uczciwa wobec swoich poddanych. Stosując magię, tak zwaną esencję, przejmuje ciała swoich dziedziców, by po raz kolejny władać państwem, tym razem jednak za pomocą innych rąk. W ten sposób jej rządy trwają w najlepsze. Wszystko się kończy, gdy kobieta już w podeszłym wieku, ma dziedziców tylko męskiej linii. Jako, że na tronie zasiąść może tylko i wyłącznie kobieta, królowa zmuszona jest do wszczęcia poszukiwań nowego ciała, które będzie mogła przejąć, by po raz kolejny stać się królową. Jednak nowa następczyni tronu nie może być byle kim, w końcu chodzi o objęcie korony! Władczyni szuka kogoś specjalnego, wyjątkowego, posiadającego odpowiednie predyspozycje...

Tymczasem społeczeństwo w Ludanii podzielone jest na klasy mówiące różnymi językami. Najmniejsze naruszenie zasad, nawet spojrzenie w oczy przedstawicielowi wyższej klasy, karane jest śmiercią. Siedemnastoletnia Charlaina należy do kasty kupców. Ma rodziców, którzy prowadzą restaurację, młodszą siostrę niemowę, najlepszego przyjaciela, a także piękną przyjaciółkę Brook, która potrafi uwieść każdego mężczyznę. Z pozoru wydaje się normalną dziewczyną, jednak w rzeczywistości posiada niebezpieczny dar, który może przynieść naprawdę przerażające skutki. Charlie rozumie bowiem wszystkie języki, choć w rzeczywistości nie powinna. Przez całe życie ukrywała tę umiejętność jednak spokój dnia powszedniego burzy się, gdy spotyka Maxa. Przystojny, tajemniczy, zagadkowy chłopak mówi językiem, którego ona nigdy wcześniej nie słyszała. Co więcej: zna jej sekret. I jednym tylko oskarżeniem może skazać ją na śmierć. Charlie wie, że musi trzymać się od niego z daleka jednak jest to o tyle trudne, że nie jest w stanie o nim przestać myśleć... O nim i o jego magnetyzującym spojrzeniu oraz dotyku godnym anioła.

"Przysięga" jest pierwszą częścią trylogii osadzonej w dystopijnym świecie, w którym technika łączy się ze średniowieczem i na odwrót. Gdzie ludzie żyją w strachu przed karą, królową i buntownikami, zagrażającymi Ludanii. Opowieść o Charlie i jej przyjaciołach jest piękną historią ze świetnie wykreowanymi postaciami i nieziemskim światem stworzonym na modłę Kimberly Derting. Z całą pewnością wstęp do serii wzbudził we mnie sympatię i iskry ciekawości, oraz spowodował iż wiem, że sięgnę po kolejne tomy. Myślę, że w tej pozycji jest sporo niedociągnięć, jednak starałam się nie oceniać książki na ich podstawie ponieważ wiem, że rozpoczęcie sagi bywa trudne. Liczę, że drugi tom - "Esencja", oczaruje mnie podobnie jak "Przysięga" i ponownie wciągnie w swoją treść. Z pewnością nadmienić muszę, iż bohaterka, jak również jej obiekt westchnień wzbudzili we mnie sympatię i w tej kwestii nie miałam autorce nic do zarzucenia. Pokazała, że w łatwy, miły, przyjemny i lekki sposób można przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika, a oprócz tego zaskakiwała swoimi pomysłami. Strasznie spodobał mi się podział na klasy i to, że każda miała swój język. Być może byłam nieco oburzona nieco... "łagodnym" zakończeniem oraz przewidywalnością, jednak domyślam się, iż prawdziwe emocje rozpoczną się w części drugiej, która zapowiada się nie powiem - ciekawie. Wyczekuję premiery z niecierpliwością, a wam moi drodzy serdecznie polecam tę lekturę. Mimo, iż może nie zalicza się do pozycji "górnych lotów" to jest niesamowicie relaksująca i przyjemna w odbiorze.

Pozdrawiam
Sherry


Czytaj dalej »

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Libba Bray-"Wróżbiarze"

 

Tytuł: Wróżbiarze
Autor: Bray Libba
Wydawnictwo: Mag
Moja ocena: 8/10



Recenzja:

  Evie O’Neill nigdy nie pasowała do małego miasteczka w stanie Ohio, a kiedy wywołuje kolejny skandal, rodzice wysyłają ją do wielkiego miasta, by zamieszkała z wujem. 
Dla dziewczyny to nie wygnanie, a spełnienie marzeń – szansa, by pokazać, że jest nowoczesna do szpiku kości i niewiarygodnie odważna.
 Lecz Nowy Jork to nie tylko jazz i rewia.
 Ma swoją mroczną stronę. 
W mieście giną młodzi ludzie.
 To nie są zbrodnie w afekcie.
 Są okrutne.
 Starannie zaplanowane.
 I niepokojąco podobne do ilustracji z zapomnianej księgi. 
A nowojorska policja nie potrafi samodzielnie rozwiązać tej sprawy.
Jeżeli szukacie kryminału detektywistycznego z nutą fantasy, to pozycja idealna dla Was.
Akcja jest ciekawa, aczkolwiek autorka czasami z lekka przynudza.
Hisotria, którą wymyśliła Libba zupełnie nie jest w stylu, w którym napisała  trylogię "Magiczny Krąg". 
Gdyby nie nazwisko Libby pojawiające się na okładce w życiu nie powiedziałabym, iż ta sama autorka napisała te książki.
Mogę powiedzieć, że trochę brakowało mi tych barwnych opisów, które znajdowały się w "Magicznym Kręgu". 
Oczywiście opisy były dobre, ale większe wrażenie i jakiś zarys wyobrażeń autorki niestety zapadł mi w pamięci w tamtejszej trylogii.
 No cóż.
Mogę powiedzieć o tej książce, że mnie miło zaskoczyła, jeśli wcześniej mało interesowałam się kryminałami, po tej lekturze zostałam zainteresowana tymże gatunkiem.
Dla zainteresowanych powiem, że w całej fabule książki wątek miłosny jest... no cóż- nikły, a mimo tego książka interesuje.
Lata dwudzieste w Nowym Jorku.
 Kluby, tańce, rewia, jazz - wszystko to nadaje książce niesamowity klimat, który od samego początku czaruje czytelnika.
 Dodajmy do tego jeszcze mroczne tajemnice, duchy, przerażające rytuały, a otrzymamy powieść, która wciąga, oczarowuje, ale także przeraża.
 Powieść, przy której raczej nie będziecie się nudzić.
Czasami jednak nadmiar informacji serwowanych przez autorkę potrafił być gubiący.  
Właśnie dlatego odjęłam dwa punkty: książka potrafiła być gubiąca i była czasami, ale rzadko trochę nudnawa.
Okładka po prostu mnie urzekła, jednym słowem- śliczna! 
To chyba tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że choć trochę Was zaciekawiłam.


Serdecznie pozdrawiam,
Ola. 

Czytaj dalej »

niedziela, 23 czerwca 2013

Wyniki konkusu



Cześć!

W ten niedzielny dzień przynoszę radosne wieści! Otóż wytypowałyśmy trójkę zwyciężczyń w naszym konkursie na rok bloga. Wybór był naprawdę trudny. Siedmiorgu uczestnikom serdecznie dziękujemy za przesłane nam odpowiedzi. Mimo, że najchętniej wszystkim byśmy coś ofiarowały, to niestety nie mamy takiej możliwości. Niemniej, jesteśmy niezmiernie zadowolone, iż ktoś gotów był podjąć się napisania do nas. 

Ale nie przedłużając: nie ma trzech pierwszych miejsc, lecz trzy zwyciężczynie, do których trafią zestawy książek od Gosi, Iwi i Oli.

Książki Gosi - "Nieśmiertelni. Miłosne opowieści wampiryczne" (autor zbiorowy) oraz "Numerologia dla początkujących" Gerie Bauter'a trafiają do Marty Kawalec, która na pytanie: "Jakiego autora lub jaką książkę/serię lubisz najbardziej?" udzieliła takiej odpowiedzi:

Bardzo ciężkie pytanie, jednak mogę udzielić na nie tylko jednej odpowiedzi. Najbardziej lubię książki Stephenie Meyer. Autorka doskonale przenosi mnie w świat fantastyczny i pozwala na odrealnienie od rzeczywistości. Cieszę się, że mogę w taki sposób znaleźć się w świecie marzeń. Od zawsze pasjonowałam się literaturą fantastyczną. Poza tym  często utożsamiam się z postaciami z jej książek. Utożsamiam się przede wszystkim z bohaterką książki "Intruz" - Melanie, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Melanie, która walczyła w słusznej sprawie niestety stała się kimś kim nie chciała być. Kochała nad życie swojego brata- podobnie jak ja. Kierowała się wyłącznie dobrem swojej rodziny. Była osobą naiwną, jednak z charakterem. Ja również często jestem zbyt łatwowierna, jednak potrafię postawić na swoim mimo wszystko. Melanie zakochała się w człowieku, który później nie zrozumiał tego "czym" się stała. Podobne losy spotkały mnie w życiu. Rozumiem jej ból i utratę ukochanego. Jej historia wywarła na mnie  szczególne wrażenie. Postanowiła zaprzyjaźnić się z Wandą, która zamieszkała w jej ciele jako nieproszony gość. Nie traktowała jej jak kogoś obcego, a nawet z czasem stała się ona jej przyjaciółką. Ja także przez wiele lat nie mogłam zaakceptować swoich wad (kompleksów), które były we mnie i których nie dało się w żaden sposób wyplewić. Z czasem zaakceptowałam je i zaczęłam dostrzegać ich pozytywne strony zamieniając je w żart i dystans do siebie.Melanie to osoba, która mimo tego, że wiele przeszła była w stanie wymyślić kreatywne rozwiązanie sprawy, aby Wanda nie zginęła i aby nikt nie ucierpiał po jej powrocie na Ziemię. Często staram się podobnie jak Melanie pomagać innym, nawet kosztem własnego szczęścia. Uważam, że Stephenie Meyer jest genialną autorką i pochłaniam jej książki z zapartym tchem.Nie tylko "Intruz" mnie zachwycił, ale także cała saga "Zmierzchu". 

Gratulacje!

Książki Iwi - "Demon" Daniela Suareza oraz "Randki z piekła" (autor zbiorowy) wędrują do Patrycji Waniek, której wypowiedź wyglądała następująco:

Moją ulubioną seria książek jest seria "Dary Anioła" Cassandry Clare. Na początku do serii podchodziłam sceptycznie, nie wiedziałam na co mam liczyć. Była to moja pierwsza książki z gatunku paranormal-romance. Jednak przełamałam się i sięgnęłam po e-booka. O dziwo, ja która do tej pory czytałam bardzo mało, szybko się wciągnęłam i pochłonęłam książkę w dwa dni. Dziwiłam się, że jakąś powieść może tak mnie zainteresować i oderwać od realnego świata. Serię zaczęłam dość późno, bo były już wydane wszystkie części(wtedy jeszcze trzy), dlatego od razu zabrałam się za kolejny tom. Niedługo potem kupiłam sobie całą serię i nadal trzymam się postanowienia, że będę kupować wszystkie książki pani Clare. Żałuję tylko tych okładek, są naprawdę okropne, polskie wydawnictwo się nie postarało. Jednak nie ocenia się książki po okładce, a po treści, a właśnie ona wywarła na mnie ogromny wpływ. Książka, a właściwie cała seria, przekonała mnie, że czytanie nie jest wcale nudne, że warto to robić. Teraz czytam po kilka książek na tydzień, zbieram swoją biblioteczkę, a wolnym czasie zajmuję się czymś pożyteczniejszym niż gra na komputerze. Mam nadzieję, że zasiana przez Dary Anioła iskierka w moim sercu nigdy nie zgaśnie, a ja zawsze czytając książki będę odczuwać taka samą przyjemność. 

Gratulacje!

Książki Oli - "Zwyczajne życie" Joanny Chmielewskiej oraz "Zakazany świat" Isabel Abedi otrzyma Ada Gaj, która wysłała do nas taką odpowiedź:


Moją ulubiona i najukochańsza książka to ''Piękne istoty'' (Margaret Stohl, Kami Garcia'') . Gdy pierwszy raz ujrzałam tę książkę i spojrzałam na okładkę, pomyślałam ''To jest to czego szukałam od dawna''. Otworzyłam ją i kartki w mgnienu oka zaczęły się przewracać i brnąć dalej. Każda strona tworzyła przygodę, z którą się utożsamiłam. Tak bardzo zżyłam się z bohaterami, że trudno mi było rozstawać się z nimi. Każde słowo docierało głeboko do moich myśli. Czułam wszystko, dosłownie wszystko. Każde odczucie, głeboko wewnątrz mnie.Czułam, ten sam prąd przedzierający przez każdą część mojego ciała, co Ethan gdy dotykał Lenę. Próbowałam wyobrazić sobie, że jestem w takiej sytuacji co Lena.. Jak by to było, gdyby wszyscy mnie nienawidzili, oprócz jednej osoby, która bezgranicznie mnie kocha. Jak to jest dowiedzieć się, że własna matka jest istotą ciemności i chce tego samego zła dla ciebie. Nigdy wcześniej nie czułam się tak. Nie odczuwałam takich emocji jak w tek książce. Ta książka uświadomiła mi, że osoba, która naprawdę cię kocha, jest w stanie zrobić dla ciebie wszystko a nawet poświęcić swoje życie, bez względu na to czy staniesz się inna, i inni będą cię nienawidzić.Że osoba która cię kocha, nie kocha cię za twój wygląd i za twoje zalety, lecz za to, że jesteś po prostu sobą i nie starasz się nikogo innego udawać. Teraz wiem, że warto było przeżyć tą historię i poczuć to wszystko. 

Gratulacje!

Jeszcze raz wielkie dzięki za wzięcie udziału, a pozostałym życzymy szczęścia w kolejnych konkursach, których jeszcze zapewne będzie mnóstwo na Blasku. 
Z mojej strony to wszystko, dziękuję za przeczytanie no i oczywiście życzę przyjemnej niedzieli!

Pozdrawiam
Sherry


Czytaj dalej »

czwartek, 20 czerwca 2013

David Sheff - Cudowny chłopiec


Autor: David Sheff
Tytuł: Cudowny chłopiec
Wydawnictwo:  Media Rodzina
Data wydania: 2008
Ilość stron: 374
Ocena: 7/10

David Sheff – amerykański dziennikarz i pisarz. Pisarz mieszka wraz z rodziną w Inverness w Kalifornii. Publikował na łamach The New York Times, Playboya, Rolling Stone Magazine, Wired magazine i Fortune[1]. Jest autorem kilku poczytnych w Stanach Zjednoczonych książek. Jego Beautiful Boy: A Father's Journey through His Son's Meth Addiction została w 2008 wybrana przez sieć Starbucks jako featured book  (polecana książka).

Zanim Nic Sheff uzależnił się od krystalicznej metamfetaminy, był wspaniałym chłopakiem, wesołym i dowcipnym, wybitnie uzdolnionym uczniem, sportowcem grającym w szkolnej reprezentacji i największym autorytetem dla młodszego rodzeństwa. Kiedy wpadł w nałóg, stał się cieniem dawnego siebie, wstrząsanym tikiem nerwowym notorycznym kłamcą, który był zdolny okraść swojego ośmioletniego brata i wybrać życie na ulicy. David Sheff szuka pierwszych oznak ostrzegawczych o uzależnieniu, opisuje mechanizm wyparcia świadomości, że Nic jest narkomanem, telefony o trzeciej w nocy (czy to dzwoni Nic? czy policja? lekarz dyżurny z oddziału intensywnej terapii?), kolejne terapie odwykowe. Jego ciągły niepokój o Nica staje się jego własnym uzależnieniem; za graniczącą z obsesją troskę o syna i życie w nieustannym stresie musi zapłacić bardzo wysoką cenę. Jednocześnie jako rasowy dziennikarz David Sheff sprawdza wszystkie możliwości leczenia, jakie mogłyby ocalić życie.

Opowieść Sheffa jest szczera, refleksyjna i bardzo wzruszająca. W naszych burzliwych czasach ważność i aktualność tej historii są nie do przecenienia. Kiedy jeden z nas powie prawdę, ułatwi wszystkim pozostałym otwarcie serc na cierpienie - ich własne i innych osób. O tym właśnie jest Cudowny chłopiec: o prawdzie i uleczeniu.

"Cudowny chłopiec" to historia pokazująca jak ważna w życiu ażdego jest wiara w drugiego człowieka i chęć przebaczania. Książka pokazuje ile można osiągnąć przy wspa

To niesamowite, że historia ta wydarzyła się naprawdę, ojciec narkomana podporządkował całe swoje życie, by ocalić uzależnionego syna. Przepłacił to własnym zdrowiem, jednak nigdy nie stracił nadziei mimo tak wielu niepowodzeń.

Składam pokłony na ręce autora a zarazem bohatera książki, jego niesamowita historia pokazuje jak ważna w życiu jest rodzina. Przez jego upór i miłość Nic może żyć.
Autor ukazał ogrom swoich wysiłków włożonych w naprowadzenie syna na prostą. Czy mu się to do końca udało? Tego nigdy nie można powiedzieć, ponieważ uzależniony człowiek w każdej chwili może wrócić do nałogu, jednak Nic naprawdę zapragnął normalnego życia dzięki ojcu.
Książka zawiera 25 obfitych w treść rozdziałów, które opowiadają kolejne wzloty i upadki Nica, a także życie jego rodziny w natłoku tych zdarzeń.

Okładka przedstawia młodego mężczyznę patrzącego w zamyśleniu w przestrzeń, tajemniczość jaką wywołuje sprawia, że książka sama lgnie w ręce czytelników.

Bardzo polecam tę książkę, myślę, że każdy kto lubi tego typu historie będzie pod wrażeniem emocji jakie ona wywołuje.

Czytaj dalej »

środa, 19 czerwca 2013

Colleen Houck "Wyzwanie" czyli "Klątwy Tygrysa" druga część.

Autor: Colleen Houck
Tytuł: Wyzwanie
Tom: II
Seria: Klątwa Tygrysa
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2012r
Ilość stron: 414
Moja ocena: 9/10

Serce Kelsey zostało złamane, pradawne zaklęcie - nie.
Po powrocie do domu dziewczyna próbuje zapomnieć o indyjskim księciu Renie i poukładać sobie życie na nowo. Jednak mroczne siły nie zostały pokonane, a niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku. Kelsey musi wrócić do Indii - tym razem z niepokornym bratem Rena, Kishanem, nad którym również ciąży klątwa.

 Czy Kelsey zdnajdzie odwagę, by uwierzyć w miłość i stanąć do walki ze złem? Czy to wyzwanie przybliży całą trójkę do złamania zaklęcia, czy przeciwnie - pozbawi ich złudzeń?

Colleen Houck postanowiła napisać „Klątwę tygrysa” po przeczytaniu sagi „Zmierzch”. Ponieważ nie znalazła dla niej wydawcy, opublikowała ją za własne pieniądze. I wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Powieść szturmem zdobyła listy bestsellerów, setki tysięcy fanów, a wydawcy z całego świata i producenci filmowi zaczęli walczyć o prawa do książki.

„...pokonanie siebie i swoich słabości to większy sukces niż pokonanie wielotysięcznej armii.”.

Dziewczyna wraca do domu i chce rozpocząć życie od nowa, w którym nie będzie miejsca dla Rena. Próbuje o nim zapomnieć, jednak przeszłość i wspomnienia ciągle wracają. Tymczasem niespodziewanie do jej domu przyjeżdzają bracia, Ren i Kishan.
Po kilku tygodniach, muszą udać się spowrotem do Indii, gdzie mają wyruszyć na kolejną misję. Tym razem towarzyszem dziewczyny jest przystojny i niepozorny Kishan – brat Rena.

„Pamiętaj, nieważne na jakie natrafisz przeszkody. Nawet jeśli będą bolesne i przysporzą trudności, nie wolno ci tracić nadziei. Utrata nadziei to jedyne, co naprawdę może cię zniszczyć.”

"Wyzwanie" to druga część serii o indyjskich księciach zaklętych w tygrysy. Pierwsza część bardzo mi się podobała i sprawiła, że zakochałam się w Renie i tygrysach. Nie mogłam jednak znieść Kishana. Wydawał mi się taki zarozumiały i pyszny. W kolejnej części nie mamy dużo do czynienia z moim ulubionym bohaterem, lecz główną rolę pełnią Kishan i Kelsey. Bardzo żałowałam, że autorka tak mało wspominała o Renie, chociaż plusem tego jest to, że zaczęłam inaczej patrzeć na czarnego tygrysa i wzbudził we mnie uczucie sympatii. Jeżeli zaś chodzi o Kelsey, to nastolatka coraz bardziej gra mi na nerwach. Wydaje mi się, że autorka kreuje ją na podobieństwo Eleny z "Pamiętników Wampirów", gdzie dziewczyna nie potrafi wybrać pomiędzy mężczyznami, którzy podobnie jak w "Klątwie..." są braćmi.

„... skała nie ugnie się przed wiatrem i tak samo stabilny jest umysł człowieka. Taki człowiek jest jak filar, zawsze można na nim polegać”

"Wyzwanie" to część pełna emocji i wielkich wrażeń. Towarzyszymy bohaterom w wyprawie mającej na celu uratowanie bialego tygrysa, Rena będącego w wielkim niebezpieczeństwie.
Jest on przepełniona emocjami, zwłaszcza pod koniec, gdzie polały mi sie łzy czytając ostatnie rozdziały i epilog. Jestem bardzo dumna z autorki i zachwycona jej talentem oraz kreatywnością.

„Istnieją różne rodzaje pocałunków. Namiętny na pożegnanie - w ten sposób Rhett całował Scarlett, gdy jechał na wojnę. Pocałunek niespełnionej miłości - jak między Supermanem i Lois Lane. Pierwszy niewinny pocałunek - zawsze delikatny, ciepły i pełen niepewności. Jeszcze inaczej całują ludzie, którzy są dla siebie stworzeni, należą do siebie nawzajem - tak właśnie całował mnie Ren. (...)”

Książka ta, podobnie jak pierwsza część zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jeśli miałabym je porównywać, to lepsza jest ta. Dlaczego? Ponieważ jest w niej więcej akcji i niesamowitych przygód, które czekają na bohaterów.

Powieść mnie zauroczyła. Przeczytałam ją bardzo szybko, nie przeszkadzała mi już nawet czcionka, która jest takiej samej wielkości jak poprzednia, pierwsza część.
Jeśli chodzi o okładkę, to również mi się podoba. Tym razem widnieje na niej Kishan, bo to wokół niego w szczególności kręci się ta część.


Czytaj dalej »

wtorek, 18 czerwca 2013

P.C. Cast i Kristin Cast - Dom Nocy


Seria: Dom Nocy
Autorstwa: P.C. Cast i Kristin Cast
Wydawnictwo: Książnica
Wydano: 13 listopada 2009
Liczba stron: 328
Moja ocena: 3/10

P. C. Cast i Kristin Cast to duet pisarski, który tworzą matka i córka. Takie połączenie powinno nadawać powieści pewnego rodzaju uroku, nie uważacie? A jednak kiedy czytelnik decyduje zapoznać się z serią Dom Nocy, czeka na niego szereg niespodzianek i to nie wesołych...


Zoey Redbird jest na pozór zwyczajną, amerykańską nastolatką jakich nie brak na tym świecie. Ma irytującą przyjaciółeczkę, która tak naprawdę jest straszną zołzą, chłopaka uzależnionego od imprezowania i nieco wymyśloną oraz mocno podkoloryzowaną rodzinkę,w której skład wchodzą: matka nieczuła na zachowanie dzieci, puszczalska siostrunia, maniak komputerowy - młodszy brat i ojczym o zimnym, przesadnie chłodnym charakterze. Nie twierdzę, iż taka koligacja mogłaby w rzeczywistym świecie nie mieć miejsca. A skąd! Aczkolwiek sposób przedstawienia życia głównej bohaterki przez autorki aż woła o pomstę do nieba! Jako zagorzała czytelniczka paranormalnych-romansów musiałam naprawdę się wysilić, żeby zmusić się do przebrnięcia przez pierwszych kilka rozdziałów "Naznaczonej". Ale wróćmy do treści fabuły. Pozytywnym zaskoczeniem było dla mnie dowiedzenie się, iż świat wykreowany przez autorki wie o wampirach i toleruje ich obecność (znaczy... zdecydowana większość znosi te istoty). Miło było nie musieć czytać o tyradach kogoś kto tłumaczy głównej bohaterce, iż osobniki paranormalne chodzą po tym świecie. W książkach, które od początku nie zyskują mojej sympatii takie opisy i dialogi zawsze uważałam za irytujące i męczące.



Pewnego dnia monotonne i nudne życie Zoey zostaje wywrócone do góry nogami, jak to zazwyczaj bywa w paranormalnych-romansach. Nastolatka zostaje naznaczona przez Trackera na wampirzycę. Modlitwy, egzorcyzmy i obrządki nie pomagają jej na powrót stać się normalną dziewczyną, co skutkuje tym, że samopoczucie Zoey przybiera poziom krytyczny. Jedyną perspektywą na przeżycie jest udanie się do Domu Nocy - specjalnej szkoły dla wampirycznych nastolatków, w której to ci, czekają na przemianę w wampira. Na miejscu okazuje się, że nasza główna bohaterka różni się od innych dzieciaków. Jej moc jest niezwykła, a ona sama jest wybranką Nyks - bogini wampirów. Już pomijając utarte schematy, autorki robią z Zoey jakąś oblubienicę i istotę idealną co mnie zaczęło drażnić już podczas czytania pierwszej części, a uczucie to zwiększało się przy zapoznawaniu się z kolejnymi. W Domu Nocy na Zo czekają nowi przyjaciele, idealny, wspaniały, cudowny chłopak, który oczywiście od razu zaczyna zwracać uwagę na naszą słodką pannę Redbird, a także Afrodyta - dziewczyna wręcz paradoksalnie złośliwa, również stworzona na podstawie dobrze nam znanego schematu. Jakby tego było mało, podczas pierwszego zwiedzania swojej nowej szkoły, główna bohaterka jest świadkiem sceny, w której Afrodyta zmusza swojego chłopaka, (późniejszy obiekt westchnień Zoey) do seksu oralnego. Drogie panie Cast! Już pomijając nieudolne wciskanie młodzieżowego języka typu "siema, nara, schlany", naprawdę wprowadzanie tego typu scen oraz przekleństw nie jest ani trochę "fajne"! Zwłaszcza, że po tę pozycję sięgają osoby z pogranicza 12-16 lat! Naprawdę jestem w stanie znieść wiele, ale nie seksualne podteksty i sceny w książkach dla młodszej młodzieży.



Cykl Dom Nocy początkowo miał składać się z siedmiu części, jednakże wietrząc dobrą okazję na wzbogacenie się, autorki postanowiły przedłużyć serię i części miało być 12, jednakże teraz, znów widząc, iż nastolatki sięgają po ich powieści, panie Cast zapowiedziały, że być może przedłużą Dom Nocy o kolejne trzy tomy. Na litość wszystkich wampirów! I to tych prawdziwych z kłami, a nie jakichś pseudo "dzieci nocy" stworzonych na potrzeby "Naznaczonej" i jej podobnych. Ja rozumiem, że praca pisarzy polega na tym być pisać książki w zamian za czeki o jakiejś tam wartości, ale trzeba wiedzieć kiedy skończyć serię bo robi się z niej totalne DNO. O ile pierwsze cztery tomy były jeszcze do przeczytania (jeśli człowiek miał silną wolę) to kolejne sześć jest tak straszne, denne, nudne i lipne, że naprawdę trudno jest tu dobrać słownictwo, aby nie uraczyć was słowami niecenzuralnymi. Spytacie dlaczego czytam nadal "Dom Nocy" skoro tak mi się nie podoba? Odpowiedź jest prosta. Nie lubię pozostawiać cykli niedoczytanych, nawet jeśli są one wyjątkowo słabe. Taka już jestem - ot co! Jeśli zaś chodzi o to czy coś się zmienia w kolejnych częściach... Czy dochodzą jakieś ciekawe wątki, unikalne rozwiązania, dynamika, nagłe zwroty akcji? Otóż nie. Wszystko się psuje. Być może przeżyłam raz czy dwa jakieś zaskoczenie, ale naprawdę w większości przypadków, starałam się nie stracić panowania nad sobą i nie rzucić książką o ścianę. Tak więc oczywiście - nie polecam.



Dom Nocy ma zarówno fanów jak i antyfanów. Ja z całą pewnością zaliczam się do tej drugiej grupy i mimo, iż mówi się, że książki z tej serii z pewnością spodobają się czytelnikom "Zmierzchu" i jemu podobnych, to niestety muszę powiedzieć, iż twory pań Cast nie sięgają nawet takiego poziomu. Zoey staje się niemal boginią w kolejnych częściach, a mól książkowy musi się męczyć nad fragmentami, gdzie autorki rozpływają się nad wspaniałością swojej bohaterki, bądź ona sama jęczy nad tym jak to jej życie jest tragiczne i okropne lub jaką jest osamotnioną osóbką... Tu po raz kolejny nie mogę powstrzymać się od kpiny. Ja rozumiem, że autor może stworzyć trójkącik miłosny - paranormalne romanse nas do tego przyzwyczaiły, ale jeśli z tego trójkącika zaczyna się robić inna figura geometryczna... Tak, owszem moi drodzy czytelnicy - panie Cast utrzymywały przy Zoey przynajmniej trzech amantów w każdej książce. I mimo, że jedni umieralni, a później wskrzeszali się, to do nich dołączali nowi. W pewnym momencie zaczęła mi się po prostu nudzić ta zabawa typu: "i kogo tu wybrać? Przecież bez nich nie przeżyję!" i porzucałam książkę, by z niechęcią powrócić do niej parę miesięcy później. Dlaczego seria ma tylu fanów? Szczerze mówiąc też się zastanawiam. Nie ma w niej nic oryginalnego, fabuła jest mocno przesadzona, a bohaterka przestała być zwykłą postacią z Czirokezkim pochodzeniem. "Młodzieżowy" język jest wciśnięty na siłę, a postacie zmieniają charaktery i upodobania częściej, niż w ostatnich dniach pada deszcz w Polsce. Myślę, że "Dom Nocy" to lektura dla tych, którzy zadowolą się nieambitną powieścią młodzieżową i nie będą im przeszkadzać wszystkie wypisane przeze mnie minusy powieści.


Naprawdę żałuję, że napotkałam na swojej czytelniczej drodze tę serię i z całą pewnością jej NIE POLECAM. Typowy wyzysk, beznadzieja i kompletna breja. Lektury tego typu nie podałabym największemu wrogowi. Wielka szkoda, że wampiry - rasa bądź co bądź, fascynująca, została tak szkaradnie przedstawiona, a moje zdanie o niej zachwiane.

Pozdrawiam,
Sherry



Jak dotąd wydane w Polsce części Domu Nocy: "Naznaczona", "Zdradzona", "Wybrana", "Nieposkromiona", "Osaczona", "Kuszona", "Spalona", "Przebudzona", "Ukryta"


Czytaj dalej »

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Stephen King- "Carrie"

 
 
Autor: Stephen King
Tytuł: Carrie
Gatunek: Horror, fantasy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 7/10


Recenzja:


Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka - religijna fanatyczka - za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. 
 Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło... dziewczyna jest telekinetą o olbrzymiej mocy, której postanawia użyć, by zemścić się na prześladowcach. 
Ci, którzy ją dręczyli, gorzko tego pożałują. 
Nigdy nie interesowałam się horrorami, aż przyszedł taki moment kiedy nie miałam możliwości wybrania się do księgarni/empika i kupienia nowej książki. 
Wtedy sięgnęłam po radykalne środki-przeczytanie książek wujka. 
Tę lekturę nie należy czytać  do poduszki.
Nie bez powodu nazywają Stephena Kinga mistrzem horroru, a jego powieści przechodzą do klasycyzmu.
Carrie to moja pierwsza opowieść pana Kinga. 
Nie była ona jakoś strasznie wciągająca ani też nudna.
Postacie, które stworzył  King przerażały, choćby matka Carrie. 
W pewnym momencie pomyślałam "Rany, ta kobieta to wariatka". 
Sama Carrie była dobrze nakreślona, Stephen idealnie potrafi kierować odczuciami czytelnika.
Biedna, niekochana, wyśmiewana i dręczona dziewczyna. 
Jedyna rzecz, która mnie się nie podobała to właśnie zakończenie, za słabo opisane i zbyt mało krwawe i dramatyczne. 
Mimo, że jest to horror, moim zdaniem to dramat, który bardzo mocno działa na psychikę. 
Książka jest naszpikowana emocjami skrzywdzonej dziewczyny. 
Ta powieść zapadła mi głęboko w pamięci. 
Jest to lektura, która trzyma w napięciu, każdy kto choć ma trochę oleju w głowie wyciągnie wnioski.
Wokół nas pełno jest osób, które może nie mają paranormalnych zdolności, ale mają podobną sytuację w jakiej znajdowała się Carrie.
 Ja ze swej strony gorąco polecam, mimo że książkę czyta się dziwnie ze względu na wstawiane urywki gazet oraz listy, fragmenty książek.
 Jest to pozycja warta poznania według mnie.

Pozdrawiam serdecznie,
Ola B. 

Czytaj dalej »

niedziela, 16 czerwca 2013

Akcja Magiczna Siódemka 5# :"Najciekawsze książkowe postacie"

Magiczna Siódemka to akcja, dzięki której na naszym blogu raz na tydzień - w niedzielę, będą pojawiały się posty z rankingiem, którego motyw przewodni będziemy wymyślały na zmianę. Dzięki temu, my blogerki będziemy mogły poznać was czytelników, a wy nas, nasze punkty widzenia i gusta. Jeśli ktoś chciałby włączyć się do zabawy, musi wypatrywać co tydzień nowego tematu, a później napisać na swoim blogu (lub w komentarzach) notkę ze swoim własnym rankingiem. Uwaga - notka powinna zawierać baner Magicznej Siódemki z Blasku Książek, a także odnośnik do naszego bloga, a my powinnyśmy być o tym poinformowane pod jedną z notek. Serdecznie zapraszamy do zabawy!



Dzisiejszym tematem są "Najciekawsze książkowe postacie" by Ola.



1. Katniss Everdeen z trylogii " Igrzysk Śmierci"- dlaczego? Nie irytowała mnie gadaniną o chłopcach, bo nie byli oni jej priorytetem. Bardziej uważała na to by przetrwać o ocalić swoją rodzinę. Była stanowcza i to ona wyżywiała rodzinę, kiedy jej matka załamała się po śmierci jej ojca.







2. Alice Milthrope z  trylogii"Prorctwa Sióstr"- zła siostra bliźniaczka, tajemnicza.
 Jest to postać której reakcji i zachowań trudno było przewidzieć. Dziewczyna o dwóch twarzach. Trochę zagubiona.



 
 3. Jace Wayland z serii"Darów Anioła"- chłopak z kompleksem bohatera. Ciekawy charakter, dość irytujący typ a'la słodkiego drania. Wierny swoim ideom. Podbił moją sympatię tym, że dla swojej miłości był zdolny zrobić wszystko.




4.Alice Deane z  serii" Kronik Wardstone"- dziewczyna sprowadzona na złą drogę, aby uniknąć zakopania w dole musiała wyprzeć się rodziny, która miała na nią zły wpływ i wyplenić całą wiedzę jaką dotychczas wpajano młodej czarownicy.
 Specyficzny charakter+ więź jaka łączy ją z głównym bohaterem zapunktowało. 
Przejście na dobrą drogę bywa trudne i pełne wyrzeczeń, więc jak najbardziej należy jej się 4 miejsce.







5.  Shane Collins z serii "Wampirów z Morganville"- myślicie " pewnie jakiś kolejny wampir typu Edwarda ze "Zmierzchu". Otóż NIE! Jak najbardziej żywy i cóż pogardzający wampirami chłopak po przeżyciach. Wierny swoim przyjaciołom. Świetny facet. Cóż więcej pragnąć?




6. Curran "Władca Bestii" z serii "Magia Kąsa"-  bezczelność tego typa, i prze śmieszne wymiany zdań z Kate. Zabawny, ale też niebezpieczny typ.
 Praktycznie za każdym razem kiedy pojawiała się jego postać w książce chichotałam, bądź też wybuchałam śmiechem. 



7.Josh Newman z serii " Sekrety Nieśmiertelnego Nicholasa Flamela "-
blisko związany ze swoją siostrą bliżniaczką. Widząc, że siostra rozwinęła swoje zdolności magiczne również pragnie być potężny i dorównywać siostrze. Pragnienie mocy jest dla niego bardzo ważne. Dzięki temu znów mógłby znaleźć się z siostrą na równi. Nic już ich by nie dzieliło. 



To tyle, jeśli chodzi o moją najciekawszą magiczną siódemkę. Mam nadzieję, że podzielacie ze mną zdanie. A może ktoś by coś zmienił, albo kogoś dodał? Piszcie w komentarzach, są bardzo mile widziane.


Pozdrawiam gorąco,
Ola.   
Czytaj dalej »

piątek, 14 czerwca 2013

Nicholas Sparks - "Wybór"


Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Wybór
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2008r.
Ilość stron: 335
Moja ocena:9/10

Nicholas Sparks to współczesny pisarz amerykański znany kobietom prawie na całym świecie. Zasłynął poprzez swoją pierwszą powieść „Pamiętnik”. Jego powieści tłumaczy się na ponad 40 języków.

Książkę pożyczyła mi moja kuzynka, która pożyczyła od swojej koleżanki. Już od dawna chciałam przeczytać więcej książek Sparksa, a w bibliotece nigdy nie było i dzięki niej miałam okazję.  

Książka dotyczy problemu jakim jest dobry wybór. Z dokonaniem prawidłowego wyboru, który miał wpłynąć na życie bohaterki miałam okazję przeczytać w „Ostatniej Spowiedzi” jednak tutaj jest to dużo poważniejszy wybór od którego może zależeć całe dalsze życie, czy też śmierć.

Jednym z głównych założeń autora było przekonanie czytelnika, iż każdy z nas w swoim życiu wielokrotnie dokonuje wyborów. Czy są one dobre czy złe, nie nam to oceniać. Tak samo jak główni bohaterowie utworu, czyli Gabby i Travis. Ona musi dokonać wyboru pomiędzy Kevinem, z którym jest już związana od kilku lat, a Travisem, którego zna zaledwie kilka dni.

Autor ze swoich założeń wywiązał się znakomicie. Tak pokierował akcją powieści, że bardzo dobrze się ją czytało. Powieść jest podzielona na dwie części. Która lepsza? Trudno ocenić. Obie opowiadają o bardzo trudnych wyborach, jednak w drugiej części są one ważniejsze i trudniejsze.
Akcja utworu osadzona jest w 2007roku w Beaufort, małym miasteczku w Karolinie Północnej. Głównym wątkiem jest miłość dwojga kochanków, Gabby i Travisa oraz decyzja, którą muszą podjąć, a która odwróci ich życie do góry nogami.

Język autora jest cudowny i bardzo go lubię, toteż nie sprawiał mi żadnego problemu. Nie jest to moja pierwsza ksiązka Sparksa, dlatego znam jego styl i od początku mogłam doskonale wyobrazić sobie, że obserwuję życie kochanków z boku.

„Wybór” na tle innych powieści Nicholasa Sparksa nie wyróżnia się niczym szczególnym. Czytałam wiele jego książek, w których emocje towarzyszące czytaniu były zupełnie inne. Czy lepsze? Być może. Po prostu nie jest ona taka jak inne jego dzieła. Nie mówię, że jest zła, oj nie. Chociaż czytałam lepsze, polecam tę powieść wszystkim fanom twórczości Sparksa oraz tym, którzy wahają się, czy przeczytać czy nie. Oczywiście, że tak!

Książki Sparksa ogólnie są drogie jak na moją kieszeń. Przeważnie kosztują ponad 30 zł, tak jak i ta. Czy dałabym tyle za nią? Być może, ale tylko wtedy, gdy nie miałabym innego dostępu do niej.


Przypominam o braniu udziału w KONKURSIE, który trwa już tylko do jutra. Zapraszam wszystkich chętnych.


Weź udział w konkursie.

PS. Klikniecie? Tu.
Czytaj dalej »

wtorek, 11 czerwca 2013

Carrie Vaughn - "Kitty i Nocna Godzina"


Tytuł: "Kitty i Nocna Godzina"
Autorka: Carrie Vaughn
Seria: Kitty Norville 
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 21 wrzesień 2010
Liczba stron: 320
Moja ocena: 7/10

Kitty Norivlle jest dzidżejką i od niedawna prowadzi audycję radiową pt. "Nocna Godzina", podczas której udziela porad paranormalom oraz ludziom, którzy mieli z nimi do czynienia. Ze swoim ciętym językiem i wspaniałymi pomysłami Kitty sprawia że, audycja w mig staje się prawdziwym hitem, uwielbianym przez mnóstwo ludzi. Jednak niektórym paranormalom, jak na przykład mistrzowi wampirów, czy przywódcy alfa wilkołaków, taka zbieżność niekoniecznie jest na rękę. Okazuje się bowiem, że niektórzy nie chcą, by sekrety ich świata wyszły na jaw. Gdy wampiry zaczynają grozić bohaterce, a przywódca stada zakazuje jej prowadzenia audycji, Kitty wie, że będzie musiała zrobić wszystko by walczyć o to co jest jej drogie. Sojusznika znajduje w nieoczekiwanym, nowo poznanym mężczyźnie...

"Kitty i Nocna Godzina" jest pierwszą częścią serii opowiadającej o przygodach dzidżejki. Sama bohaterka jest ukazana czytelnikowi niemal w sposób ironiczny, gdyż przynależy do sfory wilkołaków, a jej imię mówi wręcz coś odwrotnego (Kitty - kot). Niemniej, została stworzona z głową i jest całkiem sympatyczną postacią, która wprowadza nas w świat, w którym rządzą paranormalne istoty, a rząd i instytucje dążą do odkrycia przyczyn ich inności. Katherine Norville - czyli nie kto inny jak Kitty, na antenie słynie ze swojego znakomitego poczucia humoru i wewnętrznej siły oraz energii. Wie, że "Nocna Godzina" stanowi część jej życia, którą kocha i nie ma zamiaru z niej rezygnować mimo gróźb swojego alfy, a także bossa miejscowych wampirów. Niestety autorka zakpiła sobie z czytelnika i z silnej, niezależnej podczas audycji kobiety, zrobiła z Kitty poza anteną, słabą, podatną na innych można by rzec dziewczynkę. Nie podobała mi się jej bezsilność, choć nie mogę nie powiedzieć, że bohaterka nie walczyła. Szczególnie zostało to podkreślone w kolejnych częściach serii - ale o tym za chwile. Kreacja postaci zasługuje na plus, choć nie liczę tu wspomnianego epizodu z Kitty. Moją sympatię zdobył najlepszy przyjaciel dzidżejki, urokliwe wampiry, które wprowadzały w powieść pewne elementy grozy, a także oczywiście tajemniczy łowca wilkołaków. Pojawił się w życiu Kitty dość niespodziewanie, bowiem ktoś wynajął go, by zabił pannę Norville, która nie podporządkowała się zaleceniom. Już pomijając fakt, że stała się centralnym punktem wojny wilkołaczo-wampirzej, to w związku z "Nocną Godziną" przybyło jej paru wrogów. Seria tajemniczych morderstw nie ułatwia sprawy, zwłaszcza gdy wszyscy dowiadują się, że Kitty jest wilkołakiem, a po mieście grasuje szalony morderca...

Fabuła książki jest oryginalna, choć autorka sama z siebie nic nie dodała na tematy dotyczące paranormalnych ras. Utarte schematy, gdzie wilkołaki co pełnię zmieniają się w wilki, a wampiry przyciągają swe ofiary przez swoją niebywałą urodę. Ciekawym dodatkiem był fakt, iż jeśli dany osobnik za często zmienia się w zwierzę, tym bardziej traci kontrolę nad swoim ludzkim umysłem i w pewnym momencie może być już niezdolny do przemieniania się. Mimo to, powieść była niesamowicie lekka i przyjemna w odbiorze. Być może nie mieliśmy jakichś kulminacyjnych momentów i gwałtownych zwrotów akcji, niemniej zakończenie było dość ciekawe, a pewnych zagadek nie dało się odgadnąć. Kolejna rzecz na jaką chciałabym zwrócić uwagę to okładka. Pomijając fakt, że nie jest jakaś wybitnie piękna, to napisy na niej są przesadzone. ("Didżejka wilkołaczka niebezpiecznie zakochana w sekretnym łowcy wilkołaków") Uwierzcie mi na słowo, że romansu w tej powieści nie było w ogóle. Reklama ufundowana przez wydawnictwo sprawia natomiast, że czytelnicy patrzą na ksiązkę jak kolejny paranormalny romansik, których wiele już jest na rynku wydawniczym. Być może były jakieś dwie, trzy sceny między bohaterami, w których coś iskrzyło, ale w żadnym momencie tej tejże pozycji nie było mowy o zakochaniu się. Kitty miała mnóstwo spraw na głowie, zaś sam łowca też nie był jakoś szczegółowo i wspaniale opisany, nie mieliśmy więc szansy, tak naprawdę go poznać.

Lektura nie jest idealna, niemniej świetna na ponure wieczory, kiedy człowiek nie wie co ze sobą zrobić. Moja ocena jest odrobinę podwyższona ze względu na fakt jak rozwinęła się fabuła w kolejnych częściach serii. Powiem szczerze, że po przeczytaniu "Kitty i Nocnej Godziny" nie odczuwałam jakichś specjalnych emocji względem tej książki. Natomiast po skończeniu "Kitty i Nocnego Waszyngtonu" (drugiej części) serię zaliczyłam do tych "wyjątkowych", które mogą starać się o pozycję w "ulubionych". Prawdą jest, że Carrie Vaughn znacznie poprawiła się po "Nocnej Godzinie" i kolejne, wydane w Polsce trzy tomy były wspaniałe i wciągnęły mnie już od pierwszych stron. Zakończenie drugiego tomu aż prosiło się o oklaski, natomiast w kolejnych było mnóstwo fantastycznych zwrotów akcji, dzięki którym pokochałam styl pisarki.

Podsumowując: książka do idealnych nie należy, jednak biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo byłam oczarowana kolejnymi częściami, mogę z czystym sumieniem ją wam polecić i życzyć miłej lektury.

Pozdrawiam,
Sherry

7/10


Czytaj dalej »

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Ann Justine Reveur- „Dotrę do Ciebie”

 


Autor: Ann Justine Reveur
Tytuł: Dotrę do Ciebie
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Psychoskok
Moja ocena: 4/10

Recenzja:
Annabel przeprowadza się po rozwodzie rodziców. Razem z mamą pozostawiają za sobą życie w mieście i zaszywają się w niewielkiej miejscowości z dala od problemów.
 Dziewczyna nie sądziła, że ta przeprowadzka stanie się dla niej wielką przygodą.
 Początkowo nie może się odnaleźć, jednak wszystko zmienia się w momencie pierwszego spotkania z Simonem – cichym, zamkniętym w sobie, nastoletnim sąsiadem.
 Dla Annabel priorytetem staje się dotarcie do chłopaka i uwolnienie go od demonów przeszłości. Czy uda jej się zbliżyć do Simona?
 Czy warto zagłębiać się w jego trudną przeszłość? Niektórzy skrywają mroczniejsze sekrety niż mogłoby się wydawać.  
Pomysł na fabułę spodobał mi się.
 Lubię wprowadzić jakąś odskocznię czasami od paranormal i fantasy.
Autorka nie wybrała sobie łatwego tematu.
Porusza wątki, które są tematami tabu.
Przemoc, alkoholizm, wykorzystywanie seksualne... jednym słowem: patologia.
  Książka została napisana prostym językiem, nawet nie jestem pewna, czy nie za bardzo prostym...
To pierwszy błąd.
Drugi błąd to zbyt słabe wykreowanie bohaterów i rozwinięcie wątków.
Chłopaka, który powinien składać się z jakiejś głębi, nakreśliła jako "tego zamkniętego w sobie świra w kapturze". 
 Bohaterowie wydawali się po prostu sztuczni. 
Autorka chciała poruszyć tutaj bardzo ważne tematy, ale niestety zrobiła to nieumiejętnie, a szkoda, bo książka zapowiadała się bardzo obiecująco.
Akcja dość interesująca i w miarę szybka, niestety, jak dla mnie, dość przewidywalna.
Opisy były dobre, ale nie powalały na kolana.
Powiem, że zakończenie mnie zaskoczyło (zirytowało trochę też, ale nie można mieć wszystkiego).
Okładka jest śliczna, wzruszająca, w żywych kolorach - jakby opowiadała zupełnie inną historię, w której wszyscy żyli długo i szczęśliwie, bez depresyjnego, szarego klimatu przepełnionego smutkiem i cierpieniem.
Nie wiem jak Wam, mnie ta książka średnio przypadła do gustu...
Może ktoś lubi czytać tego typu powieści.
 Nie mam pojęcia.
Ja zakończyłam swoją podróż z Annabel i Simonem.
Brnę dalej, a tę pozycję mam już za sobą.

Pozdrawiam i ściskam,
Ola. 

Tę pozycję miałam okazję przeczytać i zrecenzować dzięki wydawnictwu Psychoskok - bardzo dziękuję!

 
Czytaj dalej »