sobota, 28 września 2013

Joss Stirling - Kim jesteś, Sky?

\
Autor: Joss Stirling
Tytuł: Kim jesteś, Sky?
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 2013r
Ilość stron: 280
Moja ocena: 8/10

Od momentu gdy Sky ujrzała Zeda po raz pierwszy, nie może o nim zapomnieć. Gdy okazuje się, że Zed porozumiewa się ze Sky bez słów i czyta jej myśli, powracają do niej głęboko skrywane cienie przeszłości i pojawia się zupełnie nowe zagrożenie.

Znalezienie swojej drugiej połowy nigdy nie było tak niebezpieczne.

Sky wraz z rodzicami przeprowadza się wraz z rodzicami do amerykańskiego miasteczka Wrickenridge, gdzie ma chodzić do szkoły a Simon i Sally dostali tam dobrze płatną pracę. 
Już pierwszego dnia szkoły dziewczyna dostrzega Zeda, najmłodszego z rodziny Benedictów, który wzbudził w niej zainteresowanie. Również od razu zaprzyjaźnia się z Tiną, Nelsonem i Zoe. Sky poznaje bliżej Zeda i zaprzyjaźniają się, co więcej? Nie zdradzę. Przeczytajcie, a gwarantuję Wam że nie zmarnujecie tego czasu i będziecie zadowoleni.

"Kim jesteś, Sky?" to powieść przeznaczona głównie dla młodzieży, z tym trudno się nie zgodzić. Jest to powieść po części romantyczna, jednak potem okazuje się, że można ją zaliczyć pod paranormalną. Poznajemy w nich sawantów, tajemniczych postaci, z którymi spotyka się główna bohaterka. Jeden z nich twierdzi, że jest jego Przeznaczoną i musi z nim być ze względu na wszystko. 
Powieść jest bardzo tajemnicza, ale i zawiera wątki grozy. Niebezpieczeństwo czai się wszędzie, nie wiadomo czego tak naprawdę należy się spodziewać.

Książka napisana jest bardzo ciekawie, jej głównym plusem jest to, ze wciąga niesamowicie, przez co czyta się ją rewelacyjnie. Niektórzy z Was porównują ją do Zmierzchu. Dlaczego? Głównie przez to, że występują w niej postaci paranormalne, które najczęściej kojarzą się Wam ze Zmierzchem. Jednak muszę Wam uświadomić, że "Kim jesteś, Sky?" nie ma nic wspólnego z Sagą napisaną przez panią Meyer. 


Myślę, że wypadałoby powiedzieć kilka słów odnośnie bohaterki. Jest nią kilkunastoletnia dziewczyna, która zostaje porzucona na stacji paliw będąc małym dzieckiem. Niczego nie rozumie i nie pamięta. Nie wie nawet jak ma na imię, ani ile tak dokładnie ma lat. Simon i Sally zaadoptowali ją i pokochali jak własną, rodzoną córkę. Sky również ich kocha, jednak nie umie im tego okazać, boi się, że i oni mogą ją zostawić tak, jak zrobili to jej biologiczni rodzice, o których tak naprawdę nie wiedziała zupełnie nic. 

Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Przez prawie wszystkich oceniana jest jako dobra, lub nawet bardzo dobra. Mi również się podobała, jednak szczerze powiedziawszy nie powala na kolana, brakuje jej "tego czegoś'. Klimatu, który przekonałby mnie do ponownego sięgnięcia po nią. Tym razem jednak tak nie jest. 

Okładka jest miła dla oka i przystępna, jednak w ogóle nie ukazuje nam problematyki książki.
Jeśli interesują Was tego typu książki, sięgnijcie, bo naprawdę warto!