czwartek, 19 września 2013

30-day Book Challenge: Day 5


Cześć!
Kolejnym punktem na naszej liście 30-day Book Challenge jest podanie książek, które nas uszczęśliwiają. :) 
Nie przedłużając, zapraszamy do dalszej części notki.

A book that makes you happy...

Gosiek
Te pytania robią się coraz bardziej skomplikowane i takie, na które nie mam pojęcia jak odpowiedzieć. Chyba tym razem po prostu spasuję. Jest wiele książek, które mnie w jakiś sposób uszczęśliwiają, ale żeby wytlumaczyć dlaczego... z tym jest już gorzej. Uszczęśliwiają mnie historie, które kończą się happy endem. Wydaje mi się, że najbardziej uszczęśliwiają mnie właśnie historie napisane przez pana Nicholasa Sparksa. 

Fosiek

Trudny orzech do zgryzienia, ponieważ bardzo rzadko sięgam po książki, które mnie "uszczęśliwiają". Lubię czytać książki oparte na faktach, a one niestety bardzo rzadko opowiadają szczęśliwe historie, ale to właśnie one mnie do siebie przyciągają. Nie jestem w stanie więc napisać, że ta, czy ta książka mnie uszczęśliwiła, bardzo spodobała mi się seria "Pocałunku anioła", ale to jeden z nielicznych wyjątków. Nie mogę więc rozpisać się na ten temat. Myślę, że każdy ma swoje upodobania i nie warto iść za tłumem, raczej nie zmienię swojego przyzwyczajenia co do książek, lubię to co czytam i to w pewien dziwny sposób mnie "uszczęśliwia". Historie pisane przez życie bardzo wiele mogą nas nauczyć, dlatego też bardzo je polecam.


Sherry

Myślę, że i w tym przypadku mogłabym mieć wiele do napisania, aczkolwiek postaram się skrócić moją wypowiedź, jak najbardziej się da, żeby przypadkiem was nie zanudzić swoimi wypocinami. Zasadniczo, uważam że wszystkie moje ulubione książki mnie uszczęśliwiają, więc nie jestem w stanie podać wam każdego z tych tytułów, ale dziś skupię się na jednym, wybranym, szczególnym. "Magia indygo" czyli trzecia część świetnej serii "Kroniki Krwi" - Richelle Mead. Czemu moja decyzja padła na nią? Dwa słowa: Adrian Ivaszkov. Zabawny, ironiczny, przystojny, seksowny, pociągający, sarkastyczny... To właśnie on sprawia, że powieści pani Mead stają się wręcz... magiczne! W tej części powrócił w pełni sił i po raz kolejny oczywiście, wywrócił mój (i Sydney) świat do góry nogami. Poza tym, ten tom jak na razie najbardziej mi się podobał, więc wybór był dość prosty. ALE, ALE! Wciąż czekam na "The Fiery Heart"! :)