czwartek, 8 sierpnia 2013

Kathleen O'Malley - "Przerwane dzieciństwo"



Autor: Kathleen O'Malley
Tytuł: "Przerwane dzieciństwo"
Wydawnictwo: KDC
Data wydania: 2005
Ilość stron: 286
Ocena: 8/10

 Kathleen O'Malley:
"W wieku ośmiu lat zostałam zgwałcona i pomimo że matka podała mojego prześladowcę do sądu i wygrała proces, odebrano jej mnie i moje siostry i do końca dzieciństwa więziono nas w szkole przemysłowej w hrabstwie Westmeath w Irlandii. Kazano nam tam ubierać się w łachmany, bito i zmuszano do ciężkiej pracy, niemal niczego nie ucząc."

W 1950 roku  Kathleen O'Malley i jej dwie siostry odebrano matce. Stało się to w pełnym majestacie obowiązującego w Irlandii prawa. Jako ośmiolatka autorka została zgwałcona przez sąsiada, co bezpośrednio przyczyniło się do tej decyzji władz. Dziewczęta umieszczono w jednej z tak zwanych szkół przemysłowych. Tę w Moate prowadził zakon sióstr miłosierdzia, który odpowiadał także za cieszące się złą sławą przytułki magdalenek. Kathleen i jej siostry zmuszano do ciężkiej pracy, poddawano chłoście, niemal głodzono i stale upokarzano. Było tak do czasu uzyskania przez nie zezwolenia na opuszczenie szkoły, czyli do szesnastego roku życia.


"Przerwane dzieciństwo" to niesamowicie poruszająca książka, która zapiera dech w piersiach, głównie przez to, że historia ta wydarzyła się naprawdę. Nikt z nas nie zdaje sobie sprawy z tak wielkiego cierpienia, nie tyle fizycznego, co psychicznego, przez jakie przechodziła bohaterka, a zarazem autorka książki.

Bardzo spodobała mi się ta książka, głownie przez to, że jest pisana z taką szczerością.
Każde zdanie wyraża w niej prawdziwe odczucia, dzięki temu jest nasycona tak mocnymi emocjami.

Bardzo polecam tę książkę, wszystkim tym, których interesują powieści oparte na faktach, a przede wszystkim, tym, którzy są wrażliwi na takie sprawy i nie podchodzą do tego lekkomyślnie. Myślę że każdy powinien przeczytać tę książkę, by przekonać się, jak to było...

Okładka książki jest dosyć zastanawiająca, czarne tło dodaje jej tajemniczości i przykuwa uwagę, z pewnością nie da się przejść obok niej nie zwracając uwagi. To ona właśnie skłoniła mnie do zagłębienia się w treść, czego nie żałuję.

Smutne jest to, że stało się to naprawdę, jednak odwaga, że ktoś odważył się o tym głośno powiedzieć wzbudza u mnie ogromny szacunek.