sobota, 10 sierpnia 2013

Colleen Houck - "Klątwa tygrysa. Wyprawa"

Autor: Colleen Houck
Tytuł: Klątwa tygrysa. Wyprawa
Tom: III
Seria: Klątwa tygrysa
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
Data wydania: 2012
Ilość stron: 470
Moja ocena: 9/10

Miłość może pokonać wiele przeciwności. To skarb, wart więcej niż te wszystkie cuda. Najpotężniejsza magia we wszechświecie.” 

Ren został uratowany z rąk Lokesha, jednak Kelsey nie jet zadowolona. Biały tygrys stracił pamięć i w ogóle jej nie poznaje i nie pamięta tego, ile czasu razem spędzili przez tymi doznaniami. Jakby tego było mało, każdy jej dotyk sprawia mu ból, nawet jej towarzystwo źle znosi. Dziewczyna czuje się opuszczona i zraniona widząc, jak Ren przyprowadza do domu coraz to nowe kobiety. 
W tym czasie Kelsey coraz bardziej zbliża siędo drugiego z braci, księcia Kishana. Chłopak jest w siódmym niebie, bo zakochał się w dziewczynie niemal od pierwszego wejrzenia i tylko czekał, aż relacje między nią i jego bratem ulegną zmianie. 
Kelsey będzie musiała wybrać pomiędzy dwoma mężczyznami i nie będzie to łatwy wybór. 
W tej części mamy również przyjemność spotkać cztery smoki, które pomogą jej w zdjęciu kolejnej części klątwy. Nie będzie to jednak proste zadanie. Bohaterowie będą musieli wykazać się sprytem, odwagą i pomysłowością. Czyż nie brzmi to zachęcająco?

„Każdy podejmuje w życiu decyzję - jest mordercą, albo ofiarą” 

Pani Houck przenosi nas do barwnej i ciekawej opowieści o dwóch księciach zaklętych w tygrysy i dziewczynie - zwykłej, prostej amerykańskiej nastolatce na pozór wyglądającej jak każda inna. W głębi niej skrywa jednak ukryte talenty, które będzie musiała wykorzystać w walce ze złem i przeciwnościami losu, które znajdą się na drodze po wolność dla jej ukochanych tygrysów. 
Historia ta jest przepełniona magią oraz indyjską tradycją. Nigdy wcześniej nie miałam z nią styczności, a teraz bardzo mnie zainteresowała. 
Powieść jest dla mnie bardzo porywająca i naprawdę bardzo ciężko od niej odejść. Czyta się ją z zapartym tchem. Głównym powodem jest wspanialy język autorki oraz kreatywność, jaką się wykazała pisząc tą książkę. 

"Tulił mnie delikatnie i poczułam, jak topnieje bariera wokół mojego serca. Byłam bezbronna. [...] Oddałam serce mojemu księciu . Było mi dobrze, ciepło i bezpiecznie. Ren mnie kochał. Moje miejsce było przy nim.”

Skierowana jest ona głównie do młodzieży, dla kórych autorzy ostatnimi czasy przygotowali  mnóstwo książek paranormalnych i fantasy, gdzie bohaterami są głównie wampiry, wilkołaki czy anioły. Polecam ją również wszystkim dorosłym, którzy chcą sieprzenieść w takie niesamowicie egzotyczne miejsca i poznać historię dwóch książąt uwięzionych w ciałach tygrysów. 
Autorka chciała również w jakiś sposób stworzyć konkurencję dla autorów piszących głównie o postaciach wymienionych powyżej.
Myślę, że był to strzał w dziesiątkę. Ja przy "Klątwie tygrysa" odpoczęłam od jadowitych wampirów i mogłam przenieść sie wgłąb natury, do lasu spędzając cudowny czas z tymi uroczymi kociakami. 

„-Dla wielu miłość jest jak moneta: ma dwie strony. Może dodać sił lub osłabić, wzbogacić lub zubożyć. Odwzajemniona sprawia, że wznosimy się w przestworza, zachwyca nas, ożywia i czyni pięknymi. Kiedy ktoś podepcze naszą miłość, jesteśmy słabi, zranieni i pełni żalu.”

Czym by była książka mająca same zalety? Ideałem? Nie, takie nie istnieją. Co nie podobało mi się w tej powieści? Przede wszystkim to, że bohaterowie do wszystkiego dochodzili bardzo łatwo, praktycznie nie mieli żadnych niebezpiecznych akcji, które mogłyby pozbawić ich życia, a czytelników trzymać w napięciu. 
Zdecydowanie za dużo mieli również wszystkich nowoczesnych przedmiotów technologicznych, które tak naprawde nie były im do niczego potrzebne. Gdyby nie to, książka byłaby bardziej wiarygodna, o ile fantasy może być wiarygodne. 

„Odwaga polega na tym że nawet jeśli śmiertelnie się boimy to i tak wsiadamy na konia”

Książka ma w sobie to coś, co sprawia, że za wszelka cenę chce się ją czytać dalek i wraz z bohaterami odkrywać zagadki i zrzucić klątwę z braci. Autorka potrafi nas zaskoczyć sterujac losami bohaterów tak, że zupelnie się tego nie spodziewamy. Również relacje pomiędzy tygrysami a dziewczyną toczą się nie tak jak się spodziewałam. 

„Każdego konia można ujeździć. Każdego cowboya można zrzucić z grzbietu”

Książka zawiera 27 rozdziałów oraz dodatkowo prolog i epilog, w których znajdują się kolejne losy naszych bohaterów, ich zmagania z trudnościami, aby złamać klątwę. 
Są one stosunkowo obszerne, jednak dzięki stylowi autorki czyta się ją znakomicie. 
Nie lubię czcionki, jaką jest wydana. Dla mnie jest zdecydowanie za mała, jednak innym właśnie to się w niej podoba, że nie muszą co kilka sekund przerwacać kartek na kolejne strony. 

„Ren...był jak dziki płomień.Natomiast Kishana można było porównać do grzejnika.Dobry,zaufany,dający ciepło.” 

Ta część zdecydowanie jest moją faworytką. Dużo lepsza od poprzednich. To właśnie ona wycisnęla ze mnie najwięcej emocji i przy niej miałam łzy w oczach w momentach, gdy Ren odsuwał się od Kelsey. Było mi bardzo żal tej dziewczyny. 
"Wyprawa" zauroczyła mnie. Czytałam ją z wypiekami na twarzy i nie mogłam się oderwać, bo chęć dowiedzenia się, jak potoczą się losy bohaterów było silniejsze ode mnie. 

„Miłość może pokonać wiele przeciwności. To skarb, wart więcej niż te wszystkie cuda. Najpotężniejsza magia we wszechświecie.” 

Z "Klątwą tygrysa" jest tak, że albo się ją kocha albo nienawidzi. Jeszcze chyba nie spotkałam się z recenzją, gdzie recenzentka oceniłaby ją jako średnia. Zawsze jest wychwalana (jak u mnie) albo krytykowana. Antyfani zarzucają autorce to, że bazuje na motywach zaczerpniętych z innych powieści. No ale powiedzcie... kto tego nie robi? 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu: