sobota, 27 lipca 2013

Veronica Rossi - "Przez burzę ognia"

Autor: Veronica Rossi
Tytuł: Przez burzę ognia
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
Data wydania: 2013r.
Ilość stron: 262
Moja ocena: 6/10

Dla tych, których kochamy, potrafimy być najokrutniejsi.”


Dystopie i inne fantastyczne powieści ostatnimi czasy stały się bardzo popularne. Młodzież, ale i nie tylko coraz częściej sięgają właśnie po ten gatunek literatury. Co on w sobie takiego ma, że przyciąga tylu czytelników? Na pewno jest to możliwość przeniesienia się do innego świata i śledzenia losów bohaterów, którzy walczą o przeżycie.

Tak samo jest tutaj, w powieści pani Rossi, która przenosi nas do innej rzeczywistości, do świata Reverie. Jest to rozwinięte technologicznie miejsce, które jest odizolowane od dzikiej natury kopułą. To tam żyje nasza główna bohaterka – Aria dopóki nie zostaje wygnana za przestępstwo, którego tak naprawdę nie popełniła. Zostaje stamtąd wyrzucona i walczy o przeżycie w innym świecie, pełnym niebezpieczeństw, chorób i ludzi czyhających na życie innych.

Perry to mężczyzna mieszkający w brutalnym świecie plemiennych wojen, kanibali. Do tego czasu mieszkał szczęśliwie z rodziną i bratankiem, którego kochał nad życie. Pewnego dnia obcy ludzie porywają małego Talona, tym samym Perry odchodzi z plemienia na poszukiwania ukochanego członka rodziny.

Po drodze spotyka osadniczkę, Arię. Początkowo jest dla niej nieufny i pozbawiony jakichkolwiek uczuć, pomaga jej jednak. To dzięki niemu nie zginęła. Po pewnym czasie zostali sprzymierzeńcami. Perry domyśla się, że to Osadnicy porwali chłopca, aby przeprowadzić na nim badania w sferze, gdzie pracuje matka dziewczyny. Wspólnymi siłami próbują uratować Talona z rąk Osadników, a zarazem doprowadzić do spotkania Arii z matką, której nie widziała od dłuższego czasu.

„Ludzie to więcej niż emocje.Mają myśli i powody,by postępować tak,jak postępują.” 


Głównym wątkiem jest odszukanie małego bratanka i odnalezienie matki dziewczyny, jak również walka o przeżycie, czy zmaganie się z niebezpieczeństwami czy przeciwnościami losu.

Aria natomiast to kilkunastoletnia dziewczyna, Osadniczka, która została wyrzucona z Sfer za przestępstwo, którego się nie dopuściła. Straciła swoich najbliższych przyjaciół, którzy zginęli, oraz matkę, z którą nie widziała się od bardzo dawna i z którą nie ma w ogóle kontaktu. Dziewczyna ma talent muzyczny, gdy słucha się jej głosu, można się rozpłynąć w marzeniach.




Język autorki jest bardzo przystępny. Czyta się go naprawdę wspaniale. Nie ma żadnych problemów ze zrozumieniem jakichkolwiek kwestii. Nawet imiona nie są za bardzo zwymyślane, a raczej łatwe do zapamiętania i tutaj muszę postawić autorce wielkiego plusa. Nie lubię książek, gdzie autorki wymyślają imiona niczym z kosmosu, których zapamiętanie stanowi wyzwanie. Przez to często nie można się skupić na lekturze, lecz trzeba się zastanawiać kto jest kim. Tutaj czegoś takiego nie ma i bardzo się z tego cieszę.

Jeśli chodzi o styl autorki, to pisze ona bardzo lekko, przez co książkę czyta się bardzo przyjemnie. Jest bardzo wciągająca. Historia wymyślona przez panią Rossi jest na tyle ciekawa, abyśmy wyczekiwali kolejnego rozdziału. Odejść od tej książki jest bardzo trudno.



Kompozycja powieści jest taka, jaką lubię najbardziej. Rozdziały podzielone są w ten sposób, że poznajemy akcję z punktu widzenia zarówno Arii jak i Perrego. Jest to świetne rozwiązanie dla wszystkich typów powieści, a muszę przyznać, że jest rzadko spotykane.


„Życie polega na poszukiwaniu i tęsknocie”


Jeśli chodzi o moje odczucia podczas czytania tej książki, to muszę stwierdzić, że jakoś specjalnie mnie nie porwała. Czytałam tyle recenzji osób, które tak strasznie zachwalały tą powieść, pisały, że jest to jedna z lepszych tego typu. Mi się aż tak bardzo nie podobała, chociaż zła nie była. Książka jest dobra, ciekawa, dobrze się ją czyta, jednak zabrakło mi tego czegoś. Dystopie to gatunek, który poznałam dopiero niedawno, jest to moja bodajże piąta pozycja z tego gatunku. Ta nie zrobiła na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia. Jeśli miałabym ją porównywać z „Intruzem”, „Genezą” czy „W otchłanii” to jak dla mnie wychodzi kiepsko. Tamte podobały mi się zdecydowanie bardziej.



Okładka jest taka średnia. Nie ma w niej nic wyjątkowego, chociaż muszę przyznać, że przykuwa uwagę. Postacią na okładce jest najprawdopodobniej nasza główna bohaterka, Aria. Jest ona w stonowanych kolorach i to mi się podoba.



Myślę, że będzie to idealna pozycja dla wszystkich tych, którzy lubią zarówno dystopie, science-fiction jak i fantasy. Myślę, że się nie zawiedziecie. Ja się nie zawiodłam, ale liczyłam jednak na coś wiecej.

Za możliwość przeczytania tej powieści dziękuję serdecznie Wydawnictwu Otwartemu: