poniedziałek, 24 czerwca 2013

Libba Bray-"Wróżbiarze"

 

Tytuł: Wróżbiarze
Autor: Bray Libba
Wydawnictwo: Mag
Moja ocena: 8/10



Recenzja:

  Evie O’Neill nigdy nie pasowała do małego miasteczka w stanie Ohio, a kiedy wywołuje kolejny skandal, rodzice wysyłają ją do wielkiego miasta, by zamieszkała z wujem. 
Dla dziewczyny to nie wygnanie, a spełnienie marzeń – szansa, by pokazać, że jest nowoczesna do szpiku kości i niewiarygodnie odważna.
 Lecz Nowy Jork to nie tylko jazz i rewia.
 Ma swoją mroczną stronę. 
W mieście giną młodzi ludzie.
 To nie są zbrodnie w afekcie.
 Są okrutne.
 Starannie zaplanowane.
 I niepokojąco podobne do ilustracji z zapomnianej księgi. 
A nowojorska policja nie potrafi samodzielnie rozwiązać tej sprawy.
Jeżeli szukacie kryminału detektywistycznego z nutą fantasy, to pozycja idealna dla Was.
Akcja jest ciekawa, aczkolwiek autorka czasami z lekka przynudza.
Hisotria, którą wymyśliła Libba zupełnie nie jest w stylu, w którym napisała  trylogię "Magiczny Krąg". 
Gdyby nie nazwisko Libby pojawiające się na okładce w życiu nie powiedziałabym, iż ta sama autorka napisała te książki.
Mogę powiedzieć, że trochę brakowało mi tych barwnych opisów, które znajdowały się w "Magicznym Kręgu". 
Oczywiście opisy były dobre, ale większe wrażenie i jakiś zarys wyobrażeń autorki niestety zapadł mi w pamięci w tamtejszej trylogii.
 No cóż.
Mogę powiedzieć o tej książce, że mnie miło zaskoczyła, jeśli wcześniej mało interesowałam się kryminałami, po tej lekturze zostałam zainteresowana tymże gatunkiem.
Dla zainteresowanych powiem, że w całej fabule książki wątek miłosny jest... no cóż- nikły, a mimo tego książka interesuje.
Lata dwudzieste w Nowym Jorku.
 Kluby, tańce, rewia, jazz - wszystko to nadaje książce niesamowity klimat, który od samego początku czaruje czytelnika.
 Dodajmy do tego jeszcze mroczne tajemnice, duchy, przerażające rytuały, a otrzymamy powieść, która wciąga, oczarowuje, ale także przeraża.
 Powieść, przy której raczej nie będziecie się nudzić.
Czasami jednak nadmiar informacji serwowanych przez autorkę potrafił być gubiący.  
Właśnie dlatego odjęłam dwa punkty: książka potrafiła być gubiąca i była czasami, ale rzadko trochę nudnawa.
Okładka po prostu mnie urzekła, jednym słowem- śliczna! 
To chyba tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że choć trochę Was zaciekawiłam.


Serdecznie pozdrawiam,
Ola.