niedziela, 5 maja 2013

Trudi Canavan - "Uczennica Maga"


Tytuł: Uczennica Maga
Autorka: Trudi Canavan
Seria: Prequel Trylogii Czarnego Maga
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: luty 2009
Liczba stron: 816
Moja ocena: 9/10

"Uczennica Maga" jest prequelem do Gildii Magów, a wydarzenia przedstawione w książce, dzieją się na tysiące lat przed założeniem Gildii. Główną bohaterką książki jest Tessia, która pomaga leczyć, swojemu ojcu - Uzdrowicielowi. Uwielbia pomagać ludziom, a dobro i wielkoduszność to jej dwie największe cechy. Niestety Magowie nie patrzą na kobiety przychylnym okiem, jeśli chodzi o uzdrawianie, dlatego dziewczyna ma nieco ograniczone pole manewru. Jej matka tymczasem jest zdeterminowana do wydania Tessi za mąż, niestety córka nie współpracuje ze swoją rodzicielką, a zamążpójście odwleka jak tylko może. Wszystko się zmienia, gdy jej mała wioska gości pewnego sachakanina. Jego niewolnik jest ciężko zraniony i ktoś musi się nim zająć. Podczas wizyty Tessi u Maga, a równocześnie pewnego przedstawiciela wioski - Mistrza Dankana, dziewczyna nieświadomie uwalnia swoją magiczną moc. Wszyscy są zdumieni, że Tessia jest magiczką, ale nie ma innego wyjścia, aniżeli zaopiekowanie się nowicjuszką i wskazanie jej dobrej strony magii. Tego zadania podejmuje się oczywiście Mistrz Dankan, który jednak już posiada ucznia. Jak można się domyślić, ten niezbyt będzie zachwycony obecnością innego nowicjusza. Jednak nie akceptacja ze strony kolegi nie jest istotnym problemem, z którym będzie musiała poradzić sobie Tessia. Głównym elementem fabuły jest bowiem nadciągająca wojna.

Trudi Canavan w prequelu postanowiła zgłębić się w szczegóły historii, której skutki można będzie odczuć jeszcze na wiele tysięcy lat po owym wydarzeniu. Mowa tu oczywiście o wielkiej magicznej wojnie, gdzie Sachaka, a właściwie tak zwani: "Ichani" czyli jakby zbuntowani i niekontrolowani przez nikogo magowie, walczą z Kyralią. Mimo, że jest ich mniej, dysponują mocą o jakiej pojęcia nie mieli do tej pory Kyralijscy Magowie. Siły są więc wyrównane, raz przechylają się to w jedną, to w drugą stronę. Gdzie więc w tym wszystkim jest miejsce dla biednej Tessi, która jest całkowicie nowa jeśli chodzi o świat Magów, ponurej polityki i egoistycznych oraz niehonorowych czynów, do jakich niektórzy są zdolni? Tessia wprowadza w świat szarej rzeczywistości i groźby wojny pewnego rodzaju iskrę życia. Wraz ze swoim talentem do uzdrawiania odkrywa coraz to nowsze oblicza magii, a także jest świadkiem kreowania się samej historii, która nieco później miała być przyczyną założenia Gildii Magów.

Mam wrażenie, że autorka książki chciała przedstawić i podkreślić rolę kobiety w historii Magów i z całą pewnością jej się to udało. W pewnym momencie lektury można by pomyśleć, że Trudi promuje feministki, ale myślę, że jest to nieistotny element. Dwie główne bohaterki na których skupia się uwaga Canavan walczą o coś co chcą osiągnąć i co jest dla nich ważne. Tessia uparcie dąży do spełniania się w roli uzdrowicielki, a jej poświęcenie i oddanie sprawie przynoszą efekty. Natomiast Storia usiłuje przebić się przez stereotypy, jakie otaczają postać kobiet i próbuje wywalczyć własne prawo. Obydwie dziewczyny mają swój własny cel, choć jeśli już mowa o różnego rodzaju punktach widzenia w książce to właściwie w pewnym momencie zaczęłam zastanawiać się jaka jest rola Storii w "Uczennicy Maga". Do powieści nie wnosi absolutnie nic, być może nieraz jej historia wydawała mi się ciekawa, ale gdy skończyłam lekturę miałam wrażenie, że Trudi wcisnęła ją tam na siłę, by tylko zapełnić puste miejsce na kartkach.

Należę do tych nielicznych czytelników fantastyki Canavan, którzy jako pierwszą przeczytali właśnie "Uczennicę Maga", a dopiero później Trylogię Czarnego Maga. Wydaje mi się, że to rozwiązanie ma dwie strony. Bardzo się cieszę, że najpierw wpadł mi w ręce prequel, ponieważ w świecie Sonei w "Gildii Magów" nie czułam się zagubiona i wiedziałam o co chodzi. Natomiast pozostali czytelnicy twierdzą, że przyjemnie się czyta czując taki dreszczyk emocji, że nie wiemy dokładnie co jest czym i dlaczego tak jest. W każdym razie styl autorki był naprawdę przyjemny i przebrnęłam przez te osiemset stron właściwie ich nie czując. Oczywiście książka ma lepsze i gorsze momenty, a także wady i zalety. Z pewnością "Uczennica Maga" ma inny klimat niż trylogia. "Gildię...", "Nowicjuszkę" i "Wielkiego Mistrza" czytało mi się jakoś przyjemniej niż prequel, choć to właśnie on sprawił, że po nie sięgnęłam. Autorka świetnie potrafi kreować postacie i posługuje się barwnymi, nieraz wylewnymi opisami, dzięki któremu czytelnik świetnie sobie potrafi wszystko wyobrazić. Z pewnością minusem jest nieumiejętne opisywanie samej wojny i bitew. Irytujący jest fakt, że przez większą część książki, bohaterowie przemieszczają się z miejsca na miejsce bez celu oraz zastanawiają się co zrobić, by pokonać wroga zamiast działać. Nie czuć emocji, jakiejś dawki adrenaliny i uczuć. Bitwy przedstawione były wręcz w sposób powierzchowny, jakby Trudi dała je tam tak, żeby sobie po prostu były i żeby udowodnić, że Magowie toczyli tą wojnę. Plusów powieści jest zdecydowanie więcej, więc z całą pewnością mogę ją wam polecić. Fani lekkiej fantastyki, czy też Trudi Canavan, bądź "Gildii Magów" z pewnością nie odejdą zawiedzeni. Dla czytelników, którzy w fantastyce szukają "tego czegoś" raczej nie jest to odpowiednia pozycja. Aczkolwiek potrafi zaskoczyć, nie jest przewidywalna i świetnie się ją czyta. Myślę, że jak na odprężenie i uwolnienie się od bardziej "ambitnych" lektur jest idealna. Na koniec muszę dodać, że w całej tej historii wojennej i zmagania się z trudnościami wiążącymi się z magią, znalazło się też miejsce na wątek miłosny. Jednak nie był on irytującym elementem, który ciągnął się jak to jest zwykle w paranormalach. W "Uczennicy Maga" był przyjemną odskocznią, pewnym szczegółem w tle.

Magiczna historia ze wspaniale wymyśloną fabułą, idealne dopełnienie Trylogii Czarnego Maga. Polecam.

„Nie odrzucaj czegoś, czego nie znasz.” - Uczennica Maga, Trudi Canavan.

Pozdrawiam
Sherry

9/10