poniedziałek, 1 kwietnia 2013

DeStefano Lauren-"Atrofia"

 


Autor: DeStefano Lauren
Tytuł: Atrofia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data premiery: 2011r.
Ocena: 8/10

 Dzieci poczęte naturalnie są niedoskonałe. Dlatego – żeby stworzyć idealnych ludzi – ruszyła produkcja embrionów bez najmniejszych wad genetycznych. Ale tylko pierwsze pokolenie to okazy zdrowia; potomkowie perfekcyjnych ludzi umierają w wieku dwudziestu paru lat. W tym ponurym świecie dziewczęta zmuszane są do poligamicznych małżeństw, by zapewnić przetrwanie gatunku. Rhine, Jenna i Cecily trafiają do ekskluzywnej rezydencji w gaju pomarańczowym, gdzie wszystkie poślubia młody syn właściciela. Serce Rhine bije jednak dla Gabriela, młodego Służącego, który zaryzykuje wszystko, by pomóc jej odzyskać wolność. Dziwaczny świat luksusu i piękna, skrywający mroczne sekrety, rozciąga swoje macki, wabi dziewczęta iluzją. Lecz widmo śmierci wciąż krąży wokół nich, niepogodzonych z losem. Liczą na cud, a każdemu z czymś innym się kojarzy prawdziwe życie.
Cóż mogę dodać o tej książce? W opisie jest umieszczone większość ważnych informacji o tej powieści. Jak na mój gust książka ma dość...ciężką fabułę. Główna bohaterka zmaga się z wieloma rzeczami. Uprowadzenie,widok mordowania innych dziewcząt, poślubienie pod przymusem bogatego chłopaka, aby ten mógł spłodzić potomków. Wirus który zabija każdego z drugiej generacji w wieku dwudziestu lat. Zamknięcie w domu swego małżonka wraz z pozostałymi dwoma dziewczętami. Książka nie powiem, wciągnęła mnie, była to miła odskocznia od wampirów,wilkołaków i tym podobnych, czyli możemy powiedzieć, że fabuła dość oryginalna. Język w tej powieści był przeciętny, akcja...cóż, trudno właściwie stwierdzić. Dziewczęta były zamknięte prawie cały czas w domu, dostęp do ogrodu mogła mieć tylko Pierwsza  Żona, największy przywilej przeznaczony tylko dla jednej z żon. Mimo to akcja mogę stwierdzić, że była interesująca. Bardzo podobała mi się nieugiętość głównej bohaterki, wewnętrzny bunt. Przyznam, że polubiłam główną bohaterkę. Ona od samego początku nie chce godzić się na taką rzeczywistość. Chce walczyć o swoją wolność i bezpieczeństwo. Nie chce być "maszyną do robienia dzieci". Bo czy tak naprawdę ktoś zapytał te dziewczyny czy tego chcą? Nie, mężczyźni zmusili je do przedłużenia swojego gatunku. Kobiety różnie przyzwyczają się do tego. Dziewczęta nie są przedstawione płasko i nie tworzą tła dla losów Rhine. Są ważną częścią całej historii i niejednokrotnie nas zaskakują. Ta powieść skłania do refleksji, stawiając przed nami kilka trudnych pytań, na które sami musimy sobie odpowiedzieć.Świat przedstawiony w tej książce możliwe, że jest naszą przyszłością.Książka wciągnęła mnie tak mocno, że zarwałam nockę aby tylko skończyć tę powieść. Jedynie co zirytowało mnie w tej książce to niby ciekawa niby powolna akcja i... dość małe nakreślenie postaci Lindena. Szkoda. Mimo to uważam, iż tą pozycję mogę Wam polecić w spokoju.


Wesołego Alelluja!
Gorąco pozdrawiam i przesyłam buziaki,
Ola.