piątek, 8 lutego 2013

Stephenie Meyer - "Intruz"

Autor: Stephenie Meyer

Tytuł: Intruz

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Data wydania: 2008r

Ilość stron: 556

Ocena: 8/10

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.
W ciało Melanie została „włożona” dusza Wagabungi, która przybyła z innej planety. Dziewczyna nie może się pogodzić ze stratą ukochanego i brata. Postanawia ich odnaleźć. Gdy już trafia do ich miejsca zamieszkania, prawie nikt jej nie akceptuje i jej nie ufa. Jest tytułowym Intruzem. Dopiero po jakimś czasie właściciel domu, Jeb zaczyna ją wprowadzać w ich codzienne życie. Poznaje Iana, którego coraz bardziej lubi, potem również ukochanego brata Jamiego oraz Jareda, który uważa ją za ‘robala. Cała rodzina znaczy dla dziewczyny coraz więcej. Po pewnym czasie byłaby zdolna oddać za nich życie.




Autorka powieści, Stephenie Meyer to jedna z najpopularniejszych amerykańskich powieściopisarek znana czytelnikom na całym świecie. Poznaliśmy ją poprzez czterotomową sagę Zmierzch, która od razu stała się światowym bestsellerem.  
Intruz to jej pierwsza powieść skierowana głównie do osób dorosłych.



Stephanie  pragnie przedstawić nam świat za kilkadziesiąt lat. Niewidoczne istoty, dusze zasiedlają Ziemię i zostają „włożone” do ludzkich ciał, gdzie żyją jak normalni ludzie, których na Ziemi nie ma prawa już być. Autorka przez powieść pragnie nam uzmysłowić istotę człowieczeństwa, pokazać nam, że jesteśmy bardzo wyjątkowymi stworzeniami a także o potędze miłości, która nie umiera nigdy.


Autorka ze swoich założeń wywiązała się niesamowicie. To nie ta sama Stephenie, którą znamy ze „Zmierzchu”. Tutaj możemy poznać jej prawdziwą twórczość. Język, którym się posługuje jest o niebo lepszy niż w Zmierzchu i jego kontynuacjach. Ponadto w przeciwieństwie do niego, gdzie historia jest powiedzmy sobie banalna, tutaj niczego czytelnik nie może być pewien, a jeśli nawet się czegoś domyśli to i tak nie będzie to w stu procentach prawdziwa wersja. Powieść jest bardzo ciekawa i wciągająca. Przy tej powieści debiutowałam w dystopii, ale dzięki niej na pewno sięgnę jeszcze po kilka powieści tego gatunku.


Oczywiście musi być jakiś minus. Dla mnie tą słabą stroną jest to, że historia bardzo wolno się rozkręca i początek jest strasznie męczący, ale nie poddawajcie się, nie będziecie żałować. Potem historia robi się coraz bardziej ciekawa i fascynująca. Język i styl autorki dużo bardziej podobał mi się tutaj niż w Zmierzchu.

Książka podzielona jest na 59 dosyć krótkich rozdziałów, a każdy z nich zatytułowany jest jednym, kluczowym słowem dla danego rozdziału.

Na podstawie powieści jeszcze w tym roku ma powstać film. Melanie wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. Niemniej jednak już nie mogę się doczekać, aż film wejdzie do polskich kin i w końcu będę mogła obejrzeć jej ekranizację.